Skip to content

Pisma św. Maksymiliana Marii Kolbego

124

Komentarz

  • 76

    Do Jana Pawlaka

    Grodno, 22 III 1924

    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Wielmożny Panie!

    Przepraszam najmocniej, że się tak opóźniam z odpowiedziami, ale taki w wydawnictwie nawał roboty, że trudno się opędzić.
    Niepokalana bardzo szerzy swą Milicję (nieorganizowaną, wedle dyplomika). Już dotąd dwa wydania dyplomików po 5 000 egz. się rozeszły. Jest więc nas przeszło 10 000 członków Milicji przybocznej Niepokalanej, bo już z trzeciego wydania dyplomików kilkaset jest petentów. Księża proboszczowie też się do Milicji zapisują i parafian zaciągają. - Cześć Niepokalanej.

    I "Rycerz" też silnie się rozwija. Tym razem wydrukowało się 6 000 egz. i już go zabrakło, chociaż do Ameryki ślemy mało. Na kwiecień drukujemy 7 000 egz. Przy pomocy Niepokalanej dziwnie wszystko się kleci. Już też dokupiłem jeszcze 100 kg czcionek.

    Co do "Koła Mężczyzn" [ 1 ]. Właśnie w numerze kwietniowym, powiększonym o 8 stron, zamieściłem "Uzupełnienie Statutu" [ 2 ], bo do marcowego się nie zmieściło. Co do programu działalności, to dotychczasowe doświadczenie mnie pouczyło, by nie ścieśniać się zbytnio w regułach i regułkach, ale dać więcej planom i zamiarom. Przede wszystkim zaś łączność z Wolą Niepokalanej stanowi tajemnicę powodzenia; więc modlitwa: korna, ufna a miłosna modlitwa zlewa światło do umysłu i daje hart woli. Niepokalana sama usuwa przeszkody. Zdaje mi się, że jeżeli chodzi o czytelnię, to może i lepiej będzie, jeżeli jakiś chłopiec, albo jaka pani podyżuruje, członkowie zaś Milicji niech będą duszą wszystkiego, ale na zewnątrz jak najmnej [ 3 ] widzialną. Niech nikt ich nie zna. Tak będzie się można wsunąć do wielu miejsc, gdzie z otwartą przyłbicą wstęp byłby całkiem zamknięty.

    Przy pomocy Niepokalanej musimy dążyć do tego, żeby wierni Niepokalanej Rycerze znajdowali się wszędzie, a zwłaszcza na stanowiskach tak ważnych jak: 1) wychowywanie młodzieży (profesorzy zakładów naukowych, nauczyciele, towarzystwa sportowe); 2) kierowanie umysłami mas (czasopisma, dzienniki, ich redagowanie i kolportaż, wypożyczalnie ludowe, lotne biblioteki itd., odczyty, obrazy świetlne - kina itd.); 3) sztuki piękne (rzeźbiarstwo, malarstwo, muzyka, teatr) i wreszcie 4) nasi MI niech się staną na każdym polu pierwszymi pionierami i wodzami w nauce (przyroda, historia, literatura, medycyna, prawo, nauki ścisłe itd.). Niech też pod naszym wpływem i pod opieką MI stają i rozwijają się placówki przemysłowe, handlowe, banki itd.
    Słowem, Milicja niech przesiąknie wszystko i w duchu zdrowym uleczy, wzmocni i rozwinie dla większej chwały Bożej przez Niepokalaną i dla dobra ludzkości.

    Z głęb[okim] szac[unkiem]
    O. Maksymilian

    [PS] Serdeczne pozdrowienia dla p. Prezesa i innych. członków.

    [Adres na kopercie] Wielmożny Pan | Jan Pawlak | | ul. Szlak 30
    [Stempel pocztowy] [...] [ 4 ]
    [Nadawca] O. Maksymilian M-a Kolbe | OO. Franciszkanie | Grodno

    [ 1 ] Od stycznia 1920 r. św. Maksymilian zaczął zapisywanie do MI przy konwencie krakowskim katolików świeckich. W dwa lata potem spośród członków krakowskich, nie zrzeszonych dotąd organizacyjnie, wyłoniło się "Koło Mężczyzn MI". Wspólna Msza święta tego Koła odbyła się 8 IX 1922. Św. Maksymilian - przy współudziale zarządu - opracował szczegółowy statut Koła (Pisma, 924), który zatwierdziły władze, najpierw duchowne, potem cywilne (Notatki o MI o. Alfonsa, 53-54). Prezesem Koła został Władysław Pełka, sekretarzem Jan Pawlak.
    [ 2 ] Zob. RN 3 (1924) 60-62.
    [ 3 ] W oryginale wyrazy podkreślone dwukrotnie.
    [ 4 ] Stempel pocztowy nieczytelny z powodu odklejenia znaczka.

  • Solona skryptura ma konsekwencje. Tak grubych książek zwykle nie czyta się do końca.

  • @trep powiedział(a):
    No, przecież. Rzezają się i nadają dzieciom starotestamentowe imiona.

    Jak w NBA: Moses, Isaiah, Abraham, Noah, David, Aaron itp.

  • Przy pomocy Niepokalanej musimy dążyć do tego, żeby wierni Niepokalanej Rycerze znajdowali się wszędzie, a zwłaszcza na stanowiskach tak ważnych jak: 1) wychowywanie młodzieży (profesorzy zakładów naukowych, nauczyciele, towarzystwa sportowe); 2) kierowanie umysłami mas (czasopisma, dzienniki, ich redagowanie i kolportaż, wypożyczalnie ludowe, lotne biblioteki itd., odczyty, obrazy świetlne - kina itd.); 3) sztuki piękne (rzeźbiarstwo, malarstwo, muzyka, teatr) i wreszcie 4) nasi MI niech się staną na każdym polu pierwszymi pionierami i wodzami w nauce (przyroda, historia, literatura, medycyna, prawo, nauki ścisłe itd.). Niech też pod naszym wpływem i pod opieką MI stają i rozwijają się placówki przemysłowe, handlowe, banki itd.
    Słowem, Milicja niech przesiąknie wszystko i w duchu zdrowym uleczy, wzmocni i rozwinie dla większej chwały Bożej przez Niepokalaną i dla dobra ludzkości.

    Kadry decydują o wszystkim! Dziękuję Święty Maksymilianie!

  • 81

    Do czytelnika RN z Zawiercia o nieustalonym nazwisku

    Grodno, 12 IX 1924

    Wielmożny Panie!

    Proszę się nie zrażać tym, że oziębłość i złość panują, bo łaska Boża przez Niepokalaną silniejsza. Jeżeli nie chcą płacić za "Rycerza", to my chętnie darmo przesyłać będziemy, a Niepokalana skądinąd prześle na to miejsce ofiary.

    Celem Milicji Niepokalanej jest zdobyć cały świat, wszystkie serca i każde z osobna dla tej Królowej nie tylko nieba ale i ziemi, dać szczęście prawdziwe tym biednym nieszczęśliwym, którzy go szukają w przemijających rozkoszach tego świata - oto nasz cel.
    I Zawiercie dla Niepokalanej zdobyć trzeba, oto Pańska placówka. Modlitwą, dobrym przykładem i dobrocią, wielką słodyczą i dobrocią jako odblaskiem dobroci Niepokalanej walczyć trzeba. Ci ludzie, którzy poza Bogiem szczęścia szukają, to nieszczęśliwi, co omotani grzechem i wadami, gonią za szczęściem i szukają go tam, gdzie go znaleźć nie mogą, szukają tam, gdzie go nie ma.

