Od 2k5 czyli od czasu, gdy niemcy zaczęli spiralę nienawiści na wielką skalę (tvn i częściowo polsat). Wtedy skończyła się polityka, czyli:
-- większy zasiłek vs. mniejszy zasiłek
-- wyższa składka vs. niższa składka
-- wyższe cło (ok, to chyba data przystąpienia do wujni celnej) vs. niższa składka
-- vat vs. obrotowy
a zaczęła wojna totalna RU-DE vs PL.
@MarianoX powiedział(a):
Gdy Jacek Kurski próbował m.in. z taką ofertą medialną wychodzić to wielu, również na naszym forum, uznało że tak nie nie wypada, nie przystoi oraz nie licuje.
No ale coś pozytywnego wyniknęło z takiej telewizji?
Tak, dwie kadencje PiS i Andrzeja Dudy w znacznym stopniu.
Oczywiście nie sprawdzimy tego, ale wydaje mi się, że drugą kadencję wygrało 500+, a TV Kurskiego było czynnikiem mobilizującym Jagodno w 23 r.
Być może tak, być może nie. Nie warto się napinać przy twierdzeniach, co gra w duszach ludzi, o których istnieniu jeszcze minutę temu nie wiedzieliśmy.
@MarianoX powiedział(a):
Gdy Jacek Kurski próbował m.in. z taką ofertą medialną wychodzić to wielu, również na naszym forum, uznało że tak nie nie wypada, nie przystoi oraz nie licuje.
No ale coś pozytywnego wyniknęło z takiej telewizji?
Tak, dwie kadencje PiS i Andrzeja Dudy w znacznym stopniu.
Oczywiście nie sprawdzimy tego, ale wydaje mi się, że drugą kadencję wygrało 500+, a TV Kurskiego było czynnikiem mobilizującym Jagodno w 23 r.
W 2023 r. nie było już Kurskiego.
Trzeba by znaleźć:
ludzi, którzy głosowali na PiS w 2019 r. i nie głosowali w 2023 r.
ludzi, którzy nie głosowali na opozycję w 2019 r. i głosowali w 2023 r.
... i spytać o Kurskiego.
I założyć, że powiedzą prawdę. Ludzie prawdę mówią z trzech powodów:
1. Lenistwa,
2. Zapomnienia,
3. Obawy kary za kłamstwo
Powód trzeci nie wchodzi w grę, bo pytamy o rzeczy znane tylko rzeczonym, nie zweryfikujemy tego. Trzeba się wstrzelić w powód pierwszy albo drugi. Trudna rzecz. I jeszcze trzeba to zrobić na masową skalę, przecież głosów były miliony.
Sobie Szanowni wyobrażają co będzie jak PKN zawetuje ten SAFE?
To już nie będzie wycie, a wrzask, pogróżki, wścieklizna i nie wiem co jeszcze.
Trzeba się modlić za PKN każdego dnia: +++
@Mania powiedział(a):
Sobie Szanowni wyobrażają co będzie jak PKN zawetuje ten SAFE?
To już nie będzie wycie, a wrzask, pogróżki, wścieklizna i nie wiem co jeszcze.
Trzeba się modlić za PKN każdego dnia: +++
@Mania powiedział(a):
Sobie Szanowni wyobrażają co będzie jak PKN zawetuje ten SAFE?
To już nie będzie wycie, a wrzask, pogróżki, wścieklizna i nie wiem co jeszcze.
Trzeba się modlić za PKN każdego dnia: +++
To już wszystko było.
Doczekać się nie mogę, uwielbiam patrzeć na te ich powykrzywiane wściekłe ryje.
A dlaczego? Ja oglądałem bo taką miałem pracę, pamiętam niesamowity wysyp ciekawych filmów dokumentalnych, nie wiem czy oni to wtedy wyjęli czy na bieżąco produkowali ale nie nadążałem tego oglądać - TVP3, TVP1, wszędzie coś leciało, głównie późno i w nocy.
Kilka czynników. Może zacznę od tego, że w ogóle przestałem oglądać wtedy tv, też Plus. A w tv oglądałem głównie publicystykę i informację.
