SIEMONIAK przewodniczącym PO?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Warto też pamiętać, że przy poważniejszych konfliktach (I i II WŚ, Korea, Vietnam) USA pobór przywracały. A do Iraku i Afganistanie USA ściągnęła Gwardię Narodową , która przecież formalnie podlega władzom stanowym i w zasadzie była tworzona do działania na miejscu. To pokazuje, że nawet przy licznej i nowoczesnej armii zawodowej pojawia się konieczność sięgnięcia po substytuty "rekruta".
Dbające o bezpieczeństwo państwo powinno mieć zatem możliwość powołania pod broń cywilów, którzy przeszli szkolenie wojskowe - to czy jest ono obowiązkowe czy ochotnicze to już kwestia drugorzędna. W przypadku USA taka pulę przeszkolonych wojskowo obywateli zapewnia też Stanom ich system kontraktów. Podpisywany jest standardowo na 8 lat, z czego służba czynna to 2 do 6 (w dużej mierze zależy to od stopnia wyspecjalizowania), a reszta to "rezerwa" - pozostaje do dyspozycji armii jest wzywany na szkolenia ale generalnie funkcjonuje jak cywil (chyba, że chce być w czynne dłużej i spełnia kryteria). Piszę, to żeby pokazać, że - wbrew popularnym opiniom - pod względem poziomu wyszkolenia armia zawodowa i pobór to niekoniecznie dwa różne światy. Poza tym trzeba pamiętać, że w miarę postępu technicznego używanie broni jest coraz łatwiejsze - jeszcze nie tak dawno obliczanie nastaw artyleryjskich wymagało korzystania z tablic, dziś można to bez problemu zrobić w lepszym kalkulatorku (o smartfonach juz nie wspominając) , a w nowoczesnych systemach kierowania ogniem wystarczy wręcz podać koordynaty celu ewentualnie własne (w przypadku awarii GPS).
W przypadku Polski, wspomniana wcześniej pula przeszkolonych wojskowo cywili jest dramatycznie niska. I to nie tylko z powodu zlikwidowania poboru, ale i dlatego, że już wcześniej - jak kolega zauważył Ta negatywna selekcja dotyczyła też (a przed 1989 chyba nawet "przede wszystkim") korpusu oficerskiego. I choć się to zmieniło efekty są powolne.
Jednak dla obronności Polski zasadnicza pozostaje kwestia, tego jak stworzyć solidną "bazę mobilizacyjną". Zwłaszcza, ze nasze położenie geograficzne nie sprzyja długotrwałej mobilizacji - USA mają ten komfort, że ostatni poważny konflikt zbrojny na ich terenie to była Wojna Secesyjna i szczęśliwie nic nie wskazuje, by mogło się to w przewidywalnej przeszłości zmienić. Osobiście zgadzam się z opinią kol przemk0'a, że: Regularne chodzenie na strzelnicę, ćwiczenie śtuk walki, czy nawet zabawy paintbalowo - ASGowe tego nie zastąpią. A w niektórych sytuacjach mogą wręcz być szkodliwe.
Niestety nie wiem jak problem ten można sensownie i realistycznie rozwiązać. Powrót do powszechnego poboru, jest raczej mało prawdopodobny - PRL, zwłaszcza w końcowej fazie, skutecznie zniszczyło obraz wojska, a wskutek wspomnianych przez kol Rozuma, możliwości unikania służby i wynikającej z tego selekcji negatywnej , w latach 90-tych został on po prostu do reszty zrujnowany. Rozwiązaniem mogłyby być dwa:
1. Krótkie kontrakty na żołnierzy zawodowych. Wymaga to wprowadzenia systemowych ułatwiających znalezienie się osób "pokontraktowych" na cywilnym rynku pracy ("Co ja powiem pracodawcy? Że zajebiście nacieram w terenie zurbanizowanym?!"). W USA czy Kanadzie jest to rozwiązane na kilka sposobów - na wielu uczelniach, żołnierze w okresie rezerwy lub osoby po służbie wojskowej mają zmniejszane czesne lub dostają stypendia. Poza tym odbycie służby wojskowej poważnie zwiększa szanse na zatrudnienie w niektórych branżach - policja i służby pokrewne, służby ratownicze, ale także administracja itp..
