Skip to content

Jego Świątobliwość Ojciec Święty Leon XIV

12122232426

Komentarz

  • @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):
    Właśnie słucham ostatniego Rymanowskiego. Bardzo dobrze dobrani rozmówcy: jeden ksiądz katolicki, który odprawia Mszę Trydencką za zgodą biskupa, drugi medialny Lefebrysta - ks. Bańka.
    Warto posłuchać, a konkluzja jest taka że oni twierdzą że są w jedności z Rzymem, ale z takim jaki siedzi w ich głowach. Nie z tym, który istnieje faktycznie.

    https://www.youtube.com/live/JFJNn26EJJ8

    ...a czy ks. Malesa podziękował ks. Bańce?

    A za co miałby?

    ...za to że może sprawować Mszę Świętą według starego rytu

    A czy za Credo należy dziękować Arianom?

    ...a ja Koledze dziękuję za walenie deską po głowie, bo to taki mniej więcej argument

    Żadne tam walenie w głowę. Ja poważnie pytam.
    Jeśli Kolega nie zrozumiał, to wyjaśnię szerzej:

    Wiele kluczowych zmian w Kościele następowało na skutek występowania nadużyć. Np. opracowanie jednego Credo dla Kościoła było reakcją na herezje, m. in. arianizm. Ustanowienie obowiązkowego celibatu było odpowiedzią na rozkład moralny duchownych w X w. Sobór Trydencki i szerokie zmiany posoborowe były odpowiedzią na eksplozję protestantyzmu itp.
    Nie jesteśmy jednak wdzięczni siejącym zamęt, tylko tym pasterzom, którzy potrafili ten zamęt zidentyfikować i tym, który opracowali na niego środki zaradcze.
    Tak samo z lefebrystami: w Kościele istnieje pewna grupa ludzi o wrażliwości tradycyjnej. Jest grupa ludzi, która podnosi tą wrażliwość jako wartość nadrzędną, nawet ponad jednością Kościoła, czy ślubowanemu posłuszeństwu (tłumacząc to w pokrętny i inteligentny sposób). Godzien uznania jest ten, który potrafi zachować jedność i świętość Kościoła, jednocześnie dodając chwały Chrystusowi przez osoby odprawiające tradycyjną liturgię. Myślę tutaj przede wszystkim o Benedykcie, ale też o pomniejszych żuczkach - członkach Ciała Chrystusa.

  • Zresztą "spontaniczne" homobłgosławieństwo już miało miejsce w naszym kraju.

    Odpowiem tylko tak: parasol w kruchcie.

    Powolne gotowanie żaby przesuwa Okno Overtona.

    Odpowiem tylko tak: jesteśmy Kościołem Chrystusowym - nic nam nie grozi. Bóg nas miłuje. Swój Kościół też. Zawierzmy go naszej Mamie.

    Przepraszam bardzo, mocno staram się unikać teraz polemik, ale serio: wydalanie się z Kościoła z pobudek jego uzdrowienia jest strrrrasznie słabe i kto jak kto, ale tenforum powinien wiedzieć, jak się takie sprawy kończą.

  • mamy tam przyjaciół. Dyskusja pozwala na sformułowanie argumentów.

  • mamy tam przyjaciół.

    Można rozważyć modlitwę o ich powrót pod płaszcz Niepokalanej.

  • @trep powiedział(a):

    mamy tam przyjaciół.

    Można rozważyć modlitwę o ich powrót pod płaszcz Niepokalanej.

    Ewentualnie uznamy że Giovanni di Pietro di Bernardone był idiotą, ponieważ podobno przez rok pasał świnie.

  • @trep powiedział(a):

    mamy tam przyjaciół.

    Można rozważyć modlitwę o ich powrót pod płaszcz Niepokalanej.

    rozmowa jest zalecana w Piśmie.

  • Jak kto ma do nich dostęp, niech porozmawia. Postara się nakłonić do powrotu do Kościoła.

  • ano, więc wypracowanie argumentów jest dobre. Rozmowa u Rymanowskiego uświadomiła mi, osobie sympatyzującej z Bractwem od początku lat 90-tych, ale świadomie rezygnującej z bliskości, że jestem w rozmowie z nimi niemal równie bezradna, jak w rozmowach ze Świadkami Jehowy. Nie ujawniają w swoich pisemkach wszystkiego.

  • Oni mają rację na 100% i nie ma nawet cienia wątpliwości, że mogą jej nie mieć.
    Niech idą swoją lepszą drogą, papieże i tak anielską cierpliwość do nich mieli

  • @MarianoX powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @MarianoX powiedział(a):
    Zobaczymy, co będzie gdy polecą skargi do biskupów miejsca na kapłanów odmawiających "spontanicznego" błogosławieństwa...

