Skip to content

To nie bug, to feature

15556575860

Komentarz

  • @Exspectans powiedział(a):
    Dębowe to już chyba w wiadomym kontekście...

    No niekoniecznie... W końcu przecież dąb jest symbolem trwałości i długowieczności. Znane są dęby mające kilkaset lat. Inna sprawa, że (o czym wiele osób nie wie), w Polsce akurat najstarszym drzewem nie jest dąb, tylko cis. ;)

  • edytowano 21 April

    Wydaje się jednak, że złoto, platyna, żelazo, brylanty, mogą być odrobinę bardziej długowieczne. Zdecydowanie dąb bardzo pasuje do jesionki.

    Swoją drogą ciekaw jestem czy liczba par obchodzących w Polsce dębowe gody osiągnęła wartość dwucyfrową.

  • Do jesionki to chyba jesion.

  • W historii Polski nie ma dokładnej, oficjalnej liczby par, które obchodziły dębowe gody (80. rocznicę ślubu). Nie istnieje centralny rejestr (ani w USC, ani w Kościele, ani w żadnych statystykach GUS), który by to śledził – takie jubileusze są ekstremalnie rzadkie i prawie zawsze stają się tylko lokalnym lub ogólnopolskim newsem medialnym.

    Publicznie udokumentowanych i opisanych w mediach przypadków jest bardzo niewiele – zaledwie kilka w całej współczesnej historii Polski. Oto znane przykłady (wszystkie po II wojnie światowej, bo wcześniejsze są praktycznie nie do zweryfikowania ze względu na brak archiwów i wojenne losy):

    • Stefania i Ignacy Stasiakowie (Aleksandrów Łódzki) – pobrali się 1 lutego 1931 r., w 2011 r. obchodzili 80. rocznicę, a w 2013 r. już 82. rocznicę. Uznawani wówczas za najstarsze małżeństwo Europy.
    • Władysława i Jan Dadasowie (Ryczyska, gm. Miastków Kościelny) – pobrali się w lutym 1941 r., 10 lutego 2021 r. obchodzili dokładnie dębowe gody. Media nazywały ich wtedy prawdopodobnie najdłużej żyjącym małżeństwem w Europie.
    • Zofia i Roman Wdzięczni (Nowa Wieś, gm. Sompolno, woj. wielkopolskie) – pobrali się 18 października 1945 r., w październiku 2025 r. uroczyście obchodzili 80. rocznicę (on miał wtedy 102 lata, ona 100 lat). Artykuły podkreślały, że „taka rocznica zdarza się raz na sto lat”.

    Dodatkowo w 2025 r. media pisały o Wandzie i Wacławie Smardzach (Obrazów, woj. świętokrzyskie) – małżeństwo stulatków (razem 206 lat), którzy w 2025 r. mieli za sobą 79 lat wspólnego życia i planowali dębowe gody na 2026 r. (ślub w 1946 r.).

    Podsumowanie

    • Znanych, medialnie opisanych par, które rzeczywiście obchodziły 80. rocznicę: co najmniej 3 (Stasiakowie, Dadasowie, Wdzięczni).
    • Razem z tymi, którzy byli o krok od obchodzenia lub właśnie planowali: 4.
    • Żadne źródło nie podaje większej liczby – wszystkie teksty podkreślają, że dębowe gody to absolutny ewenement i „niesłychanie rzadkie” wydarzenie.

    Jeśli ktoś obchodził dębowe gody „po cichu”, bez mediów i bez lokalnego zainteresowania, to po prostu nie ma o tym śladu w internecie ani w archiwach. Dlatego realna liczba jest zapewne minimalnie większa, ale nadal liczy się w pojedynczych przypadkach na całe dekady.

    Chcesz linki do konkretnych artykułów o tych parach? Mogę podać.

  • Ostatnio redpill na X'ie zaczął bronić playboyów czyli po prostu męskiego k*restwa. Na początku mieli parę trafnych wniosków, ale szybko wyszedł z nich czystej wody korwnizm społeczny sprzedawany młodym którym nie idzie w związkach damsko-męskich. Są tak samo szkodliwi jak feminizm.