Jedna przyczyna była taka, że wtedy coraz więcej publicystyki było w necie, a kiedyś telewizja miała monopol. A druga, ale chyba główna, była taka, że telewizja przestała być wtedy w ogóle merytoryczna. Zobaczcie sobie jakiś program informacyjny czy publicystyczny z lat 90. Przekaz będzie jednostronny? Czasem tak, czasem nie, zresztą władze się zmieniały. Ale tematami tych programów były jakieś zagadnienia konkretne, np. dyskusja o podatkach, służbie zdrowia, rolnictwie. Dyskutanci podawali proponowane rozwiązania, raz lepsze, raz gorsze, raz realne, raz nie. Ale nie była to dyskusja w formacie "jedzie panu z mordy" albo dyskusje wyłącznie o personaliach.
Nawet w totalnie jednostronnej telewizji Kwiatkowskiego czy Dworaka (przynajmniej do czasów kampanii z 2005 r.) był to jednak dominujący format. Młody, jeszcze trzeźwy Durczok jak zapraszał polityków do "Forum", to wybierał zazwyczaj jakieś merytoryczne zagadnienie, które mogło przybrać kształt w ustawie, a nie co kto komu nagadał.
Od 2005 r. było głównie już jechanie na emocjach i obrażaniu przeciwnika. Nie dyskutowano merytorycznie, a personalnie, obrażano się itd. To samo dotyczy codziennych programów informacyjnych.
Jak już pisałem przy okazji tego co warto czytać. Mogę sobie przeczytać, zobaczyć opinię, z którą się nie zgadzam, to nie jest problem. Ale jeśli ten przekaz nie zawiera żadnej treści, to nie ma sensu go oglądać ani czytać.
Przełom nastąpił jak miałem 2-tygodniową chorobę, leżałem w łóżku, w pokoju nie miałem tv. I nie miałem poczucia, że tej tv mi jakoś bardzo brakuje, do jej oglądania już nie wróciłem. Do tej pory, obejmuje to też wszystkie kolejne ekipy tv, Urbańskiego, tych gości z LPR, Orła, tv za pierwszej PO, Kurskiego itd.
Nie mówię tu o meczach czy czasem jakichś filmach - na tvp zresztą nie ma ich wcale tak dużo.
A dlaczego? Ja oglądałem bo taką miałem pracę, pamiętam niesamowity wysyp ciekawych filmów dokumentalnych, nie wiem czy oni to wtedy wyjęli czy na bieżąco produkowali ale nie nadążałem tego oglądać - TVP3, TVP1, wszędzie coś leciało, głównie późno i w nocy.
Kilka czynników. Może zacznę od tego, że w ogóle przestałem oglądać wtedy tv, też Plus. A w tv oglądałem głównie publicystykę i informację.
Jedna przyczyna była taka, że wtedy coraz więcej publicystyki było w necie, a kiedyś telewizja miała monopol. A druga, ale chyba główna, była taka, że telewizja przestała być wtedy w ogóle merytoryczna. Zobaczcie sobie jakiś program informacyjny czy publicystyczny z lat 90. Przekaz będzie jednostronny? Czasem tak, czasem nie, zresztą władze się zmieniały. Ale tematami tych programów były jakieś zagadnienia konkretne, np. dyskusja o podatkach, służbie zdrowia, rolnictwie. Dyskutanci podawali proponowane rozwiązania, raz lepsze, raz gorsze, raz realne, raz nie. Ale nie była to dyskusja w formacie "jedzie panu z mordy" albo dyskusje wyłącznie o personaliach.
Nawet w totalnie jednostronnej telewizji Kwiatkowskiego czy Dworaka (przynajmniej do czasów kampanii z 2005 r.) był to jednak dominujący format. Młody, jeszcze trzeźwy Durczok jak zapraszał polityków do "Forum", to wybierał zazwyczaj jakieś merytoryczne zagadnienie, które mogło przybrać kształt w ustawie, a nie co kto komu nagadał.
