W niedzielę zmarła moja mama. Do końca życia nosiła szkaplerz, chociaż przez ostatnie dni leżał na szafce przy szpitalnym łóżku.
Obietnica opieki w momencie śmierci została dochowana. Zmarła po przyjęciu sakramentów, jeszcze kilka godzin przed śmiercią nieco przypadkiem sprowadziłem szpitalnego kapelana żeby udzielił Jej namaszczenia chorych.
Pogrzeb odbędzie się w ten czwartek, czyli w Matki Bożej Szkaplerznej.
Dzisiaj w lekcjonarzu karmelitańskim taka Ewangelia:
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
...
Maryja, jako Matka słuchająca
Z pierwszego kontaktu z Ewangelią mogłoby wydawać się, że Jezus nie przypisuje Maryi takiego znaczenia, jakie przypisywał uczniom. Jednak zwróćmy uwagę, jak Jezus odnosi się do Maryi podczas wesela w Kanie Galilejskiej, jaką szczególną rolę odgrywa w budowaniu relacji pomiędzy Nim, a Jego uczniami.
Szczególną jednak uwagę zwróćmy na Jego słowa skierowane do pewnej kobiety, która błogosławi kobietę, Matkę, która Go karmiła, zaś Jezus chwaląc swoją Matkę podkreśla coś innego – jest Ona błogosławioną, szczęśliwą, ponieważ słucha Słowa Bożego i wprowadza w praktykę każdego dnia i każdej chwili. Uznaje w Niej bardzo uważną uczennicę, o wiele bardziej uważną, niż Jego uczniowie. Ewangelie nie ukrywają trudności uczniów w słuchaniu, w rozumieniu i wprowadzaniu w życie Słów Jezusa.
Ten, kto przyjmuje Szkaplerz św. przyobleka się w szatę Maryi, czyli ma upodobnić się do Niej. Czyli powinien uczyć się od Niej słuchania Słowa Bożego. Dzisiejszym problemem człowieka jest to, że dużo słucha komentatorów Słowa Bożego, albo uważa, że sam je najlepiej rozumie, albo uważa, że nic Ono mu nie mówi, lepszy jest kawałek kryminału norweskiego niż jakiś fragment Pisma Świętego.
Dlatego prosimy Ją, aby uczyła nas słuchania Słowa Bożego w naszym sercu, rozważania Go naszym umysłem i wprowadzania w codzienne życie na poziomie woli, a nie tylko naszych wyobrażeń.
Maryjo, Matko Szkaplerzna, Matko słuchająca – nas, przyodzianych w Twój szkaplerz i będących Twoimi dziećmi – nieustannie nauczaj słuchania Słowa Bożego i życia zgodnie z Nim.
Dziś w Karmelu święto św. Eliasza - liturgia słowa inna niż w kościołach parafialnych. Pierwsze czytanie ... a zresztą, zaraz się zorientujecie.
O. Wojciech Ciak:
Jaki jest Bóg?
Wprowadzenie
W tej chwili dręczy nas pytanie o Boga – czy jest obecny w historii czy też nie.
Eliasz pełen mocy
Niekiedy więc marzy się nam, aby pojawił się prorok z mocą podobną do Eliasza i wyciął na Górze Karmel wszystkich fałszywych obecnie proroków, którzy ludziom robią wodę z mózgu. A jednak przyjrzyjmy się prorokowi Eliaszowi. Owszem, ogarnięty gorliwością wyciął setki proroków Baala na górze Karmel, jednak potem wobec oporu Izebel stracił całą w sobie moc i uznał swoją bezsilność.
Eliasz nie widzi sensu życia dla siebie
Jego spektakularna akcja nie zaowocowała nawróceniem, co więcej, poczuł się sam zagrożony i uciekł na pustynię. Nie widzi dla siebie sensu i chce zwyczajnie umrzeć, zasnąć i dać sobie ze wszystkim spokój. Stąd jego ucieczka na pustynię i pragnienie pogrążenia się we śnie…
Eliasz wobec Boga Miłosierdzia
– powrót do korzeni
Jednak historia jego nie może się na tym zakończyć. Dlatego Pan posyła do niego anioła, który najpierw sprawia przywrócenie mu sił fizycznych, a dopiero potem otrzymuje polecenie, aby udał się na górę Horeb. I podąża do niej przez 40 dni i nocy. Jest to w pewnym sensie symboliczna podróż do korzeni religijnej tożsamości swojego narodu. Po co ten powrót do źródeł?
