Czy to jest prawda, czy gówno prawda, czy też komuś w PiS odwaliło zupełnie?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
To, że w Twojej miejscowości macie jakiegoś Gargamela smuci mnie niezmiernie, ale nie ma nic wspólnego z tematem.
Natomiast nie może umknąć uwadze, że proponowane dobrodziejstwo dokłada do codziennej zupy z brukwi pół ziemniaka ekstra, co nadal nie umożliwia biologicznego przeżycia w tutejszym obozie pracy.
Takie "reformy" są bez sensu, podobnie jak kiedyś naprawianie socjalizmu. Obecny system fiskalny jest do dupy, bo zasadniczą bazę przychodów skonstruowano w oparciu o rzesze gminu. Zamiast udoskonalać istniejący system należałoby wprowadzić nowy, który winien powstać przez ostatnie dziewięć lat siedzenia w opozycji i czekać na swoją godzinę. Niestety, dużo łatwiej jest planować pożyteczne wydawanie zebranych danin.
Na razie to mamy pudrowanie zadżumionego. Na pewno nie zaszkodzi, na pewno będzie lepiej wyglądać, ale nie wyleczy ani nie zatrzyma choroby.
I jeszcze jeden aspekt, jeżeli komukolwiek wydaje się, że PiS będzie obniżał podatki z troski o los biednych ludzi, rozdawał pieniądze na lewo i prawo, czy zastosuje genialne rozwiązania korwinowskie, to też jest kosmitą. Budżet się musi zapinać. I tyle.
Ta, najlepiej tak powiedziec. W moim zawodzie to calkiem popularny syndrom, zauwazyc jakies niedoskonalosci w zastanym systemie i stwierdzic, ze robimy wszystko od nowa tylko lepiej. Zazwyczaj albo sie okazuje, ze nie wiedzielismy o jakichs wymaganiach, ktore pierwotny system staral sie spelniac ale psuly one sliczne i proste abstrakcje; albo gdzies w polowie tracimy motywacje gdy dociera do nas, ile to roboty (a najczesniej i to i to).
Nie bronie oczywiscie stanu zastanego, jest do dupy, ale nie widze powodu dla ktorego nie daloby sie go naprawiac stopniowo. 500+, 5000- (hehe), Mieszkanie+ i pomalutku ciezar na barkach gminu bedzie malal.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Teoria_katastrof
Obecna kwota wolna od haraczu wynosi ~3 tyś rocznie (BO jak Bugodrze) a powinna wynosić ~45 tyś (UK jak United Kingdom). Winienem jeszcze dopisać o pułapie powyżej którego 20% zamienia się w 50% ale wyłącznie dla klarowności obrazu pomijam.
Tera bedo pytani du kulegi Szturmowika.
1. Co w kroczkach od 3 do 45 jest przełomowego i nieznanego na początku?
2. Jak należy owe rewolucyjne kroczki dorobić? Po tysiu rocznie, a może tylko po stówce?
Bez określenia gdzie przerzucić ciężary po ulżeniu gminowi, żadne kroczki, nawet najdrobniejsze, nie pomogą. Na to pytanie odpowiedzi nie znała waadza z ostatniego ćwierćwiecza i najprawdopodobniej nie zna obecna.
Zara na początku chcieli zrobić rewolucyjnego kroka z 3 do 8, trochę pohałasowali, wzięli łyk wody i się zamkli.
Chyba, że wierzycie w krzywe korwinowskie, które wskazują, że obniżka podatku zwiększy wpływy do budżetu. Jak tak to zapraszam do sprawowania władzy.
Dochody budżetu I-IV 2015 to 96,1 mld złotych, I-IV 2016 to 105,4 mld, wydatki za ten okres 2015 to 112,8 mld, a w 2016 to 116,5 mld, deficyt odpowiedni 2015 to 16,7 mld, a w 2016 11,1 mld. Chyba nie ma sensu komentować. Podatków pośrednich ściągnięto 62,9 mld, a w 2015 60,3 mld, dochodowych odpowiednio 26,3 mld w 2016 i 25,7 mld. Z ceł mamy 1,1 mld i z UE 45 milionów, a w 2015 odpowiednio lekko poniżej1 mld i 67 milionów.