Od 2005 r. było głównie już jechanie na emocjach i obrażaniu przeciwnika. Nie dyskutowano merytorycznie, a personalnie, obrażano się itd. To samo dotyczy codziennych programów informacyjnych.
Jak już pisałem przy okazji tego co warto czytać. Mogę sobie przeczytać, zobaczyć opinię, z którą się nie zgadzam, to nie jest problem. Ale jeśli ten przekaz nie zawiera żadnej treści, to nie ma sensu go oglądać ani czytać.
Przełom nastąpił jak miałem 2-tygodniową chorobę, leżałem w łóżku, w pokoju nie miałem tv. I nie miałem poczucia, że tej tv mi jakoś bardzo brakuje, do jej oglądania już nie wróciłem. Do tej pory, obejmuje to też wszystkie kolejne ekipy tv, Urbańskiego, tych gości z LPR, Orła, tv za pierwszej PO, Kurskiego itd.
Nie mówię tu o meczach czy czasem jakichś filmach - na tvp zresztą nie ma ich wcale tak dużo.
Z czego się wzięła ta zmiana w dyskusjach?
Donald Tusk wprowadził w 2005 do narracji politycznej element emocjonalny w natężeniu nie znanym wcześniej w Polsce.
A dlaczego? Ja oglądałem bo taką miałem pracę, pamiętam niesamowity wysyp ciekawych filmów dokumentalnych, nie wiem czy oni to wtedy wyjęli czy na bieżąco produkowali ale nie nadążałem tego oglądać - TVP3, TVP1, wszędzie coś leciało, głównie późno i w nocy.
Kilka czynników. Może zacznę od tego, że w ogóle przestałem oglądać wtedy tv, też Plus. A w tv oglądałem głównie publicystykę i informację.
Jedna przyczyna była taka, że wtedy coraz więcej publicystyki było w necie, a kiedyś telewizja miała monopol. A druga, ale chyba główna, była taka, że telewizja przestała być wtedy w ogóle merytoryczna. Zobaczcie sobie jakiś program informacyjny czy publicystyczny z lat 90. Przekaz będzie jednostronny? Czasem tak, czasem nie, zresztą władze się zmieniały. Ale tematami tych programów były jakieś zagadnienia konkretne, np. dyskusja o podatkach, służbie zdrowia, rolnictwie. Dyskutanci podawali proponowane rozwiązania, raz lepsze, raz gorsze, raz realne, raz nie. Ale nie była to dyskusja w formacie "jedzie panu z mordy" albo dyskusje wyłącznie o personaliach.
Nawet w totalnie jednostronnej telewizji Kwiatkowskiego czy Dworaka (przynajmniej do czasów kampanii z 2005 r.) był to jednak dominujący format. Młody, jeszcze trzeźwy Durczok jak zapraszał polityków do "Forum", to wybierał zazwyczaj jakieś merytoryczne zagadnienie, które mogło przybrać kształt w ustawie, a nie co kto komu nagadał.
Od 2005 r. było głównie już jechanie na emocjach i obrażaniu przeciwnika. Nie dyskutowano merytorycznie, a personalnie, obrażano się itd. To samo dotyczy codziennych programów informacyjnych.
Jak już pisałem przy okazji tego co warto czytać. Mogę sobie przeczytać, zobaczyć opinię, z którą się nie zgadzam, to nie jest problem. Ale jeśli ten przekaz nie zawiera żadnej treści, to nie ma sensu go oglądać ani czytać.
Przełom nastąpił jak miałem 2-tygodniową chorobę, leżałem w łóżku, w pokoju nie miałem tv. I nie miałem poczucia, że tej tv mi jakoś bardzo brakuje, do jej oglądania już nie wróciłem. Do tej pory, obejmuje to też wszystkie kolejne ekipy tv, Urbańskiego, tych gości z LPR, Orła, tv za pierwszej PO, Kurskiego itd.
Nie mówię tu o meczach czy czasem jakichś filmach - na tvp zresztą nie ma ich wcale tak dużo.
