Święte Posłuszeństwo w cytatach świętych KK
Św. Max do brata:
Nb. Najdroższy Bracie Alfonsie, jeżeli Ci na to O. Magister pozwoli, to możesz tę kartkę na polskie przetłumaczyć i stowarzyszenie rozszerzać. Ale wszystko według świętego posłuszeństwa, bo w tym jest Wola Boża i nasze uświęcenie.
0
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Komentarz
Św. Max:
Lecz może Ojciec mnie zapyta (a może nie), skąd wiem, że właśnie nasza najukochańsza Władczyni tak chce? Skąd? Z najpewniejszego źródła, z jakiego można poznać wolę Bożą, a zatem wolę naszej Pani i Matki najczulszej. Z posłuszeństwa spowiednikowi. A to wystarczy.
Św. Max do brata:
Lecz w jaki sposób możemy jak największą chwałę oddać Panu Bogu, jak najwięcej dusz, jak najwięcej uświęcić? - Bez wątpienia sam Bóg najlepiej zna "ten sposób", bo jest nieskończenie wiedzący, nieskończenie mądry. - On i tylko On, Bóg wszechwiedzący, wie co w każdej chwili możemy uczynić, aby jak największą chwałę Mu przynieść. Od Niego więc i tylko od Niego możemy i mamy się o tym dowiedzieć.
Ale jak Pan Bóg objawia swą wolę? Przez swoich zastępców tu na ziemi. Posłuszeństwo więc i tylko święte posłuszeństwo objawia nam z pewnością Wolę Bożą. Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy. Jedyny jest wyjątek: tj. jeśliby przełożony rozkazywał coś, co jasno, "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem, choćby najmniejszym (co w praktyce nigdy prawie [ 3 ] się nie zdarza), wtedy bowiem przełożony nie byłby zastępcą Pana Boga, a my nie jesteśmy podwładnymi nikogo, nikt nam nie może rozkazywać, ani nawet nasz rozum skończony i mogący błądzić, naszym Panem jest Bóg i tylko Bóg nieskończony, nieomylny, najświętszy, najmiłościwszy. - On nasz Pan, nasz Ojciec, Stwórca, Cel, Rozum, Siła, Miłość i wszystko. - Cokolwiek Nim nie jest, o tyle ma wartość, o ile ma łączność z Nim, Stwórcą wszechrzeczy, Odkupicielem ludzi wszystkich, ostatnim celem wszelkiego stworzenia.
On jest więc [tym], co przez swoich zastępców tu na ziemi objawia nam swą uwielbioną Wolę i prowadzi do siebie i chce przez nas jak najwięcej dusz do siebie pociągnąć i zjednoczyć jak najściślej ze sobą.
Drogi Bracie, pomyśl jak wielka godność nasza z miłosierdzia Bożego. Przez posłuszeństwo wznosimy się ponad naszą skończoność i działamy według mądrości nieskończonej (bez przesady), mądrości Bożej... Pan Bóg daje nam swą nieskończoną mądrość i roztropność, aby kierowała naszymi czynnościami, co za wielkość... Nieprawda, że w ten sposób jak najwięcej dusz jak najwięcej uświęcimy?
Nie dosyć na tym; przez posłuszeństwo stajemy się nieskończenie potężni; któż bowiem może się oprzeć Woli Bożej?
Najdroższy Bracie, ta i ta tylko jest droga mądrości, roztropności i potęgi nieskończonej i sposób dania jak największej chwały P[anu] Bogu. Gdyby istniała inna droga lepsza, Pan Jezus by nam słowem i przykładem ją wskazał; a 30 lat życia ukrytego P. Jezusa mamy jasno w Piśmie św.: "Et erat oboediens illis" [Łk 2,51] [ 4 ]; podobnie co do całego życia P. Jezusa często czytamy w Piśnie św., że przyszedł wypełniać Wolę Ojca Niebieskiego [J 4,34; 5,30, 6,38; Hbr 10,9]. Ale o tym wszystkim i Ty dobrze wiesz, lecz czym więcej się o tych rzeczach myśli, tym więcej się widzi ich wielkość i piękność.