  • edytowano 22 April

    @janosik powiedział(a):
    Ostatnio redpill na X'ie zaczął bronić playboyów czyli po prostu męskiego k*restwa. Na początku mieli parę trafnych wniosków, ale szybko wyszedł z nich czystej wody korwnizm społeczny sprzedawany młodym którym nie idzie w związkach damsko-męskich. Są tak samo szkodliwi jak feminizm.

    W związkach damsko-męskich nie tylko "nie idzie" młodym ale i wielu innym, starszym i doświadczonym ponieważ ponad połowa związków kończy się rozwodami orzekanymi w ponad 70% na wniosek kobiet.

    Metody walki z feminizmem zalecane przez niektórych, zwłaszcza rozmaitych pogrobowców korwinizmu, bywają skrajnie toksyczne, niemniej jednak redpilowska diagnoza brutalizującego się rynku relacji damsko-męskich zawiera bardzo wiele niezwykle trafnych spostrzeżeń.

    Feminizm to agresywna ideologia depopulacyjna i walka z nim to walka o biologiczne przetrwanie cywilizacji, oczywiście nie mamy tu na myśli jakiegokolwiek wykorzystywania kobiet przez przez jakiś playboyów i PUA-sów.

  • @MarianoX powiedział(a):

    @janosik powiedział(a):
    Ostatnio redpill na X'ie zaczął bronić playboyów czyli po prostu męskiego k*restwa. Na początku mieli parę trafnych wniosków, ale szybko wyszedł z nich czystej wody korwnizm społeczny sprzedawany młodym którym nie idzie w związkach damsko-męskich. Są tak samo szkodliwi jak feminizm.

    W związkach damsko-męskich nie tylko "nie idzie" młodym ale i wielu innym, starszym i doświadczonym ponieważ ponad połowa związków kończy się rozwodami orzekanymi w ponad 70% na wniosek kobiet.

    Metody walki z feminizmem zalecane przez niektórych, zwłaszcza rozmaitych pogrobowców korwinizmu, bywają skrajnie toksyczne, niemniej jednak redpilowska diagnoza brutalizującego się rynku relacji damsko-męskich zawiera bardzo wiele niezwykle trafnych spostrzeżeń.

    Feminizm to agresywna ideologia depopulacyjna i walka z nim to walka o biologiczne przetrwanie cywilizacji, oczywiście nie mamy tu na myśli jakiegokolwiek wykorzystywania kobiet przez przez jakiś playboyów i PUA-sów.

    Jestem zawsze ciekaw1 jakie jest źródełko tej podawanej statystyki, ale znając Kolegi wpisy z ostatnich lat z góry znam odpowiedź - że to adwersarze mają sobie poszukać, a tezy kolegi to dogmaty do wierzenia.

  • edytowano 23 April

    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (za rok 2023) ponad 66% pozwów o rozwód wnoszonych było przez kobiety z tendencją wzrostową.

    To kolega natomiast niejednokrotnie twierdził, że bardzo niska dzietność nie musi mieć złego wpływu na gospodarkę i system emerytalny.

  • edytowano 23 April

    Z faktu, że feminizm zatruł kobiety zwłaszcza te liberalne nie wynika, że mężczyźni powinni łyknąć w całości redpilla. Według mnie oni nie dają rozwiązania na współczesne problemy. Parę trafnych obserwacji to za mało, żeby ich traktować poważnie.

  • edytowano 23 April

    @janosik powiedział(a):
    Z faktu, że feminizm zatruł kobiety zwłaszcza te liberalne nie wynika, że mężczyźni powinni łyknąć w całości redpilla. Dla mnie oni nie dają rozwiązania na współczesne problemy. Parę trafnych obserwacji to za mało, żeby ich traktować poważnie.

    Oczywiście tylko że nikt nie daje obecnie rozwiązań na globalny kryzys relacji damsko--męskich w tzw. pierwszym świecie,

    Powrót do wartości chrześcijańskich, rodzinnych i przynajmniej zadowalającej dzietności? Jak najbardziej dałby efekt, tylko trzeba jeszcze do tego przekonać współczesne kobiety, również polskie, I tu pozostaje wszelkim próbującym życzyć powodzenia...