Z czego się wzięła ta zmiana w dyskusjach?
Donald Tusk wprowadził w 2005 do narracji politycznej element emocjonalny w natężeniu nie znanym wcześniej w Polsce.
Na prawdę? Mnie się wydawało, że jest akurat odwrotnie. Kretyński element emocjonalny (moralne wzmożenie, polegające na mieniu racji, które to jest obowiązkiem króla więc zamilcz) ) to element z lubością stosowany przez 'obóz Michnika' (czołowy przykład to lektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu (IPPM-L) jako wybitny ekonomista). Elementy nostalgii za PRL były u poskomuny racjonalne i wskazywały na realne problemy 'transformacji' ale to też było granie na emocjach. Donald Tusk to sprofesjonalizował, bo jest wybitnym politykiem.
@MarianoX powiedział(a):
Gdy Jacek Kurski próbował m.in. z taką ofertą medialną wychodzić to wielu, również na naszym forum, uznało że tak nie nie wypada, nie przystoi oraz nie licuje.
No ale coś pozytywnego wyniknęło z takiej telewizji?
Tak, dwie kadencje PiS i Andrzeja Dudy w znacznym stopniu.
Oczywiście nie sprawdzimy tego, ale wydaje mi się, że drugą kadencję wygrało 500+, a TV Kurskiego było czynnikiem mobilizującym Jagodno w 23 r.
W 2023 r. nie było już Kurskiego.
Akurat to jest bez znaczenia moim zdaniem, bo liczy się obraz jaki pozostałe w głowach.
@KazioToJa powiedział(a):
z demokracją jest związane wprowadzenie emocji do polityki. Większość ludzi podejmuje decyzje w oparciu o emocje.
Wszyscy ludzie podejmują decyzje w oparciu o emocje. Głupcy ich nie korygują, to ta drobna różnica.
Wyjaśniam, było badanie EEG lub czymś podobnym, gdzie ewidentnie wyszło, że sygnał decyzyjny nadciąga z bardzo pierwotnych obszarów mózgu.
Warto posłuchać Tuska w Pabianicach, jest to tak ciekawe666, że nawet obrzydzenie przechodzi po kilku minutach. Jest to obrzydliwy obraz człowieka, ale skoro wnioski z niego wyciągnięte prowadzą do sukcesu, idzie na to że prawdziwy.
@los powiedział(a):
Warto posłuchać Tuska w Pabianicach, jest to tak ciekawe666, że nawet obrzydzenie przechodzi po kilku minutach. Jest to obrzydliwy obraz człowieka, ale skoro wnioski z niego wyciągnięte prowadzą do sukcesu, idzie a to że prawdziwy.
Ten występ był straszliwym oskarżeniem polskiego narodu - takiego, jakim jest on obecnie.
A dlaczego? Ja oglądałem bo taką miałem pracę, pamiętam niesamowity wysyp ciekawych filmów dokumentalnych, nie wiem czy oni to wtedy wyjęli czy na bieżąco produkowali ale nie nadążałem tego oglądać - TVP3, TVP1, wszędzie coś leciało, głównie późno i w nocy.
Kilka czynników. Może zacznę od tego, że w ogóle przestałem oglądać wtedy tv, też Plus. A w tv oglądałem głównie publicystykę i informację.
Jedna przyczyna była taka, że wtedy coraz więcej publicystyki było w necie, a kiedyś telewizja miała monopol. A druga, ale chyba główna, była taka, że telewizja przestała być wtedy w ogóle merytoryczna. Zobaczcie sobie jakiś program informacyjny czy publicystyczny z lat 90. Przekaz będzie jednostronny? Czasem tak, czasem nie, zresztą władze się zmieniały. Ale tematami tych programów były jakieś zagadnienia konkretne, np. dyskusja o podatkach, służbie zdrowia, rolnictwie. Dyskutanci podawali proponowane rozwiązania, raz lepsze, raz gorsze, raz realne, raz nie. Ale nie była to dyskusja w formacie "jedzie panu z mordy" albo dyskusje wyłącznie o personaliach.
