Skip to content

Film "Wołyń"

edytowano March 2015 w Kultura
Widział już ktoś? Ja dziś byłam. Jestem ciekawa Waszych wrażeń.
«134

Komentarz

  • Nie widziałam.
  • zostawiłem kol. Roberta Gorgona w kinie na Wołyniu po kaffie axcathedrowej,
    może napisze recenzję... :)
  • Film przerażający jak koszmar senny. Oczywiście to nie jest przez cały czas a klimat polskich (naprawdę wyjątkowy i świetnie oddany) kresów nawet wciąga widza, ale groza i bestialstwo są obecne w zasadzie ciągle i narastają - aż w końcu osiąga to wszystko punkt kulminacyjny. Duży minus za faktografię - akcje polskiej samoobrony to tylko bezsensowny odwet, który nie chroni ludności polskiej, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że nie ma mowy o jakiejś symetrii. Czyżby warunek udziału ukraińskich aktorów?

    Film ujawnia niesamowity potencjał naszej historii, która mogłaby posłużyć do napisania kilku oskarowych scenariuszy, z tym, że z zachowaniem hollywoodzkich konwencji mielibyśmy spory problem. I jeszcze mała ciekawostka - wychodząc z SC po raz pierwszy nie widziałem, żeby ludzie nie rozmawiali ze sobą - to był stuosobowy, kilkuminutowy marsz milczenia.
  • nie ogladałem Wołynia ale podobnie było na Pasji Gibsona, mam na myśli zachowanie ludzi po seansie
  • Nie oglądałem ani Wołynia ani Pasji,
    ale "grobową" ciszę klikuset widzów widziałem i "słyszałem" po
    "Krótkim filmie o zabijaniu" w 199x rok (chyba 2-im?). Aż wychowawca szkolny był skonsternowany, czuy dobrze zrobił zabierając nas na to!
  • Koleżanka z pracy absolutnie polecała film, wczoraj była w kinie. Wbita w fotel. Koszmar. Jeszcze w takiej ciszy nie wychodziła z kina, potwierdza to wpis @robert.gorgon.
  • edytowano October 2016
    @marniok Polecała bo koszmar, czy dopóki go nie przeżyła?
    @romeck Chyba będę mógł się przyjrzeć reakcji moich uczniów.
  • Nie sądziła że ludzie są do takich rzeczy zdolni. To co wiedziała na ten temat przerosło ja 10-krotnie.
  • A idźcie w cholerę z tym "Wołyniem". I całym Smarzowskim. Jestem na gorąco i nie polecam tego filmu. Klasyka Smarzowskiego, film beznadziejny, w rozumieniu - bez żadnej nadziei, po co on go zrobił ? Bo mimo, że starał się pokazać całe spektrum problemu - Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Żydzi, Sowieci, Polacy wcale nie są gloryfikowani, to po tym filmie odruch jest tylko jeden. Zajebać każdego Ukraińca.

