Spotkałem dziś człona z Platformy Obywatelskiej. Oni są opętani.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
JORGE>
The author has edited this post (w 12.10.2013)
Zupełnie inną sprawą były Milicja, a szczególnie esbecja. Ilość wódy którą oni wypijali była porażająca, można powiedzieć że byli non stop na bani. Do tego język wykraczający poza jakiekolwiek normy, w więzieniach było pod tym względem dużo lepiej. W "Psach" te "kurwy" i tak nie oddawały całej sytuacji, było gorzej. Esbecy niszczyli życie ludziom, ale i przy okazaji sobie. Nie wytrzymywali psychicznie, dlatego się zachlewali. Koproalia - przecież konieczność używania wulgaryzmów wynika ze stanu permanentnego napięcia psychicznego, to jest nie tylko kwestia kulturowa. Co ciekawe, wielu esbeków i po '89 roku chorowało dalej, tyle że inaczej. Pół litra do śniadania, obiadu i kolacji w rodzinie do standard, ale są też i obsesje. U mojego kolegi w klatce mieszkał esbek, który od czasu upadku systemu wcale nie wychodził z domu. Bał się. Bał się ludzi. Zemsty. Dopiero po śmierci żony, ale dekadę później już musiał zderzyć się z rzeczywistością i jakoś zaczął żyć.
Do czego zmiarzam. Upadek kilturowy w kontekście języka nastąpił za komuny, tyle że pewna obyczajność mimo wszystko była trzymana w ryzach. Po '89 roku po prostu wszelakie ramy się rozwaliły i z ludzi, z nas, wylazło to co wylazło. Ja jednak bym nie przywiązywał aż tak wielkiej wagi do wulgaryzacji języka. Są sprawy i patologie trudniejsze i o wiele bardziej destrukcyjne, choć zgadzam się, że upadek naszego języka niczemu dobremu nie służy.
JORGE>
Okoliczność ta tłumaczy również fenomen tzw. taxi mafii, która w syrenim grodzie funkcjonuje w sposób najzupełniej otwarty, w miejscach szczególnie, że tak peem, poddanych inwililacji służb wszelakich, jak na przykład lotnisko.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Tymczasem to bzdura. W rzeczywistości byli uprzywilejowani w stosunku do reszty społeczeństwa, mogli liczyć na kredyty u znajomych szefów banków, a i ci, którzy parali się zwykłą bandyterką, robili to na skalę znacznie szerszą i w powiązaniu z biznesem i polityką.
Obawiam się, że zachodzi tu błąd perspektywy podobny do tego, jaki mieli ongiś widzowie "Popiołu i diamentu". Dla wychodzących ze stalinizmu był to film niesamowicie odważny, oto nagle "żołnierz wyklęty" nie był przedstawiony jako bandzior. Dziś, z perspektywy czasu widać, że to też była komunistyczna propaganda, nawet niebezpieczniejsza od topornych stalinowskich produkcyjniaków, bo bardziej zakamuflowana. Zresztą podobno książka, na podstawie której film powstał, napisana została na zlecenie kogoś wysoko postawionego (chyba Bermana).
Podobnie jest z percepcją "Psów" - samo przedstawienie esbeków jako cyników, nie do pomyślenia w filmach PRLowskich, tak oszołomiło widzów, że nie zauważyli reszty.
The author has edited this post (w 12.10.2013)
- pamiętacie szeptaną propagandę? Takie plotki rozpuszczane w PRL przez SB, UB i innych podobnych? Lepsza propaganda od plakatów i gazet. Imho z jakiegos powodu człowiek, który częściej słucha niż mówi wygłasza referat. Za kładam, że gdzieś sformułowano zapotrzebowanie na takie pogadanki. Ciekawe dlaczego? A jeśli nawet nie - spojrzenie człowieka, który co miesiąc dostaje niezłą emeryturę i ma do tego normalne zdrowie 40-sto czy 50-ciolatka i morze czasu na zarabianie jest diametralnie inne.
- bezwstyd. Nikt nigdy nie został ukarany za przynależność do PZPR. Wręcz przeciwnie - opłacało się to za komuny i po upadku komuny utrwalono tę opłacalność. Dlatego gdy pojawia się kalka PZPR, partia sięgająca po wszystkie osiągnięcia wielkiej poprzedniczki różni tacy koniukturaliści przyjmują postawę jaką się od nich oczekuje.