Skip to content

Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej - Karol Nawrocki

1252627282931»

Komentarz

  • @W_Nieszczególny powiedział(a):
    Od paru lat mam serdecznie dość tych wszystkich emocjonalnych wzmożeń, mobilizacji i szantaży w prawicowej info(?)sferze. Uznałem, że robienie przez kogoś swoich politycznych i finansowych interesów kosztem wzburzenia mej żółci i podniesienia mego ciśnienia tętniczego nie jest dla mnie opłacalne.

    To tak jak ja. Ale mnie to nie przeszkadza, gdyż ja znajdę sobie inne źródła informacji, więc jeśli te metody będą skuteczne, niech je stosują.

  • No to ciekawe. Miałem właśnie takie niejasne podejrzenie co do intencji pewnego prominentnego forumkowicza, który lubi z wielką swadą pisać o wrodzonej podłości narodu polskiego i o wieszaniu zdrajców (oczywiście wieszać mają inni, nie on). Myślałem że to taki psychologiczny wentyl, a to paczpan, propaganda.

  • edytowano 23 February

    Jaki ma związek słuszny postulat ze metodą propagandy? Wiadomo, że niektóre prawa, działania itd. są nastawione na większość? Np. ograniczenia prędkości są za małe dla ekshumów i za ostre dla dobrych kierowców. Podobnie jest z narzędziami zdobycia władzy.

    A że nie każde postulowane działanie będziemy sami wykonywać? To też nie jest kontrowersyjne. Jak po opadzie śniegu powiem, że na A2 powinny wyjechać piaskarki czy tam solarki, to nie znaczy, że ja postulując powinienem sam sypać solą. Od tego są odpowiednie służby. Od tamtego też. Przynajmniej powinny być.

  • loslos
    edytowano 23 February

    Że co, że brzydzę się wrzucaniem pigułek gwałtu bliźnim do napojów (to taka alegoria propagady, jakby kto się nie domyślił) i chcę, by ktoś to robił za mnie? Żaden problem, mogę to robić, po prostu dotąd nikt ode mnie tego nie oczekiwał. Nie mam też nic przeciw zrzucaniu bomb, strzelaniu z broni osobistej ani powroźnictwu oświetleniowemu. Z fechtunkiem tylko miałbym problem ale to nie dlatego, że brzydzę się wbijaniem ostrzy w organa bliźnich, po prostu ręka już nie ta.

  • @MarianoX powiedział(a):
    Według Chestertona romantyzm to odwaga i umiłowanie niebezpieczeństwa, o co polską prawicę , zwłaszcza tą "prawdziwą" - naprawdę trudno posądzić.

    "My Polacy mamy opinię romantyków..."
    Romantyzm to insurekcjonizm i konspira, zsyłki na Sybir i szubienice na stokach warszawskiej Cytadeli.
    A pozytywizm to oprócz pracy organicznej i u podstaw również trójlojalizm i ugodowość, czyli np. pierdzenie w ciepłe fotele parlamentów w Petersburgu, Berlinie i Wiedniu

  • @Urodziny powiedział(a):

    @rozum.von.keikobad powiedział(a):

    @Przemko powiedział(a):

    @rozum.von.keikobad powiedział(a):
    Ja wtedy przestałem.

    A dlaczego? Ja oglądałem bo taką miałem pracę, pamiętam niesamowity wysyp ciekawych filmów dokumentalnych, nie wiem czy oni to wtedy wyjęli czy na bieżąco produkowali ale nie nadążałem tego oglądać - TVP3, TVP1, wszędzie coś leciało, głównie późno i w nocy.

    Kilka czynników. Może zacznę od tego, że w ogóle przestałem oglądać wtedy tv, też Plus. A w tv oglądałem głównie publicystykę i informację.
    Jedna przyczyna była taka, że wtedy coraz więcej publicystyki było w necie, a kiedyś telewizja miała monopol. A druga, ale chyba główna, była taka, że telewizja przestała być wtedy w ogóle merytoryczna. Zobaczcie sobie jakiś program informacyjny czy publicystyczny z lat 90. Przekaz będzie jednostronny? Czasem tak, czasem nie, zresztą władze się zmieniały. Ale tematami tych programów były jakieś zagadnienia konkretne, np. dyskusja o podatkach, służbie zdrowia, rolnictwie. Dyskutanci podawali proponowane rozwiązania, raz lepsze, raz gorsze, raz realne, raz nie. Ale nie była to dyskusja w formacie "jedzie panu z mordy" albo dyskusje wyłącznie o personaliach.
    Nawet w totalnie jednostronnej telewizji Kwiatkowskiego czy Dworaka (przynajmniej do czasów kampanii z 2005 r.) był to jednak dominujący format. Młody, jeszcze trzeźwy Durczok jak zapraszał polityków do "Forum", to wybierał zazwyczaj jakieś merytoryczne zagadnienie, które mogło przybrać kształt w ustawie, a nie co kto komu nagadał.
    Od 2005 r. było głównie już jechanie na emocjach i obrażaniu przeciwnika. Nie dyskutowano merytorycznie, a personalnie, obrażano się itd. To samo dotyczy codziennych programów informacyjnych.

    Jak już pisałem przy okazji tego co warto czytać. Mogę sobie przeczytać, zobaczyć opinię, z którą się nie zgadzam, to nie jest problem. Ale jeśli ten przekaz nie zawiera żadnej treści, to nie ma sensu go oglądać ani czytać.

    Przełom nastąpił jak miałem 2-tygodniową chorobę, leżałem w łóżku, w pokoju nie miałem tv. I nie miałem poczucia, że tej tv mi jakoś bardzo brakuje, do jej oglądania już nie wróciłem. Do tej pory, obejmuje to też wszystkie kolejne ekipy tv, Urbańskiego, tych gości z LPR, Orła, tv za pierwszej PO, Kurskiego itd.

    Nie mówię tu o meczach czy czasem jakichś filmach - na tvp zresztą nie ma ich wcale tak dużo.

    Z czego się wzięła ta zmiana w dyskusjach?

    Bo i publicyści, i politycy zobaczyli, że to bardziej chwyta. Z obu stron barykady zresztą.

  • edytowano 23 February

    Jak zwykle u nich - hejter robi z siebie ofiarę:

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.