Skip to content

Episkopat - odklejenie od rzeczywistości, przyzwoitości i rozumu (studium pewnego listu)

edytowano March 2015 w Forum ogólne
1. Wczoraj był Dzień Matki.
2. W ostatnich tygodniach okrutnie sprofanowano wizerunek pewnej Matki.
3. A ci 'mili' panowie nakazali jakiś list odczytywać.
Jak już coś chcieli, to powinni ekspiacyjną dziesiątkę nakazać, no ale widać to dzieci innej matki, bo to chyba nie nasi bracia ale ktoś dokwaterowany.
Treści listu nie znam w całości ale jakoś mnie to mało uwiera.
«134

Komentarz

  • Trzeba zrozumieć, nie wszystkim do twarzy w brązowej sutannie.
  • odczytałem fragment z internetu ...
    dopowiem z piekarskiej perspektywy pielgrzymki mężczyzn (wczoraj) -

    jako ze mała żonka w pracy (handlowa niedziela!) z czteroletnim synem2 to była raczej 'krajoznawcza wycieczka' (ale widać było szok w oczach, kiedy przebijaliśmy się przez kalwaryjski lud przez 40 minut, bo chciał wejść na górę!)

    - o czym mówił we wstępie do mszy głowa Kościoła katowickiego? o bezpiecznym przechodzeniu przez ulicę, o bezpiecznej jeździe kierowców.

    To marzenie wielu antykatolików - "nie mam nic przeciw Kościołowi, niech robi charytatywne inicjatywy" itp

    (na kazanie Jedraszewskiego już wracaliśmy, po póltorej godzinue łażenia... Pogoda dopisała, mnóstwo ludzi...

    ps.
    pytam się wieczorem małej żonki, jak frekwencja klientów?
    - pusto. już przyzwyczajono się do 'zakupowych sobót'.


  • W przeciwieństwie do Sz. Wątkotwórcy wysłuchałam go w całości. W skupieniu i bardzo wyczulona na akcenty,
    Zaczynał się od "Kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza." I biskupi odnoszą to również do siebie. Bardzo wyraźnie i jednoznacznie, bijąc się w piersi. Tego głosu brakowało.

    Nie będę bardziej komentować listu. Niech każdy sam go ocenia po przeczytaniu. Moim zdaniem jest ok.

    A że akurat wczoraj? Trzeba zrozumieć, że wczoraj był również dzień wyborów. G...no Wyborcze wezwało do słuchania kazań, spodziewając się polityki.

    Profanacja była incydentem - bardzo wymownym (pewnie jakąś grupę wahających się poderwała do czynnego udziału w wyborach:). Tu niczego nie trzeba dodawać - lud boży odebrał to jednoznacznie. Myślę, że zostaną zalecone modły ekspiacyjne, o ile już nie zostały.
    A Dzień Matki? No cóż, nie jest to święto o chrześcijańskim rodowodzie. To tak na marginesie ;)
  • Patent z handlowymi niedzielami jest niezły. Tak naprawdę trudno się połapać która jest handlowa a która nie, a w każdym razie można się pomylić, więc najlepiej kupować w sobotę. W pewnym momencie handlowanie w niedzielę po prostu przestanie się opłacać - i o to chodzi:)

    @mswygnaniec: Co do listu - faktem jest że trzeba było zareagować i dobrze że to zrobili. Gdyby wczoraj nie odnieśli się do tematu który grzeje cała Polska a gadali o profanacji - lud by uznał to za przykrywanie tematu.

