...bezskutecznie przekonywałem wraz z kolegami za PiSu do wspierania rozproszonej energetyki biomasowej i biogazowej, notatki i projekty szły do MAP do Ministerstwa Rolnictwa, do Ministerstwa Klimatu, na najwyższy szczebel
Pies z kulawą nogą się nie zainteresował poza 1-2 wiceministrami, którym nie udało się przebić wyżej z tematem.
Jedną ustawę udało się przepchnąć dotyczącą biogazu, ale niestety bez zdjęcia kluczowych ograniczeń, więc branża i tak nie ruszyła.
Zamiast tego koledzy pisowcy rzucali się na projekty atomowe i wiatraki na morzu jak Reksio na szynkę, i wodór ....srodór, że pojadę "klasykiem"
Wiem, nie mam prawa narzekać na PiS i mam zawiązać sznurówki, bo okazałem się nieskuteczny.
Ps. Ale komuś tu zdaje się też nie za bardzo poszło z Czarnkiem? Sznurówki zawiązane?
I znowu wracamy do fantazjowania, że można być częścią UE i korzystać z korzyści z tym związanych ale nie ponosić kosztów. No więc nie można, nigdy w życiu tak nie ma.
Można za to pozostać krajem stowarzyszonym, korzystać ze wspólnego rynku na negocjowanych zasadach i nie brać udziału w unijnych programach które nie są dla nas korzystne. Przykład Turcji.
Daj spokój, chłop oszukuje diabła tylko w bajkach, w rzeczywistości zawsze jest odwrotnie. Poplamiony papier nadaje się w najlepszym razie na podpałkę, to gdzie Polska jest geograficznie, politycznie i ekonomicznie, całkowicie określa jest sytuację - bez względu na to, jaki kształ mają plamy na papierze. Angolom wydawało się, że jak poplamią papier na swój sposób, to będą mogli odpłynąć. Hahahaha. A waga Polski jest, ja wiem?, sto razy miejsza niż waga Anglii.
Jak Polska chce mieć pozycję Turcji, niech się stanie Turcją. Jednej rzeczy do tego brakuje a właściwie to jedna rzecz jest za dużo. Dusza niewolnicza.
Nic podobnego, wiele można uzyskać, być może nawet prawie wszystko /rzut oka na Izrael/. Ale do tego trzeba działania w realym świecie a nie pustych deklaracji. Nasza relacja z UE będzie dokładnie taka, jakiej życzyć sobie będą europejscy politycy, mają oni środki, by to przeprowadzić. Kształt plam na papierze jest nieistotny. A jak się staniemy Turcją, to będzie taka, jakiej my sobie życzymy. Ale wtedy tak samo - kształt plam na papierze też nie będzie mieć znaczenia. Już napisałem, czego nam brakuje, a dokładniej to, co mamy za dużo.
Tyle że losie, rząd PiS był w kwestiach 'zielonoładowych' wyjątkowo czołobitny i wprowadzał implementacje dużo bardziej agresywnie niż oczekiwano.
A co cen paliw w relacji dizel/benzyna zawsze był to efekt polityki, a nie rynku. Dizel ładniej redukował emisje CO2, więc go wspierano, gdy okazało się, że zanieczyszcza bardziej ale w inny sposób, to się przestano go wspierać.
@los powiedział(a):
Nic podobnego, wiele można uzyskać, być może nawet prawie wszystko /rzut oka na Izrael/. Ale do tego trzeba działania w realym świecie a nie pustych deklaracji. Nasza relacja z UE będzie dokładnie taka, jakiej życzyć sobie będą europejscy politycy, mają oni środki, by to przeprowadzić. Kształt plam na papierze jest nieistotny. A jak się staniemy Turcją, to będzie taka, jakiej my sobie życzymy. Ale wtedy tak samo - kształt plam na papierze też nie będzie mieć znaczenia. Już napisałem, czego nam brakuje, a dokładniej to, co mamy za dużo.
Całe polskie środowisko tzw. realistów politycznych to personifikacja pojęcia duszy niewolniczej.