Miłości więc, miłości bez granic [ 5 ], ku Najlepszemu naszemu Ojcu, która to miłość przez posłuszeństwo się okazuje i ćwiczy, szczególnie gdy chodzi o wypełnienie rzeczy, które się nam nie podobają. Najpiękniejszą i najprawdziwszą księgą, gdzie można bez końca zgłębiać tę miłość, aby ją naśladować, jest Ukrzyżowany. - Wszystko zaś o wiele łatwiej uzyskamy od Boga przez Niepokalaną, bo Jej P. Bóg cały porządek miłosierdzia swego powierzył, sobie sprawiedliwość zostawując, jak to mówi św. Bernard [ 4 ].
Św. Max:
Ale nie myśl’ drogi Ojcze, że to pójdzie tak gładko; jeżeli jest w tym coś dobrego, to musi się przez ogień doświadczeń i przeciwności przeczyścić. Jedyna siła w tych wypadkach jest posłuszeństwo Przełożonemu "in respectivo foro" [ 4 ], tu się nie błądzi.
Św. Max:
Mój Drogi Ojcze, nie wiem, co nasza kochana Mamusia chce ostatecznie zrobić z tym wszystkim; pragnę tylko we wszystkim kierować się posłuszeństwem, a o resztę się nie troszczę.
Św. Max:
Biskup ten jest znany z trudności, jakie czyni przy zatwierdzaniu czegoś nowego. Przewielebny zaś O. Prowincjał [ 4 ] napisał mi po polsku dnia 27 XII 1919 roku: "Proszę rozszerzać Milicję Niepokalanej i wydać drukiem jej statuty oczywiście za wiedzą O. Gwardiana" [ 5 ]. A kiedy dnia 11 I 1920 otrzymał już dyplomik wydany drukiem i informacje o rozwoju MI, napisał, także po polsku; "Cieszę się bardzo, że Ojciec tak się szczerze (gorliwie) zajął Milicją i spodziewam się, że wkrótce rozpoczniesz ofensywę na całej linii w Wielko-Mało-Środo-Polsce (tak nazywają się części Polski) i na Litwie, a może i na innych frontach - w obronie czci Niepokalanej" [ 6 ].
Spokojny więc, że kieruję się posłuszeństwem, a przeto wolą Matki i Królowej naszej, nie zważam na kpiny i trudności, które skądinąd koniecznie [dla dobra sprawy] muszą się pojawić.
Św. Max:
Diabłu tak bardzo nie podobają się te konferencje, iż już dwa razy natchnął jakiegoś gorliwca do zerwania afiszów z zaproszeniem na pierwszą i na trzecią z nich w chwili, gdy najbardziej mogły być czytane. - Prócz tego są tu niemałe trudności do pokonania również ze strony ludzi będących w najlepszej wierze, ale Rycerstwo w oparciu o święte posłuszeństwo, z którego narodziło się i żyje, jest zawsze zwycięskie.
Św. Max do brata:
Rozum nad zmysłami, a wiara nad rozumem, chociaż "rationabile" obsequium, quoad evidentiam extrinsecam, non autem intrinsecam [ 9 ]. I o ile więcej rozum nie widzi "evidentiam intrinsecam" [ 10 ], a jednak za wiarą idzie, tym większą oddaje chwałę Bogu uznając jego nieskończoną mądrość, dobroć i potęgę. - Doskonałość polega na Bożej miłości, na zjednoczeniu z Nim, ubóstwieniu. Miłość okazuje się przez wykonanie Woli Bożej, która się nam przez wolę przełożonych okazuje, o ile ta nie jest otwarcie i na pewno przeciwna prawu Bożemu (explicite vel implicite divin[um] [ 11 ], istnieje bowiem także i podporządkowanie praw i przełożonych. - Anioł Stróż powiedział do Gemmy, że najkrótszą i najprawdziwszą drogą do nieba jest posłuszeństwo [ 12 ].
