Superjednostki, falowce i gwiazdy
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Mój mąż też tak rozmawia. Mnie to nie przeszkadza. Każdy ma wątpliwości, a nie każdemu zależy na ich rozwianiu. Często czuję, że Rozum zadaje "pytania dodatkowe" za mnie
Spróbuj zaakceptować jego styl.
Mam nadzieję, że teraz ja nie nagrabiłam sobie.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
A styl rozmów... No cóż, coraz mniej mi się podoba to, co dzieje się na forum i coraz rzadziej chce mi się zabierać głos.
Służę namiarami i poradą co do domków typu "kanadyjskiego" - w zasadzie gotowych w stanie deweloperskim ( ściany z pokryciem zewnętrznym i wewnętrznym, stolarka zewnętrzna i wewnętrzna, rozprowadzenie elektryki i hydrauliki, pokrycie dachowe, podłoga surowa do pokrycia bez armatury łazienkowej i kuchennej) do postawienia na bardzo lekkim fundamencie - wystarczy podmurówka w obrysie i pod ściany nośne nawet z gotowych bloczków. 4 lata temu wychodziło ca 1.500 złotych za m2. Chyba nie podrożało, a jeśli to niewiele. Do tego ta podmurówka i podłączenia oraz działka. Działki u nas teraz max 200 zł m2. Wystarczy 500 m2 tj 100 tysięcy. Dom 150 m2 na takiej działce do zamieszkania da się zbudować w max rok za 300 tysięcy. Prawda że wyposażenie i wykończenie będzie bardzo skromne. Razem to 400 tysięcy. Nowe mieszkanie 70 m2 w mieście to minimum 350 tysięcy. Kogo stać na takie mieszkanie to stać go i na dom. Jak kto skromniejszy to może się zebrać z przyjaciółmi i zbudować bliźniak z domkami po 120 m2 i na działce 800 m2. Nie wiem dlaczego ludzie budują wciąż domy z ceramiki na działkach po 1.000 m2.
PS: Na taki kanadyjski to chyba stać co najmniej 10 % populacji oczywiście z zastosowaniem kredytu na jakieś 3/4 całości.
Taki domek oczywiście jest mniej trwały niż z ceramiki. Co do parametrów cieplnych to ma takie same lub lepsze.
Mnie tam się wydaje, że życie na mieście, w klaustrofobicznej ciasnocie, gdzie ciągle trzeba uważać, żeby nie wpaść pod coś lub na kogoś, gdzie żeby się gdziekolwiek dalej niż własne podwórko dostać, trzeba stać w wielominutowych korkach albo marznąć zimą na przystankach, płacić krocie za czynsz i na dodatek gnieździć się w klatkach, użerać się z sąsiadami nagminnie słuchającymi głośnej muzyki lub telewizji, tupiącymi w podłogę, zalewającymi wodą nasze mieszkanie itp. to dopiero jest uciążliwe (i nienaturalne). Na dodatek być uzależnionym od dostawców wszystkiego, np. ciepłej wody (tu mi się przypomina zima stulecia). No i żyć w wiecznym smrodzie spalin. Ale co kto lubi.
Jak to dobrze, że ludzie się różnią
Acha, z podmiejskiej Falenicy kolejka miejska SKM jedzie pod Pałac Kultury 32 minuty.
Mieszkając w kilku centrach miast różnej wielkości nigdy nie miałem problemu z sąsiadami (a moi rodzice na wsi mieli), wszędzie chodzę na piechotę lub ewentualnie na rowerze, wodę przeważnie grzeję sobie sam.
Smród spalin to inna sprawa, ale w domkach często czuć smród palonych śmieci, a jak jeszcze jakiś sąsiad założy fermę lisów to już w ogóle ciężko wytrzymać.
Ale mniej więcej kojarzysz Brzoscie o co mnie biega?
Nie chciałbyś spędzić tam emerytury?
Ale w góry gościnnie zawsze chętnie przyjadę :-)
Co do Nadleśnictwa - niczego sobie... poza nadleśniczym ;-) Gdy tam gościłem, miał ściany obwieszone wspólnymi zdjęciami z hr Bulem. I mobbingował mojego dobrego znajomego, degradując go z leśniczego na podleśniczego.
A wracając do tematu to widać że dzieciństwo ma największy wpływ na nasze wybory i losy. Gdzie się wychowałem tam chciałbym żyć i umierać.
A co do wizyty to chętnie ugoszcze u siebie gości. Co prawda nie szybko ( kwestia kilku lat zapewne), bo miejsce wymaga sporej rewitalizacji ale trzymam za słowo.... Aha, i nie w samej W.G. ale w niedalekiej Cięcinie mamy domek, po babci że strony żony. Teren na wywczasy idealny.
Z Cięciny pochodzi żona mojego znajomego, bo on się wżenił w okolicę, urodził się w Górach Sowich a rodzice pochodzili z Drohobycza. W Żabnicy nabył i odremontował domek w którym parę razy gościłem.