– powtórka z historii zbawienia
Pan najpierw zadaje pytanie Eliaszowi: „Co ty tu robisz, Eliaszu?” – jego odpowiedź jest nabrzmiała pewnym bólem: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze, a Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie”.
Pan wobec takiego przedstawienia się Eliasza stwarza odpowiednie warunki i przedstawia się przed nim i okazuje się, że wobec Eliasza, jak na defiladzie, przechodzi gwałtowna wichura, a po niej trzęsienie ziemi, a po nim ogień – ale w nich nie był obecny Pan, dopiero był obecny w szmerze łagodnego powiewu…
W ten sposób Bóg chce skłonić Eliasza do innego podejścia do Niego, do widzenia w Bogu Kogoś Innego, niż to sobie wyobrażał sam Eliasz… I wydaje się, że Eliaszowi trudno takiego Boga łagodnego przyjąć – bo na pytanie „Co ty tu robisz Eliaszu?” znowu odpowiada co poprzednio: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze, a Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie”. Czyli jest to w dalszym ciągu pesymistyczne ujęcie historii: przegrałeś Boże, wszyscy od Ciebie odstąpili, jedynie ja zostałem…
Eliasz wraca do życia uległy
Pan Bóg nie prowadzi jednak już dalszej dyskusji z Eliaszem, tylko wydaje mu konkretne polecenia, świadczące o tym, że to jednak jest inaczej, niż to widzi Eliasz i Eliasz te polecenia przyjmuje i powraca do ludzi – powraca z uległością Panu i to stanowi dla niego jedyny ratunek… Powraca nie z mieczem ognistym, ale z propozycją pewnego stylu życia, który jest zapatrzony w Boga obecnego w szmerze łagodnego powiewu i z programem dobra, które trzeba podjąć tam, gdzie się jest…
Zakończenie
Karmel nosi w sobie dziedzictwo proroka Eliasza. Zdaje sobie sprawę, że wobec każdej sytuacji, choćby nie wiem, jak trudnej, trzeba pamiętać o Bogu Miłosierdzia i w każdej sytuacji da się uczynić jakieś dobro. Nie można oczekiwać, że moc Eliasza przejawia się w wycięciu proroków Baala, ani nie można głosić postawy beznadziejności i ucieczki na pustynię i pogrążenia się we śnie egocentrycznej dewocji… Takim jasnym przykładem gorliwości Eliasza jest choćby św. Teresa od Dzieciątka Jezus ze swoim głoszeniem Boga Miłości Miłosiernej i ze swoim uśmiechem dobroci w środowisku, które było co najmniej dziwne i ze swoją postawą solidarności wobec cierpienia ludzi błądzących, ale w mocy Jezusa szukającego zagubionych owiec…
Obecne czasy są może szczególnym wezwaniem dla nas, aby od proroka Eliasza uczyć się tego, w jaki sposób je właściwie przeżywać…
Mów do Niego
Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.
Mógłbym w sumie go zapytać, ale to zapracowany człowiek, zajmujący się wieloma różnymi inicjatywami, wszystkimi b. pożytecznymi, więc trochę szkoda jego czasu.
Pierwsza kwestia jest oczywista, to nie będziemy strzępić tzw. ryja.
Druga? Prp biega o ówczesne postrzeganie Pana Boga, silne wpływy jansenizmu, współsiostry, które wydawały się na ofiarę pokutną za innych grzeszników, które pragnęły surowej sprawiedliwości. W dziełach św. Tereni jest sporo na ten temat. M.in. opowieść o ukazującej się we śnie zmarłej siostrze, która pragnęła bardziej sprawiedliwości niż miłosierdzia, a która błagała Terenię o modlitwę wstawienniczą o skrócenie mąk czyśćcowych - stąd wzięła się myśl, że każdy dostaje, czego pragnie (było to już opisywane na forum). Mnie jeszcze bardziej spodobała się historia sprzed wstąpienia do zakonu, z rekolekcji (piszę z pamięci, mogę coś przekręcić). Rekolekcje głosił jakiś ksiądz i przez cały czas ich trwania strasznie straszył piekłem. Ale zachorowała czy zmarła jakaś jego kuzynka i on musiał je przerwać, udać się do tej kuzynki.
