Skip to content

Pisma św. Maksymiliana Marii Kolbego

12346»

Komentarz

  • Humor Świętego:

    284

    Do br. Celestyna Moszyńskiego

    Nagasaki, 16 II 1931

    Oczekujemy, tylko nie spiesz bardziej niż okręt. Niech Niepokalana przyprowadzi cało i zdrowo. Nie pytam o nic, bo najprędzej to sam opowiesz [ 1 ].

    br. Maksymilian

    [ 1 ] Br. Celestyn Moszyński wyjechał z Polski 26 I 1931, do Nagasaki przyjechał 12 III 1931.

    A ten wpis bardziej dla uż.uż. Posix i Inż. (coś z numeracją przypisów niehalo).

    285

    Do o. Floriana Koziury

    [Nagasaki, 17 II 1931] [ 1 ]

    Maryja!
    Drogi Ojcze!

    Chciałem później spokojniej poodpisywać, ale kiedy? Więc lepiej zaraz. Przelatuję okiem listy i kreślę:
    Ciężko właściwie chory nie byłem, tylko gorączka rosła i było jakoś nie jak kiedy indziej, by więc przypadkiem nie osierocić dzieci, pchnąłem telegram [ 2 ]. Widać jednak, że mam jeszcze więcej do odpokutowania, a raczej czy mnie to obchodzi, kiedy i jak umrę; nie należę przecież do siebie, ale całkowicie do Niepokalanej, a N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjał mi pisze, że jeszcze duża praca mnie czeka. "Non recuso" [Dz 25,11] [ 3 ]. A raczej... na sądzie ostatecznym zobaczycie wszyscy, ilem ja napsuł, ilem obowiązku opuścił i zaniedbał i zdaje mi się, że przy pomocy Niepokalanej będę się starał wtedy, by żadna słabość nie uszła uwagi wszystkich, by poznali jaką to "miotłą" potrafi Niepokalana malować piękne obrazy. Ale po co o tym wszystkim bazgrzę?... Zobaczycie czy nie takim.

    Muszę dodać: I ja czuję nieraz, jak jestem Niepokalanej niepotrzebny, a raczej zawadą. Tak okazuje, co potrafi. - Prawda, "niedołęgów" wybiera Ona.

    Falcówki są teraz i bez tasiem, co zaoszczędza dużo czasu, gdyż taśmy się wciąż rwą i trzeba zeszywać. Nie wiem jednak, jaka ich praktyczność, bo nie miałem sposobności się poinformować.