    Też medalik Niepokalanej niech będzie bronią, a raczej tą kulką, którą każdy rycerz Niepokalanej się posługuje. Choćby kto był najgorszym, jeżeli tylko zgodzi się nosić na sobie Cudowny Medalik, dać mu go - my chętnie bezpłatnie prześlemy, ile będzie trzeba - i modlić się za niego, a przy sposobności dobrym słowem starać się pomału przywieść do ukochania Niepokalanej Matki całym sercem i uciekania się do Niej we wszystkich trudnościach i pokusach. Kto się szczerze do Niepokalanej modlić zacznie, ten i niebawem, a zwłaszcza w Jej święto, da się namówić do spowiedzi. Dużo jest zła na świecie, ale pamiętajmy, że Niepokalana potężniejsza i "Ona zetrze głowę węża piekielnego" [por. Rdz 3,15].
    Numerów z napisem "bezpłatny" na razie nie drukujemy, po prostu z braku czasu, ale może to się i z powrotem wprowadzi. W każdym razie wszędzie chętnie wyślemy tyle egzemplarzy, ile tylko będzie trzeba, a jeżeli kto nie może, niech nie płaci. Jeżeli zaś ma na wódkę, to oczywiście, że coś poświęcić powinien, bo inaczej - i nie doceni "Rycerza" i odrzuci bez czytania.

    Niech Niepokalana wspomaga w walce dla Niej.
    br. Maksymilian M. Kolbe.

  • 83a

    Do Józefa Tomasika

    Grodno, 23 XI 1924

    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Wielmożny Panie!

    Z Pańskiego listu jakoby nieco rozpaczy się przedziera z powodu kalectwa i chęć zupełnego rychłego zdrowia. Jest to naturalne, ale i tę chęć regulować trzeba i modląc się o zdrowie nie zapominać też o tym, co sam Pan Jezus w ogrójcu dodawał do prośby o uwolnienie Go z okrutnych mąk: "Ojcze mój! Jeżeli możliwe, niech odejdzie ode Mnie ten kielich; lecz nie jako Ja chcę, ale jako Ty" (Mt 26,39).
    I... nie odszedł kielich i Pan Jezus, Boży Syn, przecierpiał męki straszne. Pan Bóg wie lepiej, co jest nam pożyteczne, czy zdrowie czy choroba, czy bogactwo czy ubóstwo, czy sława czy zniesławienie. Można się modlić i trzeba w utrapieniu, ale zdać się też przede wszystkim na Bożą Wolę.

    Boć i jak długo może trwać kalectwo? - Tylko do śmierci. A jeżeli to ma przysporzyć chociażby tylko jeden stopień chwały w niebie - przez całą wieczność, to się nieskończenie opłaca. Życie minie szybko, i cierpienie przeminie, a wieczność trwać zawsze będzie. Opłaci się.

    Adres do Miejsca Piastowego: Zakład Ks. Ks. Michalitów|Miejsce Piastowe ad Iwonicz|Wojew[ództwo] Lwowskie [ 1 ].

    Matce Bożej Niepokalanej proszę się oddać jak dziecko najlepszej matce; we wszystkich kłopotach, cierpieniach i pokusach do Niej z prostotą się udawać, a Ona przeprowadzi przez to króciuchne życie szczęśliwie. O jaka potem słodka śmierć pod płaszczem Niepokalanej! Nikt z tych, którzy Ją kochają, nie zginie na wieki.
    Odwagi więc!

    Z głęb[okim] szacunkiem
    O. Maksymilian

    [ 1 ] W pomyłce św. Maksymiliana ("salezjanów" zamiast "michalitów") odnajdujemy echo dziejów Zgromadzenia Świętego Michała Archanioła (Michalitów), którego założyciel, bł. Bronisław Markiewicz (1842-1912), był najpierw salezjaninem, a jego nowe zgromadzenie otrzymało zatwierdzenie na prawie diecezjalnym 19 IX 1921.

  • edytowano 24 January

    102

    Do o. Alfonsa Kolbego

    Zakopane, 29 IX 1926

    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Drogi Bracie!

    W osobnej kopercie ślę list do Ciebie i w innej do administracji, bo nie wiem, czyś już na one misje nie ruszył.
    Warto sprawdzić, które czasopisma otrzymują w zamianę "Rycerza" a zaniedbały przychodzić; i upomnieć się. Przesyłam spis czasopism, którym warto zaproponować zamianą. - Także spis książek które może by się przydały do biblioteki redakcyjnej (zwłaszcza jako lektura duchowna prywatna dla braci). - Zamówiłem przed wyjazdem od OO. Redemptorystów "Żywot" i wszystkie dzieła (z wyjątkiem tych, które mamy) św. Alfonsa Ligourego. Chyba już przyszły. W zamian proponowałem albo zapłatę, albo wzmiankę w "Rycerzu" (do ich uznania). - Zdaje mi się, że prywatna lektura duchownych książek (zwłaszcza niedzielami) przyczynia się dużo do wyrobienia zakonnego braci. -
    Do kwoty przeznaczonej na misję (Kruc[jata] Mis[yjna]) [ 1 ] wedle ewidencji administracji trzeba doliczyć 30 zł. które wpłynęły przed prowadzeniem tej ewidencji; w rachunkach to uwzględniłem.

    Nowenny do Niep[okalanego] Pocz[ęcia] rękopis jest w przedziałce przy listach.
    W górnej szufladzie na lewo w biurku są książki Wyd[awniotwa] Bibl[ioteki] Domu Polskiego. Te trzeba złożyć pod klucz do kufra (klucz w przedziałeczkach środkowej szuflady) [ 2 ]. - Z czasem trzeba będzie sprawić szafkę zamykaną na klucz i tam poklasyfikowane książki i czasopisma z kufra umieścić.

    Kiedy wypada Missa mens[ilis] pro Benefactoribus itd. [ 3 ], zawsze powiadamiałem braci, by po rannych modlitwach razem koronkę franciszkańską należną wedle Konstytucji zmówili.
    Przyszły 2 klisze do kalendarza. Wiesz co znaczą?
    Pierwsza: Najprostszy sposób.
    -- Panie doktorze prawda, że jestem bardzo blada.
    -- Rzeczywiście.
    -- Więc co mam czynić?
    -- Niech pani sobie zmyje puder z twarzy.
    Druga: Doktor
    -- A czy pan ma apetyt?
    Pacjent (z ożywieniem):
    -- Może pan doktor ma co do zjedzenia.
    Tyle co do klisz.

    Pewna nauczycielka z Kresów chciała srebrny Medalik Cudowny i artystyczny i coś na ten cel przysłała; przy sposobności warto by kupić. Br. Gabriel [ 4 ] wie o tym (ta, której skradziono 1 000 zł i należność za "Dzieje Duszy").

    Ks. Kuleszo z Wilna wydawał kiedyś mariańskie pismo "Zorza Zaranna" [ 5 ] i nie ma już zamiaru wydawać. Obiecał przesłać katalog swych czytelników, by im można wsunąć "Rycerza". Można mu się przypomnieć.
    Tenże ks. Kuleszo zorganizował w Wilnie kolportaż "Przewodnika Katolickiego". Warto się wypytać o warunki i pchnąć przy "Przewodniku" też "Rycerza".

    Warto napisać do Zarządu Słownego "Narodowej Organizacji Kobiet" Warszawa, Nowy Świat 34, przedstawić ideały MI i "Rycerza" tj., by przez cześć Niepokalanej uzdrowić moralność i przez artykuły odpowiednie pogłębić wiedzę religijną wbrew postanowieniu masonów: "My religii katolickiej nie zwyciężymy rozumowaniem, tylko psuciem obyczajów" (teatr, kino, sztuka, literatura, mody itd.) i zaproponować polecenie członkiniom Organizacji (poparcie w szerzenie - może tak delikatniej), by prenumerowały i szerzyły "Rycerza".
    Warto zaproponować zamianę z pismem "Les Annales de Lisieux" [ 6 ] (materiał redakcyjny, bo opis nawróceń).
    Może by warto pomyśleć o kolportażu przez "Ruch" [ 7 ] Centrala w Warszawie, adres dokładny na dworcu kolejowy (nie wiem, jak to by poszło).

    Przepowiednie pogody dla "Rycerza" (jak w październikowym) są do grudnia na tym samym świstku gazety ("Głos Nar[odu]") [ 8 ] i warto je oddzielić od "Iskierek" [ 9 ].

    Skrudlika dziełko o masonerii [ 10 ] przyszło, by o nim zrobić wzmiankę; nie zapomnij czasem, boby się zraził.

