Kawiarenki w Paryżewie są przytulniejsze niż w Los Angeles. W Hameryce, nawet w dość europejskim NYorku są albo badziewiaste garkuchnie o uroku restauracji dworcowej w Koluszkach albo obłędnie drogie restauracje pełne tandetnych złoceń, kandelabrów i dywanów. Lubię Amerykę ale milej się żyje w Europie. Np. takiego lokalu jak Uwaga Kawa! tam nie widziałem. Spotkanie jutro o 18:00.
wszyscy wiedzą, kto ostatnio zdobył Oskara, a poza branżą nikogo nie obchodzą jakieś tam Berlińskie Niedźwiadki i prawie nikogo Cannes.
Amerykanie stworzyli imaginarium kultury dzikiego zachody, uniwersytetów, wojny secesyjnej, nowojorskiej ulicy i to w dwóch czy trzech wariantach - pracownicy wieżowców, wyidealizowany słodki obrazek klasy średniej czy kultury dzielnic murzyńskich (taki film Dencela Washingtona ostatnio się pokazał - jakaś tam historia kryminalna a w tle potężna nie-biała kultura - muzyka (różna), tańce, fantastyczne obrazy, stroje). Autor tekstu musiał spotkać się ostatnio z Niemcami, którzy potężnie okazują pogardę i wyższość wszystkim. Tak, w tym są dobrzy.
@Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
I pem ja, żebyż jeszcze w tej kulturalnej Europie rzeczywiście powstawała wielka kultura, nałka, żeby tu był rój przodowników pracy i organizatorów życia społecznego.
Kiedyś malowano Monę Lisę teraz potrafią usiłować oblać ją zupą pomidorową. To jest miara upadku.
Komentarz
Kawiarenki w Paryżewie są przytulniejsze niż w Los Angeles. W Hameryce, nawet w dość europejskim NYorku są albo badziewiaste garkuchnie o uroku restauracji dworcowej w Koluszkach albo obłędnie drogie restauracje pełne tandetnych złoceń, kandelabrów i dywanów. Lubię Amerykę ale milej się żyje w Europie. Np. takiego lokalu jak Uwaga Kawa! tam nie widziałem. Spotkanie jutro o 18:00.
wszyscy wiedzą, kto ostatnio zdobył Oskara, a poza branżą nikogo nie obchodzą jakieś tam Berlińskie Niedźwiadki i prawie nikogo Cannes.
Amerykanie stworzyli imaginarium kultury dzikiego zachody, uniwersytetów, wojny secesyjnej, nowojorskiej ulicy i to w dwóch czy trzech wariantach - pracownicy wieżowców, wyidealizowany słodki obrazek klasy średniej czy kultury dzielnic murzyńskich (taki film Dencela Washingtona ostatnio się pokazał - jakaś tam historia kryminalna a w tle potężna nie-biała kultura - muzyka (różna), tańce, fantastyczne obrazy, stroje). Autor tekstu musiał spotkać się ostatnio z Niemcami, którzy potężnie okazują pogardę i wyższość wszystkim. Tak, w tym są dobrzy.
Kiedyś malowano Monę Lisę teraz potrafią usiłować oblać ją zupą pomidorową. To jest miara upadku.