Nawet w totalnie jednostronnej telewizji Kwiatkowskiego czy Dworaka (przynajmniej do czasów kampanii z 2005 r.) był to jednak dominujący format. Młody, jeszcze trzeźwy Durczok jak zapraszał polityków do "Forum", to wybierał zazwyczaj jakieś merytoryczne zagadnienie, które mogło przybrać kształt w ustawie, a nie co kto komu nagadał.
Od 2005 r. było głównie już jechanie na emocjach i obrażaniu przeciwnika. Nie dyskutowano merytorycznie, a personalnie, obrażano się itd. To samo dotyczy codziennych programów informacyjnych.
Jak już pisałem przy okazji tego co warto czytać. Mogę sobie przeczytać, zobaczyć opinię, z którą się nie zgadzam, to nie jest problem. Ale jeśli ten przekaz nie zawiera żadnej treści, to nie ma sensu go oglądać ani czytać.
Przełom nastąpił jak miałem 2-tygodniową chorobę, leżałem w łóżku, w pokoju nie miałem tv. I nie miałem poczucia, że tej tv mi jakoś bardzo brakuje, do jej oglądania już nie wróciłem. Do tej pory, obejmuje to też wszystkie kolejne ekipy tv, Urbańskiego, tych gości z LPR, Orła, tv za pierwszej PO, Kurskiego itd.
Nie mówię tu o meczach czy czasem jakichś filmach - na tvp zresztą nie ma ich wcale tak dużo.
Z czego się wzięła ta zmiana w dyskusjach?
Donald Tusk wprowadził w 2005 do narracji politycznej element emocjonalny w natężeniu nie znanym wcześniej w Polsce.
Na prawdę? Mnie się wydawało, że jest akurat odwrotnie. Kretyński element emocjonalny (moralne wzmożenie, polegające na mieniu racji, które to jest obowiązkiem króla więc zamilcz) ) to element z lubością stosowany przez 'obóz Michnika' (czołowy przykład to lektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu (IPPM-L) jako wybitny ekonomista). Elementy nostalgii za PRL były u poskomuny racjonalne i wskazywały na realne problemy 'transformacji' ale to też było granie na emocjach. Donald Tusk to sprofesjonalizował, bo jest wybitnym politykiem.
Tak postrzegając to emocjonalizm jest też jednym z grzechów głównych polskiej prawicy, jak mawia doktor Kuź - zaściankowość (w znaczeniu nieumiejętności szerszego spojrzenia w polityce niż tylko najbliższa okolica), romantyzm i mania wielkości to największe grzechy polskiej klasy politycznej w ogóle.
Poprzez emocje najłatwiej o mobilizacje elektoratu, tego nie przeskoczymy. Można tylko ubolewać że u nas jest to bardziej obecne niż gdzie indziej. Pewnie to wina "innych szatanów" czyli merdiów zagramanicznych, które jeszcze bardziej podkręcają emocje w Polsce.
@janosik powiedział(a):
Poprzez emocje najłatwiej o mobilizacje elektoratu, tego nie przeskoczymy. Można tylko ubolewać że u nas jest to bardziej obecne niż gdzie indziej. Pewnie to wina "innych szatanów" czyli merdiów zagramanicznych, które jeszcze bardziej podkręcają emocje w Polsce.
Lech Kaczyński nie chciał wchodzić w tę grę z Tuskiem, Jarro chciał i wszedł, jak by było - nie wiadomo.
Od paru lat mam serdecznie dość tych wszystkich emocjonalnych wzmożeń, mobilizacji i szantaży w prawicowej info(?)sferze. Uznałem, że robienie przez kogoś swoich politycznych i finansowych interesów kosztem wzburzenia mej żółci i podniesienia mego ciśnienia tętniczego nie jest dla mnie opłacalne.
