Skip to content

Wielkie Chiny -- rozwój i upadek

1444546474850»

Komentarz

  • Złośliwcy przerabiali później na osiedlowych nabojków po "arizonie" na "komandosi nawalony"

  • Marnując czas na sprawy nieistotne natknąłem się na takie cudo:

    (...) Sąd wojskowy w Chinach skazał dwóch byłych ministrów obrony narodowej na karę śmierci. Jednym z nich jest 68-letni Li Shangfu, który miał przyjmować i oferować łapówki. Drugim jest 70-letni Wei Fenghe. On również dopuszczał się korupcji.
    (...) Wyrok odroczono na okres dwóch lat. Po upływie dwuletniego okresu zawieszenia kara śmierci zostanie zamieniona na dożywocie. Nie będą mogli ubiegać się o dalsze złagodzenie kary ani o zwolnienie warunkowe.

    Źródło omówienia.
    Sprawa jak sprawa, natomiast owe zawieszenie na dwa lata mnie zadziwiło. Co ma być testowane przez owe 2 lata zawieszenia?
    Ktoś coś?

  • Może nie oni sami ale ich stronnicy. W Chinach jest system klientowski.

  • Ciekawe12345.

  • Na rynku nieruchomości stabilnie.

  • Cesarz Puchatek powoli zamyka granice dla potencjalnych uciekinierów z Szuflandii. Pułapka zatrzaśnie się 15 września.

  • Pora strzyżenia stada właśnie nadeszła. Począwszy od firm, by lud za szybko się nie spłoszył.

  • https://www.youtube.com/live/96Io8qyWBmc?si=aINR1NKefUgBjiwt

    A tu jest filming o trzech wesołych historyjkach, które w dalekiem Kitaju wydarzyły się w sierpniu:

    1. Ovaj, jeden pan zabił drugiego i zbiegł. Prasa, radio i telewizja wskazały, że zabójca ot tak rzucił się na spokojnego sąsiada i ten tego. Ale w neciku pojawiły się niesłuszne i nietrafne wypowiedzi, że ten zabity to była wredna menda, cięgiem się tego drugiego czepiał i gnębił jego rodzinę, a do tego był partyjny. Tak więc lud okoliczny zostawiał jadło i napoje, kędy zbieg zbiegał, ażeby mógł pokrzepić się w drodze. Niestety! Wypatrzył go jeden plantator gruszek z miejscowości Ping-Pong i podkablował na milicję, ażeby. Skutek? W Czajnie przestali jeść gruszki.

    2. Jedna pani z synkiem przez pięć lat robili samowtór film anonimowany, o przygodach wesołej krówki. Na początku sierpnia wszedł do kin on i zarobił bez kozery pińcet juanów reńmińbi, gdyż obeźrzało go fefnastu widzów. Wszelako! Jeden z tych widzów wrzucił w necik wiralny mem, że to najgorszy film w znanym wszechśmiocie i że kto go nie obejrzy będzie cierpiał całe życie, a kto go obeźrzy -- tylko 83 minuty, więc się opłaca.

    Caoś tukej:

    Niestety! Miała być wesoła zabawa, ale ktoś zadał nietrafne pytanie, jak to się stało, że taki szit wogle trafił do kin, gdyż po temu trzeba przejść jakieś tam partyjne komisje, cenzurę i takie tam. A potem wyjszło jeszcze gorzej, bo okazało się, że to z publicznych było finansowane fajnansów, a firma-producent zajmowała się dopotąd bodaj fajansem czy tam obróbką skrawaniem. Dość że pytania rozmnożyły się jak homiki.

    1. Trzecia bajęda najbardziej relaksacyjna, bo okazało się, że jedna zabaweczka jak wydaje dźwięk to brzmi jak burnyje apładismienty, które kerownik Hłałeja sam sobie sprawia podczas przemówień własnych. Spowodowało to generalną relaksację. Ale dany kerownik obwieścił, że jego kompania jest partyjna i że takie krotochwile uderzają w powagę y potęgę Partii. Skutek? W neciku pojawił się milijon filmików naśladujących dany odgłos, a zabaweczka bije rekordy sprzedaży.

    Tak więc wiecie już najważniejsze newsy o Chinach, a nie musieliście godzinę oglądać. Suckcess!

  • Mię Kitaj niezmiernie interesuje, pluję sobie trzy razy dziennie w brodę, że tak karygodnie zaniedbałem język kitajski i nawet próbowałem się go na nowo uczyć ale niestety - synapsy już nie te co 40 lat temu.

    Moje prognozy dla Kitaju są złe. Ich system polityczny jest gorszy od weneckiego.

  • A cóż takego w weneckiem systemacie Kolegę w ząbki kłuje?

    Mnie nieodmiennie radują na równi jego piękne zawijasy, jak i fakt, że na końcu z magicznej szkatułki i tak wychodzi ten co powinien, a nie jakiś szmondak.