Terenia w liście do siostry przypisywała to zdarzenie opatrzności Bożej, ciesząc się z absencji księdza. Zapewne o to chodzi. Terenia była prekursorką apologii Miłości Miłosiernej. Też wydała się na ofiarę całopalną, ale właśnie Miłości Miłosiernej.
W świetle dzisiejszego pojmowania sprawy ówczesne środowisko można nazwać dziwnym.
Komentarz
+++
.
+++
https://m.niedziela.pl/artykul/55682/Dzien-meza-i-zony?utm_source=niezbednikKatolika&utm_medium=PanelPamietajMobile&utm_campaign=PanelPamietajMobile
.
.
+++
W niedzielę zmarła moja mama. Do końca życia nosiła szkaplerz, chociaż przez ostatnie dni leżał na szafce przy szpitalnym łóżku.
Obietnica opieki w momencie śmierci została dochowana. Zmarła po przyjęciu sakramentów, jeszcze kilka godzin przed śmiercią nieco przypadkiem sprowadziłem szpitalnego kapelana żeby udzielił Jej namaszczenia chorych.
Pogrzeb odbędzie się w ten czwartek, czyli w Matki Bożej Szkaplerznej.
Najpóźniej do soboty będzie w niebie.
+++
+++
+++
+++
A jak mama miała na imię?
+++
+++
Renata
+++
.
.
+++
Dzisiaj w lekcjonarzu karmelitańskim taka Ewangelia:
A obok krzyża Jezusowego stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: «Niewiasto, oto syn Twój». Następnie rzekł do ucznia: «Oto Matka twoja». I od tej godziny uczeń wziął Ją do siebie.
...
Maryja, jako Matka słuchająca
+
🙏📿
+++
Dziś w Karmelu święto św. Eliasza - liturgia słowa inna niż w kościołach parafialnych. Pierwsze czytanie ... a zresztą, zaraz się zorientujecie.
O. Wojciech Ciak:
Jaki jest Bóg?
Wprowadzenie
W tej chwili dręczy nas pytanie o Boga – czy jest obecny w historii czy też nie.
Eliasz pełen mocy
Niekiedy więc marzy się nam, aby pojawił się prorok z mocą podobną do Eliasza i wyciął na Górze Karmel wszystkich fałszywych obecnie proroków, którzy ludziom robią wodę z mózgu. A jednak przyjrzyjmy się prorokowi Eliaszowi. Owszem, ogarnięty gorliwością wyciął setki proroków Baala na górze Karmel, jednak potem wobec oporu Izebel stracił całą w sobie moc i uznał swoją bezsilność.
Eliasz nie widzi sensu życia dla siebie
Jego spektakularna akcja nie zaowocowała nawróceniem, co więcej, poczuł się sam zagrożony i uciekł na pustynię. Nie widzi dla siebie sensu i chce zwyczajnie umrzeć, zasnąć i dać sobie ze wszystkim spokój. Stąd jego ucieczka na pustynię i pragnienie pogrążenia się we śnie…
Eliasz wobec Boga Miłosierdzia
– powrót do korzeni
Jednak historia jego nie może się na tym zakończyć. Dlatego Pan posyła do niego anioła, który najpierw sprawia przywrócenie mu sił fizycznych, a dopiero potem otrzymuje polecenie, aby udał się na górę Horeb. I podąża do niej przez 40 dni i nocy. Jest to w pewnym sensie symboliczna podróż do korzeni religijnej tożsamości swojego narodu. Po co ten powrót do źródeł?
– powtórka z historii zbawienia
Pan najpierw zadaje pytanie Eliaszowi: „Co ty tu robisz, Eliaszu?” – jego odpowiedź jest nabrzmiała pewnym bólem: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze, a Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie”.