Zdanie się na Wolę Bożą i jej wykonywanie, zwłaszcza w rzeczach przeciwnych zmysłom a nawet ograniczonemu i omylnemu rozumowi, rozognia miłość Bożą. - Krzyż jest szkołą miłości.
[ 10 ] Oczywistości wewnętrznej.
[ 11 ] (Prawu uznawanemu za) Boże wyraźnie lub pośrednio.
[ 12 ] Por. Germano di s. Stanislao CP, Biografia della Serva di Dio Gemma Galgani Vergine lucchese, Roma 19106, 177-178.
Św. Max do brata:
Posłuszeństwo to Wola Boża we wszystkim.
Co do MI to, ma się rozumieć, jesteśmy narzędziami w ręku Niepokalanej, więc o tyle tylko powinniśmy działać, o ile Ona sobie tego życzy (a to okazuje przez posłuszeństwo). - I ja teraz ograniczam się do działalności zwykłego członka, a i to dosyć miernie, bo Ona tak chce. Niepokalana dozwoliła mi zbliżyć się do akademików przebywających tu w ich domu zdrowia "Bratnia Pomoc" [ 3 ]. Mają oni sławę niereligijnych i nie bez powodu. Zarząd socjalistyczny (tak mówią), złożony kto wie z jakich głów. Teraz zapraszają mnie oni (tj. koło wybrane pacjentów, akademicy) i to bardzo, abym im wyjaśniał sprawy religijne. Urządziłem więc tam seryjkę pogadanek apologetycznych, w których każdy mógł dowolnie głos zabierać. Przeszliśmy od istnienia Boga aż do Bóstwa Chrystusa Pana. Pokupili sobie nawet "Nowy Testament" Szczepańskiego, "Wieczory nad Lemanem" [ 4 ] i "Apologetykę" Bartynowskiego. Ale i to ograniczam, aby zdrowiu nie szkodzić. - Śliczne nieraz były sceny podczas dysput, ale nie mam czasu ich opisywać.
Uważajmy, abyśmy nie robili w MI więcej ponad to, co posłuszeństwo pozwala, bo wtedy nie działalibyśmy już jako narzędzia w ręku Niepokalanej. - Zalecam przemyślenie dogmatyki, zwłaszcza fundamentalnej.
Św. Max:
Piszę mało, gdyż [jestem] chory i jeszcze gorączkuję. W dalszym ciągu przebywam w szpitalu jako kapelan i pacjent zarazem i mam tu pozostać aż do maja (jeśli kuracja pójdzie dobrze). Pomimo wszystko czuję się dość dobrze, ponieważ życie członków MI sprowadza się do tego, by dać się prowadzić, gdzie, kiedy i jak Mamusi się podoba. Posłuszeństwo, a więc Mamusia, przysłało mnie tutaj, przeto czegóż lepszego mogę pragnąć? Rycerstwem już się nie zajmuję, to znaczy nie kieruję nim, gdyż O. Prowincjał [ 2 ] kazał mi wszystko zostawić, również kierowanie MI, a starać się o odzyskanie zdrowia - zatem również i tego chce Mamusia. Teraz sprawy MI w Polsce ma w ręku O. Magister Czesław Kellar, definitor Prowincji.
Ja ograniczam się tylko do działalności zwyczajnego członka MI i to jeszcze skromnej, niczego nie organizuję, tylko się modlę i innych zachęcam do modlitwy, a także trochę działam przez rozmowę;
Św. Max:
Sama pewność, że do MI nie należy się z własnej woli (chwiejnej) i z własnego rozumowania (zawodnego), lecz według i ze ślepego posłuszeństwa, stanowi fundament niewzruszony.