    A wiecie co jest najgorsze ? Na Ukrainie powietrze cały czas jest gęste, kto bywa tam ten wie.
  • "Bo mimo, że starał się pokazać całe spektrum problemu - Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Żydzi, Sowieci, Polacy wcale nie są gloryfikowani, to po tym filmie odruch jest tylko jeden. Zajebać każdego Ukraińca (czytaj: nacjonalistę ukraińskiego, zrozum: banderowskiego bandytę)."
    Bardzo dobry film w takim razie wyszedł Smarzowskiemu, jeżeli rzeczywiście jest tak jak opisujesz. Koniecznie muszę wybrać się na niego, zastanawiałem się i mnie właśnie przekonałeś
  • Bywam na Ukrainie. Na Ukrainie powietrze jest gęste, ale nie konkretnie od nienawiści do Lachów. Teraz z pewnością bardziej do Ruskich. Ono jest gęste z powodu ich historii i geopolityki. Oni, podobnie jak Rosjanie, siebie samych traktują źle. Bywają w stosunku do siebie znacznie bardziej bezwzględni, porywczy, podstępni i zdradliwi, a nawet okrutni niż my. Dlaczego ? Bo nikt z sąsiadów nigdy nie traktował ich poważnie tylko instrumentalnie, a oni mają przeraźliwie krótką i nieciekawą ławkę potencjalnych bohaterów narodowych. Nieco im przybyło na Majdanie i w Donbasie, ale to bardzo świeża sprawa. Z tego trzeba sobie zdawać sprawę i budować sojusz i współpracę z mocno ograniczonym zaufaniem zawsze mając za sobą mocną ścianę, obok drużynę, a Ukraińców na oku.
  • edytowano October 2016
    JORGE napisal(a):
    A idźcie w cholerę z tym "Wołyniem". I całym Smarzowskim. Jestem na gorąco i nie polecam tego filmu. Klasyka Smarzowskiego, film beznadziejny, w rozumieniu - bez żadnej nadziei, po co on go zrobił ? Bo mimo, że starał się pokazać całe spektrum problemu - Ukraińcy, Polacy, Niemcy, Żydzi, Sowieci, Polacy wcale nie są gloryfikowani, to po tym filmie odruch jest tylko jeden. Zajebać każdego Ukraińca.
    To jest właśnie naturalny, ale niestety, najgorszy odruch, co na filmie zostało dość (zbyt) dosadnie pokazane. A tak w ogóle - oglądałem mnóstwo recenzji i wypowiedzi ludzi po seansie i mam coraz więcej szacunku dla twórców filmu za świetną intuicję i wyczucie. Na pewno nie było przypadkowości. Oglądamy z perspektywy uczestnika, przynajmniej tak życzy sobie reżyser i chyba raczej cel osiąga. A celem było, jak widać w pierwszych kadrach, pokazanie prawdy o Wołyniu.
  • edytowano October 2016
    ciekawe jaki odruch w Ukraińcach wzbudzi film?
  • Trzeba też uprzedzić, że film (wg mnie) jest zbyt długi. Każdy idąc na ten Wołyń wie, że w końcu dojdzie do rzezi. I pewnym momencie widz nie może się jej doczekać. Zbyt długo to trwa (dwie parki z kina wyszły), męczy. I tak chyba miało być. No, ale istotnie, nawet nie znając specyfiki tamtych czasów, klimatów, intuicyjnie odnosi się wrażenie, że kurczę - tak właśnie było, tak to wszystko wyglądało.
  • edytowano October 2016
    Pasja jest optymistyczna i refleksyjna. Apocalypto też w sumie napawa optymizmem (jeżeli już piszemy o rzeziach). Wołyń nie. Wołyń to historia bez żadnego przesłania. Smarzowski wsiada w wehikuł czasu i stawia kamerę po wylądowaniu. Czy na pewno tego oczekujemy od kinematografii ?
  • Dokładnie właśnie tego ja np. oczekuję, Horche. Żadnego zbędnego dydaktyzmu i narzucanej ideologii rodem z poprzedniego ustroju. Reżyser i scenarzysta mają właśnie przenieść mnie ekranowym wehikułem do tamtych czasów, ludzi i zdarzeń. A narrację w łepetynie wyrobię sobie sam, bez ich pomocy i podsuwanych mi gotowych recept.
  • edytowano October 2016
    JORGE napisal(a):
    Trzeba też uprzedzić, że film (wg mnie) jest zbyt długi. Każdy idąc na ten Wołyń wie, że w końcu dojdzie do rzezi. I pewnym momencie widz nie może się jej doczekać. Zbyt długo to trwa (dwie parki z kina wyszły), męczy. I tak chyba miało być. No, ale istotnie, nawet nie znając specyfiki tamtych czasów, klimatów, intuicyjnie odnosi się wrażenie, że kurczę - tak właśnie było, tak to wszystko wyglądało.
    Absolutnie sie nie zgadzam się, że film odbiera nadzieję, a jeśli tak jest, to wynika to właśnie z empatii, bo kiedy rzeź osiąga apogeum, piekło wcale się nie kończy. Trzeba próbować z niego wyjść, choć może ludzie są tak okaleczeni, że po prostu brakuje sił. Na tym właśnie polega heroizm i stąd bierze się nadzieja. A w kwestii stosunków polsko-ukrańskich - nie poprawimy ich zaklinając rzeczywistość. Najpierw my musimy zrozumieć, co się stało, to nie jest wcale oczywiste ani takie łatwe. Film w tym względzie robi bardzo duży postęp.
  • Eden napisal(a):
    Dokładnie właśnie tego ja np. oczekuję, Horche. Żadnego zbędnego dydaktyzmu i narzucanej ideologii rodem z poprzedniego ustroju. Reżyser i scenarzysta mają właśnie przenieść mnie ekranowym wehikułem do tamtych czasów, ludzi i zdarzeń. A narrację w łepetynie wyrobię sobie sam, bez ich pomocy i podsuwanych mi gotowych recept.
    Trochę jest naciągania, ale mało. Natomiast jest mnóstwo detali. A tak z innej beczki, ciekawy jestem ile razy kręcili ujęcia dziecka głównej bohaterki. Jest tego mnóstwo, a ponoć kręcenie dzieci jest najtrudniejsze (a to pachole przecież początkowo gugające tylko).