    Lepiej zbliżyć się do "źródła i szczytu życia Kościoła" zamiast walczyć ze stworzonym przez siebie chochołem.
    Ustępuje nerwica i zgorzknienie.

    "Nie róbmy polityki, budujmy mosty".

    Przy okazji komunii na rękę też swego czasu wielu pisało, że to jest sprawa dotycząca kościołów Europy Zachodniej, a nie polskiego...

    Zresztą "spontaniczne" homobłgosławieństwo już miało miejsce w naszym kraju.

    Powolne gotowanie żaby przesuwa Okno Overtona.

    Komunia na rękę nie jest świętokradztwem, jest dopuszczoną przez kościół formą przyjęcia Pana Jezusa nie lepszą ani nie gorszą

  • @KazioToJa powiedział(a):
    ano, więc wypracowanie argumentów jest dobre. Rozmowa u Rymanowskiego uświadomiła mi, osobie sympatyzującej z Bractwem od początku lat 90-tych, ale świadomie rezygnującej z bliskości, że jestem w rozmowie z nimi niemal równie bezradna, jak w rozmowach ze Świadkami Jehowy. Nie ujawniają w swoich pisemkach wszystkiego.

    Ale serio, tacy są oblatani we wszystkich przepisach z wyj. tego, że przyjmowane przez nich sakramenty są nieważne? W takim razie jest to niewiedza aktywna. Na co tu zdadzą się argumenty?

  • @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):
    Właśnie słucham ostatniego Rymanowskiego. Bardzo dobrze dobrani rozmówcy: jeden ksiądz katolicki, który odprawia Mszę Trydencką za zgodą biskupa, drugi medialny Lefebrysta - ks. Bańka.
    Warto posłuchać, a konkluzja jest taka że oni twierdzą że są w jedności z Rzymem, ale z takim jaki siedzi w ich głowach. Nie z tym, który istnieje faktycznie.

    https://www.youtube.com/live/JFJNn26EJJ8

    ...a czy ks. Malesa podziękował ks. Bańce?

    A za co miałby?

    ...za to że może sprawować Mszę Świętą według starego rytu

    A czy za Credo należy dziękować Arianom?

    ...a ja Koledze dziękuję za walenie deską po głowie, bo to taki mniej więcej argument

    Było więcej inicjatyw ukierunkowanych na zachowanie starus ordo. Twierdzenie, że stan obecny zawdzięczamy bp. Lasandre jest nieprecyzyjne. Natomiast twierdzenie, że zachowanie starego rytu zawdzięczamy schizmie to nadużycie.

  • Powyższa dyskusja przypomniała mi ten list, który serdecznie polecam:
    https://christianitas.org/m/news/list-opata-fontgombault-dom-jean-roy-do-arcybiskupa-lefebvre-1976/

    M.in. fragment:
    „Rozumie się samo przez się, że gdyby [papież] – co jest kwestią hipotezy – polecił nam coś wewnętrznie złego, nie zaistniałby ani prawdziwy rozkaz, ani zatem materia posłuszeństwa. Jednak może on nakazać nam rezygnację z jakiegoś dobrego dzieła, do którego wykonania nie jesteśmy zobowiązania z prawa Bożego, jak utworzenie lub potrzymanie jakiegoś seminarium, którego istnienie zależy oczywiście od Papieża. W taki sposób św. Ignacy był gotów przyjąć od Papieża rozwiązanie Towarzystwa Jezusowego.

  • piękny list. W sumie oddaje, czemu nie jesteśmy w duszpasterstwie Bractwa.

  • W pismach św. Maxa jest trochę o posłuszeństwie. Można by wygrzebać. Ale ja jestem miłośnikiem nalotów dywanowych, więc założę stosowny wątek do wrzucania tam tych cytatów (oczywiście również innych autorów). Wtedy zobaczymy, czym tak naprawdę jest św. posłuszeństwo i jak wielkie ma znaczenie.

    Dodam, że sam stałem po drugiej stronie barykady. Jeszcze niedawno. Do czasów tej lektury.

  • "Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty".

    "Gdy następnie Kefas przybył do Antiochii, otwarcie mu się sprzeciwiłem, bo na to zasłużył".

    Święty Paweł z Tarsu

    Posłuszeństwo nie ma charakteru absolutnego ani nie stoi powyżej Objawienia Bożego.