    Profanacja zdaje się była wcześniej i można było reagować tydzień temu a nie wczoraj.
    Inna sprawa że faktycznie lud wierzący ma okrutne wrażenie że jego bardziej bolą profanacje niż hierarchów. I że ogólnie, zwykli ludzie biorą wiarę dużo bardziej na poważnie niż hierarchowie.
  • A ja byłem na mszy dla dzieciąt niewinnych, toji parochus - bardzo słusznie - nieco się krępował czytać o takich zberezieństwach. Wyłożył wydruki dla zainteresowanych. Żona wzięła, może się zainteresuję, ale po prawdzie to facta non verba.
  • Taaa, w sumie to gówno mnie ten list interesuje. Jeśli istotnie wśród kleru czają się różni zboczeńcy, to ciupasem ich do kamedułów, nie dlatego, żebym ich nie lubił, ale dlatego, że mają bardzo konkretne pojedyncze cele, gdzie można długo zastanawiać się nad życiem a żałować za swe złości. Jak słusznie zauważył kol. ms, stosowniejszy byłby jakiś pokutny różaniec.
  • abp krakowski Marek w Piekarach Śląskich
    26. maja 2019, pielgrzymka mężczyzn, homilia mszy
    ===


    Drodzy Pielgrzymi, Uczestnicy Pielgrzymki Mężczyzn i Młodzieńców do Matki Bożej Piekarskiej,
    Wszyscy Drodzy memu sercu Siostry i Bracia,

    1. Maryja, Matka Jezusa

    Chrystus doskonale wiedział, że tuż za drzwiami Wieczernika czai się zło, kłamstwo, zdrada i przemoc. Od Wieczernika do pałacu Kajfasza było przecież nie aż tak daleko. Przed chwilą Judasz opuścił grono Apostołów i wszedł w ciemności nocy (por. J 13,30). A Jezus, wiedząc, że jest to pożegnanie z najbliższymi, zaczął mówić o miłości. O Bogu, który jest miłością (por. 1 J 4,8b), przezwyciężającą wszelki grzech i niewierność. I o człowieku, który jest powołany do uczestnictwa w tej Bożej miłości.

    Podstawowym warunkiem tego uczestnictwa jest słuchanie słowa Bożego i jego zachowywanie (por. Łk 11,28). „Kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką” powiedział Pan Jezus, jeszcze u początków swej publicznej działalności na palestyńskiej ziemi (Mk 3,35). Łatwo nam sobie wyobrazić, że kiedy wypowiadał słowo „matka”, myślał o Maryi i że wtedy uczniowie wyczuli w Jego głosie szczególne ciepło i wzruszenie. Przecież jako nazaretańska dziewczyna przyjęła Go do swego dziewiczego łona, otwierając się na przedziwne działanie Ducha Świętego. Jej zawdzięczał swe człowiecze życie. Dzięki Niej stał się podobny do nas, ludzi, we wszystkim - oprócz grzechu (por. Hbr 4,15). A przede wszystkim Jego, Jednorodzonego Syna Bożego, obdarzyła najpiękniejszą, najbardziej szlachetną, serdeczną miłością, która była przeniknięta najwyższą tkliwością. Maryja… Matka…

    Drodzy Pielgrzymi!

    Dziś przybywamy do Piekar Śląskich właśnie do Niej. Wpatrujemy się w Jej święte oblicze. Jej dłoń wskazuje na Syna, który przyszedł na świat nie po to, aby go potępić, lecz aby go zbawić (por. J 12,47b). Na cudownym piekarskim obrazie także Pan Jezus wskazuje na swą Dziewiczą Matkę, jakby tym gestem chciał wyrazić całą swoją wdzięczność za to, że zechciała Go do Siebie przyjąć, mówiąc do anioła Gabriela: „Niech Mi się stanie według twego słowa!” (Łk 1,35). Wdzięczność za to, że urodziła Go w trudnych warunkach betlejemskiej groty. Że Go nam wszystkim dała. Owej cudownej nocy, gdy „nadeszła pełnia czasu” (por. Ga 4,4), to właśnie dzięki Niej aniołowie mogli śpiewać: „Chwała Bogu na wysokościach, a na ziemi pokój ludziom Jego upodobania” (Łk 2,24).

