@MarianoX powiedział(a):
Tymczasem w Mieście Stołecznym Krakowie w temacie wyboru lokalnego kierownika są dwie możliwości:
Ex-członek Ruchu Palikota, który opuścił PO w proteście przeciw odchyleniu antyliberalnemu
Posłanka KO
Także tak
Krakówek.
Czy można choć liczyć na zwycięstwo zwolenniczki transsceptycznego feminizmu TERF lub stronnika konserwatywnego homoseksualizmu fularowego w stylu Waldorfa?
@MarianoX powiedział(a):
Tymczasem w Mieście Stołecznym Krakowie w temacie wyboru lokalnego kierownika są dwie możliwości:
Ex-członek Ruchu Palikota, który opuścił PO w proteście przeciw odchyleniu antyliberalnemu
Posłanka KO
Także tak
Krakówek.
Czy można choć liczyć na zwycięstwo zwolenniczki transsceptycznego feminizmu TERF lub stronnika konserwatywnego homoseksualizmu fularowego w stylu Waldorfa?
Kandydat PiS dostał w granicach błędu tyle co Nawrocki w 2025 r. i tyle, co poprzedni kandydat w 2024 r.
Sprowadzanie Gibały do "eksczlonka ruchu Palikota" tyle samo "pomoże" w zrozumieniu i analizie tych wyników co sprowadzenie go do "siostrzeńca ekswicepremiera rządów Szydło i Morawieckiego". Parę wniosków dla krajowej polityki będzie, ale o tym może za parę dni, z klawiatury.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Kandydat PiS dostał w granicach błędu tyle co Nawrocki w 2025 r. i tyle, co poprzedni kandydat w 2024 r.
No chyba jednak nie, bo dostał mniej niż połowę głosów Nawrockiego przy frekwencji 2/3 prezydenckich.
To jednak jest słabo.
Słabo to jest pisać 2/3 jak konkretny wskaźnik wynosi 54,99%.
W procentach Nawrocki miał 20,86%, Drewnicki 17,50%.
Wynik jest oczywiście kompletnie nieporównywalny bez kontekstu, czyli wyniku Gibały i braku startu kandydata Konfy. Z pobieżnego przeglądnięcia komisji wychodzi mi że Gibała brał raczej z elektoratu prawicy niż PO, ale to jest do policzenia na spokojnie.
Zwracam uwagę, że Gibała zgarnął ponad 1/3 głosów, więc nawet gdyby zgarniał równo od każdego, to strata do 1/3 jest ok. A 3,36 punkta z 20,86 to jest 16,1%
Nominatem to był i nikt nie myślał inaczej, ale nie miał trenu partyjnego. Wcześniej w niego nie walili, jak w każdego innego, którego podejrzewali, że może być kiedyś kandydatem.
No więc rozum pięknie wpadłeś w moje sidła, bo obaj mamy rację!
Ty piszesz o procentach, a ja o liczbie głosów.
A Gibała to dla mnie zagadka, ze wskazaniem na lokalną wersję Szymusia, no z tem, że to raczej odczucia niż wiedza.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
No więc rozum pięknie wpadłeś w moje sidła, bo obaj mamy rację!
Ty piszesz o procentach, a ja o liczbie głosów.
A Gibała to dla mnie zagadka, ze wskazaniem na lokalną wersję Szymusia, no z tem, że to raczej odczucia niż wiedza.
Ale to nie świadczy o spadku poparcia. Wybory prezydenckie zwykle przyciągają więcej ludzi.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
No więc rozum pięknie wpadłeś w moje sidła, bo obaj mamy rację!
Ty piszesz o procentach, a ja o liczbie głosów.
A Gibała to dla mnie zagadka, ze wskazaniem na lokalną wersję Szymusia, no z tem, że to raczej odczucia niż wiedza.
To na liczbie głosów każdy dostał mniej, o połowę albo podobnie w porównaniu do wyborów prezydenckich. O czym to świadczy? O tym, o czym napisał @celnik.mateusz, tj. że w tych wyborach frekwencja była niższa - niższa o 45,01% (a nie o 1/3) w porównaniu z frekwencją w I turze wyborów prezydenckich. I o niczym więcej.