  • Tak jest. Nikt nie twierdzi inaczej. Ale:

    Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy. Jedyny jest wyjątek: tj. jeśliby przełożony rozkazywał coś, co jasno, "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem, choćby najmniejszym (co w praktyce nigdy prawie [ 3 ] się nie zdarza), wtedy bowiem przełożony nie byłby zastępcą Pana Boga, a my nie jesteśmy podwładnymi nikogo, nikt nam nie może rozkazywać, ani nawet nasz rozum skończony i mogący błądzić, naszym Panem jest Bóg i tylko Bóg nieskończony, nieomylny, najświętszy, najmiłościwszy.

    Czy papież rozkazał schizmatykom coś, co "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem? Jeśli tak, to co?

  • @KazioToJa powiedział(a):
    ano, więc wypracowanie argumentów jest dobre. Rozmowa u Rymanowskiego uświadomiła mi, osobie sympatyzującej z Bractwem od początku lat 90-tych, ale świadomie rezygnującej z bliskości, że jestem w rozmowie z nimi niemal równie bezradna, jak w rozmowach ze Świadkami Jehowy. Nie ujawniają w swoich pisemkach wszystkiego.

    Co do tej bezradności to można spytać o rzeczy bardziej formalne, np czemu nie mają seminarium w Polsce i jeźdżą do hehe Niemiec

  • @celnik.mateusz powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):
    Właśnie słucham ostatniego Rymanowskiego. Bardzo dobrze dobrani rozmówcy: jeden ksiądz katolicki, który odprawia Mszę Trydencką za zgodą biskupa, drugi medialny Lefebrysta - ks. Bańka.
    Warto posłuchać, a konkluzja jest taka że oni twierdzą że są w jedności z Rzymem, ale z takim jaki siedzi w ich głowach. Nie z tym, który istnieje faktycznie.

    https://www.youtube.com/live/JFJNn26EJJ8

    ...a czy ks. Malesa podziękował ks. Bańce?

    A za co miałby?

    ...za to że może sprawować Mszę Świętą według starego rytu

    A czy za Credo należy dziękować Arianom?

    ...a ja Koledze dziękuję za walenie deską po głowie, bo to taki mniej więcej argument

    Było więcej inicjatyw ukierunkowanych na zachowanie starus ordo. Twierdzenie, że stan obecny zawdzięczamy bp. Lasandre jest nieprecyzyjne.

    ...kolega daje coś więcej o tych innych inicjatywach

  • @celnik.mateusz powiedział(a):
    Powyższa dyskusja przypomniała mi ten list, który serdecznie polecam:
    https://christianitas.org/m/news/list-opata-fontgombault-dom-jean-roy-do-arcybiskupa-lefebvre-1976/

    M.in. fragment:
    „Rozumie się samo przez się, że gdyby [papież] – co jest kwestią hipotezy – polecił nam coś wewnętrznie złego, nie zaistniałby ani prawdziwy rozkaz, ani zatem materia posłuszeństwa. Jednak może on nakazać nam rezygnację z jakiegoś dobrego dzieła, do którego wykonania nie jesteśmy zobowiązania z prawa Bożego, jak utworzenie lub potrzymanie jakiegoś seminarium, którego istnienie zależy oczywiście od Papieża. W taki sposób św. Ignacy był gotów przyjąć od Papieża rozwiązanie Towarzystwa Jezusowego.

    ....kolejna, po Ariuszu kol. Inżyniera, chybiona analogia

  • edytowano 14 July

    @trep powiedział(a):
    Tak jest. Nikt nie twierdzi inaczej. Ale:

    Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy. Jedyny jest wyjątek: tj. jeśliby przełożony rozkazywał coś, co jasno, "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem, choćby najmniejszym (co w praktyce nigdy prawie [ 3 ] się nie zdarza), wtedy bowiem przełożony nie byłby zastępcą Pana Boga, a my nie jesteśmy podwładnymi nikogo, nikt nam nie może rozkazywać, ani nawet nasz rozum skończony i mogący błądzić, naszym Panem jest Bóg i tylko Bóg nieskończony, nieomylny, najświętszy, najmiłościwszy.

    Czy papież rozkazał schizmatykom coś, co "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem? Jeśli tak, to co?

    ...ale tu, z tym posłuszeństwem chodzi - powtarzam - o przełożonych w kontekście zakonów i ślubów posłuszeństwa

    Ślubów trzeba dotrzymywać, to oczywiste. Jezuici, wyżej przywołani, wprowadzili nawet taką nowinkę specyficzną dla nich po dziś dzień - ślubują posłuszeństwo papieżowi.

    Nowinkę i wyjątek. A każdy kto nie ślubował, ma obowiązek słuchać sumienia.