Wszystkie zastrzeżenia i przeciwności mogą nas dręczyć, lecz nigdy nie mogą załamać. Tylko przeciwny rozkaz przełożonego może nas zmienić, lecz nawet wtedy nigdy nie powiemy, żeśmy się pomylili czyniąc przedtem "tak", a teraz "nie", lecz że najpierw było dobrze "tak", gdyż tak chciał Bóg i Mamusia, a teraz jest dobrze "nie" z tej samej przyczyny. Jesteśmy narzędziami w rękach Niepokalanej, więc Ona ma prawo nam rozkazywać. A pewność możemy mieć tylko [ 5 ] w świętym posłuszeństwie.
Św. Max do matki:
Powietrze tu polne, a lud poczciwy, więc i przyjemnie siedzieć. Oczywiście, gdzie posłuszeństwo pośle, tam zawsze przygotuje wszystko, by było jak najlepiej, tak też i w tym wypadku się stało. - Czuję się szczęśliwy, a i stosunki wydawnicze zapowiadają się bardzo dobrze.
Św. Max do brata:
Zauważyłem, że niektórzy z ojców więcej się kierują rozumem niż wiarą, porządkiem naturalnym niż nadprzyrodzonym i stąd widzą w przełożonych raczej mniej lub więcej mądrych i roztropnych ludzi, niż zastępców Boga. O! czuwaj bardzo [ 7 ], by ta zaraza destrukcyjna, co odbiera wszelką zasługę świętemu Posłuszeństwu, nie tknęła braci.
Św. Max:
Pisałem w końcu poprzedniej pocztówki [ 4 ] "słuchajcie br. Mieczysława", a teraz chciałbym powiedzieć jak i dlaczego.
Otóż z poddaniem i rozumu i woli, bez ociągania się, bez krytykowania, chętnie i z miłością. - A dlaczego? Bom jemu kazał kierować. Więc on pełni posłuszeństwo rozkazując, więc przez niego mówi teraz Niepokalana, mówi sam Pan Bóg! i to na pewno!! [ 5 ] Więc choćby wola chciała czego innego, zadajcie jej gwałt, choćby rozum zupełnie jasno wskazywał przeciwnie, nie wierzcie mu; choćby się objawił anioł, albo Matka Boża, albo sam Pan Jezus, nie słuchajcie ich, w twarz im naplujcie, bo to diabeł pod ich postacią sprzeciwia się posłuszeństwu.
A Ty, Bracie Mieczysławie, uważaj pilnie, byś czasem słuchając racji przeciwnych, nie zmienił danego rozkazu dlatego tylko, by któremu z braci nie sprawić przykrości, by on był zadowolony, bo tak dogadzając jego woli zyskasz sobie jego serce, zamiast to serce łączyć z Bogiem przez Niepokalaną, będziesz złodziejem, a on w chwili śmierci przeklinać Cię będzie, żeś mu dopuścił pełnić wolę własną, wyłamać się spod Woli Bożej i Niepokalanej i pójść tam, czynić to, w czym nie znajdzie łask czekających nań gdzie indziej.
Gdyby kogoś jeszcze powyższe fragmenty nie przekonały, cios między oczy:
Św. Max:
Drogi więc Bracie, jeżeli naprawdę kochasz Twoich braci (a inaczej byłbyś wilkiem drapieżnym, a nie pasterzem [por. J 10,1-21]), staraj się nie podawać drogim braciom racji, dlaczego to lub owo rozkazujesz lub wzbraniasz, by czasem kto nie posłuchał dlatego, że mu się racje Twoje wydają słuszne, bo tak kradniesz im zasługę posłuszeństwa nadnaturalnego, a zniżasz do posłuszeństwa czysto naturalnego, przyziemnego, boć i ludzie świeccy a nawet poganie są posłuszni, jeżeli się przekonają o słuszności podanych racji, i tak w klasztorach byliby poganie we franciszkańskich habitach, którzy, strącając jakoby Boga i Niepokalaną z tronu, udawaliby przed ludźmi i samymi sobą, że służą Bogu przez Niepokalaną, a oni mieliby za bożyszcze siebie samych, swoją wolę i swój skończony i omylny rozum.