  • @MarianoX powiedział(a):
    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (za rok 2023) ponad 66% pozwów o rozwód wnoszonych było przez kobiety z tendencją wzrostową.

    To kolega natomiast niejednokrotnie twierdził, że bardzo niska dzietność nie musi mieć złego wpływu na gospodarkę i system emerytalny.

    Czepiam się, ale 66 to chyba nie jest ponad 70.

  • Ok, czyli już ustaliliśmy drugą część, jak widać trochę podrasowaną.
    A pierwsza? Że większość małżeństw kończy się rozwodem? GUS wprost takiej statystyki nie podaje, ale pokazuje pośrednie (ilość małżeństw + ilość rozwodów, z rozbiciem na poszczególne lata), skoro Kolega to wielokrotnie powtarza, to może policzył i pokaże nam metodologię jaką przyjął.

  • Ciekawe będzie też spojrzenie w powody składania wniosków w podziale na płeć. Mąż alkoholik i przemocowiec to nie jest wymysł "lewactwa", tylko smutna rzeczywistość zbyt wielu polskich rodzin. Spodziewam się odzwierciedlenia tego w statystykach, ale i tak jakiś kij na baby się znajdzie ;)

  • Kiedyś chyba nawet tu wklejałem. W przeciągu dwóch lat wg danych gus. Rozpada się z 40% małżeństw. Ciężko w to uwierzyć. Mają to oni podzielone na staż. Ale danych kto inicjuje nie przypominam sobie.

  • @Kuba_ powiedział(a):
    Ciekawe będzie też spojrzenie w powody składania wniosków w podziale na płeć. Mąż alkoholik i przemocowiec to nie jest wymysł "lewactwa", tylko smutna rzeczywistość zbyt wielu polskich rodzin. Spodziewam się odzwierciedlenia tego w statystykach, ale i tak jakiś kij na baby się znajdzie ;)

    Jedynie w 7% przypadków zgłoszenia przez żony i konkubiny przemocy w trakcie procesu rozwodowego lub o opiekę sądy uznały, że przemoc była. Oskarżanie o przemoc w tym seksualną w tym wobec dzieci stało się elementem pakietu działań w czasie walki o dzieci. Już o tym pisałem w innym wątku, dość szeroko, więc tu podam tylko dwa główne powody: alimenty i zemsta.

  • edytowano 08:08

    @Kuba_ powiedział(a):
    Ciekawe będzie też spojrzenie w powody składania wniosków w podziale na płeć. Mąż alkoholik i przemocowiec to nie jest wymysł "lewactwa", tylko smutna rzeczywistość zbyt wielu polskich rodzin. Spodziewam się odzwierciedlenia tego w statystykach, ale i tak jakiś kij na baby się znajdzie ;)

    Ilu ich jest (tzn. przemocowców i/lub alkoholików) spośród ponad 60 tys. rozwodów orzekanych rocznie?

    W większości przypadków domniemany "przemocowiec" to wymysł podsuwany przez kancelarie prawnicze , bo obecnie "przemocą" jest nieomal wszystko: mamy przemoc czynną, słowną, bierną, finansową, kontrolę jako przemoc itp.

    Artystka Doda miała kilku mężów i według jej narracji każdy z nich był "przemocowcem"

  • @celnik.mateusz powiedział(a):

    @MarianoX powiedział(a):
    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (za rok 2023) ponad 66% pozwów o rozwód wnoszonych było przez kobiety z tendencją wzrostową.

    To kolega natomiast niejednokrotnie twierdził, że bardzo niska dzietność nie musi mieć złego wpływu na gospodarkę i system emerytalny.

    Czepiam się, ale 66 to chyba nie jest ponad 70.

    To dane z 2023 i już wówczas tendencja była wzrostowa.

  • @MarianoX powiedział(a):

    @celnik.mateusz powiedział(a):

    @MarianoX powiedział(a):
    Według danych Głównego Urzędu Statystycznego (za rok 2023) ponad 66% pozwów o rozwód wnoszonych było przez kobiety z tendencją wzrostową.

    To kolega natomiast niejednokrotnie twierdził, że bardzo niska dzietność nie musi mieć złego wpływu na gospodarkę i system emerytalny.

    Czepiam się, ale 66 to chyba nie jest ponad 70.