    A narracja ? Gówno sobie wyrobisz, bo ty już wszystko wiesz.
  • edytowano October 2016
    Nie rozmawiałem jeszcze z Ukraińcami o Wołyniu, znaczy o filmie i szczegółach. Mam jednak takie nieprzyjemne przeczucie, oparte na kilkuletnich kontaktach, że my Polacy znajdziemy więcej współczucia, zrozumienia i wstydu u bardziej zrusyfikowanej i zsowietyzowanej części Ukraińców ze wschodu, południa i Kijowa niż z bardziej świadomego narodowo ukraińskiego zachodu. Większość na zachodzie nie chce wiedzieć lub chce wierzyć w kłamstwa o wojnie i ofiarach z obu stron, w tym z ciemiężonej przez wieki stronie ukraińskiej. Nieliczni mają złe błyski w oku. Nie będzie łatwo. Im też, bo wiedzą już że nas potrzebują i nikt poza nami im nie pomoże.
  • Podobno święcenie przez księży unickich narzędzi zbrodni to mit
  • JORGE napisal(a):
    Klasyka Smarzowskiego, film beznadziejny, w rozumieniu - bez żadnej nadziei, po co on go zrobił ?
    Film beznadziejny, bo historia jest beznadziejna. Z wiedzy, jaką mam o Wołyniu (a jest tego nie aż tak wiele) wynika, że ludzie, którzy przeżyli masakrę i dotarli na Zachód żyli jak duchy. Świadomość tego co zaszło, była do niedawna bardzo słaba wśród Polaków. Przeżyłeś, to przeżyłeś, radź sobie sam. Po przekroczeniu Bugu (bo ta rzeka na końcu to Bug?) nikt na nich nie czekał.

    Coś co zrobiło na mnie wielkie wrażenie - mistycyzm płynący z tych wszystkich obrzędów okołoślubnych w pierwszych scenach filmu. Pewnie miało to bardziej wymiar duchowości naturalnej, niż chrześcijańskiej, ale waliło dosłownie po oczach, że dla tamtych ludzi ślub był wydarzeniem z porządku nadprzyrodzonego, a nie tylko podpisaniem w kościele jakiegoś świstka.
  • ferb napisal(a):Coś co zrobiło na mnie wielkie wrażenie - mistycyzm płynący z tych wszystkich obrzędów okołoślubnych w pierwszych scenach filmu. Pewnie miało to bardziej wymiar duchowości naturalnej, niż chrześcijańskiej, ale waliło dosłownie po oczach, że dla tamtych ludzi ślub był wydarzeniem z porządku nadprzyrodzonego, a nie tylko podpisaniem w kościele jakiegoś świstka.
    Ciekawe1, że take cuś Kolega wyłapał - gdyż przecież albowiem grający aktorzy to normalne ludki z naszej epoki, skąd mogli wiedzieć.
  • ferb napisal(a):

    Coś co zrobiło na mnie wielkie wrażenie - mistycyzm płynący z tych wszystkich obrzędów okołoślubnych w pierwszych scenach filmu. Pewnie miało to bardziej wymiar duchowości naturalnej, niż chrześcijańskiej, ale waliło dosłownie po oczach, że dla tamtych ludzi ślub był wydarzeniem z porządku nadprzyrodzonego, a nie tylko podpisaniem w kościele jakiegoś świstka.
    Może taka jest Ukraina.
  • robert.gorgon napisal(a):
    ferb napisal(a):