A także gdy słuchasz przedstawionych Ci racji, o których nie wiedziałeś przedtem, jeżeli Ci się owe racje wydają niewystarczające do zmiany twego rozkazu, nie staraj się przekonać o tym brata, który te racje podaje, gdyż to samo wtedy niebezpieczeństwo posłuszeństwa naturalnego grozi, jak poprzednio. - A nawet dozwól, by Ci te racje przedstawiano, lub też nie dozwól, jak sam wobec Niepokalanej uważasz i decyduj ostatecznie Ty sam, jak sam uważasz wobec Niepokalanej, chociażby wbrew zdaniom wszystkich, bo Tobie jednemu tylko teraz Niepokalana objawia swoją Wolę - a nie innym chociażby razem wziętym, Twoim tylko kieruje umysłem i wolą w sprawach kierowania domem, a nie innych. Twoje więc tylko zdanie jest zdaniem Niepokalanej, zdaniem bowiem o mądrości nieskończonej, i to nieskończonej w ścisłym tego słowa znaczeniu, boć o mądrości Niepokalanej, Bożej, i o dobroci i potędze nieskończonej, a wszyscy inni, chociażby byli największymi geniuszami świata, w tych sprawach mają zawsze rozum omylny i skończony, a Ty masz w tych sprawach, w których masz kazane mnie zastępować, rozum nieomylny, rozumiesz - w ścisłym [ 3 ] tego słowa znaczeniu nieomylny. Wszyscy więc mogą się mylić, a Ty nie, i w razie różnicy zdań jest niemożliwe, byś Ty się mylił co do Woli Bożej i Niepokalanej, więc inni się na pewno mylą.
A nie dlatego Tobą teraz kieruje w tych. sprawach tak na pewno sama Niepokalana, jako byłbyś mądrzejszy od innych, albo cnotliwszy, albo zaś starszy powołaniem, nie - ale tylko i jedynie dlatego, że Tobie dałem to zlecenie, ten rozkaz. Ja mam od przełożonych nakaz kierowania tą placówką, więc z posłuszeństwa kieruję, więc z Woli Niepokalanej, z Woli Bożej to czynię, więc Ona sama przeze mnie działa, myśli i mówi w tych rzeczach, co należą do kierowania tą placówką, a ja Tobie, Drogi Bracie, a nie komu innemu kazałem mnie zastępować, więc Niepokalana sama Tobie to kazała i Ona Tobą kieruje w rządzeniu, a nie innymi i - gdybym kazał innemu bratu, choćby najmłodszemu, to przez niego Niepokalana wydawałaby swoje rozkazy (czyta dalej br. Mieczysława).
Drodzy moi Bracia!
Jakaż to słodka i droga, najdroższa i najmilsza w Zakonie rzecz, że Pan Bóg, Niepokalana, raczą do nas mówić tak jasno i tak drobiazgowo przez święte posłuszeństwo. Jest to tajemnica jakoby, której zrozumienia i umiłowania Pan Bóg użycza tylko tym duszom, które wybrał, by doskonale poznały Jego Wolę, czyli doskonałą Mu miłość okazywały (bo to jest jedno i to samo) w Zakonie. Ludzie świeccy tego pojąć nie mogą i patrzą na to, co nam jest najmilsze w Zakonie, na św. posłuszeństwo jako na niewolę jaką. Jest to tajemnica dla nich zakryta.
Ile pokoju i szczęścia prawdziwego wlewa w duszę zakonną ta świadomość, że pełni na pewno Wolę Bożą, jest na pewno narzędziem w ręku Niepokalanej. Dusza zakonna przejęta tą prawdą, nie dowierza zupełnie swemu rozumowi, nie szuka niczego innego swą wolą, jak tylko Boga i Woli Jego świętej; nie przywiązuje się ani do zajęcia, ani do miejsca, ani nawet do praktyk pobożnych, ale tylko i wyłącznie do Woli Bożej, do Boga przez Niepokalaną.