    Po "Programie MI" w "Rycerzu", albo za gwiazdką (*), poniżej warto dodać, że i do administracji wprost można się zgłaszać, by się wpisać do MI.
    Warto polecić administracji, by do wszystkich seminariów duchownych wysyłała "Rycerza" choćby bezpłatnie, bo przecież z tych alumnów będą proboszczowie, od których będzie dużo zależeć. - Dopilnuj też, by czasem nie pominęli polskich biskupów w Ameryce.

    Alumn coś trzeciego roku teol[ogii] z Seminarium Śląskiego (Kraków, ul. Kopernika 26) ks. Aleksander Gruzy wpisał się dziś do MI i obiecał szerzyć między kolegami (jest ich 60). Ponieważ to są przyszli pasterze śląska zajmij się bliżej owym Guzym, gdy tam będzie pisywał. Dałem mu 20 dypl[omików] [ 11 ] i tyleż medalików.

    Zalewskiego [ 12 ] żadnego nie czekałem: był jeden Zalewski przez coś miesiąc i trzeba było go z tego samego powodu, "wystąpić".
    Oj ta falcówka!!

    Chyba nie wiesz, że lekarz wyznaczył mi na kurację minimum 3 miesiące i mówił, że stan o. Hugolina [ 13 ] był lepszy, któremu prolongował do 6 miesięcy.

    Mierz więc na dalszą metę.
    Memento.
    Twój
    br. Maksymilian

    [Dopiski] Franuś przyjechał?
    O. Witalis [ 14 ] był?
    O. Edmund [ 15 ] zna mój adres; był w Grodnie?
    Utrzymanie z leczeniem się kosztuje do 10 zł dziennie; intencje z "Rycerza" od 5 do 10 ślij.

    [ 1 ] Zob. Pisma, 107, przyp. 16.
    [ 2 ] Książki z serii "Biblioteka Domu Polskiego" wychodziły trzy razy w miesiącu w latach 1925-1939. Redaktorem i wydawcą był Ignacy Płażewski. Św. Maksymilian spełniał polecenia ówczesnych Konstytucji, które mówiły: "Książek o treści niemoralnej lub nieprzyzwoitej, albo zakazanych przez Kościół Rzymski nie wolno przechowywać ani w bibliotekach, chyba że pod zamknięciem, ani tym bardziej w celach pod ciężkimi karami, nakładanymi przez wizytatorów" - zob. Constitutiones Urbanae Ordinis Minorum Conventualium S[ancti] P[atris] Francisci, Mechliniae 1880, cap. V, tit. 11, n. 4. "Biblioteka Domu Polskiego" nie podpadała ściśle pod te rygory, ale Święty był zdania, że "zwyczajne powieści są pisane dla ogółu, a nie dla zakonników" - zob. Konferencje świętego Maksymiliana Marii Kolbego, Niepokalanów 1983, n. 239.
    [ 3 ] Msza za zmarłych Braci, Siostry, Krewnych i Dobrodziejów Zakonu - we wspólnocie zakonnej OO. Franciszkanów odprawia się ją w każdym miesiącu. W tym samym dniu, z nakazu ówczesnych Konstytucji, klerycy odmawiali psalmy pokutne, a bracia koronkę franciszkańską - zob. Konstytucje Urbańskie, cap. III, tit. 7, n. 10.
    [ 4 ] Br. Gabriel Siemiński.
    [ 5 ] Polska Bibliografia Maryjna od roku 1903 do 1955 Z. Szostkiewicza i S. Wesołego, Roma 1956, nie notuje takiego czasopisma. Chodzi o "Gwiazdę Zaranną" i jej redaktora ks. Adama Kuleszo.
    [ 6 ] "Les Annales de Sainte Thérèse de Lisieux" - miesięcznik, wychodzi w Lisieux od 1924 r.
    [ 7 ] Poprzez kioski powstałego w 1918 r. Polskiego Towarzystwa Księgarń Kolejowych "Ruch" SA, działającego początkowo wyłącznie na dworcach i stacjach PKP.
    [ 8 ] "Głos Narodu" - dziennik polityczno-społeczno-literacki, wydawany w Krakowie w latach 1893-1939 związany z Kurią Biskupią; założony przez Józefa Rogosza (1844-1896).
    [ 9 ] Dział w RN pt. "Iskierki" zawiera krótkie wiadomości z Polski i ze świata.
    [ 10 ] M. Skrudlik, Z tajemnic masonerii, Warszawa 1927 - zob. rec. RN 5 (1926) 346.
    [ 11 ] Dyplomików MI.
    [ 12 ] Zob. Pisma, 866, G.
    [ 13 ] O. Hugolin Czyż.
    [ 14 ] O. Witalis Jaśkiewicz.
    [ 15 ] O. Edmund Dulik.

  • @romeck powiedział(a):

    @Maria powiedział(a):

    b) Studiując również ruchy antyreligijne naszego wieku, ich źródła, metody, skutki ich [działalności] itd., rozróżniając w takich ruchach, co jest dobre, a co złe, gdyż nie ma innego, skuteczniejszego sposobu na zniszczenie złego ruchu, jak poznać, co dobrego on zawiera, i zastosować [to] natychmiast do naszej sprawy. Opuszczenia w tym względzie były przyczyną opłakanych skutków w Meksyku i Hiszpanii.
    (...)
    Wasz
    br. Maksymilian M-a

    Przewrotnie zauważę, że chyba w nadmiarze wykorzystuje tę mądrość nasz wróg.
    Na dodatek, przerzucając własne zło na naszą stronę.

    W Piekarach Śl. od lat rządzą ludzie jawnie wrodzy Kościołowi. Skutecznie wygrywają, co się da: od głównych wyborów (prezydent, rada miasta z przewodniczącym, a ostatnio z własnym posłem na Sejm, a po budżety obywatelskie.)
    Wiele razy mówiłem na spotkaniach pisowych i samemu posłowi, że dobre u niego i u nich jest to i to, i to, więc zróbmy TAK SAMO TO SAMO - grochem o ścianę...

    Idź jeszcze raz a tym razem powołaj się na świętego Maksymiliana.

  • 108

    Do o. Alfonsa Kolbego

    Zakopane, 2 XI 1926

    Dla Ciebie tylko
    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Drogi Bracie!

    I ja nieraz dziwiłem się, dlaczego mimo tyle mojej nieświadomości, błędów, nietaktów, słabości i tylu, tylu innych trudności jeszcze "Rycerz" istnieje, a nawet więcej niż inne czasopisma się rozwija. Stanąłem nieraz przy drzwiach sali maszyn i pytałem siebie: "Skąd to?". Jak tylko podniosłem wyżej oczy, miałem przed oczyma odpowiedź: "Niepokalana". Ona pokazuje, co potrafi. Im większa nasza niezdolność i potężniejsze przeszkody, tym więcej się okazuje, że to Ona sama czyni wszystko. W tym uznania leży źródło niebywałej potęgi rozwoju naszego Wydawnictwa. Zrozumiałeś to i wyraziłeś bardzo pięknie w "Od Wydawnictwa" numeru grudniowego [ 1 ].

    Drugą rzeczą bardzo ważną jest cel Wydawnictwa, by nim zawsze było staranie, aby zdobyć dla Niej cały świat i każdą duszę z osobna, która jest i będzie do końca świata, a nigdy ten przeklęty "dochód; jak to Ci opowiadałem, że jeden z naszych ojców sobie przedstawiał: "Już się dalej nie rozwijać, maszyn już dosyć; teraz będziemy mieli sobie dochód. Ot tak, środek wziąć za cel, a cel za środek. Oczywiście pierwszym już skutkiem jest zaraz "już się dalej nie rozwijać", niech sobie dusze giną, niech prasa diabelska rozwija się zastraszająco i sieje niewiarę i moralny brud, "my będziemy mieli sobie dochód`, ot folwarczek, tylko w innej formie. Oczywiście, że wtedy musiałoby przekleństwo św. O. Franciszka spaść i na tego rodzaju fabrykę zapewniającą spokojny byt jak ongiś przy folwarkach "panom" (tak nas we Włoszech zwano) Franciszkanom. Błogosławieństwem nieba byłoby wtedy rozlecenie się tej fabryki lub konfiskata niecnych rządów, by "panowie" bracia stali cię ubogimi Braćmi Mniejszymi i zabrali się do pracy nad dusz zbawieniem bodaj pod grozą, że inaczej nie będzie kawałka chleba, jeżeliby idea miłości Bożej i zbawienia jak najwięcej dusz przez Niepokalaną wygasła. - Piszę, do czego by w końcu doprowadziło zatracenie celu, bo kto wie, ilu ojców tak myśli, i może Ci się nadarzyć sposobność prostowania pojęć.