Spisane z danych dostępnych publicznie. Nie analizowałem dokładnie, ale postęp jest wyraźny. W podatkach i cle to 3,3 mld więcej czyli pokrywają w zasadzie wzrost wydatków. Prawda że spadek deficytu wynika głównie z dochodów niepodatkowych ale to i tak nieźle na początek.
Skąd się bierze poprawa? Moi zdaniem właśnie z małych kroków. Na razie główny czynnik to strach. Z powodu tego strachu spada renta korupcyjna i ochota do drobnych przekrętów oraz wzrasta aktywność urzędników skarbowych. Ten czynnik będzie działał nadal i można to działanie wzmagać lub zmniejszać przez zaniedbania. Kolejne kroki to sięganie do kieszeni do których dotychczas dokładano ulgami i dotacjami albo zbytnią pobłażliwością - do banków i sieci handlowych. To kolejny mały krok. Jasne że potrzebne są nieco większe jak owo uszczelnienie VAT i CIT - trudne technicznie, ale niekontrowersyjne społecznie więc za długo się ociągają. Pewnie byli słabo przygotowani i ma racje Modzelewski, ze Szałamacha się pogubił trochę na Świętokrzyskiej. Schody to się zaczną dopiero jak dojdzie do prawdziwych ruchów redystrybucyjnych w podatkach i parapodatkach (ZUS i NFZ): opodatkowania nieopodatkowanych lub opodatkowanych preferencyjnie śmieciówek (preferencyjnie de facto dla pracodawców), samozatrudnienia, działów specjalnych produkcji rolnej (w tym "rolników" z obrotem ponizej 1,2 miliona EUR i zyskiem około 100 tysięcy złotych na miesiąc), podatkiem katastralnym itd.
Spróbuję zilustrować.
Jest do przejścia po linie kawał drogi nad przepaścią. Kol. Ignac twierdzi, że w tym celu trza iść powoli jak najdrobniejszymi kroczkami, aż w pewnym momencie (sami nie wiemy w którym) znajdziemy się po drugiej stronie.
Zasię moje pisanie miało na celu uzmysłowienie, że najpierw trzeba znaleźć skuteczny sposób przemeszczania się po linie, dokonać sprawdzenia czy się sznurek pod naszym ciężarem nie urwie i dopiero wtedy można gdziekolwiek włazić. Sprawa kroczków, skoków, wiszenia na rękach jest tu wtórna i wynikająca z analizy zadania przed zrobieniem czegokolwiek.
edit: @polmisiek nie @Rafał
Byłoby świetnie móc tak mądrze planować kroki, jak Kolega postuluje, ale rzeczywistość pogania i trzeba podejmować decyzje w warunkach niepewności i niesprzyjających okolicznościach i nieprzychylnym otoczeniu. Trzeba więc zachować kierunek, działać, identyfikować ryzyka przed, ale szybko, a jak się nie da to w trakcie i je minimalizować. Powstrzymywanie się jest w tej sytuacji zaniechaniem i też jest decyzją nawet jeśli decydent mądrze się namyślający nie uświadamia sobie tego. Mam obawy, że minister Szałamacha jest właśnie takim myślicielem. To szkodliwe.
Odnoszę jednak wrażenie, że rozmawialiśmy o czymś innym. Zaczęło się od komentowania pomysłu 22,5% zamiast stałej comiesięcznej składki ZUS jako sposobu na poprawienie doli najbidniejszych przedsiębiorców, na co pozwoliłem sobie odpedzieć, że to żadna ulga, bo system grabieży fiskalnej jest ustawiony za nisko i bez zasadniczego przeorientowania jego konstrukcji nie ma mowy o faktycznym ulżeniu obywatelom.
Odpowiedź Kolegi ma sens jeśli przyjąć, że pomysł 22,5% jest z założenia uszczelniający dla systemu fiskalnego (likwidacja drobnej szarej strefy) ale wtedy nie mówmy o jego rzekomych dobrodziejstwach dla ubożuchnego podatnika.
Każda złotówka "na rękę" oznacza ok. 2zł i 22gr przed ograbieniem przez państwo. Wyliczenie obejmuje podstawową stawkę PIT, ZUS i VAT od funduszu płac. Wyliczenie nie uwzględnia kwoty wolnej, PFRON, itp.
http://natemat.pl/182947,coraz-bardziej-podobaja-mi-sie-rzady-pis-jak-im-sie-uda-platforma-bedzie-miala-prawdziwe-powody-do-wstydu