Nie wiem, co ma w lewej kieszeni Zenobiusz Kowalski, nie wiem też, w jakim stopniu ustępstwa rządu PiS miały sens. Przyczyna niewiedzy w obu przypadkach jest identyczna. Jedyne, czego się domyślam, że rząd PiS prowadził grę z UE i były to ustępstwa w zamian za inne korzyści. Na ile były one racjonalne nie jestem w stanie ocenić, napisałem wyżej dlaczego.
Z Donaldem Tuskiem jest inaczej, on po prostu reprezentuje interesy zewnętrzne. Identyfikacja różnicy między nieudolnym policjantem a sprawnym włamywaczem to pierwsza lekcja metodologii.
@los powiedział(a):
Nic podobnego, wiele można uzyskać, być może nawet prawie wszystko /rzut oka na Izrael/. Ale do tego trzeba działania w realym świecie a nie pustych deklaracji. Nasza relacja z UE będzie dokładnie taka, jakiej życzyć sobie będą europejscy politycy, mają oni środki, by to przeprowadzić. Kształt plam na papierze jest nieistotny. A jak się staniemy Turcją, to będzie taka, jakiej my sobie życzymy. Ale wtedy tak samo - kształt plam na papierze też nie będzie mieć znaczenia. Już napisałem, czego nam brakuje, a dokładniej to, co mamy za dużo.
Całe polskie środowisko tzw. realistów politycznych to personifikacja pojęcia duszy niewolniczej.
To się sprowadza do dyskusji jak realnie się podłączyć pod obcy kurek
Ponieważ z GLOBCIEM nie do końca wyszło, więc wracamy do odkurzania straszenia przeludnieniem:
Ziemia ma swoje granice i wygląda na to, że właśnie je przekroczyliśmy. Nowe badania pokazują, że przy obecnym stylu życia ludzi jest już po prostu za dużo, aby planeta mogła nas utrzymać w dłuższej perspektywie.
(...) Zespół kierowany przez prof. Coreya Bradshawa z australijskiego Flinders University przeanalizował ponad 200 lat danych demograficznych. Skoncentrowali się na "pojemności środowiska", czyli maksymalnej liczby ludzi, jaką Ziemia może utrzymać na dłuższą metę, biorąc pod uwagę dostępne zasoby i tempo ich odnawiania.
Źródło omówienia.
To pochodzi z:
Źródło: ScienceAlert
Publikacja: Corey J A Bradshaw et al 2026 Environ. Res. Lett. 21 064023; DOI 10.1088/1748-9326/ae51aa, CC BY 4.0
Z 'obliczeniem' że ma optymalnie to ludzi ma być 2,5 mld.
Jedyne co jest ciekawe123, to że ktoś to nagłaśnia.
Drobne wyjaśnienie:
modele matematyczne polegają na budowaniu predykcji (przewidywania) jakiegoś wyniku na podstawie jakiś założeń i jakiś danych, wiarygodność jest jaka jest, model służy do tworzenia prognozowania
prognozowanie - wnioskowanie poprzez weryfikacji danych zwracanych przez modele, prognozowanie bazuje na kilku modelach oraz różnych danych wejściowych.
Jeśli Pan Bóg będzie chciał, żeby planeta nas więcej nie mogła utrzymać, to nie utrzyma. A jak będzie chciał, żeby utrzymała 2* tyle nasz, to utrzyma. To jest wszystko takie proste.
W wieku lat 13-14 będąc radykalnym ekofilem, zaczytywałem się w popularnych wówczas książkach typu "Oskalpowana ziemia" A. Leńkowej czy "Ogłasza się alarm dla Planety Ziemia" W. Tyrakowskiego i podzieliłem się z Mamą stwierdzeniem że "jest nas za dużo". Mama spytała: "A o kogo za dużo?"
31 marca Zbigniew Szczęsny napisał, to samo badanie:
"Dopiero co pisałem o zmarłym niedawno Paulu R. Ehrlichu - guru katastroficznej neomaltuzjańskiej mizantropii, ale widzę, że ta fałszywa ideologia jest nieśmiertelna.