    Inna rzecz, że tym, którzy "quaerunt regnum Dei" [ 2 ], "et haec omnia adicientur" [ 3 ], ale muszą "quaerere" tylko "regnum Dei" [ 4 ] [por. Mt 6, 33; Łk 12, 31].

    Teraz coś na ucho: Czy czasem i o. Bonawentura nie ma podobnych poglądów? I czy N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjałowi [ 5 ] w podobnym świetle sprawy Wydawnictwa nie przedstawia? Obawiałem się jego poglądów jeszcze w Krakowie. A i może niektórzy z gwardianów albo z ojców pragnących strząsnąć z barków "alumnaticum" [ 6 ] wskazują, że przecież mamy drukarnię?... Czy może coś o tym słyszałeś, bo moje to tylko czyste domysły i przypuszczenia. Trzeba jednak zawczasu wiedzieć, gdyby tak było, żeby nie było przykrych niespodzianek. - Zresztą Niepokalana sama czuwa nad swoim Wydawnictwem. To wszystko na ucho tylko.

    N. O. Prowincjałowi napisałem, że OO. Jezuici wybudują Wydawnictwo osobne za 3 000 000 [zł]. O tym też nie bębnij, bo noże oni sobie tego nie życzą.

    Radbym oglądał treść błogosławieństwa [arcybiskupa] Szeptyckiego [ 7 ].

    3 XI 1926

    Co do Wydawnictwa w Nieszawie [ 8 ], niech Niepokalana sam kieruje tym wszystkim, bo i trudności będzie niemało np. hal maszyn budować w zimie się nie da i zresztą budowa będzie kosztować. Na miejscu można by coś więcej powiedzieć. Potem koszty przewozu i montażu i pytanie, jak tam są usposobione władze rządowe i skarbowe, a także, gdzie nie ma starostwa, robią trudności drukarniom.

    Twój
    br. Maksymilian

    [Dopisek] Św. Antoni pieniądze 120 zł przywiózł.

    [ 1 ] Zob. RN 5(1926) - art. Od Wydawnictwa w numerze grudniowym na wewnętrznej stronie okładki: "[...] Powstał [RN] w Krakowie, po ludzku sądząc, bez żadnej nadziei na przyszłość, jedynie w Twej opiece, o Niepokalana, całą pokładając ufność; powstał u stóp "Smętnej Dobrodziejki" i tam rozbijać musiał pierwsze, najtwardsze przeszkody - a Tyś go strzegła i dodawała sił. [...] Ostatnia tamże przeszkoda - powszechny drukarski strajk w podwawelskim Grodzie - zdawało się, że już, już stłumi jego wątłe, przed rokiem niespełna rozkwitłe, życie. [...] Aleś Ty, o Niepokalana, [...] przeprowadziła go [...] aż hen daleko na północny wschód [...], obdarzyłaś go, o przemożna Królowo, pierwszą drukarską maszyną, która, choć maleńka, jednak uniezależniła go od strajków i złej woli wrogów Twoich. [...] Mówiono: "Brak wam dobrego pióra, brak pieniędzy, brak pomocy - a "Rycerz" idzie!" [...] dziś stanął u kresu pierwszego pięciolecia. [...] I nie lęka się niczego. Ani kłopotów finansowych, bo skarbiec Opatrzności Bożej, przez Ciebie, jako wszelkie inne łaski, się przelewający, jest pełen i bezdenny. [...] Nie lękamy się i trudów, bo Ty nas wspierasz mocnym swym ramieniem. Ani złości lub podstępu, boś Ty, Niepokalana Dziewico, starła głowę piekielnego węża. Ani zmian lub przewrotów, bo Ty królujesz i królować będziesz zawsze, na wieki, o nieba i ziemi Królowo!"
    [ 2 ] Starają się o królestwo Boże.
    [ 3 ] I to wszystko będzie dodane.
    [ 4 ] Starać się (tylko) o królestwo Boże.
    [ 5 ] O. Bonawentura Podhorodecki.
    [ 5 ] O. Peregrynowi Haczeli.
    [ 6 ] Alumnatyk - świadczenia finansowe poszczególnych klasztorów na rzecz seminarium zakonnego.
    [ 7 ] Wśród błogosławieństw Episkopatu, zamieszczonych w RN od grudnia 1926 r. do sierpnia 1927 r. nie ma błogosławieństwa arcybiskupa obrządku greckokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego.
    [ 8 ] W czasie pobytu św. Maksymiliana w Zakopanem powstały różne projekty dotyczące dalszych losów Wydawnictwa, m.in. wznowiono projekt przeniesienia Wydawnictwa do klasztoru w Nieszawie.

  • 109

    Do o. Alfonsa Kolbego

    Zakopane, 7 XI 1926

    Dla Ciebie tylko
    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Drogi Bracie!

    Odpisuję po porządku: jak w Twym liście.
    Szkoda o. definitora [ 1 ]. Pozdrów go bardzo ode mnie. Ale Tobie coś na ucho powiem, by bracia się nie przestraszyli. Jest tu i o. Julian [ 2 ]. Byłem z nim przy analizie jego flegmy i na własne oczy widziałem te drobnoustrojowe potwory, prątki Kocha, które 500 000 Polaków do grobu pędzą. I o. Fordon zapewne je ma w plwocinach. Pluje do chusteczki: stąd i na ręce i na przedmioty się dostają i... do innych. Bacz (bo ja tego z wiedzą o. gwardiana [ 3 ] pilnowałem), by kucharze pilnie uważali, żeby jego talerze czy szklanki nigdy [ 4 ] innemu, zwłaszcza młodym, nie służyły. Te naczynia (i nóż, widelec, łyżki itd.) należy potem przegotować z 15 minut i oddzielnie myć. Boję się, czy br. Ewaryst [ 5 ] już trochę nie nabył. Podobnie bieliznę oddzielnie gotować. Tylko niech bracia najmniej o tym wiedzą, bo strach może jeszcze więcej zła zrobić.
    Z podobnej racji spal książki br. Bolesława [ 6 ].

    Co do mnie, bądź spokojny, bo też dawałem flegmę do analizy, ale w niej owych prątków nie ma, więc pozostałości po mnie nie są zarażone.
    Dobrze, że urgujesz o papier, bo dziś mówiłem tu z o. Żukowiczem TJ [ 7 ], prokuratorem ich Wydawnictwa i mówił, że ponoć w listopadzie ma być inflacja, ale dziwi się, że jej jeszcze nie ma. Można i może bardziej jeszcze wygląda "szarmancko" wystawić czek przelewowy z konta "Pochodni" na konto "Rycerza", a papierni łupnąć czek tylko "Rycerzowy", ale to niekonieczne. - Dokładny rachunek przyślą przy końcu. - Byle tylko o. Feliks [ 8 ] nie zastrzegł sobie zwrotu wedle kursu dolara, a w razie inflacji?... Grudniowy i styczniowy dochód powinien wystarczyć, byle fabryka nie grymasiła. Ona jednak liczy w złotych, bez względu na wahania dolara.

    Co do słania kopert, to nie wiem, czy koszt wysyłki by się wrócił, zwłaszcza że 2 zł papierowe podobno straciły wartość (?). Może by lepiej wyłuszczyć w "Rycerzu" lub lepiej jeszcze na osobnej kartce włożonej do każdego numeru całą sprawę (a może i o długach wspomnieć) i dodać czek z nadpisem ponad miejscem dla zaznaczenia kwoty "ofiara na wagon papieru" albo coś podobnego. Tu można by reflektować na tych, którzy pobierają "Rycerza" od hurtowników. A co na to o. Fordon? Jak on uważa, tak i zrobić warto. - Boję się, by się jednak zbytnio czytelnikom nie naprzykrzać. - Od Wydawnictwa o tym wspomnąć trzeba [ 9 ].

