A w Niemczech już regularne strefy szariackie
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Właśnie duma i suwerenność umożliwiają zawieranie skutecznych sojuszy. Z przegranym nikt się nie liczy, tylko suwerenny i dumny ma wartość jako sprzymierzeniec.
Wobec powyższego dość trudno zrozumieć czemu UE zahamowało rozszerzanie się na wschód i nie chce kontynuować tego drenażu. Zamiast tego funduje nam imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej. Być może to przez dominację Niemiec, które jednak najmniej skorzystały na dotychczasowej emigracji z nowej UE i spadała im liczba ludności przed ubiegłym rokiem mimo napływu z innych kierunków. Najbardziej na imigracji z nowej UE skorzystała chyba Wielka Brytania z Irlandią, a potem Skandynawia i Benelux.
OK
Wsiadam w czasoprzemiestrzywacz :
Adolf Hitler - Drobny zbrodniarz epoki stalinowskiej...
Polska w latach 1989-2015 - Ja myślę, ze historycy jednak napiszą :
- likwidacja i wrogie przejęcia przemysłu (Elwro, Diora, stocznie)
- oddanie handlu detalicznego w zagraniczne ręce
-
-
- jest co tu wpisywac
1. Solidarność i charyzmatyczny lider - już dziś mało kto łyka ten kit
2. Pokojowe wyzwolenie ? Nie łykną tego za sto lat - po 25 latach wielu zdaje sobie sprawę, że to tylko zmiana pozorowana
3. NATO i EU - eee, a mało to mieliśmy sojuszy, dzisiaj byśmy ocenili egzotycznych? nie ma co - przejdzie jak sojusz z Tatarami przeciw Chmielnickiemu
4. Zachód - ee zawsze bylim na zachód od kałmuków i innej dziczy moskiewskiej
5. Poziom życia - tak, porównując stan wojenny i kartki,
6. Infrastruktura - tylko drogi - zeszłego lata brakło nam prądu
7. Bezpieczeństwo i stabilność - Stabilność będzie jak sie pozamyka w pierdlu największe kanalie, a bezpieczeństwo przed kozimi synami gwarantuje nam nasza bieda.
I część z was cały czas zapomina, że ćwierć wieku temu (z punktu widzenia historii - chwilka) byliśmy w czarnej dupie. Na całą III RP patrzycie w kontekście utraconych szans a nie realnej zmiany, biorąc pod uwagę gdzie byliśmy i gdzie jesteśmy, jednak bardzo korzystnej. Gdybyśmy usnęli w '89 roku i obudzili się teraz byśmy doznali szoku, z którego byśmy się szybko nie otrząsnęli. Ludzie wracający do Polski po paru latach raptem nie poznają swoich miast, są zachwyceni. A historia nie oceni, że dla części społeczeństwa ten pięknie opakowany cukierek ma nadzienie z gówna. No, chyba że nastąpi totalne załamanie, na które się nie zanosi.
Lech Wałęsa będzie bohaterem, Balcerowicz budowniczym nowoczesnej, polskiej gospodarki, a uczestnictwo w Unii wielkim skokiem cywilizacyjnym. Tak to działa.
Co daj Panie Boże, Amen.
A co do tego czy "szybciej by się dało" wyjść z PRLu - chyba masz racje. Zbyt słabi byliśmy, a Oni mieli wszystko. 4 VI '92 pokazał to najdobitniej. Napisałam "chyba" bo ktoś (zdaje się Chodakiewicz) powiedział, że gdybyśmy wtedy mocno złapali cugle, przejęli władzę i zagwarantowali stabilność - świat (USA et.cons.) spoko by to przyjął do wiadomości i raczej by się nie wtrącał. Pytanie: jak mogliśmy wtedy mocno złapać cugle? Zrobić z Jaruzelskim to co Rumuni z Causescu??? Albo przynajmniej go zapudłować??? Nie było szans - w świat poszła już dobra nowina o naszej pokojowej rewolucji, Wałęsa dostał pokojowego Nobla i byliśmy cacy. Nie było warunków ani do krwawej rozprawy, ani do zapudłowania kogokolwiek.
Zostaliśmy unieszkodliwieni.
Chłopie, nie wiem czy zdajesz sobie sprawę, ale mocno odświeżyłeś mi teraz narrację "GW" sprzed kilkunastu lat, kiedy jeszcze trzymałem to guano w swoich spracowanych ryncach...