    To dane z 2023 i już wówczas tendencja była wzrostowa.

    Trendy są zmienne.

  • No dobra, ale faktycznie się czepiasz. Co za różnica dla dyskusji na forum czy 67 czy ponad 70. Mniej więcej o to chodzi. Takie są fakty, takie są dane i takie są obecnie realia w PL. W dodatku jeśli nastąpi jakaś zmiana, to raczej nie będzie to cofanie. Powodów jest wiele i są złożone. Jednym jest formatowanie, jakie wkleja Przemko. Innym jakość "terapeutek", które mówią "zmień swoje życie, przestań służyć", choć małżeństwo polega właśnie na służeniu współmałżonkowi. Jeszcze innym, jak napisał MarianoX, suki prawniczki od spraw rozwodowych, które szczują i namawiają do alienacji rodzicielskiej, składania fałszywych zeznań przez strony i ich świadków. Kolejnym fora kobit, w których się do tego namawia i gloryfikuje skutecznoś. Kolejnym sądy, które zapomniały, że istnieje takie wykroczenie (czy tam przestępstwo) jak składanie fałszywych zeznań, obraza sądu itd itp. Dalej to idą faktyczne zaburzenia dzieci. Przez te wszystkie ww. działania dzieci są świadkami konfliktów, rozgrywają rodziców, demoralizują się, w konsekwencji są niezdolne do stworzenia szczęśliwego i satysfakcjonującego związku, a chcą tworzyć związki, z tego są dzieci, które rosną jeszcze głupsze. To już jest prawdziwa plaga.

    Piszę to jako przeciwnik tego "ruchu" (czy czymkolwiek to jest) pn. redpill, który stawia czasem dobre diagnozy ale remedia ma jeszcze głupsze. Uważam, że spokojnie można stawiać dobre diagnozy nie będąc częścią trp i nie promując go. Ale to już na marginesie. Co do meritum Marianox ma słusznego.

  • A ja znam w miarę dobrze 5 przypadków, 100% z winy mężczyzn (wiadomo że zawsze albo prawie w jakimś sensie są winni oboje).
    -zdrada
    -alkohol + przemoc (ale bez orzekania winy w sądzie, kobieta nie miała na to siły psychicznie)
    -alkohol + zdrada
    -przemoc psychiczna i fizyczna aż do momentu kiedy dzieci wyszły z domu + alkohol
    -jeden się odkochał i doszedł do wniosku że nigdy jej nie kochał bo nie rozumiał czym jest miłość a kochać to tak łatwo powiedzieć (fatalnie sie pomylił, a parą przed ślubem byli z 8 lat) ale po rozwodzie uwierzył szybko w miłość i magicznie znalazła się nowa żona, koleżanka z pracy

  • Wśród moich znajomych jest mniej więcej po połowie. Ale nie z powodu autentycznej przemocy, tylko "potrzeby samorealizacji" przez jedną ze stron. Znam też przypadek, gdy facet chodził do psychologa, ale potem przestał, bo odkrył że to ślepa uliczka - psycholog usiłował go naprowadzić na tezę, że jedyną przyczyną jego problemów psychicznych jest żona. Dzięki temu małżeństwo nie dostało uszczerbku. Prawdopodobnie w innych wypadkach, psycholog lub psycholożka "dopomogli" zakończyć "niesatysfakcjonujący związek".

  • Tak, dokładnie taką pomoc od psychologa otrzymał znajomek z ostatniego przykładu

  • @czlowiek powiedział(a):
    A ja znam w miarę dobrze 5 przypadków, 100% z winy mężczyzn (wiadomo że zawsze albo prawie w jakimś sensie są winni oboje).
    -zdrada
    -alkohol + przemoc (ale bez orzekania winy w sądzie, kobieta nie miała na to siły psychicznie)
    -alkohol + zdrada
    -przemoc psychiczna i fizyczna aż do momentu kiedy dzieci wyszły z domu + alkohol
    -jeden się odkochał i doszedł do wniosku że nigdy jej nie kochał bo nie rozumiał czym jest miłość a kochać to tak łatwo powiedzieć (fatalnie sie pomylił, a parą przed ślubem byli z 8 lat) ale po rozwodzie uwierzył szybko w miłość i magicznie znalazła się nowa żona, koleżanka z pracy

