Kluzik-Rostkowska "jest gotowa zginąć" w obronie gimnazjów
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
A teraz odwróćmy to. PiS poparł tzw. deregulację i miał w programie likwdiację gimnazjów. Czyli 5 mln ludzi poparło likwidację zakładu pracy Edena i jakąś pseudoderegulację kolejnych zawodów (a w zasadzie czemu nie nauczyciela?).
Cóż, udowodniłeś, że patrzysz na sprawy państwowe w sposób skrajnie egoistyczny. Ja bym proponował odwrócenie takich rzeczy. Jeśli chcesz Rewolucji, zacznij ją od siebie. Swojego życia, swojego etatu, swojego miejsca pracy. A nie od innych.
A co do części pogrubionej to chyba Kolega świetnie wie, że są to takie ogólniki, pod którymi podpisze się każda zdrowa psychicznie osoba, także z PO czy innej partii. A potem przyjdzie do konkretów i dupa.
Autorem powyższych słów jest Jan Zamoyski, (1542–1605) – polski polityk, mąż stanu, kanclerz wielki koronny i hetman wielki koronny, doradca Zygmunta Augusta i Stefana Batorego.
Opis: z aktu fundacyjnego Akademii Zamojskiej, 1600
Kolegi kreatywne podejście do rachunków skomentował już kol Rozum..
Mojemu synowi wyszło to baaaaardzo dobrze! SERIO!
==
wydaje się ciekawa koncepcja
4 + 4 + 4
która się pojawiła. Podstawówka podzielona na część "podstawową" i "gimnazjalną" i czteroletnie szkoły średnie
Do podcierania im tyłków na starość dyplom niepotrzebny.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Otóż trudny wiek buntu to 12 - 16 lat, zwykle 13-15. Obecnie wypada to idealnie w momencie przejścia do gimnazjum. Wprowadzając gimnazja owszem oddzielono te trudne roczniki od młodszych, ale skoncentrowano je same w jednym środowisku bez bezpośredniego kontaktu z młodszymi i starszymi. Dano je pod opiekę nauczycieli zupełnie nieprzygotowanych do radzenia sobie z taką dawką buntu i agresji.Dlaczego dawniej było lepiej? Otóż owszem w dawnych podstawówkach ten bunt był i te roczniki kontaktowały się bezpośrednio z młodszymi. Było to jednak pod opieką nauczycieli którzy znali tę młodzież, znali osobiście i mieli z nią utrwalony kontakt oraz pewien autorytet. Było im łatwiej nad nimi zapanować z tego właśnie powodu i lepiej panowali niż nauczyciele w gimnazjum. W środku okresu buntu to towarzysto było dzielone automatycznie z powodu ukończenia szkoły podstawowej i przejścia do innych. W kolejnym etapie edukacji była już młodzież, a nie dzieci. W czteroletnim liceum czy pięcioletnim technikum rej wśród młodzieży wiodły najstarsze roczniki - maturalne i rok młodsze. To już bardziej dojrzali, prawie dorośli ludzie znacznie lepiej panujący nad hormonammi i agresją oraz mądrzejsi. Zbyt agresywni i buntowniczy młodziankowie z pierwszych klas nie za bardzo mogli im "podskoczyć". Kapitalnie wspomagało to wysiłki wychowawcze nauczycieli i przeprowadzało ich przez najgorszy wiek. Dodatkowo ważne jest, że młodzież przebywała 4-5 lat w tych samych klasach w bardzo ważnym okresie, gdy kształtują się postawy i zawiazują przyjaźnie na całe życie. To procentowało potem.
Problem z gimnazjami, moim zdaniem polega na tym, że w wyniku reformy ministra Handkego, nie zabezpieczono odpowiedniej bazy lokalowej dla tworzonych szkół, skutkiem czego w wielu miejscach łączono szkołę podstawową z gimnazjum (miały tę samą siedzibę), a to skutkowało takim rozwiązaniem, które postulował, jeszcze w latach gierkowskich, niejaki minister Kuberski, czyli tzw. dziesięciolatkę. Tak więc zamiast 6+3+3 pojawiało się od razu 9+3, czyli de facto dziesięciolatka i szkoła średnia.
Moim zdaniem o wiele bardziej niekorzystne było posłanie sześciolatków do szkoły i narzucanie im programu klasy I, a więc faktycznie programu przeznaczonego dla dzieci siedmioletnich. Nic dziwnego, że ruch zainicjowany przez Państwa Elbanowskich uzyskał tak wielkie poparcie społeczne.
*
"Podstawą tronu Bożego są sprawiedliwość i prawo; przed Nim kroczą łaska i wierność."
Księga Psalmów 89:15 / Biblia Tysiąclecia
Do 18 za dziecko odpowiada rodzic.
A spróbuję samowolnie nie puścić syna do szkoły...