Oto znany mi osobiście - prywatnie przeuroczy - fizyk atmosfery, prof. Szymon Malinowski postanowił zapodać publikację, której przekaz jest typowo "erlichowski":
"Populacja ludzka przekroczyła możliwości Ziemi w zakresie podtrzymywania środowiska".
I tutaj jak gdyby nic się w zakresie narracji nie zmieniło od proroctw Elricha z lat 70-tyc minionego wieku, które okazały się o kant d... rozbić:
"Model logistyczny Rickera dopasowany do fazy spadkowej przewiduje, że populacja świata może osiągnąć 11,7–12,4 miliarda ludzi w latach 2067–2076. Ten sam model, dopasowany do fazy wspomagania, przewiduje maksymalną populację na poziomie 2,5 miliarda ludzi, którą Ziemia mogłaby być w stanie utrzymać."
Jedym słowem - zdaniem państwa ekologów ludzi na Ziemi jest 5 razy za dużo, więc trzeba - oczywiście - rozpocząć proces "globalnego skalowania w dół":
"Nie da się tego osiągnąć w dążeniu do maksymalnej liczebności populacji — niezależnie od tego, jak dobrze byłaby ona zdefiniowana — zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mniejsze populacje przynoszą więcej korzyści zarówno jednostkom, jak i środowisku. Współczesne gospodarki, oparte na założeniu nieprzerwanego wzrostu, najwyraźniej nie uwzględniają ograniczeń regeneracyjnych związanych z utrzymującą się ekspansją populacji, ponieważ paliwa kopalne sztucznie kompensują tę różnicę. Nie przewidują one także nadchodzącego spadku zdolności regeneracyjnej wraz z nasilaniem się zaburzeń klimatycznych. Tragiczne jest to, że ludzka działalność doprowadziła do przerwania mechanizmów sprzężeń zwrotnych, odwzorowujących pojemność środowiska, nie zastępując ich jednocześnie humanitarnymi i przyjaznymi dla środowiska mechanizmami korekcyjnymi."
Tłumacząc na ludzki:
Wielka szkoda, że dzięki postępowi cywilizacyjnemu w większości zniknęły plagi i głód dziesiątkujące ludzkość przed nastaniem epoki przemysłowej...
No cóż - znając życie, możemy zatem spodziewać się kolejnych prób wpędzenia nas do jaskini przez dzielnych postępowców - już nie tylko z powodu zmian klimatu, ale w ogóle - z powodu tego, że jest nas za dużo a zwłaszcza jest nas za dużo tutaj, na tzw. Zachodzie..."
@Brzost powiedział(a):
W wieku lat 13-14 będąc radykalnym ekofilem, zaczytywałem się w popularnych wówczas książkach typu "Oskalpowana ziemia" A. Leńkowej czy "Ogłasza się alarm dla Planety Ziemia" W. Tyrakowskiego i podzieliłem się z Mamą stwierdzeniem że "jest nas za dużo". Mama spytała: "A o kogo za dużo?"
@Brzost powiedział(a):
W wieku lat 13-14 będąc radykalnym ekofilem, zaczytywałem się w popularnych wówczas książkach typu "Oskalpowana ziemia" A. Leńkowej czy "Ogłasza się alarm dla Planety Ziemia" W. Tyrakowskiego i podzieliłem się z Mamą stwierdzeniem że "jest nas za dużo". Mama spytała: "A o kogo za dużo?"
A propos drzew to przypomniałem sobie że jedna pani z SGGW opracowała taką mieszankę ziemi i kamieni, porowatą, którą się przestrzenie jak parkingi wykłada, na to porowaty przepuszczalny beto i cały parking chłonie wodę dzięki czemu większe drzewa będą mogły rosnąć. Przyjmuje się że ten kawałek ziemi metr na metr jaki zostawia się wokół drzew w mieście to wystarcza drzewom na ok. 10 lat wzrostu.
Jako mieszkaniec lasu mam odrobine inne spojrzenie na zieleń. Dla mnie zielone to wróg. Zielone (poza krótkim okresem zimy) atakuje nieustannie a niemal wszystkie prace działkowe przez jakieś 9 miesięcy w roku to wyczerpująca - z wiekiem coraz bardziej - walka z zielonym. Na różne sposoby.