    O wyrzeczeniu się tytonia braciom piszę [ 10 ].

    Pakunek otrzymałem z drogimi listami. "Bóg zapłać" przez Niepokalaną, aleś Ty się obrabował przy tym.
    Bardzo się cieszę, że N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjał [ 11 ] tak docenia ważność placówki prasowej, Podobnie jest u OO. Jezuitów, choć tam 10 ojców pracuje w redakcji.

    Co do uwag:
    1) Czytam w "Od Wydawnictwa", że są tacy którzy nie czytając "Ryc[erza]" odkładają [go]. Przychodzi on do nich gratisowo. W kartce zaś reklamowej stoi, że dla bezpłatnych jest "Ryc[erz]" jedyną pociechą... Jeżeli zaś owymi gratisowymi nie są bezpłatni, to są nimi "w hołdzie" [ 12 ]. I ci mogliby się nawet obrazić. Zasadniczo moim zdaniem, lepiej chwalić (nie pochlebnie) gorliwych, by opieszali zapragnęli ich naśladować, niż ganić tych ostatnich, bo więcej much złapie się jedną łyżką miodu, niż całą beczką octu. (Tylko się nie trap, jak ja się trapiłem, gdy mnie krytykowano, choć sam o tę krytykę prosiłem).
    2) Sam niedawno zamieściłem wiersz na pierwszym miejscu, ale teraz obserwując psychikę czytelnika już bym tego nie zrobił, chyba, że wiersz jest tak oryginalny jak Pelca z Chin w majowym num[erze] [ 13 ]. Lepszy może żywy artykuł, na interlinie z podkreśleniami tj. tłustszym drukiem.
    3) Aha, jeszcze "Od Wydawnictwa". Uważając "Rycerza" za pismo dla wszystkich (Kapucynów, Reformatów i ich tercjarzy też), nic wspominałbym w "Od Wydawnictwa" o "Pochodni", ale tylko w dziale ogłoszeniowym, jak o innych pismach (w tej formie).
    4) Na str. 323 spotykam 2 razy słowo Niepokolanej. i podobnie na str. 246 "Pochodni". Zdaje mi się, że ktoś z zecerów jeszcze za mnie taką tworzył gramatykę.
    5) w "Iskierkach" figuruje nuncjusz papieski pod nazwiskiem Pacolli, a on się Pacelli nazywa. Zaznaczam to, bo usterki w nazwiskach (a więcej jeszcze w odnoszących się do Boga, Niepokalanej i świętych) bardziej rażą.
    6) Biorąc pod uwagę, ze czytelnicy "Rycerza" rekrutują się od katedry uniwersyteckiej do warsztatu robotnika i strzechy wieśniaczej, obawiam się, by jaka wieśniaczka przesylabizowawszy na str. 346 zdanie, że małpa pochodzi od człowieka, nie rozbębniła kumoszkom, że tak w "Rycerzu" wydrukowano i poparte powagą profesora [ 14 ]. Może lepiej wyraźnie dać i potępienie tego.
    7) Na str. 347 czytam większym drukiem: NOWOŚCI WYDAWNICZE i kropka, a dalej szczegóły tych nowości. Zdaje mi się, że i dwie poprzednie książki są nowością [ 15 ], a zwłaszcza Skrudlika, bo wydana przecież w roku przyszłym: 1927.
    Już dziś dziewiąty i wieczór, a jeszcze list nie wysłany, bo nie mogłem znaleźć czasu - zdawałoby się nieprawdopodobne. Więc:
    8) Na trzeciej stronie okładki wśród ofiar na "Rycerza" widnieje ofiara nie na "Rycerza", tylko na chleb św. Antoniego. Takich ofiar nie zaznaczałem, bo mogą sobie inni myśleć, że tym sposobem wspomagają "Rycerza" (ostatecznie w osobnej rubryce). Tak np.: z jednej miejscowości za medaliki i dyplomiki przesłano na Mszę św. niby to na "Rycerza", a raczej Milicję.
    Tylko się nie trap, jak to ja czasem robiłem, gdy mi podobnie pisano. I rób, jak sam uważasz, bo rozmowa celem wymiany zdań i wyjaśnień za pomocą listów dość trudna. Niepokalana niech Cię prowadzi, do Niej też często się zwracaj.

  • I jeszcze:
    Zapewne strzeżesz, by żaden numer "Głosu Narodu" [ 16 ] (no i innych pism) nie przepadł, by umożliwić oprawę roczników, bo do biblioteki redakcyjnej się zdadzą.

    Czyby nie warto powypisywać adresów z list łańcucha prasowego, podawanych w "Głosie Narodu" i posłać wszystkim numer okazowy "Rycerza" grudniowego.

    Br. Gabrielowi [ 17 ] powiedz, że serdecznie mu dziękuję za nadsyłane wieści i o jak najczęstsze proszą, bo ich wyglądam.
    Memento z okazji imienin br. Karola [ 18 ] nie pominąłem; i o br. Marcinie [ 19 ] 11 bm. pamiętał będę. Można im też to rzeknąć.
    Zdaje się, że na razie wszystko.

    Kończę, bo jeszcze pacierze czekają.

    Oremus ad invicem [ 20 ]
    Twój
    br. Maksymilian M-a Kolbe

    PS - O. gwardianowi [ 21 ] i innym poszczególnym a zwłaszcza o. definitorowi [ 22 ] serdeczne pozdrowienia.

    Dowiedz się czy moja korespondencja skierowana do administracji była załatwiona, bo dałem tam kilka nowych adresów, niektórzy już mi dali też pieniądze, a jednak ksiądz, z którym mieszkam [ 23 ], jeszcze ani "Rycerza", ani kalendarza nie otrzymał. Rozumiem nawał pracy administracji; więc też się nie dziwie, ale ci różni nowi prenumeratorzy mogą się i zdziwić!
    Tego, co popisałem, nie uważaj zbytnio za dyrektywę, ale rób jak Tobą Niepokalana pokieruje.

    W reklamowaniu "Rycerza" unikać podawania go jako organu MI, ale bębnić i trąbić, że on dla wszystkich: dyplomiki zaś MI pouczą, że "Rycerz" jest MI. organem. Taka "polityka" złowi dużo czytelników i pomału przerobi na członków MI.

    Myślę sobie: biednyś, bo jeżeli część biskupów przyśle błogosławieństwo, gdy "Rycerz" będzie na maszynie, to co wtedy? Ale ostatecznie można zaznaczyć, że do takiej daty te błogosł[awieństwa] wpłynęły. Zresztą kombinuj sam, bo gdzie kucharzy sześć, tam nie ma co jeść.

