Debata Szydło-Skrobacz jest sensowna
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
JORGE>
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
tvp.info/22250169/beata-szydlo-kontra-ewa-kopacz-zobacz-caly-program-rozmowa-o-polsce
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Natomiast żałuję, że jutro nie wystąpi, bo pewnie nie wystąpi, prezes PiS. Szydło pewnie znowu da sobie radę, chociaż zadanie będzie miała nieporównanie trudniejsze, bo całą siedmioosobową armię przeciwko sobie. Plus rozjechanego przez użyszkodników netu i żądnego krwi Lisa.
Trzeba się modlić. O przetrwanie, bo o żadnej wygranej/przegranej raczej nie można mówić. Tak to widzę.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
#Lubięto
Jeżeli ostatnie dni nie przyniosą żadnej atomówki to PiS już wyraźnie idzie na większość. Mogą zadecydować detale. Wbrew pozorom liczę na dobry wynik PSL. Jeżeli koalicja to tylko z nimi. Żadne Kukizy, Korwiny czy Rumuny. PSL to jest partia przewidywalna, przymknie się oko na parę spraw i będą podnosić ręce jak trzeba.
JORGE>
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
No nie wyszło ...
JORGE>
JORGE>
Swoją drogą, to #dobraZmiana jest pokłosiem kampanii prezydenckiej.
Zatem w dzisiejszej/wtorkowej debacie niech skaczą na PiS ile wlezie.
Beata Szydło da radę.
EDIT:
Krasicki, "Wół minister"
Kiedy wół był ministrem i rządził rozsądnie,
Szły, prawda, rzeczy z wolna, ale szły porządnie.
Jednostajność na koniec monarchę znudziła;
Dał miejsce woła małpie lew, bo go bawiła.
Dwór był kontent, kontenci poddani — z początku;
Ustała wkrótce radość — nie było porządku.
Pan się śmiał, śmiał minister, płakał lud ubogi.
Kiedy więc coraz większe nastawały trwogi,
Zrzucono z miejsca małpę. Żeby złemu radził,
Wzięto lisa: ten pana i poddanych zdradził.
Nie osiedział się zdrajca i ten, który bawił:
Znowu wół był ministrem i wszystko naprawił
Co to znaczy "wszystko naprawił"?
Skleił bez śladu stłuczoną szklankę?
Odzyskał zmarnotrawione dobra?
A "wyborcy" ministra tak bezproblemowo i bezkarnie mogą sobie wybierać szkodników i potem po prostu bez konsekwencji wrócić do "wołu ministra"? I już jego łeb tylko ma odpowiadać za to, co zostało zmarnowane przez ich głupotę?
Przepraszam za offtop, ale za każdym razem, gdy tą bajkę zestawiam z naszym obecnym położeniem rusza mnie powyższa nieadekwatność oczekiwań do sytuacji i muszem bo siem uduszem dać temu upust...
...i żyli długo i szczęśliwie?