    Co do maszyny rotacyjnej to bałem się, czy będzie dokładnie falcować (inny system falcowniczy) i czy klisze wyjdą dobrze. Mówią, że falcowanie można osiągnąć precyzyjne, ale warto by jeszcze spytać bezinteresownych, którzy takie maszyny mają, bo dzienniki czasem okazują wady falcownicze. - Sądzę jednak, że to się da osiągnąć. Następnie co do klisz to mówią, że "gigant" (prasa) odciska matryce dokładnie i pozwala robić odlewy klisz dokładne, ale czy to prawda, zwłaszcza w kliszach drobnosiatkowych, to nie wiem. Sądzę jednak, że i na to już sposób będzie, ale może by się upewnić jeszcze? - Uważając te trudności za usuwalne, mówiłem w fabryce maszyn drukarskich w Mödling (pod Wiedniem) o tej sprawie, a i przedstawiciel tejże fabryki był w Niepokalanowie i omawialiśmy sprawę bliżej. Żądałem maszyny, która by wyrzucała "Rycerza" tak zupełnie zrobionego jak obecnie, tj. w niebieskiej okładce zeszytego i obciętego - to ostatnie może będzie trudniejsze, ów przedstawiciel oceniał koszt takiej maszyny na 80 000 zł. Coś oczywiście trzeba by jeszcze urwać - (wytargować). Następnie fabryki sprzedają na raty aż do 3 lat. Więc gdyby na spłaty na 3 lata, to sprawa stałaby się łatwiejsza. Zdaje mi się, że wobec tego, iż ów przedstawiciel widział, iż rzeczywiście istnieje taki zakład duży, rozłożenie na raty byłoby możliwsze. - Pukałem do Austrii, bo z Niemcami wojna celna, stąd samo cło tęgo by kosztowało. Najlepiej może jeszcze zgodzić się o cenę loco Niepokalanów z montażem i puszczeniem w ruch. Tylko nie wiem, na co fabryka się zgodzi. Tak najlepiej, bo nie ma wcale kłopotów, a jak tylko wynik jest nie taki, jaki był obiecany, można zaprotestować i nie przyjąć, dopokąd nie wyregulują np.: dopokąd klisze siatkowe nie wyjdą dobrze i falcowanie, szycie (i obcinanie - nie pamiętam, czy ten punkt był przyjęty też) nie działa bez zarzutu. - Przy tym traktowaniu w Niepokalanowie był zdaje się br. Salezy [ 4 ] (choć po niemiecku mniej rozumiał), br. Czesław [ 5 ] (ten niemieckować potrafi) i ponoć br. Wawrzyniec [ 6 ]. Maszyna ta miałaby 2 role papieru: jedną tekstowego a drugą okładkowego. - Zdaje mi się też, że na kolory (coś w poprzednim liście br. Kamil [ 7 ] [wspominał]) jeszcze rotacyjne maszyny nie są dostatecznie precyzyjne i okładka kolorem niebieskim na przykład drukowana (nie wiem czy tak by było) nie miałaby tego efektu co papier niebieski, a druk czarny. Próbowaliśmy kiedyś niebieskiego druku, ale raz tylko. Tym bardziej, że "Rycerz" z niebieskim papierem w okładce zaczyna być już międzynarodowy, bo i japoński postarał się go naśladować i oby we wszystkich językach była okładka jedna. - To moje "widzimisię" tylko.

    Br. Celestyna [ 8 ] oczekujemy, pojedzie ktoś do Kobe oczywiście z "Rycerzami" [ 9 ].

    Cześć Niepokalanej, że tak gorliwego ducha wlewa. Oby zawsze Ona sama rządziła w swoim Niepokalanowie czy Niepokalanowach na całej ziemi.

    Kiedyż na zjazd do Niepokalanowa przybędą przedstawiciele innych Niepokalanowów i żółci, i czarni, i czerwoni, i rośli z północy, i niscy wzrostem południowcy? Ale to Jej rzecz.

    Bardzo proszę o modlitwę, bo bardzo jej potrzebuję, by się Niepokalanej nie sprzeniewierzyć

    br. Maksymilian

    [Dopisek] Dziś przyszła też korekta z marca (17 II).

    PS - Co do maszyn. Zdaje mi się, że dobrze będzie, mimo rotacyjnej zawsze mieć w pogotowiu tyle płaskich, by w razie jakiego uszkodzenia było wyjście. Kombinowałem sobie tak: Wszystkie maszyny naraz nigdy się nie zepsują, a tak zawsze możliwość pracy jest. - Ale to może i drugorzędne.

    Zdaje mi się też, że trzeba by nie ustawać wzywać pracowników, bo obecna ilość braci stanowczo niewystarczająca; a i na misje się wybierać będzie trzeba coraz więcej.

    Rozgadałem się, ale to tak jak w rodzinie. Może od czasu do czasu prześlę "Obrazki z misji w Japonii". Na razie załączam jeden rękopis [ 10 ].
    Br. Mieczysław jeszcze wciąż w szpitalu. Otwór goi się słabo. Niepokalana ma i w tym swoje plany.

    W cenach maszyn można dużo wytargować. Spuścić mogą, a sprzedać chcą, bo bezrobocie, kryzys (zdaje mi się tylko - nie wiem).
    Może Polska od cła zwolni? ulży?