    [ 1 ] O. Melchiora Fordona, u którego choroba (gruźlica) czyniła widoczne postępy.
    [ 2 ] O. Julian Mirochna.
    [ 3 ] O. Maurycego Madzurka.
    [ 4 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
    [ 5 ] Br. Ewaryst Biegas.
    [ 6 ] Br. Bolesława Bezzubika, który 26 XI 1925 zmarł w Grodnie.
    [ 7 ] O. Andrzejem Żukowiczem TJ.
    [ 8 ] O. Feliks Wilk.
    [ 9 ] O. Alfons zaapelował o pomoc do czytelników RN w numerze grudniowym 1926 w art. Do naszych Czytelników: "Sprowadzamy cały wagon papieru na drukowanie «Rycerza»: wydatek na grube tysiące złotych, a my, wiecie o tym dobrze, funduszów żadnych nie mamy. Opieka Niepokalanej - skarbcem naszym. [...] Przede wszystkim regulujcie zaległe prenumeraty, choć częściowo, na ile Was stać. A potem ofiarę, czekiem, przekazem lub choćby w liście, mniejszą lub większą - na spłacenie papieru Rycerzowego! [...]".
    [ 10 ] List się nie zachował. Por. Pisma, 107.
    [ 11 ] O. Peregryn Haczela.
    [ 12 ] Wybitniejsze osobistości, np. biskupi, ministrowie itd. otrzymywały RN gratisowo, z zaznaczeniem przy adresie: "W hołdzie".
    [ 13 ] Wiersz Tak dusza moja, którego autorem jest Władysław Stanisław Pelc z Harbinu (Chiny) - zob. RN 5 (1926) 129.
    [ 14 ] Zakwestionowane zdanie brzmi: "Prof. Westenhöfer sądzi, że... małpa pochodzi od człowieka". Zob. RN 5 (1926) 346.
    [ 15 ] Dwie poprzednie książki to: 1) S. Janusz, Zgon Samona, poemat z pierwszych czasów Słowian, Łomża [brw.], 2) M. Skrudlik, Z tajemnic masonerii, Warszawa 1927.
    [ 16 ] Zob. Pisma, 102, przyp. 8. - Np. w "Głosie Narodu" z 6 XII 1926 znajdujemy jedną z kolejnych list łańcucha prasowego na fundusz propagandowy tego dziennika, zawierającą ok. 150 nazwisk z adresami. Byli to w większości księża, co było dla św. Maksymiliana okolicznością zachęcającą, by słać im okazowe numery RN.
    [ 17 ] Br. Gabrielowi Siemińskiemu.
    [ 18 ] Br. Karola Kowalskiego.
    [ 19 ] Br. Marcinie Warejce.
    [ 20 ] Módlmy się za siebie nawzajem.
    [ 21 ] O. Maurycemu Madzurkowi.
    [ 22 ] O. Melchiorowi Fordonowi.
    [ 23 ] Ks. Ignacy Jarek - zob. Pisma, 103.

  • @trep powiedział(a):
    109
    Zakopane, 7 XI 1926

    6) Biorąc pod uwagę, ze czytelnicy "Rycerza" rekrutują się od katedry uniwersyteckiej do warsztatu robotnika i strzechy wieśniaczej, obawiam się, by jaka wieśniaczka przesylabizowawszy na str. 346 zdanie, że małpa pochodzi od człowieka, nie rozbębniła kumoszkom, że tak w "Rycerzu" wydrukowano i poparte powagą profesora. Może lepiej wyraźnie dać i potępienie tego.

    Haha! Dobre.
    Strzechy wieśniacze od lat solą skrypturą! :)

  • edytowano 26 January

    @trep powiedział(a):
    W reklamowaniu "Rycerza" unikać podawania go jako organu MI, ale bębnić i trąbić, że on dla wszystkich:
    dyplomiki zaś MI pouczą, że "Rycerz" jest MI. organem.

    Taka "polityka" złowi dużo czytelników i pomału przerobi na członków MI.

    Znowu polityka. Taaaaakaaaaa! (Tak i w Amwayu robiliśmy.)
    I znowu do lokalnej, powiatowej: tak robił anty-PiS, a PiS podpisywał się jako.... PiS. :/

  • Ze 117

    Z Moskwy przyjdą druki antyreligijne. Zanotuj dobrze imię i nazwisko a także adres wysyłającego i mnie prześlij. Druków zaś owych i ilustracji niech żaden z braci nie ogląda, bo przecież nie mają do tego pozwolenia, a taki czasem zarzut czy ilustracja może zrobić wrażenie na długi czas.

  • 120

    Do braci zakonnych z Wydawnictwa RN w Grodnie

    Zakopane, 3 I 1927

    P[ochwalony] J[ezus] Ch[rystus]
    Drodzy Bracia Nowo Obleczeni! [ 1 ]

    Na Wasze listy nie odpowiedziałem nawet słownie będąc w Grodnie [ 2 ], bo zbyt dużo było spraw ogólniejszych do omówienia, więc i czasu nie stało. Dlatego chciałbym teraz przesłać Wam słów kilka.

    Bardzo mnie ucieszyło, że każdy z Was doznał szczerego i prawdziwego szczęścia w dniu obłóczyn. Jest to naprawdę szczęście głębsze i dające więcej pokoju, niż wszystkie szczęścia świata. Ale to szczęście nie jest istotą doskonałości. Musicie być przygotowani na okresy ciemności, niepokoju, niepewności, obaw, pokus, nieraz bardzo a bardzo natarczywych, i cierpień tak ciała jak i stokroć cięższych w głębi duszy. Bo gdyby nie było nic do zniesienia, za co byście do nieba poszli? Gdyby nie było pokus, nie byłoby i walki. Bez walki niemożliwe byłoby zwycięstwo, a bez zwycięstwa nie masz wieńca, nie masz nagrody [por. 1 Kor 9,25]. Więc bądźcie na to wszystko już teraz przygotowani.
    Nie ma się jednak czego lękać, bo zwyciężyć możemy [ 3 ] i musimy. Ale w jaki sposób?
    Otóż nie ufając nic sobie i oddając siebie, i wszystkie pokusy, i trudności Niepokalanej [ 4 ], na pewno zawsze [ 5 ] wyjdziemy zwycięsko (oczywiście musimy też i z naszej strony czynić, co tylko możemy, by nie upaść). Niepokalana nie potrafi opuścić swych dziatek.
    Szatan nie śpi i z dopuszczenia Bożego nieraz podsuwał Wam będzie różne "mądre" rady, wskazywał inne "niby obowiązki", inne "szczęścia", ale kto Niepokalaną szczerze, całym sercem pokocha, ten łatwo rozpozna i odpędzi wroga.
    Wiernie Jej służąc najbardziej też możemy przysłużyć się rodzinie, bo czyż Niepokalana nie potrafi bez porównania lepiej od nas im dopomóc? Jej oddawajmy wszystkich drogich naszemu sercu, a Ona, najlepsza Matka, najwięcej im dopomoże.

    A pomyślcie teraz, jak nam przyjemnie będzie na łożu śmierci, gdy będziemy mogli szczerze powiedzieć: Niepokalana, jam z miłosierdzia Twego dla Ciebie całe życie poświęcił, dla Ciebie pracował i cierpiał i dla Ciebie umieram. Jam Twój!!!... Jakiż pokój, jakie błogie szczęście w nadziei bliskiego ujrzenia Jej zalewać będzie serce?

    I jakież spotkanie w niebie?... O Drodzy Bracia, w chwilach walk ciężkich z trojakim wrogiem: ciałem, szatanem i światem, wspomnijcie na błogie szczęście obłóczyn i... na owo szczęście - przy śmierci.

    W życiu zakonnym nie patrzcie na złe przykłady pomnąc, że i pomiędzy Apostołami znalazł się Judasz, który nadużył tak wielkiej łaski powołania, ale naśladujcie najlepszych. Niech każdy z Was stara się jak najwięcej przyjemności zrobić Przen[ajświętszemu] Sercu Pana Jezusa i Niepokalanej i co dzień więcej, bo każda chwilka życia umyka bezpowrotnie, a czas próby na tym świecie króciutki.
    Kończę, bom się i tak już zbytnio rozpisał, życząc, byście tak pokochali Niepokalaną, żebyście bez Niej żyć już nie potrafili.

    Wasz w św. O. Franciszku
    br. Maksymilian M-a Kolbe

    PS - Przypominajmy sobie często, że zatwardzenie serc jest skutkiem nadużywania łask Bożych, dlatego św. Augustyn mówi: Boję się Boga przechodzącego tj. łaski Bożej przechodzącej, bym czasem jej nie zaniedbał i za to rachunku składać nie musiał.

    [ 1 ] Zob. Pisma, 117 przyp. 12.
    [ 2 ] Św. Maksymilian przerwał kurację w Zakopanem i przybył do Grodna 14 XII 1926 na pogrzeb br. Alberta Olszakowskiego. Na pogrzeb, który odbył się 13 XII, Święty już nie zdążył, ale zatrzymał się 3 dni w Grodnie, by omówić bardzo ważne sprawy związane z Wydawnictwem; chodziło o projektowane przeniesienie Wydawnictwa z Grodna do Nieszawy, Warszawy lub gdzie indziej. Z Grodna podążył do Nieszawy, zatrzymując się w Warszawie. Zob. Dzienniczek mszalny, 106; zob. też Pisma, 121.
    [ 3 ] W oryginale wyraz "możemy" podkreślony dwukrotnie.
    [ 4 ] Wyrazy: "nie ufając nic", "oddając siebie i wszystkie pokusy" oraz wyraz "Niepokalanej" - podkreślone dwukrotnie.
    [ 5 ] Wyraz "zawsze" podkreślony trzykrotnie.