Parking to parking a jak się chce mieć drzewa to ucinamy ING.
@Przemko powiedział(a):
A propos drzew to przypomniałem sobie że jedna pani z SGGW opracowała taką mieszankę ziemi i kamieni, porowatą, którą się przestrzenie jak parkingi wykłada, na to porowaty przepuszczalny beto i cały parking chłonie wodę
@Przemko powiedział(a):
A propos drzew to przypomniałem sobie że jedna pani z SGGW opracowała taką mieszankę ziemi i kamieni, porowatą, którą się przestrzenie jak parkingi wykłada, na to porowaty przepuszczalny beto i cały parking chłonie wodę
A ta woda z podlewania szlałchem?
Ale serio - pomysł ciekawy.
Pomysł jest genialny, pani wspomniała bokiem o jeszcze jednej wielkiej zalecie takiego podłoża w miastach - pochłanianie wody w trakcie nawałnic, a więc mniej podtopień i zalań, mniej zniszczeń metra, piwnic itd.
@Filioquist powiedział(a):
...gdyby to była niemiecka technologia to może nawet coś by z tego było
A tak wdzięczni rodacy postarają się, żeby nic z tego nie wyszło.
Gminy nakładają ten podatek deszczowy od powierzchni dachu i wybrukowanej powierzchni na działce, wystarczy drobna zmiana w przepisach i ludzie sami będą to kupować. I na kanalizacji burzowej się zaoszczędzi.
@Filioquist powiedział(a):
...gdyby to była niemiecka technologia to może nawet coś by z tego było
A tak wdzięczni rodacy postarają się, żeby nic z tego nie wyszło.
Gminy nakładają ten podatek deszczowy od powierzchni dachu i wybrukowanej powierzchni na działce, wystarczy drobna zmiana w przepisach i ludzie sami będą to kupować. I na kanalizacji burzowej się zaoszczędzi.
...dlatego tej drobnej zmiany nie będzie - idę o zakład
Komentarz
...bezskutecznie przekonywałem wraz z kolegami za PiSu do wspierania rozproszonej energetyki biomasowej i biogazowej, notatki i projekty szły do MAP do Ministerstwa Rolnictwa, do Ministerstwa Klimatu, na najwyższy szczebel
Pies z kulawą nogą się nie zainteresował poza 1-2 wiceministrami, którym nie udało się przebić wyżej z tematem.
Jedną ustawę udało się przepchnąć dotyczącą biogazu, ale niestety bez zdjęcia kluczowych ograniczeń, więc branża i tak nie ruszyła.
Zamiast tego koledzy pisowcy rzucali się na projekty atomowe i wiatraki na morzu jak Reksio na szynkę, i wodór ....srodór, że pojadę "klasykiem"
Wiem, nie mam prawa narzekać na PiS i mam zawiązać sznurówki, bo okazałem się nieskuteczny.
Ps. Ale komuś tu zdaje się też nie za bardzo poszło z Czarnkiem? Sznurówki zawiązane?
Można za to pozostać krajem stowarzyszonym, korzystać ze wspólnego rynku na negocjowanych zasadach i nie brać udziału w unijnych programach które nie są dla nas korzystne. Przykład Turcji.
Daj spokój, chłop oszukuje diabła tylko w bajkach, w rzeczywistości zawsze jest odwrotnie. Poplamiony papier nadaje się w najlepszym razie na podpałkę, to gdzie Polska jest geograficznie, politycznie i ekonomicznie, całkowicie określa jest sytuację - bez względu na to, jaki kształ mają plamy na papierze. Angolom wydawało się, że jak poplamią papier na swój sposób, to będą mogli odpłynąć. Hahahaha. A waga Polski jest, ja wiem?, sto razy miejsza niż waga Anglii.
Jak Polska chce mieć pozycję Turcji, niech się stanie Turcją. Jednej rzeczy do tego brakuje a właściwie to jedna rzecz jest za dużo. Dusza niewolnicza.