    [ 11 ] Data ustalona na podstawie treści listu.[ 12 ] Zob. Pisma, 278, przyp. 1.[ 13 ] Nie wzbraniam się.[ 14 ] Br. Salezy Mikołajczyk.[ 15 ] Br. Czesław Półtoraczyk.[ 16 ] Br. Wawrzyniec Podwapiński.[ 17 ] Br. Kamil Banaszek.[ 18 ] Br. Celestyna Moszyńskiego.[ 19 ] Zob. Pisma, 284, przyp. 1.[ 10 ] Art. zamieszczony w RN 10 (1931) 144 pt. Obrazki z misji japońskiej, podpisany M. K - zob. Pisma, 1066.[ 11 ] Br. Mieczysław Mirochna.

  • 290a

    Do Nagasaki

    W pociągu [z Nagasaki] do Tokio, 17 III 1931 [ 1 ]

    Maryja
    Drodzy Bracia!

    (Przeczyta głośno, powoli i wyraźnie br. Damian [ 2 ] lub inny z braci - nie br. Mieczysław [ 3 ]).

    Pisałem w końcu poprzedniej pocztówki [ 4 ] "słuchajcie br. Mieczysława", a teraz chciałbym powiedzieć jak i dlaczego.
    Otóż z poddaniem i rozumu i woli, bez ociągania się, bez krytykowania, chętnie i z miłością. - A dlaczego? Bom jemu kazał kierować. Więc on pełni posłuszeństwo rozkazując, więc przez niego mówi teraz Niepokalana, mówi sam Pan Bóg! i to na pewno!! [ 5 ] Więc choćby wola chciała czego innego, zadajcie jej gwałt, choćby rozum zupełnie jasno wskazywał przeciwnie, nie wierzcie mu; choćby się objawił anioł, albo Matka Boża, albo sam Pan Jezus, nie słuchajcie ich, w twarz im naplujcie, bo to diabeł pod ich postacią sprzeciwia się posłuszeństwu.

    A Ty, Bracie Mieczysławie, uważaj pilnie, byś czasem słuchając racji przeciwnych, nie zmienił danego rozkazu dlatego tylko, by któremu z braci nie sprawić przykrości, by on był zadowolony, bo tak dogadzając jego woli zyskasz sobie jego serce, zamiast to serce łączyć z Bogiem przez Niepokalaną, będziesz złodziejem, a on w chwili śmierci przeklinać Cię będzie, żeś mu dopuścił pełnić wolę własną, wyłamać się spod Woli Bożej i Niepokalanej i pójść tam, czynić to, w czym nie znajdzie łask czekających nań gdzie indziej.

    Wasz
    br. Maksymilian

    PS (Polecam się modlitwom.)

    Br. Marianowi [ 6 ] przetłumaczy br. Zygmunt [ 7 ].

    [Adres] Seibo no Kishi | Minamiyamate machi 10 | Nagasaki | Oura. - Adres powtórzony znakami japońskimi.
    [Stempel pocztowy] 6 [ 8 ] 3 18 [ 9 ]

    [ 1 ] Ostatnia cyfra mało czytelna.
    [ 2 ] Br. Damian Eberl.
    [ 3 ] Br. Mieczysław Mirochna.
    [ 4 ] Pocztówka się nie zachowała.
    [ 5 ] W oryginale wyrazy podkreślone dwukrotnie.
    [ 6 ] Br. Mariano Sato Shigeo, Japończyk, nie znał jęz. polskiego.
    [ 7 ] Br. Zygmunt Król.
    [ 8 ] Lekcja niepewna, cyfra mało czytelna. Miejscowość mało czytelna.
    [ 9 ] Lekcja niepewna, cyfra 8 mało czytelna.

  • edytowano 25 February

    Traktat o posłuszeństwie.

    290b

    Do br. kleryka Mieczysława Mirochny

    W pociągu [z Nagasaki] do Tokio, [17 III 1931] [ 1 ]

    Maryja
    Drogi Bracie Mieczysławie

    Jak poprzednio dwie pocztówki [ 2 ], tak i ten list przeczytaj sobie, ale przy stole niech go przeczyta br. Damian lub kto inny z braci, choć to list do Ciebie adresowany.