  • 122

    Do o. Peregryna Haczeli

    [Zakopane, 7 I 1927] [ 1 ]

    Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale!
    Dziś otrzymałem od o. Alfonsa wiadomość o odpowiedzi N. O. Prowincjała w sprawie br. Ewarysta. Czuję się w obowiązku przesłać nieco wyjaśnień. Otóż, gdym zapytywał dra Kraszewskiego w Zakopanem o możliwości wyleczenia o. Melchiora wobec trzech dziur w płucach, mówił mi, że w tym stanie gruźlica jest bardzo udzielająca, tak że jeden i wszystkich zarazić może. Jest to bowiem gruźlica otwarta, więc laseczniki z plwocinami dostają się milionami do chusteczki, kieszeni i rąk. Przy drugim wyjęciu chusteczki, gdy plwocina już przyschła, całe powietrze dookoła już od nich pełne i wędrują po korytarzach i celach. I .tak co dzień. Dużo też się przyczynia okoliczność, jeżeli chory chodzi i roznosi tak wszędzie miliardy zarazków.

    Będąc na pogrzebie br. Alberta w Grodnie [ 2 ] zauważyłem, że sporo braci z tych, którzy gorliwiej i z większym poświęceniem pracują i zwłaszcza kierownicze zajmują stanowiska, ma już pewne początki choroby. Także br. Ewaryst, którego widziałem i w Warszawie, po przyjeździe do Grodna, dobrze się czuł i wyglądał, teraz jednak należy do tych właśnie gorliwszych i bardziej wyszkolonych, i dlatego przy większym przepracowaniu łatwiej mógł się zarazić. Br. Ewaryst to prawdziwa perła Wydawnictwa, posłuszny bardzo, miłujący modlitwę, zawsze miło uśmiechnięty jak anioł i kochający bardzo habit święty. Pytał mnie kiedyś jeszcze: "A gdybym ja kiedy zachorował, czyby mnie czasem nie wyrzucili?" Uspokoiłem go, by o tym nie myślał. On by na świecie już żyć nie potrafił i nie wiem, czyby takie coś jak opuszczenie Zakonu mógł przeżyć - to zbyt niepowszednio gorliwy zakonnik.

    Co do początków gruźlicy, a zwłaszcza mając na myśli br. Ewarysta, pytałem lekarza. Mówił, że to nic nie jest wielkiego. Innym razem posiedział, że "gruźlica to najgłupsza choroba, byle się w czas do niej zabrać". Trochę wypoczynku, lepszego pożywienia i powietrza, a już po chorobie. Mając to przed oczyma, chciałem po trochu braci gdzieś poza zarażone otoczenie wysyłać, by przychodzili do silniejszego zdrowia, pozbywali się nabytych zaczątków gruźlicy i wracali do pracy. Poleciłem w Grodnie wypytać lekarza dokładnie.

    Gdyby br. Ewaryst miał powrócić do domu, boję się bardzo, by i inni bracia przed ślubami (tylko dwóch ma śluby) nie obawiali się, żeby i im coś podobnego się nie wydarzyło i dlatego, albo zawczasu nie poszli gdzie indziej zapewnić sobie przyszłość, albo w zbytniej trwodze żyjąc (co jeszcze bardziej usposabia do zachorowania), nie ociągali się przed pracą, co przyczyniłoby się do nieposłuszeństwa, gdyby się któremu zdawało, że może ta czynność albo takie wysilenie w pracy go pozbawi zdrowia.
    Wreszcie br. Ewaryst to najbardziej wyszkolony maszynista drukarski, który nie oszczędzając się wcale dla Niepokalanej pierwszy stawał do pracy i poza godzinami nieraz, gdy było potrzeba, gorliwie robił tak, że wprawą przewyższył nawet br. Alberta. Teraz, gdy br. Ewaryst dla wzmocnienia zdrowia otrzymał polecenie sfolgowania w robocie i zastąpił go br. Seweryn Dagis, fachowy maszynista, zaraz pękła jedna część (mała) u maszyny, czego przedtem nie bywało.
    Wziąwszy pod uwagę, że drugą mniejszą maszynę obsługuje br. Mikołaj, zupełnie dla Zakonu niepewny, br. Ewaryst jest dla drukarni konieczny i choćby tysiące miały pójść na kurację, to z punktu czysto materialnego bardzo się jeszcze Wydawnictwu opłaci. - Mniej zrównoważony maszynista może przez jedną nieostrożność i całą maszynę od razu zniszczyć.
    Z wyłuszczonych więc powodów i że materialnie br. Ewaryst jest dla Wydawnictwa bardzo cenny i konieczny, by nie odstraszyć innych braci oblatów od pracy albo i naszego Zakonu, i przede wszystkim, że to naprawdę z niego teraz nie tylko pewny dla Zakonu brat, ale nadzwyczaj świątobliwy, drugi brat Leon (brat Jagnię) [ 3 ], bardzo proszę N. O. Prowincjała o łaskawe pozostawienie go w Zakonie. Mam nadzieję, że i on i inni wkrótce przyjdą do czerstwego zdrowia, tylko trochę wytchnienia może w innym konwencie, forsowniejszego odżywiania i wypoczynku, a wszystko będzie w porządku. I tak myślałbym po jednemu lub dwóch słać na wywczasy, bo w drukarni i czcionki - trucizna, i farby z aniliną - trucizna, i proch papieru w drukarni i w introligatorni źle działa, no i ślęczenie w administracji wymaga wytchnienia.

    Bardzo przepraszam N. O. Prowincjała, ale co do br. Ewarysta, to pomny na słowa Pana Jezusa: "proście a otrzymacie" [J 16, 24], tak długo prosił i błagał będę, aż otrzymam.

    [br. Maksymilian M-a Kolbe]

    [ 1 ] Datę przyjęto na podstawie listu św. Maksymiliana z 8 I 1927 (Pisma, 123). Jest to pierwsza redakcja listu do o. prowincjała.
    [ 2 ] Br. Ewarysta Biegasa.
    [ 3 ] O. Melchiora Fordona.
    [ 4 ] Zob. Pisma, 117, przyp. 2, oraz 120, przyp. 2.
    [ 5 ] Br. Mikołaj Lorenz.
    [ 6 ] Br. Leon, spowiednik i sekretarz św. Franciszka, dla swej słodyczy i prostoty zwany "bratem owieczką Bożą" - zob. Kwiatki św. Franciszka z Asyżu, Warszawa 1978, 34-37, 194.

  • Wklejam krótkie pismo, gdyż tu po raz pierwszy pojawia się Teresin (nb. czyż to nie musiał być akurat Teresin, skoro Święty był takim wielkim przyjacielem św. Tereni?)

    147

    Do Stanisława Półtoraczyka

    Grodno, 3 XI 1927

    Papiery otrzymałem i powiadamiam niniejszym o przyjęciu do Wydawnictwa "Rycerza Niepokalanej" na brata zakonnego. Proszę sobie tedy przygotować nieco ubrania i bielizny, by w zimie nie zmarznąć, bo przez kilka miesięcy jeszcze w świeckim ubraniu chodzić będzie trzeba. Następnie pościel i nieco grosza na ewentualny powrót, gdyby za trudno było dostosować się do przepisów zakonnych.
    Jednak tylu się dostosowuje i są szczęśliwi, więc przy pomocy Niepokalanej też będzie można być gorliwym zakonnikiem. Ponieważ Wydawnictwo przenosi się pod Warszawę (Teresin Sochaczewski), więc proszę około piętnastego bm. przesłać jeszcze zapytanie, gdzie przyjechać, bo wtedy dokładny dzień przenosin będzie już wiadomy. Zapytanie przesłać do Grodna jeszcze. Polecam Niepokalanej

    O. Maksymilian M-a Kolbe

  • Ja tylko dodam, że Święty "musiał" dostać od księcia ziemię na klasztor akurat w miejscowości o nazwie Teresin.

