Taki Duży Taki Mały może świętym być.
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Nad sobą i swoją marnością nie ma się co skupiać, ani rozpamiętywać dawne i obecne grzechy, bo nasz Pan wymaga od nas miłości i ufności, a nie samobiczowania.
Właśnie przeczytałam książkę o Coltonie, który był w Niebie i spotkał tam swoją siostrę, która zmarła " w brzuszku mamy" jeszcze przed urodzeniem. Nie była ochrzczona, nie miała imienia, a w Niebie była razem ze Świętymi, w bliskości Jezusa i z tęsknotą oczekiwała na spotkanie ze swoimi rodzicami i rodzeństwem. Tak więc każda dusza jest dla Boga Ojca bezcenna. No, a skoro Mmaria zdobyła się na szczerość, to i ja wyznam, że dane mi było usłyszeć głos Pana Jezusa. Fizycznie, realnie Go słyszałam i mimo iż powiedział do mnie tylko kilka słów, odmienił moją wiarę, która przestała być wiarą, a stała się wiedzą. Nawet nie będę opisywać wrażenia jakie wywarł na mnie ten głos, bo brak mi słów - nie wiedziałam przedtem, że jest obok mnie ktoś aż tak kochający, ktoś tak bliski. A czym sobie na tak ogromną miłość zasłużyłam? Niczym, absolutnie niczym. Pan Jezus kocha nas bezwarunkowo.
Bóg interesuje się Twoim losem, Raste, bardziej niż sobie wyobrażasz.
Książkę czyta się jednym tchem, jest napisana piękną polszczyzną. Ale chce się do niej wracać, bo tyle tam cennych zdań.
Wg mnie - koniecznie.
22. lutego 1931: wizja obrazu siostra Felicja, Płock, 1893 (pierwsze objawienie*), czyli 38 lat wcześniej, swoje wizje i działanie nazywa Dziełem Wielkiego Miłosierdzia.
*fałszywe, oczywiście z punktu widzenia Kościoła katolickiego; 1904 rok papież potępia (odrzuca) Kościół mariawitów)
---
Podstawowa różnica to... "postawa ojca (już byłego) Pelanowskiego"! Czyli komu winienem jestem posłuszeństwo: Bogu czy przełożonym, którzy mogą bładzić?
(przy okazji link do linkowni wewnętrznej)
I tak sobie myślę, całkiem amatorsko, siedząc na stołku barowym w saloniku RUCH, przesłuchawszy niedawno wywiad z mistyczką od dusz czyśćcowych Marią Simmą, że
Pan Bóg ma cel & plan wobec Ludzkości, potrzebuje "robotników w winnicy", a ci, jak to ludzie/robotnicy, czasem zwalniają się z pracy po "stażu", spóźniają się, albo co gorsza oszukują czy wręcz okradają pracodawcę. Albo nawet porzucają, by - jak Amazon! - skopiować biznes!
I kto wie, czy s. Faustyna to była taka kolejna, a pierwsza, która całkowicie zaufała Pacodawcy?
Że przed nią nie były inne?
Bo co mówiła Maria Simma? Na pytanien o nią samą, o to wielkie wyróżnienie od Pana Boga (rozmowy z duszami, widzenie i słyszenie ich, przyjmowanie ich w swoim domu) odpowiedziała, że nie jest jedyną! Że Bóg dla tych dusz (czyśćcowych) szuka i powołuje wielu ludzi. Niestety, są i takie - i ona tę osobę zna! - które urosły w pysze, bo są "Kimś", sam Bóg je wyróżnił i "wywyższył". I ta jedna kobieta, którą zna, umarła w tym ciężkim grzechu (i trafiła do piekła w domyśle).
i link do deon .pl, gdzie jest wywiad z mariawitą, co mówi, że s. Felicja miała pierwsze i pełne ojawienie (dla Kościoła) o Bożym Miłosierdziu, a po niej było wiele, pomniejszych, niejako potórzeń dla wzmocnienia przesłania Mateczki.
Tyle tylko że nie sprostała zadaniu :-( Napotykając na opór i niezrozumienie w hierarchii kościelnej, zbuntowała się i poszła własną drogą. Natomiast Pan Jezus najwyraźniej nie zrezygnował ze swych planów i upatrzył sobie inną polską zakonnicę.
Z Płocka wyjdzie iskra!
Stąd mój post: wpierw zeskanowałem artykuł, potem szukałem, gdzie wkleić, czy do wątku o Iskrze, czy do wątku o s. Faustynie, a potem przeczytałem tu wątek i... zatrzymałem się na... Płocku, a wtedy na Mateczce...
Co ciekawe, to ODIP, takie (i inne) zarzuty pojawiają się w źródłach tradsowskich.
1/2
2/2
No.
A że Go Kolega nie widział? Wot, taki lajf. Kto Krzyż odgadnie, ten nie upadnie. Wie Kolega, kto te słowa napisał? Ja przez przypadek wiem, to i trochę mi się odechciało odgadywać.
Asekuranctwo... Niby, w sensie, że co. Jaki, w sensie, zarzut, a?
Kocham Pana, Panie Sułku
co za Ormianin, co za Polak, co za katolik!
KAniu, wróć.
Nie jestem żadnym historykiem teologii Miłosierdzia Bożego, ale św. Terenia żyła kilkadziesiąt lat przed mateczką Kozłowską i jeszcze więcej przed św. s. Faustyną a była gloryfikatorką Bożego Miłosierdzia. Mało tego - wydała się na ofiarę całopalną Miłosiernej Miłości Boga. Z całego serca polecam tę allegrowiczkę - doktora Miłości.
Jeszcze tak na marginesie (ale oczywiście nie w formie żadnej rywalizacji - bo święci się przyciągają i trzymają ze sobą sztamę - zresztą Terenia objawiła się Faustynie i przepowiedziała jej, że będzie wielką świętą) przedstawię moje wielki odkrycie. Otóż w koronce do MB modlimy się słowami "Ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo, najmilszego Syna Twojego a Pana naszego - Jezusa Chrystusa". Słyszałem różne katechezy, że była to ówcześnie nowość. A tymczasem w książeczce Módlmy się do św. Teresy od Dzieciątka Jezus znajduje się taka modlitwa za grzeszników:
Tereska zmarła w XIX wieku.
Tereska tak, ale sądząc po kroju czcionki i kolorze papieru, dany modlitewnik jest późniejszy.
Czytając ten wątek przypomina mi się historia Lutra i św Jana od Krzyża. Różna odpowiedź na wezwanie Boga.
A co do twoich wątpliwości Ignatz, że łatwiej być świętym, to dzieje o. Pio i ks. Dolindo Ruotolo wskazują, że po śmierci to i może owszem ale za życia to tak nie specjalnie.
No, spytałem groga i faktycznie on mówi, że modlitwa ta, choć zgodna z nauczaniem Kościoła, nie jest autorstwa Tereski. Jezdo kompilacja różnych modlitw a zaznaczony przeze mnie fragment pochodzi z modlitwy Anioła z Fatimy (1916):
https://www.fatima.pt/pl/pages/topdf/modlitwy-fatimskie
Gdzie ja twierdziłem, że "łatwiej być świętym"??? Duphawdy, znieważa mnie Kolega publicznie; posyłam przedartą wizytówkę.
Moja wina i parszywie koledze przypisałem treści, których kolega nie wyartykułował, za co przepraszam i rękę z piwem na zgodę wyciągam, o stosowny termin prosząc.
Natomiast co do meritum, to żyjąc w cywilizacji planowania i ubezpieczania mamy problem z zaufaniem i nadzieją. Na bardzo wielu polach.