    2. Nauczycielka miłości

    Od chwili Zwiastowania, dzięki "Fiat" Maryi, Chrystus, Boży Syn, stał się Bratem każdego i każdej z nas. Wziął na siebie cały nasz człowieczy los - z jego trudami istnienia, dorastania, przemijania, podatności na zranienie, z jego bólem i cierpieniem. To dzięki Niej - Maryi. To dzięki Niej Bóg jest tak bliski nam - niemal na wyciągnięcie ręki. Po latach, w swoim Pierwszym Liście św. Jan Apostoł tak oto wyrazi tę prawdę: „Co było od początku, cośmy usłyszeli o słowie życia, co ujrzeliśmy własnymi oczami, na co patrzyliśmy i czego dotykały nasze ręce - [to wam oznajmiamy]” (1 J 1,1).

    Równocześnie uczymy się od Niej, jak kochać Chrystusa. Nasza miłość do Niego nie ma nic z czułostkowości i nie buduje się z samych tylko wzruszeń. Jest - powinna być - na wskroś przeniknięta Bożą mądrością. Sam Chrystus bardzo jasno ukazał warunki tej miłości, mówiąc do Apostołów w Wieczerniku: „Jeśli Mnie kto miłuje, będzie zachowywał moją naukę. (…) Kto Mnie nie miłuje, ten nie zachowuje słów moich” (J 14,23a. 24). Przestrzeganie nauki Chrystusa sprawia, że stajemy się uczestnikami życia Trójcy Świętej: „Ojciec mój umiłuje go, i przyjdziemy do niego, i będziemy u niego przebywać” (J 14,23b). Maryja niejako nawiązuje do tych właśnie słów swego Syna, mówiąc do uczniów w Kanie Galilejskiej w krótkim, bardzo po męsku brzmiącym poleceniu: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam [mój Syn] powie” (J 2,5b). Jego słowo jest przecież jasne - trzeba tylko chcieć je usłyszeć. Jego słowo jest prawdziwe - bo On jest Prawdą (por. J 14,6). Jego słowo wzywa do czynu - więc wprowadzajcie w czyn przykazania miłości. „Zróbcie wszystko!” - znaczy: wszystko bez wyjątku, nie wybierając z Ewangelii tylko tych słów, które akurat nam odpowiadają, a odrzucając to, co wymagałoby od nas trudu nawrócenia, porzucenia zła, odejścia od błędnych przyzwyczajeń i upodobań. Tylko wtedy, gdy przyjmujemy Chrystusa jako jedną i niepodzielną Prawdę, możemy doświadczyć, że Jego Ewangelia niesie z sobą prawdziwe, dogłębne wyzwolenie: „Jeżeli będziecie trwać w nauce mojej, będziecie prawdziwie moimi uczniami i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli” (J 8,31b-32).

    3. Matka Kościół

    Mocy tej wyzwalającej prawdy doznajemy szczególnie wtedy, gdy od Chrystusa uczymy się miłości do Kościoła. Kościół bowiem był, jest i będzie Jego Oblubienicą. Jak pisze św. Paweł w Liście do Efezjan, „Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany” (Ef 5,25b-27). Ponieważ Chrystus na krzyżu przelał za Kościół swoją krew, Kościół jest święty. Tę właśnie prawdę wyznajemy podczas każdego Credo, mówiąc: „Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół”.

    Dla Chrystusa Kościół jest Oblubienicą, natomiast dla nas - Matką. Mater Ecclesia - Matka Kościół. Święta Matka Kościół. Jest Matką naszą, ponieważ w chwili chrztu świętego zrodził nas do życia wiecznego. To on dał nam łaskę wiary. To on uczy nas wzrastania w miłości do Boga i do bliźniego. To on umacnia w nas nadzieję znalezienia się ostatecznie i na wieczność całą w niebiańskim Jeruzalem. To wszystko sprawia, że o Kościele winniśmy myśleć ze czcią - właśnie tak jak o Matce, mimo że jest on złożony także z ludzi grzesznych.