    Drogi więc Bracie, jeżeli naprawdę kochasz Twoich braci (a inaczej byłbyś wilkiem drapieżnym, a nie pasterzem [por. J 10,1-21], staraj się nie podawać drogim braciom racji, dlaczego to lub owo rozkazujesz lub wzbraniasz, by czasem kto nie posłuchał dlatego, że mu się racje Twoje wydają słuszne, bo tak kradniesz im zasługę posłuszeństwa nadnaturalnego, a zniżasz do posłuszeństwa czysto naturalnego, przyziemnego, boć i ludzie świeccy a nawet poganie są posłuszni, jeżeli się przekonają o słuszności podanych racji, i tak w klasztorach byliby poganie we franciszkańskich habitach, którzy, strącając jakoby Boga i Niepokalaną z tronu, udawaliby przed ludźmi i samymi sobą, że służą Bogu przez Niepokalaną, a oni mieliby za bożyszcze siebie samych, swoją wolę i swój skończony i omylny rozum.

    A także gdy słuchasz przedstawionych Ci racji, o których nie wiedziałeś przedtem, jeżeli Ci się owe racje wydają niewystarczające do zmiany twego rozkazu, nie staraj się przekonać o tym brata, który te racje podaje, gdyż to samo wtedy niebezpieczeństwo posłuszeństwa naturalnego grozi, jak poprzednio. - A nawet dozwól, by Ci te racje przedstawiano, lub też nie dozwól, jak sam wobec Niepokalanej uważasz i decyduj ostatecznie Ty sam, jak sam uważasz wobec Niepokalanej, chociażby wbrew zdaniom wszystkich, bo Tobie jednemu tylko teraz Niepokalana objawia swoją Wolę - a nie innym chociażby razem wziętym, Twoim tylko kieruje umysłem i wolą w sprawach kierowania domem, a nie innych. Twoje więc tylko zdanie jest zdaniem Niepokalanej, zdaniem bowiem o mądrości nieskończonej, i to nieskończonej w ścisłym tego słowa znaczeniu, boć o mądrości Niepokalanej, Bożej, i o dobroci i potędze nieskończonej, a wszyscy inni, chociażby byli największymi geniuszami świata, w tych sprawach mają zawsze rozum omylny i skończony, a Ty masz w tych sprawach, w których masz kazane mnie zastępować, rozum nieomylny, rozumiesz - w ścisłym [ 3 ] tego słowa znaczeniu nieomylny. Wszyscy więc mogą się mylić, a Ty nie, i w razie różnicy zdań jest niemożliwe, byś Ty się mylił co do Woli Bożej i Niepokalanej, więc inni się na pewno mylą.

    A nie dlatego Tobą teraz kieruje w tych. sprawach tak na pewno sama Niepokalana, jako byłbyś mądrzejszy od innych, albo cnotliwszy, albo zaś starszy powołaniem, nie - ale tylko i jedynie dlatego, że Tobie dałem to zlecenie, ten rozkaz. Ja mam od przełożonych nakaz kierowania tą placówką, więc z posłuszeństwa kieruję, więc z Woli Niepokalanej, z Woli Bożej to czynię, więc Ona sama przeze mnie działa, myśli i mówi w tych rzeczach, co należą do kierowania tą placówką, a ja Tobie, Drogi Bracie, a nie komu innemu kazałem mnie zastępować, więc Niepokalana sama Tobie to kazała i Ona Tobą kieruje w rządzeniu, a nie innymi i - gdybym kazał innemu bratu, choćby najmłodszemu, to przez niego Niepokalana wydawałaby swoje rozkazy (czyta dalej br. Mieczysława).

    Drodzy moi Bracia!

    Jakaż to słodka i droga, najdroższa i najmilsza w Zakonie rzecz, że Pan Bóg, Niepokalana, raczą do nas mówić tak jasno i tak drobiazgowo przez święte posłuszeństwo. Jest to tajemnica jakoby, której zrozumienia i umiłowania Pan Bóg użycza tylko tym duszom, które wybrał, by doskonale poznały Jego Wolę, czyli doskonałą Mu miłość okazywały (bo to jest jedno i to samo) w Zakonie. Ludzie świeccy tego pojąć nie mogą i patrzą na to, co nam jest najmilsze w Zakonie, na św. posłuszeństwo jako na niewolę jaką. Jest to tajemnica dla nich zakryta.