Nazwałbym Kolegi postawę imposybilizmem.
Nic podobnego, wiele można uzyskać, być może nawet prawie wszystko /rzut oka na Izrael/. Ale do tego trzeba działania w realym świecie a nie pustych deklaracji. Nasza relacja z UE będzie dokładnie taka, jakiej życzyć sobie będą europejscy politycy, mają oni środki, by to przeprowadzić. Kształt plam na papierze jest nieistotny. A jak się staniemy Turcją, to będzie taka, jakiej my sobie życzymy. Ale wtedy tak samo - kształt plam na papierze też nie będzie mieć znaczenia. Już napisałem, czego nam brakuje, a dokładniej to, co mamy za dużo.
Tyle że losie, rząd PiS był w kwestiach 'zielonoładowych' wyjątkowo czołobitny i wprowadzał implementacje dużo bardziej agresywnie niż oczekiwano.
A co cen paliw w relacji dizel/benzyna zawsze był to efekt polityki, a nie rynku. Dizel ładniej redukował emisje CO2, więc go wspierano, gdy okazało się, że zanieczyszcza bardziej ale w inny sposób, to się przestano go wspierać.
Całe polskie środowisko tzw. realistów politycznych to personifikacja pojęcia duszy niewolniczej.
Nie wiem, co ma w lewej kieszeni Zenobiusz Kowalski, nie wiem też, w jakim stopniu ustępstwa rządu PiS miały sens. Przyczyna niewiedzy w obu przypadkach jest identyczna. Jedyne, czego się domyślam, że rząd PiS prowadził grę z UE i były to ustępstwa w zamian za inne korzyści. Na ile były one racjonalne nie jestem w stanie ocenić, napisałem wyżej dlaczego.
Z Donaldem Tuskiem jest inaczej, on po prostu reprezentuje interesy zewnętrzne. Identyfikacja różnicy między nieudolnym policjantem a sprawnym włamywaczem to pierwsza lekcja metodologii.
To się sprowadza do dyskusji jak realnie się podłączyć pod obcy kurek
...a kandydat na premiera Czarnek czyje interesy reprezentuje?
Sprawia wrażenie że swoje. Na Polskę to bardzo dużo.
Ponieważ z GLOBCIEM nie do końca wyszło, więc wracamy do odkurzania straszenia przeludnieniem:
Źródło omówienia.
To pochodzi z:
Źródło: ScienceAlert
Publikacja: Corey J A Bradshaw et al 2026 Environ. Res. Lett. 21 064023; DOI 10.1088/1748-9326/ae51aa, CC BY 4.0
Z 'obliczeniem' że ma optymalnie to ludzi ma być 2,5 mld.
Jedyne co jest ciekawe123, to że ktoś to nagłaśnia.
Drobne wyjaśnienie:
Jeśli Pan Bóg będzie chciał, żeby planeta nas więcej nie mogła utrzymać, to nie utrzyma. A jak będzie chciał, żeby utrzymała 2* tyle nasz, to utrzyma. To jest wszystko takie proste.
W wieku lat 13-14 będąc radykalnym ekofilem, zaczytywałem się w popularnych wówczas książkach typu "Oskalpowana ziemia" A. Leńkowej czy "Ogłasza się alarm dla Planety Ziemia" W. Tyrakowskiego i podzieliłem się z Mamą stwierdzeniem że "jest nas za dużo". Mama spytała: "A o kogo za dużo?"
31 marca Zbigniew Szczęsny napisał, to samo badanie:
"Dopiero co pisałem o zmarłym niedawno Paulu R. Ehrlichu - guru katastroficznej neomaltuzjańskiej mizantropii, ale widzę, że ta fałszywa ideologia jest nieśmiertelna.
Oto znany mi osobiście - prywatnie przeuroczy - fizyk atmosfery, prof. Szymon Malinowski postanowił zapodać publikację, której przekaz jest typowo "erlichowski":
"Populacja ludzka przekroczyła możliwości Ziemi w zakresie podtrzymywania środowiska".