    Drodzy Bracia i Siostry!

    Dziś znajdujemy się sytuacji, kiedy w przestrzeni medialnej i społecznej wiele się mówi o grzechach wiernych Kościoła. Zważywszy na pewne obiektywne fakty, wszyscy czujemy się zawstydzeni i upokorzeni z powodu postępowania tych osób duchownych, które sprzeniewierzyły się swemu kapłańskiemu lub zakonnemu powołaniu. Jednakże mówienie, że cały Kościół jest zły, jest po prostu nieprawdą, a przez to wielką krzywdą wyrządzaną ogromnej większości wspaniałych i gorliwych kapłanów. Ojciec Święty emeryt Benedykt XVI pisze nawet, że takie kłamliwe uogólnianie jest dziełem złego ducha. Przecież, obiektywnie i bezstronnie rzecz biorąc, w Kościele dzieje się bardzo wiele dobra. Jest tak przede wszystkim dlatego, że „Kościół Boży (…) także dzisiaj jest właśnie narzędziem, za pomocą którego Bóg nas zbawia. Bardzo ważne jest przeciwstawianie kłamstwom i półprawdom diabła pełnej prawdy: Tak, w Kościele jest grzech i zło. Ale także dzisiaj jest święty Kościół, który jest niezniszczalny. Także dzisiaj jest wielu ludzi, którzy pokornie wierzą, cierpią i kochają, w których ukazuje się nam prawdziwy Bóg, kochający Bóg. Bóg ma także dzisiaj swoich świadków (martyres) na świecie. Musimy tylko być czujni, by ich zobaczyć i usłyszeć”.

    W tym kontekście Benedykt XVI daje nam świadectwo o sobie samym: „Mieszkam w domu [na terenie Watykanu], w małej wspólnocie ludzi, którzy odkrywają takich świadków Boga żywego w codziennym życiu i radośnie wskazują na to również mnie. Widzieć i odnaleźć żywy Kościół jest cudownym zadaniem, które wzmacnia nas samych i pozwala nam ciągle na nowo weselić się wiarą”.

    Drodzy Pielgrzymi do Matki Boskiej Piekarskiej!

    Właśnie tutaj, u Jej stóp, uczymy się miłości do Kościoła naszej Matki. Tutaj przypominamy sobie tak dawną, a równocześnie tak aktualną prawdę: „O matce nigdy źle”. Natomiast o jej dzieciach, gdy trzeba, trudną i bolesną prawdę należy odsłaniać. Czynimy to tylko i wyłącznie po to, aby dzieci, które ją, świętą Matkę Kościół, tak boleśnie swą niewiernością dotknęły, mogły przejrzeć, nawrócić się, na ile się da wynagrodzić za wyrządzone krzywdy, odpokutować... Tutaj też, w Piekarach, postanówmy sobie, aby brać przykład z papieża Benedykta XVI i umieć cieszyć się i radować z każdego dobra, które dzieje się w Kościele. By umieć cieszyć się również z tej wspaniałej Pielgrzymki i dziękować Matce Bożej za to, że nas tu dzisiaj do siebie zaprosiła, tu zgromadziła i za swoją przyczyną pozwoliła wielbić Boga.