    Wielka Rada zebrała się i umieściła w urnie karty do głosowania wszystkich radnych w wieku powyżej 30 lat. Najmłodszy radny udał się na Plac św. Marka i wybrał pierwszego napotkanego chłopca, który wyciągał z urny po jednej karcie dla każdego radnego; w sali pozostali jedynie ci 30, na których kartach widniało słowo „elektor”. Następnie 30 kart do głosowania włożono z powrotem do urny, a tylko 9 z nich zawierało kupon, więc liczba 30 została zredukowana do 9 osób, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, podczas którego – przy poparciu co najmniej siedmiu z nich – musiały wskazać nazwiska 40 radnych.

    W ramach systemu głosowania za pomocą kart do głosowania liczba 40 została zredukowana do 12; ci, przy poparciu co najmniej 9 spośród siebie, wybrali kolejnych 25 osób, których liczbę ponownie zredukowano do 9, a ci z kolei mieli wybrać kolejnych 45 przy co najmniej 7 głosach poparcia. Z tych 45 osób, ponownie w drodze losowania, wybrano 11, które przy co najmniej dziewięciu głosach „za” wybrały kolejnych 41, którzy ostatecznie mieli stać się prawdziwymi elektorami doży.

    Tych 41 osób zebrało się w specjalnej sali, gdzie każdy z nich wrzucił kartkę papieru do urny z imieniem. Jedno z nich zostało wylosowane. Głosujący mogli następnie zgłaszać ewentualne zastrzeżenia i zarzuty wobec wybranego kandydata, który był następnie wzywany do udzielenia odpowiedzi i przedstawienia uzasadnienia. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień przystępowano do nowych wyborów; jeśli kandydat uzyskał co najmniej 25 głosów poparcia spośród 41, ogłaszano go dożą, a jeśli nie udało mu się uzyskać tej liczby głosów, przeprowadzano kolejne losowanie, aż do uzyskania pozytywnego wyniku.

    https://www.venetoinside.com/en/news-and-curiosities/the-election-of-the-doge-of-the-republic-of-venice

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    A cóż takego w weneckiem systemacie Kolegę w ząbki kłuje?

    Mnie nieodmiennie radują na równi jego piękne zawijasy, jak i fakt, że na końcu z magicznej szkatułki i tak wychodzi ten co powinien, a nie jakiś szmondak.

    Wielka Rada zebrała się i umieściła w urnie karty do głosowania wszystkich radnych w wieku powyżej 30 lat. Najmłodszy radny udał się na Plac św. Marka i wybrał pierwszego napotkanego chłopca, który wyciągał z urny po jednej karcie dla każdego radnego; w sali pozostali jedynie ci 30, na których kartach widniało słowo „elektor”. Następnie 30 kart do głosowania włożono z powrotem do urny, a tylko 9 z nich zawierało kupon, więc liczba 30 została zredukowana do 9 osób, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, podczas którego – przy poparciu co najmniej siedmiu z nich – musiały wskazać nazwiska 40 radnych.

    W ramach systemu głosowania za pomocą kart do głosowania liczba 40 została zredukowana do 12; ci, przy poparciu co najmniej 9 spośród siebie, wybrali kolejnych 25 osób, których liczbę ponownie zredukowano do 9, a ci z kolei mieli wybrać kolejnych 45 przy co najmniej 7 głosach poparcia. Z tych 45 osób, ponownie w drodze losowania, wybrano 11, które przy co najmniej dziewięciu głosach „za” wybrały kolejnych 41, którzy ostatecznie mieli stać się prawdziwymi elektorami doży.

    Tych 41 osób zebrało się w specjalnej sali, gdzie każdy z nich wrzucił kartkę papieru do urny z imieniem. Jedno z nich zostało wylosowane. Głosujący mogli następnie zgłaszać ewentualne zastrzeżenia i zarzuty wobec wybranego kandydata, który był następnie wzywany do udzielenia odpowiedzi i przedstawienia uzasadnienia. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień przystępowano do nowych wyborów; jeśli kandydat uzyskał co najmniej 25 głosów poparcia spośród 41, ogłaszano go dożą, a jeśli nie udało mu się uzyskać tej liczby głosów, przeprowadzano kolejne losowanie, aż do uzyskania pozytywnego wyniku.

    https://www.venetoinside.com/en/news-and-curiosities/the-election-of-the-doge-of-the-republic-of-venice

    a wew systema Venetiano nie wychodzi na kuniec zawsze dintojra z zakrwawionym 🔪🩸, jak nauczał Miszczunio Machiavelli?

  • Najpierw było to imperium rządzące Morzem Śródziemnym, potem burdel Europy a na koniec turystyczna ciekawostka.

    A w ogóle to najbardziej lubię drugie imperium rządzące Morzem Śródziemnym czyli Aragonię. Taką przysięgę składała szlachta królowi, podivejte:

    My, którzy pojedynczo jesteśmy równi Wam, a którzy razem jesteśmy więksi od Was, ślubujemy Wam posłuszeństwo, jeśli będziecie szanowali nasze wolności i prawa. A jeśli nie, to nie.

    Niemal w oryginale brzmi to tak:

    Nos que valemos tanto como vos, os hacemos nuestro Rey y Señor, con tal que nos guardéis nuestros fueros y libertades. Y si no, no.