  • @Filioquist powiedział(a):
    ...prawnokanonicznie strasznie słabo wygląda ten dekret

    Oczywiście zawsze można powiedzieć pontifex legibus solutus ale jednak patere legem quam ipsi fecisti

    ...Ps. do powyższego - Bractwo uruchomiło procedurę odwoławczą, idę po czipsy

    Póki co - kary przewidziane w dekrecie zostają zawieszone.

  • @Filioquist powiedział(a):

    @trep powiedział(a):
    Tak jest. Nikt nie twierdzi inaczej. Ale:

    Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy. Jedyny jest wyjątek: tj. jeśliby przełożony rozkazywał coś, co jasno, "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem, choćby najmniejszym (co w praktyce nigdy prawie [ 3 ] się nie zdarza), wtedy bowiem przełożony nie byłby zastępcą Pana Boga, a my nie jesteśmy podwładnymi nikogo, nikt nam nie może rozkazywać, ani nawet nasz rozum skończony i mogący błądzić, naszym Panem jest Bóg i tylko Bóg nieskończony, nieomylny, najświętszy, najmiłościwszy.

    Czy papież rozkazał schizmatykom coś, co "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem? Jeśli tak, to co?

    ...ale tu, z tym posłuszeństwem chodzi - powtarzam - o przełożonych w kontekście zakonów i ślubów posłuszeństwa

    Ślubów trzeba dotrzymywać, to oczywiste. Jezuici, wyżej przywołani, wprowadzili nawet taką nowinkę specyficzną dla nich po dziś dzień - ślubują posłuszeństwo papieżowi.

    Nowinkę i wyjątek. A każdy kto nie ślubował, ma obowiązek słuchać sumienia.

    Nuale biskupi normalnie ślubują posłuszeństwo papieżowi podczas święceń. W czasie obrzędu jest pytanie: "Czy chcesz wiernie okazywać posłuszeństwo następcy świętego Piotra?".
    Ciekawe komu ślubowali posłuszeństwo schizmatyccy biskupi?

  • @Filioquist powiedział(a):

    @celnik.mateusz powiedział(a):
    Powyższa dyskusja przypomniała mi ten list, który serdecznie polecam:
    https://christianitas.org/m/news/list-opata-fontgombault-dom-jean-roy-do-arcybiskupa-lefebvre-1976/

    M.in. fragment:
    „Rozumie się samo przez się, że gdyby [papież] – co jest kwestią hipotezy – polecił nam coś wewnętrznie złego, nie zaistniałby ani prawdziwy rozkaz, ani zatem materia posłuszeństwa. Jednak może on nakazać nam rezygnację z jakiegoś dobrego dzieła, do którego wykonania nie jesteśmy zobowiązania z prawa Bożego, jak utworzenie lub potrzymanie jakiegoś seminarium, którego istnienie zależy oczywiście od Papieża. W taki sposób św. Ignacy był gotów przyjąć od Papieża rozwiązanie Towarzystwa Jezusowego.

    ....kolejna, po Ariuszu kol. Inżyniera, chybiona analogia

    Kolega nie wyjaśnił, dlaczego moja analogia jest chybiona - poza przypowieścią o desce.

  • @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @celnik.mateusz powiedział(a):
    Powyższa dyskusja przypomniała mi ten list, który serdecznie polecam:
    https://christianitas.org/m/news/list-opata-fontgombault-dom-jean-roy-do-arcybiskupa-lefebvre-1976/

    M.in. fragment:
    „Rozumie się samo przez się, że gdyby [papież] – co jest kwestią hipotezy – polecił nam coś wewnętrznie złego, nie zaistniałby ani prawdziwy rozkaz, ani zatem materia posłuszeństwa. Jednak może on nakazać nam rezygnację z jakiegoś dobrego dzieła, do którego wykonania nie jesteśmy zobowiązania z prawa Bożego, jak utworzenie lub potrzymanie jakiegoś seminarium, którego istnienie zależy oczywiście od Papieża. W taki sposób św. Ignacy był gotów przyjąć od Papieża rozwiązanie Towarzystwa Jezusowego.

    ....kolejna, po Ariuszu kol. Inżyniera, chybiona analogia

    Kolega nie wyjaśnił, dlaczego moja analogia jest chybiona - poza przypowieścią o desce.