Pan wobec takiego przedstawienia się Eliasza stwarza odpowiednie warunki i przedstawia się przed nim i okazuje się, że wobec Eliasza, jak na defiladzie, przechodzi gwałtowna wichura, a po niej trzęsienie ziemi, a po nim ogień – ale w nich nie był obecny Pan, dopiero był obecny w szmerze łagodnego powiewu…
W ten sposób Bóg chce skłonić Eliasza do innego podejścia do Niego, do widzenia w Bogu Kogoś Innego, niż to sobie wyobrażał sam Eliasz… I wydaje się, że Eliaszowi trudno takiego Boga łagodnego przyjąć – bo na pytanie „Co ty tu robisz Eliaszu?” znowu odpowiada co poprzednio: „Żarliwością zapłonąłem o Pana, Boga Zastępów, gdyż Izraelici opuścili Twoje przymierze, rozwalili Twoje ołtarze, a Twoich proroków zabili mieczem. Tak że ja sam zostałem, a oni godzą jeszcze i na moje życie”. Czyli jest to w dalszym ciągu pesymistyczne ujęcie historii: przegrałeś Boże, wszyscy od Ciebie odstąpili, jedynie ja zostałem…
Eliasz wraca do życia uległy
Pan Bóg nie prowadzi jednak już dalszej dyskusji z Eliaszem, tylko wydaje mu konkretne polecenia, świadczące o tym, że to jednak jest inaczej, niż to widzi Eliasz i Eliasz te polecenia przyjmuje i powraca do ludzi – powraca z uległością Panu i to stanowi dla niego jedyny ratunek… Powraca nie z mieczem ognistym, ale z propozycją pewnego stylu życia, który jest zapatrzony w Boga obecnego w szmerze łagodnego powiewu i z programem dobra, które trzeba podjąć tam, gdzie się jest…
Zakończenie
Karmel nosi w sobie dziedzictwo proroka Eliasza. Zdaje sobie sprawę, że wobec każdej sytuacji, choćby nie wiem, jak trudnej, trzeba pamiętać o Bogu Miłosierdzia i w każdej sytuacji da się uczynić jakieś dobro. Nie można oczekiwać, że moc Eliasza przejawia się w wycięciu proroków Baala, ani nie można głosić postawy beznadziejności i ucieczki na pustynię i pogrążenia się we śnie egocentrycznej dewocji… Takim jasnym przykładem gorliwości Eliasza jest choćby św. Teresa od Dzieciątka Jezus ze swoim głoszeniem Boga Miłości Miłosiernej i ze swoim uśmiechem dobroci w środowisku, które było co najmniej dziwne i ze swoją postawą solidarności wobec cierpienia ludzi błądzących, ale w mocy Jezusa szukającego zagubionych owiec…
Obecne czasy są może szczególnym wezwaniem dla nas, aby od proroka Eliasza uczyć się tego, w jaki sposób je właściwie przeżywać…
Mów do Niego
Po wsłuchiwaniu się w Mistrza my podejmujemy z Nim rozmowę. Mamy do Niego kierować słowa proste i prawdziwe.
...gdybym mógł prosić o rozwinięcie tematu "ucieczki na pustynię i pogrążenia się we śnie egocentrycznej dewocji"
A także wyjaśnienie, w jakim sensie środowisko, w którym św. Teresa od Dzieciątka Jezus głosiła Boga Miłości Miłosiernej "było co najmniej dziwne"
Bez problemu ajwaj znajdzie @ do o. Wojciecha.
Mógłbym w sumie go zapytać, ale to zapracowany człowiek, zajmujący się wieloma różnymi inicjatywami, wszystkimi b. pożytecznymi, więc trochę szkoda jego czasu.
Pierwsza kwestia jest oczywista, to nie będziemy strzępić tzw. ryja.
Druga? Prp biega o ówczesne postrzeganie Pana Boga, silne wpływy jansenizmu, współsiostry, które wydawały się na ofiarę pokutną za innych grzeszników, które pragnęły surowej sprawiedliwości. W dziełach św. Tereni jest sporo na ten temat. M.in. opowieść o ukazującej się we śnie zmarłej siostrze, która pragnęła bardziej sprawiedliwości niż miłosierdzia, a która błagała Terenię o modlitwę wstawienniczą o skrócenie mąk czyśćcowych - stąd wzięła się myśl, że każdy dostaje, czego pragnie (było to już opisywane na forum). Mnie jeszcze bardziej spodobała się historia sprzed wstąpienia do zakonu, z rekolekcji (piszę z pamięci, mogę coś przekręcić). Rekolekcje głosił jakiś ksiądz i przez cały czas ich trwania strasznie straszył piekłem. Ale zachorowała czy zmarła jakaś jego kuzynka i on musiał je przerwać, udać się do tej kuzynki.
Terenia w liście do siostry przypisywała to zdarzenie opatrzności Bożej, ciesząc się z absencji księdza. Zapewne o to chodzi. Terenia była prekursorką apologii Miłości Miłosiernej. Też wydała się na ofiarę całopalną, ale właśnie Miłości Miłosiernej.
W świetle dzisiejszego pojmowania sprawy ówczesne środowisko można nazwać dziwnym.