  • @los powiedział(a):
    Najpierw było to imperium rządzące Morzem Śródziemnym, potem burdel Europy a na koniec turystyczna ciekawostka.

    A w ogóle to najbardziej lubię drugie imperium rządzące Morzem Śródziemnym czyli Aragonię. Taką przysięgę składała szlachta królowi, podivejte:

    My, którzy pojedynczo jesteśmy równi Wam, a którzy razem jesteśmy więksi od Was, ślubujemy Wam posłuszeństwo, jeśli będziecie szanowali nasze wolności i prawa. A jeśli nie, to nie.

    Niemal w oryginale brzmi to tak:

    Nos que valemos tanto como vos, os hacemos nuestro Rey y Señor, con tal que nos guardéis nuestros fueros y libertades. Y si no, no.

    Język prawniczy zawsze na propsie.

  • @Eden powiedział(a):

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    A cóż takego w weneckiem systemacie Kolegę w ząbki kłuje?

    Mnie nieodmiennie radują na równi jego piękne zawijasy, jak i fakt, że na końcu z magicznej szkatułki i tak wychodzi ten co powinien, a nie jakiś szmondak.

    Wielka Rada zebrała się i umieściła w urnie karty do głosowania wszystkich radnych w wieku powyżej 30 lat. Najmłodszy radny udał się na Plac św. Marka i wybrał pierwszego napotkanego chłopca, który wyciągał z urny po jednej karcie dla każdego radnego; w sali pozostali jedynie ci 30, na których kartach widniało słowo „elektor”. Następnie 30 kart do głosowania włożono z powrotem do urny, a tylko 9 z nich zawierało kupon, więc liczba 30 została zredukowana do 9 osób, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, które zebrały się na swego rodzaju konklawe, podczas którego – przy poparciu co najmniej siedmiu z nich – musiały wskazać nazwiska 40 radnych.

    W ramach systemu głosowania za pomocą kart do głosowania liczba 40 została zredukowana do 12; ci, przy poparciu co najmniej 9 spośród siebie, wybrali kolejnych 25 osób, których liczbę ponownie zredukowano do 9, a ci z kolei mieli wybrać kolejnych 45 przy co najmniej 7 głosach poparcia. Z tych 45 osób, ponownie w drodze losowania, wybrano 11, które przy co najmniej dziewięciu głosach „za” wybrały kolejnych 41, którzy ostatecznie mieli stać się prawdziwymi elektorami doży.

    Tych 41 osób zebrało się w specjalnej sali, gdzie każdy z nich wrzucił kartkę papieru do urny z imieniem. Jedno z nich zostało wylosowane. Głosujący mogli następnie zgłaszać ewentualne zastrzeżenia i zarzuty wobec wybranego kandydata, który był następnie wzywany do udzielenia odpowiedzi i przedstawienia uzasadnienia. Po wysłuchaniu jego wyjaśnień przystępowano do nowych wyborów; jeśli kandydat uzyskał co najmniej 25 głosów poparcia spośród 41, ogłaszano go dożą, a jeśli nie udało mu się uzyskać tej liczby głosów, przeprowadzano kolejne losowanie, aż do uzyskania pozytywnego wyniku.

    https://www.venetoinside.com/en/news-and-curiosities/the-election-of-the-doge-of-the-republic-of-venice

    a wew systema Venetiano nie wychodzi na kuniec zawsze dintojra z zakrwawionym 🔪🩸, jak nauczał Miszczunio Machiavelli?

    Miszczunio abitował we Florencji.

  • @los powiedział(a):
    Najpierw było to imperium rządzące Morzem Śródziemnym, potem burdel Europy a na koniec turystyczna ciekawostka.

    Pemja tak. Jak na śmierdzącą wiochę rybacką na bagnach to jest niezła kariera.

    Choć oczywiście za zdradę pod Warną — wstyd na wieki.

  • edytowano 31 August

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    2. Jedna pani z synkiem przez pięć lat robili samowtór film anonimowany, o przygodach wesołej krówki. Na początku sierpnia wszedł do kin on i zarobił bez kozery pińcet juanów reńmińbi, gdyż obeźrzało go fefnastu widzów. Wszelako! Jeden z tych widzów wrzucił w necik wiralny mem, że to najgorszy film w znanym wszechśmiocie i że kto go nie obejrzy będzie cierpiał całe życie, a kto go obeźrzy -- tylko 83 minuty, więc się opłaca.

    Caoś tukej:

    Niestety! Miała być wesoła zabawa, ale ktoś zadał nietrafne pytanie, jak to się stało, że taki szit wogle trafił do kin, gdyż po temu trzeba przejść jakieś tam partyjne komisje, cenzurę i takie tam. A potem wyjszło jeszcze gorzej, bo okazało się, że to z publicznych było finansowane fajnansów, a firma-producent zajmowała się dopotąd bodaj fajansem czy tam obróbką skrawaniem. Dość że pytania rozmnożyły się jak homiki.

    My w Polsce też mieliśmy podobną historię z animowanym filmem, "Quo Vadis. Miecz miłości". Tu recenzja z wyborem wybornych scen.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.