8-}
http://www.excathedra.pl/index.php?p=/discussion/6864/cztery-systemy-spoleczno-prawne
Po pierwsze, zrobiłeś błędne założenia. Że historycy na potrzeby uproszczeń biorą ogólny stan państwa. No właśnie nie! 90% historii pisanej w podręcznikach to historia stricte polityczna, król taki, wojna taka, pokój taki itd. Co więcej, kwestie społeczne czy gospodarcze nawet są omawiane przez historyków, to raczej pod kątem historii politycznej. Prosty test - czy pamiętasz, kiedy Anglia zniosła handel niewolnikami? No jak pamiętasz to szacun, bo nawet ja nie pamiętam (a przez liceum historię XIX wieku miałem w małym paluszku na użytek olimpiad) to były coś lata 20. czy 30. XIX wieku, ale zrobiono to bez szału, politycznej awantury, rewolucji, wojny domowej i totalnej rozpierduchy, czyli tego co tygryski-historyski lubią najbardziej. A teraz - pamiętasz, kiedy w USA zniesiono niewolnictwo? No właśnie.
Z XIX wieku nie pamiętamy specjalnie reform podatkowych, spektakularnych giełdowych krachów, wojen handlowych itp., a trochę tego było. Tylko że nie w podręcznikach historii.
Więc za 100 lat kwestie poziomu życia, "skoku cywilizacyjnego" itd. pójdą raczej w niebyt, bo kogo to będzie obchodzić, ile w którym roku było bezrobocia a ile inflacji?
Dlatego teza 1, historię zdominują wydarzenia polityczne.
Jakie są istotne wydarzenia polityczne w epoce? Nasuwają się 2: sam przełom 1989-90 i (tak, tak!) Smoleńsk. Ten ostatni to może być dobry mit, za 30, 50, 100 lat. Trochę też zależy, jaka będzie na końcu oficjalna wersja i co jeszcze w sprawie wypłynie, ale nie ma nic w naszej historii bardziej niecodziennego.
Dalej mamy wojny. Polska wzięła udział w wojnach, które absorbowały (i poniekąd ciągle absorbują) całą światową politykę. Wojna z terrorem, Afganistan, Irak, w jakimś zakresie Gruzja.
Dalej mamy wymianę władzy. O czym czytamy w podręcznikach historii na pewno? O tym, jaki był król, od kiedy do kiedy itd. Pewnie wszystkich rządów nie każą wkuwać, ale jeśli, podkreślam, jeśli utrzymają się 2 obozy polityczne w Polsce, czyli obóz "KODu" i obóz "PiSu" (nie muszą się tak nazywać, wystarczy, że będą grupowały te same idee), to siłą rzeczy walka wyborcza, która te obozy ukształtowała, czyli 2005, 2007, 2015.
Teza 2. Historykowi potrzebne są postacie.
To teraz bierzemy te wydarzenie i przyporządkowujemy postacie:
1989 - Wałęsa, ok
Smoleńsk - Kaczyńscy
Dwa obozy - Tusk i Kaczyńscy
Wojny - Kwaśniewski, Miller - ale tu już miękko, bo nie tylko oni się z tym kojarzą, pamiętajcie, że naszych do Iraku posłał cały ówczesny mainstream (SLD, PO, PIS).
A Balcerowicz? Pewnie dostanie miejsce takiego Druckiego-Lubeckiego, tylko niekoniecznie z taką dobrą opinią.
Weźmy taki XVII wiek. Ówczesne spory polityczne w ogóle nie istnieją w świadomości. Po prostu z perspektywy późniejszych epok były mało istotne. Tymczasem angażowały duże emocje, a nawet prowadziły do wojen domowych. W bratobójczej bitwie pod Mątwami zginęło trzy razy tyle Polaków co pod Monte Cassino. Natomiast Potop szwedzki istnieje, bo zniszczenia nim spowodowane w dłuższej perspektywie miały wpływ na upadek kraju. Tak samo istnieje w świadomości społecznej Sejm Wielki. W jego przypadku podział polityczny był klarowny, i co ważniejsze skutki były bardzo istotne dla przyszłości.
Dlatego wydaje mi się, że obecne podziały znajdą odzwierciedlenie w świadomości, jako przykład starcia "ciepłowodyzmu" z patriotyzmem.