I tutaj jak gdyby nic się w zakresie narracji nie zmieniło od proroctw Elricha z lat 70-tyc minionego wieku, które okazały się o kant d... rozbić:
"Model logistyczny Rickera dopasowany do fazy spadkowej przewiduje, że populacja świata może osiągnąć 11,7–12,4 miliarda ludzi w latach 2067–2076. Ten sam model, dopasowany do fazy wspomagania, przewiduje maksymalną populację na poziomie 2,5 miliarda ludzi, którą Ziemia mogłaby być w stanie utrzymać."
Jedym słowem - zdaniem państwa ekologów ludzi na Ziemi jest 5 razy za dużo, więc trzeba - oczywiście - rozpocząć proces "globalnego skalowania w dół":
"Nie da się tego osiągnąć w dążeniu do maksymalnej liczebności populacji — niezależnie od tego, jak dobrze byłaby ona zdefiniowana — zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mniejsze populacje przynoszą więcej korzyści zarówno jednostkom, jak i środowisku. Współczesne gospodarki, oparte na założeniu nieprzerwanego wzrostu, najwyraźniej nie uwzględniają ograniczeń regeneracyjnych związanych z utrzymującą się ekspansją populacji, ponieważ paliwa kopalne sztucznie kompensują tę różnicę. Nie przewidują one także nadchodzącego spadku zdolności regeneracyjnej wraz z nasilaniem się zaburzeń klimatycznych. Tragiczne jest to, że ludzka działalność doprowadziła do przerwania mechanizmów sprzężeń zwrotnych, odwzorowujących pojemność środowiska, nie zastępując ich jednocześnie humanitarnymi i przyjaznymi dla środowiska mechanizmami korekcyjnymi."
Tłumacząc na ludzki:
Wielka szkoda, że dzięki postępowi cywilizacyjnemu w większości zniknęły plagi i głód dziesiątkujące ludzkość przed nastaniem epoki przemysłowej...
No cóż - znając życie, możemy zatem spodziewać się kolejnych prób wpędzenia nas do jaskini przez dzielnych postępowców - już nie tylko z powodu zmian klimatu, ale w ogóle - z powodu tego, że jest nas za dużo a zwłaszcza jest nas za dużo tutaj, na tzw. Zachodzie..."
Oj to akurat wiadomo -- białej rasy jest za dużo.
Mogę przygotować listę jakby co
...a to dobrze, że przyrosty są poza białą
A propos drzew to przypomniałem sobie że jedna pani z SGGW opracowała taką mieszankę ziemi i kamieni, porowatą, którą się przestrzenie jak parkingi wykłada, na to porowaty przepuszczalny beto i cały parking chłonie wodę dzięki czemu większe drzewa będą mogły rosnąć. Przyjmuje się że ten kawałek ziemi metr na metr jaki zostawia się wokół drzew w mieście to wystarcza drzewom na ok. 10 lat wzrostu.
Jako mieszkaniec lasu mam odrobine inne spojrzenie na zieleń. Dla mnie zielone to wróg. Zielone (poza krótkim okresem zimy) atakuje nieustannie a niemal wszystkie prace działkowe przez jakieś 9 miesięcy w roku to wyczerpująca - z wiekiem coraz bardziej - walka z zielonym. Na różne sposoby.
Parking to parking a jak się chce mieć drzewa to ucinamy ING.
A ta woda z podlewania szlałchem?
Ale serio - pomysł ciekawy.
Pomysł jest genialny, pani wspomniała bokiem o jeszcze jednej wielkiej zalecie takiego podłoża w miastach - pochłanianie wody w trakcie nawałnic, a więc mniej podtopień i zalań, mniej zniszczeń metra, piwnic itd.
...gdyby to była niemiecka technologia to może nawet coś by z tego było
A tak wdzięczni rodacy postarają się, żeby nic z tego nie wyszło.
Gminy nakładają ten podatek deszczowy od powierzchni dachu i wybrukowanej powierzchni na działce, wystarczy drobna zmiana w przepisach i ludzie sami będą to kupować. I na kanalizacji burzowej się zaoszczędzi.
...dlatego tej drobnej zmiany nie będzie - idę o zakład