Mam natomiast wrażenie, że problem Forumka z tymi wyborami jest inny. Jakiś rok temu prawie wszyscy tu zadeklarowali, że wynik Nawrockiego był znakomity i teraz jest dysonans poznawczy jak wygląda wynik na poziomie Nawrockiego.
Czy Gibała to lokalny Szymuś? Nie, w tym problem. Na poziomie Polski Szymuś mógł być albo kimś kto wygra z Dudą w II turze, albo kimś, kto zbierze umiarkowany elektorat i pozwoli rządzić Tuskowi. Na poziomie Krakowa Gibała jest jedynym kandydatem, który ma realne szanse wygrać z kandydatką PO w drugiej turze. Więc wybór w I turze jest nie "czy lepszym prezydentem miasta byłby Gibała czy Drewnicki", ale "czy lepiej żeby Gibała wygrał w II turze czy lepiej żeby w niej przegrał Drewnicki".
I owszem z waszego warszawskiego punktu widzenia jest obojętne kto rządzi w Krakowie, a drugie miejsce "kogoś z PiS" to prestiż dla partii. Ale wyborcy w Krakowie, także prawicowi mają gdzieś prestiż partii a nie jest im obojętne kto będzie rządził miastem.
Lokalny PiS w Krakowie był przedmiotem kilku analiz, których adekwatności nie umiem określić. Dla mnie ważniejsze było, aby klęska kandydatki kałolicyjnych kolesi była bardziej widowiskowa, a tak wyszło jak wyszło.
Co do rządzenia, to sam prezydent to sporo za mało, a rada nie poleciała.
Jeżeli badania wyborców były miarodajne, to zaskakująco mało przepłynęło z Konfy do Korony i PiS
Ja w miarodajność takich badań nie wierzę, ale gdyby uwierzyć, to ten wynik PiS jest tym lepszy:
zbliżony do wyniku Nawrockiego,
stracili na rzecz Gibały,
mało zyskali z Konfy.
Moim zdaniem to bardziej skomplikowane.
Bez liczenia szybkie wnioski:
Korona jest zawyżona w sondażach, brak startu kogoś z Konfy uratował ją przed katastrofą.
Krajowe poparcie Lewicy i Razem jest bardzo wyrównane.
O PiS nic nie da się powiedzieć, bo nie startowali kandydaci Konfy i od Morawieckiego, a startował Gibała czyli mamy trzy niewiadome przepływy, których nie będzie na poziomie Polski. Przepływ na linii Gibała - PiS od biedy policzymy, ale tamtych już nie.
Komentarz
Jesteśmy Szwecyą już, nie Polską.
Krakówek.
Czy można choć liczyć na zwycięstwo zwolenniczki transsceptycznego feminizmu TERF lub stronnika konserwatywnego homoseksualizmu fularowego w stylu Waldorfa?
Nie dziś.
Ale że co, ani partia PiS, ani nawet stowarzyszenie Rozbój+ nie partycypuje?
Kandydat PiS dostał w granicach błędu tyle co Nawrocki w 2025 r. i tyle, co poprzedni kandydat w 2024 r.
Sprowadzanie Gibały do "eksczlonka ruchu Palikota" tyle samo "pomoże" w zrozumieniu i analizie tych wyników co sprowadzenie go do "siostrzeńca ekswicepremiera rządów Szydło i Morawieckiego". Parę wniosków dla krajowej polityki będzie, ale o tym może za parę dni, z klawiatury.
To jednak są wybory lokalne. Kandydat PiSu moim miasteczku dostał 15% i zajął czwarte miejsce. Rok później Nawrocki poprawił wynik Dudy.
No chyba jednak nie, bo dostał mniej niż połowę głosów Nawrockiego przy frekwencji 2/3 prezydenckich.
To jednak jest słabo.
Słabo to jest pisać 2/3 jak konkretny wskaźnik wynosi 54,99%.
W procentach Nawrocki miał 20,86%, Drewnicki 17,50%.
Wynik jest oczywiście kompletnie nieporównywalny bez kontekstu, czyli wyniku Gibały i braku startu kandydata Konfy. Z pobieżnego przeglądnięcia komisji wychodzi mi że Gibała brał raczej z elektoratu prawicy niż PO, ale to jest do policzenia na spokojnie.
