Skip to content

Ratujmy Marysię!

Marysia zrobiła niedawno jakieś drobne badania, bo coś ją zaczęło pobolewać. I nagle ni stąd ni zowąd diagnoza-groza: nowotwór trzustki, parę miesięcy życia.
Marysia jest w pełni aktywna, jeździ po świecie, po 50-tce zrobiła doktorat, zaczęła wykładać, jej główne zainteresowanie to naród Kurdów. Ostatnio wybierała się do Libanu.
Głęboko wierząca. Od lat osierocona przez bliskich, choć ma wielu przyjaciół. Najbliższa jej do niedawna osoba, taka przyszywana ciotka, to stara zakonnica z klasztoru pod Warszawą, do której M. jeździła na wszystkie święta.
Świetna, odważna dziennikarka i pisarka. W 2018 wydała książkę "Pomorze mniej znane". Znakomity barwny przewodnik ( a uwierzcie, znam się na tego typu pracach). Każdziutki opisany zakątek osobiście spenetrowała i super opisała.
No i klops. Plany przecięła choroba. Ma zapaść decyzja o chemii, co przy słabej, wg. medyków, gwarancji przeżycia jest ledwo pyłkiem nadziei. I ten pyłek jest teraz najważniejszy. Trzeba go wzmocnić.
Któż jak Bóg. To On wyznacza terminy życia. Ufam Mu z całego serca, modląc się pod wielu dni o życie dla Maryni. Na własnej skórze (piszę to do ewent. niedowiarków) przekonałam się parokrotnie, że modlitwa to jest TO.
Wołam o pomoc dla Marii. Boże Najmilejszy - pomóż. Jezu Miłosierny - pomóż. <3 Kochani - pomóżcie.

Komentarz

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.