A jak słodko będzie jej potem umierać! Jakim pokojem i słodyczą napawać ją będzie ta świadomość, że we wszystkim szukała jedynie i wyłącznie Woli Bożej, Woli Niepokalanej przez św. posłuszeństwo. Jak błogosławić będzie tych przełożonych, którzy łamali bez litości jej wolę i jakoby zmuszali do pójścia tylko drogą ślepego posłuszeństwa, a z jaką przykrością i wyrzutem wspominać będzie na łożu śmierci tych, do których może nawet bardziej się przywiązała, bo byli "względniejsi", "wyrozumialsi", "przychylniejsi", "lepsi", pozwalający jej częściej iść za własną wolą i tracić te nieskończone łaski błogosławieństw, a nawet słodyczy Bożych, które Pan Bóg rezerwuje tylko dla dusz wspaniałomyślnych, gotowych wyrzec się natychmiast i najbardziej miłych sobie i rozumnych i wzniosłych rzeczy, jeśli posłuszeństwo wymaga od nich czego innego, czyli sam Pan Bóg im drogę wskazuje. - A nawet im większą wtedy ofiarę czynią ze siebie, ze swoich skłonności, rozumu, upodobań, tym większą okazują Panu Bogu miłość. Wiedząc o tym dobrze, dusze prawdziwie Pana Boga miłujące nie mogą żyć bez ciągłych ofiar z siebie, i z przyjemności, i z rozumu, i z woli, by ciągle płonąć i coraz to bardziej rozpalać się ogniem tej prawdziwej miłości, która nie polega na słodkich uczuciach, ale na woli gotowej zawsze, wszędzie i we wszystkim pełnić tylko i jedynie i wyłącznie Wolę Bożą, którą widzą okiem wiary i kochają nad życie [ 4 ] w świętym posłuszeństwie.
Z drugiej zaś strony jakąż przykrość sprawiają Najśw[iętszemu] Sercu Pana Jezusa te dusze zakonne, które przez brak ciągłego czuwania nad sobą samymi, zaniedbanie ciągłej modlitwy w aktach strzelistych, niewalczenie zdecydowanie ze sobą samymi w rzeczach na pozór niewielkich, tracą coraz bardziej jasność światła wiary, które w ślepym posłuszeństwie widzi Wolę samego Boga i coraz bardziej widzą w przełożonych tylko to, co i poganie widzieć mogą tj. ludzi, więcej czy mniej mądrych, więcej czy mniej roztropnych, starych czy młodych, dużych czy małych. Praktycznie na zewnątrz zaraz się to też okaże. Jeżeli przełożeni nakażą coś, co nie jest wedle ich przekonania lub woli, okazują niezadowolenie, albo podają racje przeciwne, ale w taki sposób, że przełożony na pewno wie, iż nie uwzględniając ich racji sprawi im przykrość, bo nie po to podają owe racje, by wypełnić swój obowiązek, a potem bez względu na swoje przekonanie usłyszeć w decyzji przełożonego Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej i taką z całą miłością i gorliwością wypełnić, ale by skłonić przełożonego, żeby te racje uwzględnił i ich wolę [ 5 ] a nie swoją wykonał, bo oni są przekonani, że tak będzie "lepiej".
Z jakimże żalem, jeżeli nie rozpaczą, będą oni spoglądać w godzinę śmierci na te naginania Woli Bożej do swojej woli, zamiast siebie ugiąć, upokorzyć [ 6 ] i do woli Bożej się dostosować. I niekiedy przełożeni dla uniknięcia większego zła, jak np. niewypełnienia rozkazu, albo co na jedno prawie wychodzi, wypełnienia go ale obłudnego, bo z wewnętrzną niechęcią, ustępują proszącemu - ale jak mu Pan Bóg poczyta na sądzie swoim takie bądź co bądź gwałcenie chociaż zamaskowane Woli Bożej?!... I nic dziwnego, że ta dusza wciąż niespokojna w kombinowaniu swoim ciągłym jakby swoją wolę przeprowadzić, wciąż napotyka na krzyże i cierpienia bez żadnej zasługi, dusza wiarołomna, którą Boski Oblubieniec poczyna wyrzucać z ust swoich [por. Ap 3,16].