    Coś co zrobiło na mnie wielkie wrażenie - mistycyzm płynący z tych wszystkich obrzędów okołoślubnych w pierwszych scenach filmu. Pewnie miało to bardziej wymiar duchowości naturalnej, niż chrześcijańskiej, ale waliło dosłownie po oczach, że dla tamtych ludzi ślub był wydarzeniem z porządku nadprzyrodzonego, a nie tylko podpisaniem w kościele jakiegoś świstka.
    Może taka jest Ukraina.
    Może była. Obecnie ślub i rozwód to bułka z masłem. Oczywiście wielki ubaw musi być, ale jakaś mistyka ?
  • robert.gorgon napisal(a):Duży minus za faktografię - akcje polskiej samoobrony to tylko bezsensowny odwet, który nie chroni ludności polskiej, choć trzeba uczciwie powiedzieć, że nie ma mowy o jakiejś symetrii. Czyżby warunek udziału ukraińskich aktorów?
    Wyszłam z kina, w pewnym osłupieniu, zapaliłam papierosa i zaczęły powoli ze mnie schodzić emocje. I w pewnym momencie się wściekłam na ten film. Bo ostatnią z najbardziej drastycznych scen była scena przedstawiająca okrucieństwo Polaków. I to nie byle jakie okrucieństwo, bo w specyficznej sytuacji (nie będę pisać, by innym nie spojlerować), a na poziomie czysto emocjonalnym właśnie tę scenę najbardziej przeżywałam wychodząc z kina (bo była najświeższa). Dopiero potem, jak już emocje opadały, analizowałam sobie film. Natomiast na poziomie emocjonalnym między okrucieństwem Ukraińców a Polaków była tam pokazana pewna symetria, a jak sam wspomniałeś - nie ma o niej mowy.

  • Erka ja tego filmu nie polecam, od razu po wyjściu zadzwoniłem do rodziców (którzy się wybierali), żeby sobie odpuścili. Nie ma sensu tego oglądać, nie ma sensu takich filmów robić. Smarzowski na postawione pytanie - jaki jest świat, ma jedną odpowiedź - chujowy, wielowymiarowo. On we wszystkim szuka zła. I znajduje.
  • Mnie się wydaje, że to pornografia przemocy.
  • Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Mnie się wydaje, że to pornografia przemocy.
    Taki był zarzut wobec Gibsona za Apocalypto. I można by się z tym zgodzić, gdyby nie ostatnia scena. Która zrobiła jednak różnicę. W Wołyniu nie ma niczego takiego.
  • JORGE napisal(a):
    Erka ja tego filmu nie polecam, od razu po wyjściu zadzwoniłem do rodziców (którzy się wybierali), żeby sobie odpuścili. Nie ma sensu tego oglądać, nie ma sensu takich filmów robić. Smarzowski na postawione pytanie - jaki jest świat, ma jedną odpowiedź - chujowy, wielowymiarowo. On we wszystkim szuka zła. I znajduje.
    Szturmowiec.Rzplitej napisal(a):
    Mnie się wydaje, że to pornografia przemocy.
    Blisko koledzy blisko.
    Film to kontynuacja starego hasła: Winni są Polacy. Nawet jak ich piłą cieli, ćwirtowali, żywcem palili i inne bestialstwa na nich dla sportu uprawiali to i tak Polaków należy w gównie umurzyć.

    W dupie mam (pardon mój francuzki) taki film. Jak mam znowu widzieć/ślyszeć że Polacy do wuje to taniej mi kupić GównoWybiurcze lub Newsshit. I przynajmniej tam są szcerzy.
  • edytowano October 2016
    Erka przesadziła wg mnie ze zrównaniem Polaków i Ukraińców. W filmie sceny odwetu są śladowe, fakt że w samej końcówce. Poniekąd pewnie tak było, ale nie ta skala. W każdym razie, to jest film o tym że wszyscy są właściwie źli. Jedni tylko trochę mniej niż drudzy. No i ten nacjonalizm, //admin romeck: ciach!/ !
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.