    Tak, nie we wszystkich sprawach winę ponoszą kobiety. Statystyki jednak są jakie są. Fałszywe oskarżenia o przemoc, np. seksualną wobec dzieci, są głównym udziałem kobiet. Zgłoszenia dokonywane przez różnego rodzaju ośrodki, lekarzy, itd. nie związane z toczonymi postępowaniami o opiekę, są w dużej mierze fałszywe. Takie same oskarżenia stawiane przez matki w trakcie postępowania o opiekę są w blisko 90% przypadków fałszywe. Zważywszy, że oznacza to areszt a w wypadku uznania winnym bezwzględną odsiadkę, jest to wyjątkowo niegodziwe działanie. Takie z górnej półki.

    Do tego dochodzą jeszcze fałszywe diagnozy autyzmu i/lub ACDC, które mają za zadanie uniemożliwić pieczę naprzemienną, ograniczyć kontakty. To powoduje trwałe szkody na psychice dzieci - latanie po "specjalistach", przekonywanie ich, podawanie im fałszywych lub przesadzonych informacji.

  • edytowano 10:23

    Podam przykład z rodziny. Brat mojej Św. pamięci babci, zostawił żonę z dziećmi i poszedł do innej kobiety. Rodzina babci go za to wydziedziczyła. Zerwali z nim zupełnie kontakt jakby człowiek nie istniał i z tego co mówiła to nie wiedziała co się z nim stało, jak się jego dalsze losy potoczyły.

  • edytowano 10:27

    Jeszcze raz: ponieważ nie we wszystkich przypadkach winne są kobiety, nie będzie problemów z podaniem przykładów, gdzie winni są mężczyźni.

    Jeśli twierdzenie brzmi: 100% liczb tego zbioru jest podzielne przez 2, to wskazanie liczby ze zbioru niepodzielnej przez 2 obala twierdzenie.

    Jeśli twierdzenie brzmi: 67% liczb tego zbioru jest podzielne przez 2, to podanie dowolnej (niewiększej niż 33% sumy elementów) przykładów liczb niepodzielnych przez 2 twierdzenia nie obala. One tam są. Nikt temu nie przeczy.

  • Kurcze powiem szczerze, że mnie się to we łbie nie mieści jak ktoś może oskarżać ojca swoim dzieciom o takie rzeczy, toż to przeca czynnego udziału w fałszywym oskarżeniu przez samo dziecko wymaga, nie wyobrażam sobie takiej matki. Nie znam i nie słyszałem nigdy o czymś takim z opowieści innych niż internetowe, których poza temforum też w sumie nie znam

  • Bo kobiety prowadzą wojny totalne. Nie cofają się przed niczym, nawet jeśli idzie o duperel.

  • To są dane statystyczne z badań naukowych publikowanych w prasie specjalistycznej, nie internetowe opowieści. Dane sprzed kilku lat pokazują, że 83% oskarżeń o molest dzieci przez ojca, zgłaszanych w trakcie postępowania o opiekę, jest fałszywych.

  • edytowano 11:31

    "Jednocześnie w badanym sprawach wnioskodawcy i uczestnicy, których zarzuty przemocy okazały się niezasadne bądź ewidentnie instrumentalne, mimo że narażali drugiego rodzica na stygmatyzację, w praktyce nie ponosili z tego tytułu żadnych negatywnych konsekwencji procesowych. Wprawdzie k.p.c. przewiduje m.in. instytucję nadużycia prawa procesowego (art. 4¹ k.p.c. w zw. z art. 226² § 2 k.p.c.) oraz szczególne rozstrzygnięcia w zakresie kosztów postępowania, w badanym materiale nie odnotowano ani jednego przypadku zastosowania tych instrumentów w reakcji na niezasadny zarzut przemocy. Jedynie w jednej sprawie toczyło się odrębne postępowanie karne w przedmiocie składania fałszywych zeznań. W konsekwencji należy postulować, aby sądy opiekuńcze częściej i odważniej korzystały z dostępnych środków reakcji na oczywiście niezasadne bądź ewidentnie instrumentalne zarzuty przemocy."

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.