U nas może być z tym problem. Z kilku powodów: oferta szkół wyższych jest tak szeroka, że dodatkowe punkty nikogo nie przywabią, przez cały PRL milicja i inne służby mundurowe były raczej sposobem na uniknięcie służby wojskowej i także obecnie cały, obowiązujący w nich system rekrutacji i awansu nie jest przygotowany na przyjęcie osób z dobrym przeszkleniem wojskowym. Do tego dochodzi powszechne postrzeganie wojskowych jako "głupich trepów" - pozostałość po negatywnej selekcji, o której już dwa razy było w tym tekście. Żeby było zabawniej, jakoś pod koniec lat 90-tych zlikwidowano cywilne uznawanie nabytych w wojsku uprawnień zawodowych. Doprowadzało to do sytuacji, w której - po odpowiednim przeszkoleniu - żołnierz dostaje uprawnienia np. na obsługę koparki czy prowadzenie ciągników siodłowych czy autobusów z przyczepą, przez kilka lat zupełnie legalnie jeździ takimi pojazdami (w oznaczeniu wojskowym) po drogach publicznych, a po wyjściu do cywila i tak musi jeszcze raz robić kurs operatora koparki czy prawo jazdy kat CE lub DE...
2. Szkolenia wojskowe dla chętnych. Przez jakiś czas działało coś takiego jak "Legia akademicka" - studenci w wakacje mogli zrobić "unitarkę". Teraz funkcjonuje to podobnie ale chyba pod inna nazwą. W zeszłym roku z wielką pompa pisano o tym, że każdy chętny w wieku od 18 do 50 lat będzie mógł się zgłosić na podstawowe szkolenie wojskowe, zakończone złożeniem przysięgi. I co? Kilku moich młodszych kolegów postanowiło z tego skorzystać. No i okazało się, że zgłosić się mogą ale albo są za starzy (28 - 33 lat) albo nie wiadomo co, a tak generalnie to te szkolenia "tak naprawdę to są dla tych co planują być żołnierzami zawodowymi". W ten sposób spławiono przynajmniej 5 (ja tylu znam) inteligentnych, zdyscyplinowanych facetów, którzy byli na tyle "zmotywowani patriotycznie", że postanowili nie tylko "stracić" 4 miesiące życia ale i pieniądze (na czas szkolenia bierze sie urlop bezpłatny a wojsko wypłaca rekompensatę 2000 zł/msc - ci ludzie zarabiali znacznie więcej).
Przepraszam, za przydługi wpis...
Spore natomiast podobieństwo widzę do sytuacji Izraela, który jest nieduży, wśród wrogów - i regularnie spuszcza im łomot, zaś słynny jest z tego, że wszyscy tamże służą.
Nie wiem jak w Szwajcarii, ale bym się nie zdziwił, gdyby tamże też jakaś forma poboru była.
No tylko trzeba jakoś zerwać z tradycjami Armii Czerwonej.
Popełniłem długi wpis i przy wprowadzaniu omsknął mi się palec i skondensowałem to w punkcie....
Odtworzenie (pobieżne) zajęło mi dłuższa chwilę.....
@pawel.adamski i @Szturmowiec.Rzplitej OK. Nawet bardzo OK.
Od siebie dodam tylko, że nasze położenie geopolityczne - Rosja ze wschodu i rodzący się kalifat Ojropy, zmuszą nas do wprowadzenia powszechnego obowiązku obrony.
Jak mawia stara łacińska maksyma: si vis pacem, para bellum.
Mam nadzieję, że Antuan też tak myśli.
O USA można powiedzieć niektóre z tych rzeczy, o Rosji chyba nic, a o Izraelu na pewno nic.
O USA można powiedzieć niektóre z tych rzeczy, o Rosji chyba nic, a o Izraelu na pewno nic.Mógłby Kolega sprecyzować o jakich wrogach i sojusznikach mówimy, bo naprawdę nie wiem, czy mamy jakiegokolwiek wroga na granicy.
Nieoficjalny sojusznik - Ukraina
Państwo wrogie - Rosja
Neutralne - Białoruś
Państwem wrogim Polsce jest od dziś państwo islamskie.
Państwem wrogim Polsce jest od dziś państwo islamskie.
a 10 kwietnia 2010 r. i ówczesne dramatyczne wydarzenia ze śp. Prezydentem naszego kraju nie można zinterpretować jako nieoficjalnego wypowiedzenia nam wojny przez Kacapię kałmucko-astrachańską?
Natomiast co do zachowania Rosjan po zamachu, to ich zachowanie było wynikiem zachowania ówczesnego rządu polskiego z Donaldem Tuskiem na czele i minister zdrowia Ewą Kopacz.
To nie Putin robił żółwiki
Z resztą wpisu co do treści się zgadzam.
Co oczywiście nie przesądza, że kiedyś sytuacja może być inna. Dlatego sojuszników trzeba sprawdzać, jak to kiedyś powiedział bronkowy tłumacz, it's like with your wife.
Było to typowe zachowanie melusia, który bojąc się, że git-człowiek opowie innym jak się podniecał oglądając "Playboya" znosi najgorsze upokorzenia ze strony tegoż gitowca.
Było to typowe zachowanie melusia, który bojąc się, że git-człowiek opowie innym jak się podniecał oglądając "Playboya" znosi najgorsze upokorzenia ze strony tegoż gitowca.
Nie był. Mógłby. Tak napisałem.