    Ile pokoju i szczęścia prawdziwego wlewa w duszę zakonną ta świadomość, że pełni na pewno Wolę Bożą, jest na pewno narzędziem w ręku Niepokalanej. Dusza zakonna przejęta tą prawdą, nie dowierza zupełnie swemu rozumowi, nie szuka niczego innego swą wolą, jak tylko Boga i Woli Jego świętej; nie przywiązuje się ani do zajęcia, ani do miejsca, ani nawet do praktyk pobożnych, ale tylko i wyłącznie do Woli Bożej, do Boga przez Niepokalaną.

    A jak słodko będzie jej potem umierać! Jakim pokojem i słodyczą napawać ją będzie ta świadomość, że we wszystkim szukała jedynie i wyłącznie Woli Bożej, Woli Niepokalanej przez św. posłuszeństwo. Jak błogosławić będzie tych przełożonych, którzy łamali bez litości jej wolę i jakoby zmuszali do pójścia tylko drogą ślepego posłuszeństwa, a z jaką przykrością i wyrzutem wspominać będzie na łożu śmierci tych, do których może nawet bardziej się przywiązała, bo byli "względniejsi", "wyrozumialsi", "przychylniejsi", "lepsi", pozwalający jej częściej iść za własną wolą i tracić te nieskończone łaski błogosławieństw, a nawet słodyczy Bożych, które Pan Bóg rezerwuje tylko dla dusz wspaniałomyślnych, gotowych wyrzec się natychmiast i najbardziej miłych sobie i rozumnych i wzniosłych rzeczy, jeśli posłuszeństwo wymaga od nich czego innego, czyli sam Pan Bóg im drogę wskazuje. - A nawet im większą wtedy ofiarę czynią ze siebie, ze swoich skłonności, rozumu, upodobań, tym większą okazują Panu Bogu miłość. Wiedząc o tym dobrze, dusze prawdziwie Pana Boga miłujące nie mogą żyć bez ciągłych ofiar z siebie, i z przyjemności, i z rozumu, i z woli, by ciągle płonąć i coraz to bardziej rozpalać się ogniem tej prawdziwej miłości, która nie polega na słodkich uczuciach, ale na woli gotowej zawsze, wszędzie i we wszystkim pełnić tylko i jedynie i wyłącznie Wolę Bożą, którą widzą okiem wiary i kochają nad życie [ 4 ] w świętym posłuszeństwie.

    Z drugiej zaś strony jakąż przykrość sprawiają Najśw[iętszemu] Sercu Pana Jezusa te dusze zakonne, które przez brak ciągłego czuwania nad sobą samymi, zaniedbanie ciągłej modlitwy w aktach strzelistych, niewalczenie zdecydowanie ze sobą samymi w rzeczach na pozór niewielkich, tracą coraz bardziej jasność światła wiary, które w ślepym posłuszeństwie widzi Wolę samego Boga i coraz bardziej widzą w przełożonych tylko to, co i poganie widzieć mogą tj. ludzi, więcej czy mniej mądrych, więcej czy mniej roztropnych, starych czy młodych, dużych czy małych. Praktycznie na zewnątrz zaraz się to też okaże. Jeżeli przełożeni nakażą coś, co nie jest wedle ich przekonania lub woli, okazują niezadowolenie, albo podają racje przeciwne, ale w taki sposób, że przełożony na pewno wie, iż nie uwzględniając ich racji sprawi im przykrość, bo nie po to podają owe racje, by wypełnić swój obowiązek, a potem bez względu na swoje przekonanie usłyszeć w decyzji przełożonego Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej i taką z całą miłością i gorliwością wypełnić, ale by skłonić przełożonego, żeby te racje uwzględnił i ich wolę [ 5 ] a nie swoją wykonał, bo oni są przekonani, że tak będzie "lepiej".