    4. Dzień Matki

    Wpatrując się w obraz Matki Boskiej Piekarskiej i rozważając gest Pana Jezusa, który swą rączką wskazuje na Maryję, uczymy się od Niego miłości do naszych matek. Dzisiaj przecież Dzień Matki. Każdy z nas tutaj obecnych jest dzieckiem swojej matki. „Matka jest tylko jedna” - słyszymy niekiedy. To głęboka, choć, z drugiej strony, tak oczywista prawda. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, i piersi, które ssałeś” (Łk 11,27b). Te słowa nieznanej nam z imienia kobiety z Ewangelii św. Łukasza, skierowane do Pana Jezusa, odnoszą się także do naszych kochanych Mam. Matka: nosiła nas z trudem, karmiła z macierzyńska tkliwością, cieszyła się z każdego kolejnego samodzielnego kroku, z dumą patrzyła na każdy nasz sukces, pocieszała w chwilach niepowodzeń, cicho płakała, gdy spotkało nas jakieś nieszczęście, brała do ręki różaniec, kiedy chciała uchronić nas przed złem. Dzisiaj z ogromnym szacunkiem i wdzięcznością myślimy o nich - naszych matkach, niezależnie od tego, czy żyją one jeszcze i po powrocie do naszych domów będziemy mogli wręczyć im bukiet kwiatów, czy też przeszły już one z tego świata do domu Ojca i w akcie szczególnej podzięki tutaj, przed Cudownym Obrazem Piekarskiej Pani, złożymy im dar modlitwy serdecznej, prosząc Boga o wieczne dla nich odpoczywanie…

    Drodzy mężowie, uczestnicy dzisiejszej pielgrzymki do Matki Boskiej Piekarskiej!

    Prawda o miłości do naszych matek odnosi się także do waszych żon, które są matkami waszych dzieci. Waszym świętym obowiązkiem jako ojców jest uczenie waszych dzieci tego, by umiały kochać, szanować i czcić swoje matki - tak, jak to jest zapisane w IV przykazaniu Dekalogu: „Czcij ojca swego i matkę swoją!”. Należę do pokolenia, które przy każdym przywitaniu i pożegnaniu z mamą całowało ją w rękę. Pamiętam mego ojca, który mnie kiedyś upomniał, gdy z powodu jakiegoś irracjonalnego wstydu wobec innych poprzestałem tylko na uściśnięciu jej dłoni. „Matkę zawsze całuje się w rękę” - powiedział dobitnie. I tak też już od tej pory zawsze czyniłem.

    Drodzy mężczyźni i młodzieńcy! Pozwólcie, że zwrócę się do was z gorącym apelem: często rozważajcie słowo, które skierował do nas Pan Bóg w IV przykazaniu, mówiąc: „Czcij matkę swoją!”. Właśnie tak, a nie inaczej: „Czcij!”.

    5. Matka Ojczyzna

    W słowo „Czcij!” z IV przykazania Dekalogu wpisana jest także miłość do Ojczyzny. Ona również jest naszą matką. Jak bardzo niełatwa jest ta nasza miłość do niej, ale i jak bardzo konieczna, świadczą trzy kolejne powstania śląskie. W tym roku przypada setna rocznica pierwszego z nich. Powszechnie śpiewano wtedy Rotę Śląską, nawiązująca do słynnej Roty Marii Konopnickiej: „Ojczyzno święta, kraju nasz!/ Z Tobą nam żyć, umierać!/ Niezłomnie stoi śląska straż,/ Polsko, Twa wierna czeladź./ Zabrzmi i dla nas złoty róg,/ tak nam dopomóż Bóg!”.