A co najstraszniejsze, to [to], że dusza taka nie docenia groźnego stanu swojego. Odprawia wszystkie praktyki pobożne razem z innymi, może nawet doznać rozczulenia na modlitwie, bo szatan i tak mamić potrafi, i sądzić, że bynajmniej nie pozostaje z tyłu za innymi, jeżeli ich nie wyprzedza, bo jednym z charakterów takiej duszy jest też jawny brak pokory. Dufając własnemu rozumowi, nie uwierzy nawet napomnieniom przełożonych, ale złoży je zaraz na karb antypatii, czy uprzedzenia. - I tak zaślepiona brnie coraz bardziej i nawet nie ocknie się, gdy przekroczy granicę grzechu śmiertelnego!... Nie chcę już pisać dalej. - Zachowaj nas Boże, zachowaj Niepokalana od cienia czegoś podobnego.
I dla Was to, Drodzy Bracia, i dla siebie też mówią i piszę, i ja bowiem jestem tak samo jak i każdy z Was zakonnikiem i tak samo mam - dzięki Niepokalanej - przełożonych nad sobą, i tak samo jestem słaby i zdolny do upadku w każdej chwili, gdyby tylko Niepokalana usunęła swoją nieskończenie litosną rękę, a.na sądzie Bożym zobaczymy, czym jeszcze daleko nie słabszy od Was, i czy nie właśnie dlatego Niepokalana raczyła pokazać przeze mnie te dziwy, na które własnymi oczyma patrzyliście, słyszeliście w Polsce i jeszcze patrzycie. Bo w dziełach Niepokalanej tak zwykle bywa. - Dlatego i sobie to piszę.
Moje Drogie Dzieci!
Dla miłości Niepokalanej wyrzekłem się rodziny i dzieci wedle ciała, a Niepokalana, która nigdy nie da się prześcignąć we wspaniałomyślności, dała mi bardzo liczne dzieci, bo Was wszystkich, którzyście oddali całe życie swoje i wieczność Niepokalanej, za dzieci duchowe i uczyniła mnie Waszym duchownym ojcem. I wierzajcie mi - dała mi Ona taką tkliwość miłości względem Was wszystkich (czy w Japonii czy w Polsce), jaką jest naprawdę tkliwość ojca i tkliwość matki względem ukochanego dziecka swego. - I jest to w myśl także ducha pierwszych wieków naszego Zakonu, kiedy przełożonego nazywano matką. Ale przyznacie zaraz, że nie byłbym prawdziwym duchownym Waszym ojcem, moje Drogie Dzieci, gdybym przede wszystkim i nade wszystko nie dbał o dusze Wasze, dlatego nie obiecuję Wam bynajmniej, że będę Wam przyjemności sprawiał na każdym kroku, bo bym był Waszym zdrajcą duchownym, ale raczej wedle praktyki takiej nawet świętej, jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus będę się starał nie przepuszczać, ale zabić [ 7 ] i pogrzebać zupełnie Waszą wolę własną, byście żyli tylko i wyłącznie Wolą Niepokalanej. - Wtedy i na tym świecie będziecie mieli wolność dzieci Bożych i Niepokalanej, gdyż każde chociażby najmniejsze przywiązanie do czegokolwiek i kogokolwiek, jeżeli nie dla Boga i wedle Woli Bożej, nie pozwoliłoby Wam wzlecieć wyżej ponad siebie.
Moi Kochani!