  • Z jakimże żalem, jeżeli nie rozpaczą, będą oni spoglądać w godzinę śmierci na te naginania Woli Bożej do swojej woli, zamiast siebie ugiąć, upokorzyć [ 6 ] i do woli Bożej się dostosować. I niekiedy przełożeni dla uniknięcia większego zła, jak np. niewypełnienia rozkazu, albo co na jedno prawie wychodzi, wypełnienia go ale obłudnego, bo z wewnętrzną niechęcią, ustępują proszącemu - ale jak mu Pan Bóg poczyta na sądzie swoim takie bądź co bądź gwałcenie chociaż zamaskowane Woli Bożej?!... I nic dziwnego, że ta dusza wciąż niespokojna w kombinowaniu swoim ciągłym jakby swoją wolę przeprowadzić, wciąż napotyka na krzyże i cierpienia bez żadnej zasługi, dusza wiarołomna, którą Boski Oblubieniec poczyna wyrzucać z ust swoich [por. Ap 3,16].

    A co najstraszniejsze, to [to], że dusza taka nie docenia groźnego stanu swojego. Odprawia wszystkie praktyki pobożne razem z innymi, może nawet doznać rozczulenia na modlitwie, bo szatan i tak mamić potrafi, i sądzić, że bynajmniej nie pozostaje z tyłu za innymi, jeżeli ich nie wyprzedza, bo jednym z charakterów takiej duszy jest też jawny brak pokory. Dufając własnemu rozumowi, nie uwierzy nawet napomnieniom przełożonych, ale złoży je zaraz na karb antypatii, czy uprzedzenia. - I tak zaślepiona brnie coraz bardziej i nawet nie ocknie się, gdy przekroczy granicę grzechu śmiertelnego!... Nie chcę już pisać dalej. - Zachowaj nas Boże, zachowaj Niepokalana od cienia czegoś podobnego.

    I dla Was to, Drodzy Bracia, i dla siebie też mówią i piszę, i ja bowiem jestem tak samo jak i każdy z Was zakonnikiem i tak samo mam - dzięki Niepokalanej - przełożonych nad sobą, i tak samo jestem słaby i zdolny do upadku w każdej chwili, gdyby tylko Niepokalana usunęła swoją nieskończenie litosną rękę, a.na sądzie Bożym zobaczymy, czym jeszcze daleko nie słabszy od Was, i czy nie właśnie dlatego Niepokalana raczyła pokazać przeze mnie te dziwy, na które własnymi oczyma patrzyliście, słyszeliście w Polsce i jeszcze patrzycie. Bo w dziełach Niepokalanej tak zwykle bywa. - Dlatego i sobie to piszę.

    Moje Drogie Dzieci!

    Dla miłości Niepokalanej wyrzekłem się rodziny i dzieci wedle ciała, a Niepokalana, która nigdy nie da się prześcignąć we wspaniałomyślności, dała mi bardzo liczne dzieci, bo Was wszystkich, którzyście oddali całe życie swoje i wieczność Niepokalanej, za dzieci duchowe i uczyniła mnie Waszym duchownym ojcem. I wierzajcie mi - dała mi Ona taką tkliwość miłości względem Was wszystkich (czy w Japonii czy w Polsce), jaką jest naprawdę tkliwość ojca i tkliwość matki względem ukochanego dziecka swego. - I jest to w myśl także ducha pierwszych wieków naszego Zakonu, kiedy przełożonego nazywano matką. Ale przyznacie zaraz, że nie byłbym prawdziwym duchownym Waszym ojcem, moje Drogie Dzieci, gdybym przede wszystkim i nade wszystko nie dbał o dusze Wasze, dlatego nie obiecuję Wam bynajmniej, że będę Wam przyjemności sprawiał na każdym kroku, bo bym był Waszym zdrajcą duchownym, ale raczej wedle praktyki takiej nawet świętej, jak św. Teresa od Dzieciątka Jezus będę się starał nie przepuszczać, ale zabić [ 7 ] i pogrzebać zupełnie Waszą wolę własną, byście żyli tylko i wyłącznie Wolą Niepokalanej. - Wtedy i na tym świecie będziecie mieli wolność dzieci Bożych i Niepokalanej, gdyż każde chociażby najmniejsze przywiązanie do czegokolwiek i kogokolwiek, jeżeli nie dla Boga i wedle Woli Bożej, nie pozwoliłoby Wam wzlecieć wyżej ponad siebie.