@W_Nieszczególny powiedział(a):
Od paru lat mam serdecznie dość tych wszystkich emocjonalnych wzmożeń, mobilizacji i szantaży w prawicowej info(?)sferze. Uznałem, że robienie przez kogoś swoich politycznych i finansowych interesów kosztem wzburzenia mej żółci i podniesienia mego ciśnienia tętniczego nie jest dla mnie opłacalne.
tak samo, mam nadzieję że przyjdzie kiedyś moment przegrzania tych emocjonalnych uniesień niezależnie od strony
@W_Nieszczególny powiedział(a):
Od paru lat mam serdecznie dość tych wszystkich emocjonalnych wzmożeń, mobilizacji i szantaży w prawicowej info(?)sferze. Uznałem, że robienie przez kogoś swoich politycznych i finansowych interesów kosztem wzburzenia mej żółci i podniesienia mego ciśnienia tętniczego nie jest dla mnie opłacalne.
Twojego? Wydawało mi się, że pigułkę gwałtu wrzuca się do napojów innym.
Coś nietrafnego w analogii propagandy do pigułki gwałtu? Propagandę należy robić ale nie należy w nią wierzyć. Choć są tacy, co twierdzą, że należy wierzyć we własną propagandę, by być bardziej przekonywującym. Ale nawet wtedy wierzyć należy tak połowicznie, wierzyć by przekonać, ale nie wierzyć, by samemu nie wyjść na idiotę. Sztuka dwumyślenia trudna ale da się, ją opanować.
Że co, że nie należy bliźnim wrzucać do napojów pigułek gwałtu? Oczywiście, że nie należy, nie należy im też wbijać w mientkie organy metalowych ostrzy ani zrzucać na głowy metalowych zasobników wypełnionych materiałami wybuchowymi. Nie jest łatwa teologia wojny.
Komentarz
Od 2k5 czyli od czasu, gdy niemcy zaczęli spiralę nienawiści na wielką skalę (tvn i częściowo polsat). Wtedy skończyła się polityka, czyli:
-- większy zasiłek vs. mniejszy zasiłek
-- wyższa składka vs. niższa składka
-- wyższe cło (ok, to chyba data przystąpienia do wujni celnej) vs. niższa składka
-- vat vs. obrotowy
a zaczęła wojna totalna RU-DE vs PL.
Rozmowy niedokończone wtedy dużo słuchałem ale w radiu.
Oczywiście nie sprawdzimy tego, ale wydaje mi się, że drugą kadencję wygrało 500+, a TV Kurskiego było czynnikiem mobilizującym Jagodno w 23 r.
Być może tak, być może nie. Nie warto się napinać przy twierdzeniach, co gra w duszach ludzi, o których istnieniu jeszcze minutę temu nie wiedzieliśmy.
W 2023 r. nie było już Kurskiego.
Trzeba by znaleźć:
... i spytać o Kurskiego.
I założyć, że powiedzą prawdę. Ludzie prawdę mówią z trzech powodów:
1. Lenistwa,
2. Zapomnienia,
3. Obawy kary za kłamstwo
Powód trzeci nie wchodzi w grę, bo pytamy o rzeczy znane tylko rzeczonym, nie zweryfikujemy tego. Trzeba się wstrzelić w powód pierwszy albo drugi. Trudna rzecz. I jeszcze trzeba to zrobić na masową skalę, przecież głosów były miliony.
Sobie Szanowni wyobrażają co będzie jak PKN zawetuje ten SAFE?
To już nie będzie wycie, a wrzask, pogróżki, wścieklizna i nie wiem co jeszcze.
Trzeba się modlić za PKN każdego dnia: +++
Pełna zgoda.
bardziej się boję tego, co będzie, gdy nie zawetuje.
To już wszystko było.
Doczekać się nie mogę, uwielbiam patrzeć na te ich powykrzywiane wściekłe ryje.
Na razie jak mówił Cenckiewicz próbują zmienić ustawę.
mam nadzieję, że to taktyka a nie strategia.
Z czego się wzięła ta zmiana w dyskusjach?
Donald Tusk wprowadził w 2005 do narracji politycznej element emocjonalny w natężeniu nie znanym wcześniej w Polsce.