    Jakże więc dzisiaj nie przypomnieć owej szczególnej wymiany słów, do jakiej doszło dnia 20 czerwca 1922 roku na rynku w Katowicach, gdy już po ostatecznym zatwierdzeniu polskich granic do stolicy Górnego Śląska wkraczała polska armia. Wojciech Korfanty mówił wtedy niezwykle podniosłym tonem: „Przybyłaś do nas, Polsko! Z sercem, przepełnionym czcią nabożną, witamy Cię, Matko-Ojczyzno! W tej wielkiej chwili dziejowej, my najmłodsze Twoje dzieci, ślubujemy Ci wierność, miłość i posłuszeństwo bez granic, a za to przyjmij nas jako oddane Ci sercem i duszą dzieci Twoje, które Twoje zjawienie się na ziemi naszej gorzkimi łzami wypłakały i potokami krwi okupiły. Polsko! Bądź nam matką troskliwą - ostatnie wbijasz pale granic Twoich. Tu na Zachodzie stoi żywy mur z piersi mężów, w boju zahartowanych, gotowych zawsze do Twojej obrony”. Na to odpowiedział mu stojący na czele polskich wojsk gen. Stanisław Szeptycki: „Panie Pośle! (…) Należy ustalić fakty. Gdyby ze sprawozdań o dzisiejszych uroczystościach świat sądził, że dzisiejszy zwycięski marsz żołnierza polskiego na Ziemię Górnośląską jest zasługą wojska, to muszę stwierdzić, że przyczyną naszej tu obecności jest przede wszystkim dzielny lud górnośląski, prowadzony w pierwszym rzędzie przez duchowieństwo. Duchowieństwo to rozbudziło w ludzie śląskim nastrój wysokiej wiary w zwycięstwo prawdy i sprawiedliwości. Wiara wymaga męczenników. Tych na Górnym Śląsku nigdy nie brakło. Więc symbolicznie wręczam rzucone mi kwiaty Tobie, panie pośle, czcząc w ten sposób pamięć wielkich poległych bohaterów górnośląskiego ludu”.

    Zakończenie

    Drodzy Pielgrzymi!

    Raz jeszcze kierujemy nasz wzrok w stronę Cudownego Obrazu Piekarskiej Pani. Matka wskazuje swą dłonią na Syna. Syn ma swą rączkę skierowaną ku Matce. Ona dała nam Zbawiciela świata. On, umierając na krzyżu, obdarzył nas swą Matką. Dostrzegamy w tym przepiękny przejaw Bożej miłości, która najpierw objęła Maryję i uczyniła Ją Pośredniczką łask wszelkich. Widzimy w tym także tkliwość miłości Boga, który pragnie nas objąć swą mocą i wewnętrznie przemienić. Który pragnie nadać najbardziej szlachetny kształt naszej miłości do Niego, naszego Stwórcy, Odkupiciela i Pocieszyciela, jak również naszej miłości do Kościoła, do naszych matek, do Ojczyzny. Boża miłość stoi u progu naszych serc i do nich kołacze. Czy się na nią otworzymy? W tym tak ważnym dla naszego życia momencie, z głębi naszych serc spragnionych autentycznej miłości, wołamy: Matko Syna Bożego, Matko nasza, Matko pięknej miłości - módl się za nami!

    Amen.
  • punkt 3. powyższego kazania nawiązuje do "bieżączki" o pedofilii w kapłaństwie,
    i można podsumować akapit jednym zdaniem :

    o Kościele NIGDY źle!
  • Politycznie
    Zastanawia sporo cytatów z naszego umilowanego pp BXVI
  • romeck napisal(a):
    odczytałem fragment z internetu ...
    dopowiem z piekarskiej perspektywy pielgrzymki mężczyzn (wczoraj) -

    - o czym mówił we wstępie do mszy głowa Kościoła katowickiego? o bezpiecznym przechodzeniu przez ulicę, o bezpiecznej jeździe kierowców.

    Też byłem - nie było tak źle.
    Abp Skworc cały akapit poświęcił tematowi nadużyć seksualnych duchownych w diecezji. Podawał, jakie kroki przeciwdziałające czynił już od roku, że wyznaczył specjalną osobę do zajmowania się przypadkami wykorzystywań itd. Moim zdaniem całkiem dużo na ten temat
  • Suchejcież, a gdzie jest ten legendarny wklejkon, w którem Kościół Święty od lat bez kozety pińciuset nałcza nieomylnie, co robić z różnymi zboczęcami?
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Suchejcież, a gdzie jest ten legendarny wklejkon, w którem Kościół Święty od lat bez kozety pińciuset nałcza nieomylnie, co robić z różnymi zboczęcami?
    Jednakowoż jakiś ślad braku kuńsekwencji tu dostrzegam.
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Taaa, w sumie to gówno mnie ten list interesuje.
    ;)
  • A ja mam wrażenie ze będzie jak z kolarstwem umoczonym w doping. Koksowali i koksuja wszyscy ale po aferach z grupą Festiną i Armstrongiem jest to chyba najlepiej kontrolowana dyscyplina. Jest najczyściej jak sie da ale w umysłach ludożerki to dalej kolarz = koksiarz. Kolarstwo, zaś jako zaś dyscyplina przetrwało i ma sie niezle.
  • Noji, tapsz. Teraz czas na kurację chlebem i wodą. PR przyjdzie później.
  • edytowano May 2019
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Suchejcież, a gdzie jest ten legendarny wklejkon, w którem Kościół Święty od lat bez kozety pińciuset nałcza nieomylnie, co robić z różnymi zboczęcami?
    Nie wiem czy chodzi koledze o moj post z 14 maja tu:
    https://excathedra.pl/index.php?p=/discussion/comment/290976/
  • Gratias ago.

