Skip to content

Konfederacja i okolice, trza zacząć baczyć

1192021222325»

Komentarz

  • No nie no znowu OSP i szef ich Pawlak!

  • Artur Dziambor dostał stołek w ministerstwie FIK - Pełnomocnika Ministra ds. Innowacji i Rozwoju Przedsiębiorczości.

    Pan Artur ma wielkie doświadczenie w przedsiębiorczości i jej rozwoju, gdyż udzielał korepetycji. Pamiętam, że w pierwszym oświadczeniu majątkowym miał 20-letniego passata.

  • Mentzen myśli, że prześcignie konia?

  • Oni wszyscy z niego.

  • edytowano 8 August

    Mówią tam w komentarzach, że Mentzen nie ma nic wspólnego z tym kanałem, że to jego pracownicy, że nawet wrzucają tam żarty z Mentzena.
    Nie lubię jak ludzie udają głupszych od siebie, ale może ci nie udają.

  • Ale przecież Konfa gromadzi ludzi głupich, niejako z definicji.

  • Wojciech Mucha na facebooku:

    "Komunistycznej kariery Leszka Millera nie trzeba przypominać. O nim samym wspomnieć trzeba, bo znów dzieją się rzeczy zaskakujące. Już wcześniej były premier robił za eksperta i komentatora rzeczywistości po nominacji Trumpa na 47 prezydenta USA i związaną z tym napiętą sytuacją w relacjach USA-UE-Rosja-Ukraina.

    Od wczoraj na rękach noszą go fani i aktywiści Konfederacji po tym, jak ten czerwony pająk powiedział w trakcie "piwa z Mentzenem" kilka przyjemnych dla uszu publiczności słów. No to nie cofając się do PZPR przelećmy tylko kilka ostatnich lat:

    Miller strojąc się w pióra proamerykańskiego(!) jastrzębia od dłuższego czasu stara się antagonizować Polaków przeciw Ukrainie. Realizuje przy tym scenariusz pisany, a przynajmniej czytany z entuzjazmem… w Moskwie. Stary komunista wykorzystuje do tego nie tylko kwestię ludobójstwa na Wołyniu, ale także znane klisze rosyjskiej dezinformacji i oczywistą sympatię większości Polaków do USA. Poniża przy tym i umniejsza naszych najechanych przez Putina sąsiadów.

    Ostatnie lata w życiu politycznym Millera to przede wszystkim wygodny stołek w Brukseli - były premier został europosłem w 2019 roku. Wówczas dostał „dwójkę” na liście Koalicji Europejskiej, której liderką w Wielkopolsce była premier Ewa Kopacz. - 15 lat temu wprowadzałem Polskę do Unii, teraz startuję, żeby nikt Polski z tej Unii nie wyprowadził – powiadał wówczas. W brukselskich ławach siadł obok innych reprezentantów pokolenia późnej komuny, min. Włodzimierza Cimoszewicza i Marka Belki.

    Bilans aktywności Millera jako europosła to dno. Jego podpis znajdujemy min. pod projektem rezolucji z „w sprawie kryzysu praworządności w Polsce i nadrzędności prawa UE” (2021 r) w którym czytamy np, jak obok innych mędrców (Robert Biedroń, Łukasz Kohut, Włodzimierz Cimoszewicz, ale także europosłów spoza Polski) Miller rugał ówczesny polski rząd i Trybunał Konstytucyjny, że te miały czelność sprawdzić, czy postanowienia TSUE dotyczące nadrzędności prawa UE i skutecznej ochrony sądowej są zgodne z Konstytucją RP.

    Miller i reszta domagali się wówczas, by Komisja „podjęła pilne i skoordynowane” działania”, w tym „wstrzymanie lub zawieszenie Polsce płatności, lub dokonanie w razie konieczności korekt finansowych," oraz "wstrzymanie się z zatwierdzeniem projektu planu odbudowy i zwiększania odporności Polski do czasu pełnego i właściwego wykonania przez polski rząd wyroków TSUE i sądów międzynarodowych". Tak, to tama rezolucja była jedną z przyczyn późniejszego kryzysu.

    Można zaryzykować stwierdzenie, że to jeden z najbardziej haniebnych dokumentów, jakie podpisali polscy politycy nie tylko po 1989 r. Ale nie jedyny sygnowany w UE przez Millera, by przypomnieć „rezolucję w sprawie wolności mediów i dalszego pogarszania się stanu praworządności w Polsce”, podpisana znów, przez „demokratów” jak wyżej.

    Tak płynęły ostatnie lata nie chcącemu skończyć z polityką kacykowi z Żyrardowa

    Ale jeszcze nim wyruszył do Brukseli, Miller po tym jak w 2015 r. Polacy pokazali jemu i jemu podobnym czerwonym czerwoną kartkę, udzielał się w mediach, min. już wtedy opowiadając niestworzone rzeczy i – co nie powinno dziwić w kontekście tego, co wyprawia dziś – suflując rosyjskiej propagandzie. Tak było w marcu 2017 roku, kiedy doszło do incydentu w którym ostrzelana została siedziba polskiego konsulatu w ukraińskim Łucku.