    Moi Kochani!

    Nie patrzcie na słowa nieudolne, którymi te myśli przelewam na papier, ale pomyślcie tylko, jak Niepokalanej jak najwięcej przyjemności sprawić, a mnie zrozumiecie. I postanówcie sobie oddać się dziś bez zastrzeżeń, bezgranicznie i całkowicie świętemu posłuszeństwu, uznając w tym jedynie Wolę Bożą, Wolę Niepokalanej.

    A gdyby (czego nie chcę przypuścić) kto uważał, że powyższe uwagi o świętym posłuszeństwie są przesadzone... ale lepiej nie przypuścić nawet. Brrr.

    Przyjmijcie tę trochę słów, jako konferencję niedzielną, która się ostatnio nie odbyła.

    Życzę Wam tylko wszystkim, moje Najdroższe Dzieci - tak - moje Najdroższe Dzieci, byśmy się wszyscy znaleźli u stóp a raczej pod matczynym płaszczem Niepokalanej zapracowani, zamęczeni dla Niej, ale - o ile Ona sobie życzy zapracowania i przepracowania i cierpienia - ani więcej ani mniej, słowem, byśmy wszyscy spełnili jak najdoskonalej Jej Wolę, którą nam przez św. posłuszeństwo okazuje kosztem [ 8 ] naszej podłej woli i naszego rozumu. - Większej, wyższej świętości Wam ani sobie nie życzę, to wyższej już nie ma. I żebyśmy wszyscy słowem i przykładem innych, a zwłaszcza współbraci, przede wszystkim młodszych, którzy najwięcej z przykładów się uczą, tego pojęcia praktycznego posłuszeństwa, czyli miłości Bożej, czyli miłości Niepokalanej nauczyli. - To jest też duch MI.

    Dlatego też, Drogi bracie Mieczysławie, zastosuj do braci z miłości duchowej ku nim to, co powyżej popisałem, a wszyscy Cię za to będą błogosławić w niebie, a Wy wszyscy - słuchajcie głosu Niepokalanej.

    Pomódlcie się i za mnie.

    Wasz ojciec w sprawach Niepokalanej
    br. Maksymilian

    [ 1 ] List został zredagowany po napisaniu pocztówki, chyba tego samego dnia, tj. 17 III 1931, gdyż 18 III 1931 św. Maksymilian był już w Tokio - zob. Dzienniczek mszalny, 157.
    [ 2 ] Zachowała się jedna pocztówka - Pisma, 290a.
    [ 3 ] W oryginale wyrazy podkreślone dwukrotnie.
    [ 4 ] W oryginale podkreślenie dwukrotne.
    [ 5 ] Wyraz "ich" podkreślony dwukrotnie.
    [ 6 ] Podkreślenie dwukrotne.
    [ 7 ] Podkreślenie czterokrotne.
    [ 8 ] Podkreślone dwukrotnie.

  • bo Tobie jednemu tylko teraz Niepokalana objawia swoją Wolę - a nie innym chociażby razem wziętym, Twoim tylko kieruje umysłem i wolą w sprawach kierowania domem, a nie innych. Twoje więc tylko zdanie jest zdaniem Niepokalanej, zdaniem bowiem o mądrości nieskończonej, i to nieskończonej w ścisłym tego słowa znaczeniu, boć o mądrości Niepokalanej, Bożej, i o dobroci i potędze nieskończonej, a wszyscy inni, chociażby byli największymi geniuszami świata, w tych sprawach mają zawsze rozum omylny i skończony, a Ty masz w tych sprawach, w których masz kazane mnie zastępować, rozum nieomylny, rozumiesz - w ścisłym [ 3 ] tego słowa znaczeniu nieomylny.

    Uchwały Soboru Watykańskiego I prosto wyjaśnione.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.