Zwracam uwagę, że Gibała zgarnął ponad 1/3 głosów, więc nawet gdyby zgarniał równo od każdego, to strata do 1/3 jest ok. A 3,36 punkta z 20,86 to jest 16,1%
Drewnicki - 17,5%
Nawrocki - 20,86 %
Gibała wzrost z 26,79% na 36,38. Berkowicz miał w 2024 r. 5%, więc Gibała musiał zebrać nie tylko Konfe.
PO spadek z 37,21% na 29,91%. Pewnie zostali w domu.
Sukces Nawrockiego wziął się między innymi stąd, że trudno go było zaszufladkować jako "nominata PiS".
Nominatem to był i nikt nie myślał inaczej, ale nie miał trenu partyjnego. Wcześniej w niego nie walili, jak w każdego innego, którego podejrzewali, że może być kiedyś kandydatem.
Dodatkowo w 2024 r. nie było nikogo od Brauna, teraz dostał 4,11%.
No więc rozum pięknie wpadłeś w moje sidła, bo obaj mamy rację!
Ty piszesz o procentach, a ja o liczbie głosów.
A Gibała to dla mnie zagadka, ze wskazaniem na lokalną wersję Szymusia, no z tem, że to raczej odczucia niż wiedza.
Ale to nie świadczy o spadku poparcia. Wybory prezydenckie zwykle przyciągają więcej ludzi.
To na liczbie głosów każdy dostał mniej, o połowę albo podobnie w porównaniu do wyborów prezydenckich. O czym to świadczy? O tym, o czym napisał @celnik.mateusz, tj. że w tych wyborach frekwencja była niższa - niższa o 45,01% (a nie o 1/3) w porównaniu z frekwencją w I turze wyborów prezydenckich.
I o niczym więcej.
Mam natomiast wrażenie, że problem Forumka z tymi wyborami jest inny. Jakiś rok temu prawie wszyscy tu zadeklarowali, że wynik Nawrockiego był znakomity i teraz jest dysonans poznawczy jak wygląda wynik na poziomie Nawrockiego.
Czy Gibała to lokalny Szymuś? Nie, w tym problem. Na poziomie Polski Szymuś mógł być albo kimś kto wygra z Dudą w II turze, albo kimś, kto zbierze umiarkowany elektorat i pozwoli rządzić Tuskowi. Na poziomie Krakowa Gibała jest jedynym kandydatem, który ma realne szanse wygrać z kandydatką PO w drugiej turze. Więc wybór w I turze jest nie "czy lepszym prezydentem miasta byłby Gibała czy Drewnicki", ale "czy lepiej żeby Gibała wygrał w II turze czy lepiej żeby w niej przegrał Drewnicki".
I owszem z waszego warszawskiego punktu widzenia jest obojętne kto rządzi w Krakowie, a drugie miejsce "kogoś z PiS" to prestiż dla partii. Ale wyborcy w Krakowie, także prawicowi mają gdzieś prestiż partii a nie jest im obojętne kto będzie rządził miastem.
Lokalny PiS w Krakowie był przedmiotem kilku analiz, których adekwatności nie umiem określić. Dla mnie ważniejsze było, aby klęska kandydatki kałolicyjnych kolesi była bardziej widowiskowa, a tak wyszło jak wyszło.
Co do rządzenia, to sam prezydent to sporo za mało, a rada nie poleciała.
Jeżeli badania wyborców były miarodajne, to zaskakująco mało przepłynęło z Konfy do Korony i PiS
Ja w miarodajność takich badań nie wierzę, ale gdyby uwierzyć, to ten wynik PiS jest tym lepszy:
Moim zdaniem to bardziej skomplikowane.
Bez liczenia szybkie wnioski:
Korona jest zawyżona w sondażach, brak startu kogoś z Konfy uratował ją przed katastrofą.
Krajowe poparcie Lewicy i Razem jest bardzo wyrównane.
O PiS nic nie da się powiedzieć, bo nie startowali kandydaci Konfy i od Morawieckiego, a startował Gibała czyli mamy trzy niewiadome przepływy, których nie będzie na poziomie Polski. Przepływ na linii Gibała - PiS od biedy policzymy, ale tamtych już nie.