Na prawdę? Mnie się wydawało, że jest akurat odwrotnie. Kretyński element emocjonalny (moralne wzmożenie, polegające na mieniu racji, które to jest obowiązkiem króla więc zamilcz) ) to element z lubością stosowany przez 'obóz Michnika' (czołowy przykład to lektor Instytutu Podstawowych Problemów Marksizmu-Leninizmu (IPPM-L) jako wybitny ekonomista). Elementy nostalgii za PRL były u poskomuny racjonalne i wskazywały na realne problemy 'transformacji' ale to też było granie na emocjach. Donald Tusk to sprofesjonalizował, bo jest wybitnym politykiem.
Akurat to jest bez znaczenia moim zdaniem, bo liczy się obraz jaki pozostałe w głowach.
Nie dali mu skończyć dzieła. Jakby pozwolili, uniknęlibyśmy wielkiej niedoli.
z demokracją jest związane wprowadzenie emocji do polityki. Większość ludzi podejmuje decyzje w oparciu o emocje.
Wszyscy ludzie podejmują decyzje w oparciu o emocje. Głupcy ich nie korygują, to ta drobna różnica.
Wyjaśniam, było badanie EEG lub czymś podobnym, gdzie ewidentnie wyszło, że sygnał decyzyjny nadciąga z bardzo pierwotnych obszarów mózgu.
Warto posłuchać Tuska w Pabianicach, jest to tak ciekawe666, że nawet obrzydzenie przechodzi po kilku minutach. Jest to obrzydliwy obraz człowieka, ale skoro wnioski z niego wyciągnięte prowadzą do sukcesu, idzie na to że prawdziwy.
Ten występ był straszliwym oskarżeniem polskiego narodu - takiego, jakim jest on obecnie.
Tak postrzegając to emocjonalizm jest też jednym z grzechów głównych polskiej prawicy, jak mawia doktor Kuź - zaściankowość (w znaczeniu nieumiejętności szerszego spojrzenia w polityce niż tylko najbliższa okolica), romantyzm i mania wielkości to największe grzechy polskiej klasy politycznej w ogóle.
Poprzez emocje najłatwiej o mobilizacje elektoratu, tego nie przeskoczymy. Można tylko ubolewać że u nas jest to bardziej obecne niż gdzie indziej. Pewnie to wina "innych szatanów" czyli merdiów zagramanicznych, które jeszcze bardziej podkręcają emocje w Polsce.
Według Chestertona romantyzm to odwaga i umiłowanie niebezpieczeństwa, o co polską prawicę , zwłaszcza tą "prawdziwą" - naprawdę trudno posądzić.
Lech Kaczyński nie chciał wchodzić w tę grę z Tuskiem, Jarro chciał i wszedł, jak by było - nie wiadomo.
Od paru lat mam serdecznie dość tych wszystkich emocjonalnych wzmożeń, mobilizacji i szantaży w prawicowej info(?)sferze. Uznałem, że robienie przez kogoś swoich politycznych i finansowych interesów kosztem wzburzenia mej żółci i podniesienia mego ciśnienia tętniczego nie jest dla mnie opłacalne.
tak samo, mam nadzieję że przyjdzie kiedyś moment przegrzania tych emocjonalnych uniesień niezależnie od strony
Twojego? Wydawało mi się, że pigułkę gwałtu wrzuca się do napojów innym.
???
Coś nietrafnego w analogii propagandy do pigułki gwałtu? Propagandę należy robić ale nie należy w nią wierzyć. Choć są tacy, co twierdzą, że należy wierzyć we własną propagandę, by być bardziej przekonywującym. Ale nawet wtedy wierzyć należy tak połowicznie, wierzyć by przekonać, ale nie wierzyć, by samemu nie wyjść na idiotę. Sztuka dwumyślenia trudna ale da się, ją opanować.
Że co, że nie należy bliźnim wrzucać do napojów pigułek gwałtu? Oczywiście, że nie należy, nie należy im też wbijać w mientkie organy metalowych ostrzy ani zrzucać na głowy metalowych zasobników wypełnionych materiałami wybuchowymi. Nie jest łatwa teologia wojny.