    I tu przekleję, qpa mięci.

    image
  • Inż napisal(a):
    romeck napisal(a):
    odczytałem fragment z internetu ...
    dopowiem z piekarskiej perspektywy pielgrzymki mężczyzn (wczoraj) -

    - o czym mówił we wstępie do mszy głowa Kościoła katowickiego? o bezpiecznym przechodzeniu przez ulicę, o bezpiecznej jeździe kierowców.

    Też byłem - nie było tak źle.
    Abp Skworc cały akapit poświęcił tematowi nadużyć seksualnych duchownych w diecezji. Podawał, jakie kroki przeciwdziałające czynił już od roku, że wyznaczył specjalną osobę do zajmowania się przypadkami wykorzystywań itd. Moim zdaniem całkiem dużo na ten temat
    OK.
    jak pisałem, zajmowałułem się małym.
    pójdę również na żeńską w sierpniu

    A abp Skworc jest tu częściej...
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Taaa, w sumie to gówno mnie ten list interesuje. Jeśli istotnie wśród kleru czają się różni zboczeńcy, to ciupasem ich do kamedułów, nie dlatego, żebym ich nie lubił, ale dlatego, że mają bardzo konkretne pojedyncze cele, gdzie można długo zastanawiać się nad życiem a żałować za swe złości. Jak słusznie zauważył kol. ms, stosowniejszy byłby jakiś pokutny różaniec.
    ale co wam kameduli winni? Zakony to łaska nie więzienie.
  • Kameduli mają tę zaletę, że mieszkają w pojedynczych celach i mało się między sobą komunikują. Więc tuszę, że negatywny wpływ złych ludzi będzie ograniczony. Nadto, są to w większości metrykalni starcy; może część z nich okaże się też duchowymi starcami dla przymusowych pokutników.
  • A mnie ten nieszczęsny list tak kopnął, że nie mogę się uspokoić, aż musiałem się zarejestrować, żeby sobie gdzieś ulżyć. Właściwie to nie tyle list, tylko czas i miejsce jego prezentacji. Taki *kanoniczny* komunikat zamiast normalnego kazania jest profanacją mszy św. Uważam, że biskupi nakazujący odczytanie tego listu sami sobie wystawiają świadectwo swojej wiary. Nie bulwersują mnie aż tak bardzo, ludzkie upadki dotykające osoby duchowne, co sposób potraktowania mnie uczestnika niedzielnej mszy św. Na takie komunikaty są dzisiaj inne kanały. Różni zboczeńcy atakują mnie ze wszystkich mediów dookoła i nie po to idę w niedzielę do kościoła... Uff


  • Co do formalności to zdaje się że listy, nawet papieskie, nie mogą być odczytywane zamiast homilii. Mogą być obok. Ta zasada jest często łamana, ale o nie znaczy że nie obowiązuje.
  • Biorąc pod uwagę skład epidiaskopu (chyba tak się ich woła na forumach), to i tak widać mocowanie ku dobremu, a linia Jędraszewskiego (jakby nie patrzeć dobrego znajomego Paetza) czy Głodzia jest w pewnej defensywie. I dobrze.