    Wówczas Miller jako jeden z pierwszych drwił z sugestii, że mogła być to rosyjska prowokacja, której celem miałoby być zaognienie stosunków polsko-ukraińskich, Były premier rechotał wówczas o "pocisku wystrzelonym z Kremla" i przypominał, że w Łucku jest ulica Stepana Bandery. Ostatecznie okazało się, że za atak odpowiedzialni byli ludzie powiązani z Partią Regionów byłego prorosyjskiego (i zbiegłego do Moskwy w 2014 r.) prezydenta Wiktora Janukowycza.

    – Działalność grupy była nastawiona na podsycanie ksenofobii, lokalnej nienawiści i wciągnięcie Ukrainy w międzynarodowe konflikty – mówił wówczas szef ukraińskiego MSW, minister Arsen Awakow.

    Grupa „Torpeda”, bo tak się określała, miała na koncie także atak na synagogę w Czerniowcach, atak granatem na ambasadę USA i próbę wysadzenia pomnika ku czci poległych antyterrorystów w Kijowie. Wszyscy jej członkowie uczestniczyli w tzw. antymajdanie.
    Millera z pantałyku to nie zbiło. To w tym okresie udzielał wywiadów min polskojęzycznej, działającej wówczas jeszcze redakcji propagandowego "Sputnika", a decyzję ABW o wydaleniu nieżyjącego już rosyjskiego propagandzisty Leonida Swiridowowa (który Millera odpytywał) oceniał jako "zdecydowanie na wyrost".

    • Nie będzie nikogo pytał, z kim mam rozmawiać - mówił również Miller po fali krytyki za jego tekst opublikowany przez tenże Sputnik, w którym pisał, że w Polsce w czasach rządów PiS "rusofobia stała się oficjalną doktryną państwową, ustały kontakty na wszystkich piętrach władz, a straszenie Rosją stało się obowiązkową codziennością". To przez te wszystkie fakty, a nie rzekomo odkryty w sobie proamerykanizm należy oceniać obecne zachowanie tego b. członka politbiura PZPR.

    • Putin twierdzi, że interweniował, aby chronić rosyjskojęzycznych mieszkańców przed nacjonalistycznymi bojówkami. ONZ potwierdziło, że 16 tysięcy osób straciło życie w wyniku działań ukraińskich ekstremistów – mówił Miller w lutym tego roku, niemal dokładnie w trzecią rocznicę pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę. Dane to całkowicie wyssane z palca, a narracja tego typu (rzekome ludobójstwo na Donbasie i konieczność ochrony rosyjskojęzycznej mniejszości) to przecież pretekst z jakim Putin najechał na Ukrainę najpierw w 2014, a potem w 2022 r.
      W tym kontekście bardziej zrozumiale brzmią tezy Millera, gdy tuż po kłótni Wołodymyra Zelenskiego z Donaldem Trumpem, do której doszło w gabinecie Owalnym w Białym Domu powiedział w rozmowie z portalem Onet, że prezydent Ukrainy "zapomniał gdzie jest", wieszczył jego koniec i wprost sugerował, że „odejście Wołodymyra Zełenskiego umożliwi pokój”, co jest tezą wziętą znów – wprost z Kremla.
      I niech nikogo nie zwiodą inne słowa Millera. jak nagły eurosceptycyzm, który każe mu nagle mówić: „Unia Europejska jest kierowana i rządzona przez jakichś amatorów. Nie radzę, żeby orientować się na Europę”, lub to gdy w obliczu zmian w USA i bezkompromisowej polityki Trumpa orzekł: – Trzeba być tam, gdzie Amerykanie – sugerując że obecność polskiego wojska na Ukrainie jest uzasadniona wówczas, gdy będzie tam stacjonować US Army, a Ukraina nie ma nic do gadania.

    To przecież on, jak wskazano na początku „dbał” by Polski nikt z Unii nie wyprowadził, a jeszcze w maju ub. roku, na koniec kadencji pytany przez „Gazetę Wyborczą” o to, czy należy przyspieszyć proces federalizacji Unii odpowiadał twierdząco: - Głębsza wzajemna integracja powoduje przyspieszenie procesu decyzyjnego. A to w dzisiejszych czasach jest bardzo ważne - mówił.
    To przez pryzmat swojej nieskrywanej miłości do Rosji, a nie potrzebę troski o rozliczenie wołyńskiego ludobójstwa trzeba oceniać nagłe wzmożenie Millera w tej kwestii i epatowania faktami o zbrodni ale także występujących na Ukrainie sympatii do OUN-UPA czy samego Stepana Bandery.

  • Przecież to jasne, że to team Moskwa/Berlin szczuje Ukraińców na Polskę a Polaków na Ukrainę. Są na tej Ziemi rzeczy bardziej oczywiste?

  • Bezideowa partia władzy, a po prawej ideowa partia władzy.

  • edytowano 30 August

    Gimbus znowu wlewał piwsko w coraz większy bebzon, a ciekawe co zapijał tajsz-sekretarz żywa skamielina? Prawy do lewego, wypij kolego...

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.