Nie patrzcie na słowa nieudolne, którymi te myśli przelewam na papier, ale pomyślcie tylko, jak Niepokalanej jak najwięcej przyjemności sprawić, a mnie zrozumiecie. I postanówcie sobie oddać się dziś bez zastrzeżeń, bezgranicznie i całkowicie świętemu posłuszeństwu, uznając w tym jedynie Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej.
A gdyby (czego nie chcę przypuścić) kto uważał, że powyższe uwagi o świętym posłuszeństwie są przesadzone... ale lepiej nie przypuścić nawet. Brrr.
Przyjmijcie tę trochę słów, jako konferencję niedzielną, która się ostatnio nie odbyła.
Życzę Wam tylko wszystkim, moje Najdroższe Dzieci - tak - moje Najdroższe Dzieci, byśmy się wszyscy znaleźli u stóp a raczej pod matczynym płaszczem Niepokalanej zapracowani, zamęczeni dla Niej, ale - o ile Ona sobie życzy zapracowania i przepracowania i cierpienia - ani więcej ani mniej, słowem, byśmy wszyscy spełnili jak najdoskonalej Jej Wolę, którą nam przez św. posłuszeństwo okazuje kosztem [ 8 ] naszej podłej woli i naszego rozumu. - Większej, wyższej świętości Wam ani sobie nie życzę, to wyższej już nie ma. I żebyśmy wszyscy słowem i przykładem innych, a zwłaszcza współbraci, przede wszystkim młodszych, którzy najwięcej z przykładów się uczą, tego pojęcia praktycznego posłuszeństwa, czyli miłości Bożej, czyli miłości Niepokalanej nauczyli. - To jest też duch MI.
Dlatego też, Drogi bracie Mieczysławie, zastosuj do braci z miłości duchowej ku nim to, co powyżej popisałem, a wszyscy Cię za to będą błogosławić w niebie, a Wy wszyscy - słuchajcie głosu Niepokalanej.
Pomódlcie się i za mnie.
...ale tu chodzi o posłuszeństwo prawowitym przełożonym zgodnie z konstytucjami zakonu, prawda?
Względnie o święte posłuszeństwo woli Bożej lub też życzeniom Matki Bożej?
Cytuję: "Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej"
Bardzo to wszystko ładne i zasługuje na osobny wątek, jako osobna kwestia od tamtej, rozważanej w innym wątku
Święte posłuszeństwo nie dotyczy wyłącznie zakonów. Dotyczy również księży.
Wola Boża, Wola Niepokalanej, to nic innego, niż wola przełożonego. To chyba bardzo jasno jest wymienione wyżej.
Tu dodatkowo i wprost:
Natomiast, jeśli komuś się wydaje, że jak będzie posłuszny, to coś pójdzie nie tak, to lepiej, żeby było lepiej i w związku z tym lepiej nie być posłusznym, to jest na to taki cytat.
Całe te sprzeciwy to jest właśnie non serviam. Jestem mądrzejszy od Kościoła. Jeśli ja się nie sprzeciwię, to Kościół upadnie.
Max:
Jeszczem [ 6 ] się nie wybierał, tylko taka pokusa przyszła, czyby przez odczyty nie można żebrać groszy na budowę, ale święte Posłuszeństwo wykryło, że to nie była Wola Niepokalanej, ale tylko pokusa; więc dobrze, żem nie pojechał.
[ 6 ] To zdanie jest sprostowaniem informacji z listu br. kleryka Mieczysława Mirochny, który pisał, że św. Maksymilian zamierza udać się z odczytami misyjnymi do USA. O. prowincjał K. Czupryk wydał decyzję odmowną - zob. Pisma, 303. Wyjątkowo tutaj zostaje włączona do tekstu poprawka, dokonana przez św. Maksymiliana, listu pisanego przez inną osobę (M. Mirochnę); czyni się to ze względu na ważność poruszonej sprawy.
Max:
Zresztą jak N. O. Prowincjał zadecyduje, bo przecież pragnę tylko spełnić Wolę Niepokalanej, a więc Posłuszeństwa świętego.