    Problem czytania listów pasterskich zamiast homilii to problem osobny i powszechny, dobór niedzieli może i taki sobie, ale też szybka reakcja (zaskakująco szybka).

    Mieć nadzieję należy, i warto w tej sprawie się modlić, iż wizyta abpa Scicluny jeszcze bardziej postawi do pionu naszych hierarchów. Karcer u kamedułów ok, ale zasadniczo cela w więzieniu jest właściwym miejscem dla winnych.
  • A no i po ostatnich katolickouwrażliwionych komingautach tolerancjonistów (Dudkiewicz, Grochala, Xseroliza) epidiaskop został z listem, jak tego się obawiał Himilsbach odnośnie angielskiego.
  • ms.wygnaniec napisal(a):
    A no i po ostatnich katolickouwrażliwionych komingautach tolerancjonistów (Dudkiewicz, Grochala, Xseroliza) epidiaskop został z listem, jak tego się obawiał Himilsbach odnośnie angielskiego.
    A co oni tam wyautowali, ci dżentelmeni i dżentelłumeni?
  • edytowano May 2019
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    A no i po ostatnich katolickouwrażliwionych komingautach tolerancjonistów (Dudkiewicz, Grochala, Xseroliza) epidiaskop został z listem, jak tego się obawiał Himilsbach odnośnie angielskiego.
    A co oni tam wyautowali, ci dżentelmeni i dżentelłumeni?
    Przyłączam się z prośbą o wyjaśnienie. Ze szczególnym uzasadnieniem na implikację z tegoż rzekomo wynikającą dla wiernych.
  • edytowano May 2019
    To chyba Wielowiejska z Lisem coś bąkali o wrażliwości wobec głosujących na PIS, szacunku do wiary (parada równości w gdańsku) i zastanowieniu się nad podejściem do prowincji przez działaczy opozycji.

    A Eliza xero, o tak
    https://mobile.twitter.com/EMichalik/status/1133452270773968896
  • Maria napisal(a):
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    ms.wygnaniec napisal(a):
    A no i po ostatnich katolickouwrażliwionych komingautach tolerancjonistów (Dudkiewicz, Grochala, Xseroliza) epidiaskop został z listem, jak tego się obawiał Himilsbach odnośnie angielskiego.
    A co oni tam wyautowali, ci dżentelmeni i dżentelłumeni?
    Przyłączam się z prośbą o wyjaśnienie.

    na twitterze lataja skriny tweetów Lisa, Grochali, Dulkiewicz (prezydent Gdańska) o tym, żeee trzeba szanować wyborców (PiSowcy też ludzie!)., nie można naigrywać się z symboli chrześcijańskich (przyłapano Dulkiewicz na kłamstwie, że nie wiedziała/ nie widziała że Królewska Wagina pariodiowała Najświętszy Sakrament)

    twitterianie zastanawiają się, kiedy Tusk znów zrobi sobie zdjęcie przy domowym ołtarzyku :)
  • Ludzie kochane - dajta się wypowiedzieć MS-owi ;)
  • marniok napisal(a):
    To chyba Wielowiejska z Lisem coś bąkali o wrażliwości wobec głosujących na PIS, szacunku do wiary (parada równości w gdańsku) i zastanowieniu się nad podejściem do prowincji przez działaczy opozycji.

    A Eliza xero, o tak
    https://mobile.twitter.com/EMichalik/status/1133452270773968896
    Hehe. Te nowe instrukcje co przyszły z Berlina musiały być chyba dużymi literami pisane, skoro Xeroliza tak szybko załapała.
  • edytowano May 2019
    Edit: coś mi linka nie bangla
    Moze ta?

    https://mobile.twitter.com/dw_polski/status/1133642716405993472


    Cholera wie co z tymi instrukcjami albo wręcz przeciwnie, wszystko jest jasne.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.