    ...przypowieścią tą wyraziłem szczere przekonanie, że Kolega nie potrzebuje wyjaśnień tego rodzaju, bowiem doskonale wie, dlaczego ta analogia jest chybiona, ale postanowił mnie nią zdzielić w łeb jako deską

  • @Inż powiedział(a):

    @Filioquist powiedział(a):

    @trep powiedział(a):
    Tak jest. Nikt nie twierdzi inaczej. Ale:

    Przełożeni mogą się pomylić, ale my przez posłuszeństwo nigdy nie zbłądzimy. Jedyny jest wyjątek: tj. jeśliby przełożony rozkazywał coś, co jasno, "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem, choćby najmniejszym (co w praktyce nigdy prawie [ 3 ] się nie zdarza), wtedy bowiem przełożony nie byłby zastępcą Pana Boga, a my nie jesteśmy podwładnymi nikogo, nikt nam nie może rozkazywać, ani nawet nasz rozum skończony i mogący błądzić, naszym Panem jest Bóg i tylko Bóg nieskończony, nieomylny, najświętszy, najmiłościwszy.

    Czy papież rozkazał schizmatykom coś, co "evidenter", bez żadnej wątpliwości, byłoby grzechem? Jeśli tak, to co?

    ...ale tu, z tym posłuszeństwem chodzi - powtarzam - o przełożonych w kontekście zakonów i ślubów posłuszeństwa

    Ślubów trzeba dotrzymywać, to oczywiste. Jezuici, wyżej przywołani, wprowadzili nawet taką nowinkę specyficzną dla nich po dziś dzień - ślubują posłuszeństwo papieżowi.

    Nowinkę i wyjątek. A każdy kto nie ślubował, ma obowiązek słuchać sumienia.

    Nuale biskupi normalnie ślubują posłuszeństwo papieżowi podczas święceń. W czasie obrzędu jest pytanie: "Czy chcesz wiernie okazywać posłuszeństwo następcy świętego Piotra?".
    Ciekawe komu ślubowali posłuszeństwo schizmatyccy biskupi?

    ...wiernie tj. w każdej sprawie, we wszystkich okolicznościach i również wbrew sumieniu?

    Nawet jezuici tak nie mają.

  • Jednak powinni

    @św. Ignacy Loyola powiedział(a):
    Pragnę także, abyście byli o tym głęboko przekonani, że pierwszy stopień posłuszeństwa, polegający na zewnętrznym wykonaniu rozkazu, jest jeszcze bardzo niski. Nie sięgając do poziomu tej cnoty, nie zasługuje nawet na nazwę posłuszeństwa, jeśli się nie wzniesie na drugi stopień, na którym wolę przełożonego uważa się za swoją, tak iż nie tylko dochodzi do zewnętrznego wykonania, ale i do wewnętrznej zgodności z tym, co przełożony chce lub czego nie chce [...].

    Kto jednak stara się złożyć z siebie całkowitą i doskonałą ofiarę, ten oprócz woli musi ofiarować i rozum (es menester que ofrezca el entendimiento) – co jest dalszym i najwyższym stopniem posłuszeństwa. Wtedy nie tylko ma tę samą wolę co i przełożony, ale i to samo mniemanie (teniendo un sentir mismo con su Superior), poddając swój sąd jego sądowi, o ile tylko uległa wola może nakłonić do tego rozum (la voluntad devota puede inclinar el entendimiento).

    Rozum bowiem, chociaż nie ma tej wolności, jaką ma wola, i ze swej istoty zgadza się na to, co mu się przedstawia jako prawdziwe, to jednak w wielu rzeczach, w których nie zmusza go oczywistość poznanej prawdy, może pod wpływem woli skłonić się raczej na jedną niż na drugą stronę. W takich wypadkach każdy prawdziwie posłuszny powinien się skłonić do sądzenia tak, jak sądzi przełożony (debe inclinarse a sentir lo que su Superior siente).

    Skoro jest rzeczą pewną, że posłuszeństwo jest całopaleniem, w którym człowiek całego siebie, bez żadnego podziału (sin dividir nada de se), ofiaruje w ogniu miłości swemu Stwórcy i Panu przez ręce Jego sług, i skoro jest ono zupełnym wyrzeczeniem się siebie, przez które zakonnik wyzuwa się całkowicie ze swego ja, by się oddać na własność Bogu pod rządami Bożej Opatrzności za pośrednictwem przełożonego, to nie można powiedzieć, że posłuszeństwo obejmuje tylko samo wykonanie i wolę wykonania z ochotą (la voluntad para contentarse), ale także i sąd rozumu, by uznać za dobre to, co każe przełożony (aun el juicio para sentir lo que el Superior ordena), o ile – jak powiedziano – wola może swym wpływem nakłonić do tego rozum (en cuanto, como es dicho, por vigor de la voluntad puede inclinarse)

  • Kradnę.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.