    149

    Do wojewody warszawskiego

    Niepokalanów, 9 II 1928

    Do
    Pana Wojewody w Warszawie

    w sprawie klasztoru OO. Franciszkanów w Niepokalanowie i wydawnictwa "Rycerz Niepokalanej" w nim istniejącego

    Klasztor OO. Franciszkanów w Niepokalanowie (p[oczta] Teresin Soch[aczewski]) uprasza niniejszym o łaskawe ustalenie charakteru naszej pracy wydawniczej jako zakonnej i duszpastersko-religijnej i spowodowania wycofania pisma wojewódzkiego L.PH. 223/1 z dnia 13 stycznia 1928 roku, doręczonego nam przez Starostwo dnia 3 lutego br. a zmierzającego do przekształcenia placówki naszej religijnej na zakład przemysłowy [ 1 ], gdyż:

    1) Nie mamy zamiaru prowadzić zakładu przemysłowego; nie byłoby to zgodne z duchem zakonnym w ogóle, a osobliwie [z duchem] naszego franciszkańskiego [zakonu], który z założenia swego na ubóstwie i ufności w Opatrzność się opiera.

    2) Celem naszej pracy, nawet prasowej, w Niepokalanowie jest jedynie szerzenie kultu Najświętszej Maryi Panny Niepokalanej, co uważamy za skuteczne lekarstwo przeciw szerzącej się dziś zastraszająco zarazie niemoralności prywatnej i publicznej;

    • nigdy zaś celem naszym nie był ani będzie zarobek, lub zarobkowe przedsiębiorstwo. Dowodem: choćby już ta niezwykle niska cena wydawanego przez nas miesięcznika "Rycerz Niepokalanej" 15 groszy egzemplarz o 32 stronach z kolorową okładką, rocznie zaś 1,50 zł. A nawet i tej drobnej kwoty nie uważamy za cenę, gdyż w pracy naszej kierujemy się zasadą służenia każdemu i przesyłania numerów pisma wszystkim, którzy sobie tego życzą, bez względu na to czy i ile zapłacić mogą. Na pokrycie zaś kosztów przyjmujemy dobrowolne ofiary, sami mieszkamy w drewnianych barakach, żyjemy z jałmużny i odnawiamy sobie najbardziej nawet prymitywnych udogodnień - i obok naszych ćwiczeń zakonnych - sami nad wydawaniem pisma się trudzimy pracując niejednokrotnie nad siły w duchu powołania naszego: byle jak najwięcej nieśmiertelnych dusz dla Niepokalanej zdobyć i tak je podźwignąć i naprawdę uszczęśliwić. Nie zatrudniamy żadnych świeckich robotników w żadnym dziale pracy, bo i nie stać nas na to a równocześnie zamówień z zewnątrz żadnych nie przyjmujemy: nie mamy bowiem zamiaru stanowić zakładu graficznego w pojęciu prawnym.
    • 3) Wszelkie środki u nas zastosowane lub zastosować się mające - służą jedynie i wyłącznie do powyżej omówionego celu.

    Z zasad powyższych mamy zaszczyt prosić Pana Wojewodę:

    1) o łaskawe ustalenie wyżej określonego charakteru naszej pracy na drodze urzędowej;

    2) o uznanie, że działalność nasza, jako stanowiąca wykonywanie reguły św. Franciszka, nie podpada pod rozporządzenie Pana Prezydenta z dnia 7 czerwca 1927 r. o prawie przemysłowym;

    3) o spowodowanie wycofania pisma Województwa L. PH. 223/1 z dnia 13 stycznia 1928 r. jako spowodowanego niewystarczającymi z naszej strony informacjami i skutkiem tego naszej pracy nie dotyczącego.

    O. Maksymilian M-a Kolbe
    przełożony klasztoru

    [Pieczęć okrągła] Sigillum Conventus Fratrum Min. S. Francisci Conv. Immaculatae Conceptionis B. M. V. Niepokalanów [ 2 ]

    [ 1 ] Na skutek odwołania potwierdzonego i popartego przez prowincjała, o. Kornela Czupryka, Ministerstwo Przemysłu i Handlu pismem z dnia 25 II 1928 nr PA 515 uchyliło decyzję Urzędu Wojewódzkiego: "Ministerstwo Przemysłu i Handlu na skutek odwołania przełożonego Klasztoru OO. Franciszkanów uchyla zaznaczoną decyzję Urzędu Wojewódzkiego, ponieważ drukarnia OO. Franciszkanów w osadzie Niepokalanowie, prowadzona wyłącznie w celu wydawania pism, zadaniem których jest jedynie tylko szerzenie kultu religijnego, oraz nie posługująca się pracą najemnych robotników, nie ma istotnych cech przemysłu, podpadającego pod przepisy rozporządzenia Prezydenta Rzeczypospolitej z dnia 7 czerwca 1927 r. o prawie przemysłowym (Dz. U. RP Nr 53, poz. 468)".
    Decyzja Ministerstwa Przemysłu i Handlu, ostateczna w trybie postępowania administracyjnego, została podana do wiadomości pismem wojewody warszawskiego z dnia 3 III 1928 L. PH 815/5.
    [ 2 ] Centralne miejsce pieczęci zajmuje postać Niepokalanej; po obu Jej stronach inicjały MI.

  • 153

    Do kandydata na brata zakonnego o nie ustalonym nazwisku

    Niepokalanów, 16 IV 1928

    Szanowny Panie!

    W odpowiedzi na list z dnia 10 bm. w sprawie przyjęcia do Zakonu uprzejmie donosimy, że tu w Niepokalanowie przyjmuje się tylko na braci zakonnych. Bracia poświęcają życie swe Niepokalanej w najrozmaitszych zajęciach przy Wydawnictwie jako to - oprócz obsługi domu - w administracji, zecerni, drukarni, introligatorni, elektrowni itp. Jeżeli Pan pragnie życie swe Niepokalanej poświęcić, to proszę przesłać następujące papiery: 1) świadectwo metryczne (wyciąg), 2) świadectwo lekarskie, 3) świadectwo moralności od księdza i 4) świadectwa (lub odpisy świadectw) szkolnych czy wojskowych.

    Polecając Niepokalanej
    pozostaje
    O. Maksymilian M-a Kolbe

  • 163a

    Do o. Bronisława Strycznego

    Niepokalanów, 12 XI 1928

    Drogi Broniu!

    Przesyłam Ci kłopot w formie br. Seweryna [ 1 ], który udając się po zakupy odzieżowe dla Niepokalanowa, nie będzie mógł pominąć i z jednego noclegu pod Twoją jurysdykcją.

    Czy pamiętasz o wzajemności... jeszcze z klerykatu?... Co jeszcze masz do podarowania Niepokalanowowi? Jeśli ładnie poprosisz, to może i co więcej przyjmę, ten motor, czy co innego.

    Twój
    br. Maksymilian

    [Dopisek] Pozdrowienia O. Jerzemu [ 2 ] i O. Julianowi [ 3 ] tj. ws[zystk]im.
    [ 1 ] Br. Seweryna Dagisa.
    [ 2 ] O. Jerzemu Wierdakowi.
    [ 3 ] O. Julianowi Mirochnie.

  • 171

    Do marszałka Józefa Piłsudskiego

    Niepokalanów, 19 III 1929

    Ekscelencjo
    Panie Marszałku!

    Z okazji Imienin Waszej Ekscelencji, my zakonnicy franciszkanie, pracujący nad wydawaniem miesięcznika "Rycerz Niepokalanej", który rozchodząc się w 100 000 egzemplarzy podbija serca polskie Niepokalanej, ślemy niniejszym serdeczne życzenia opieki Niepokalanej nad Waszą Ekscelencją zawsze i wszędzie - i w tej intencji Ojcowie we Mszy świętej dzisiejszej załączyli specjalne "Memento", a Bracia w liczbie 45 przyjęli Komunię świętą [ 1 ].

    Przełożony Klasztoru
    O. Maksymilian Kolbe

    [ 1 ] Dnia 17 V 1929 nadeszła odpowiedź marszałka na życzenia imieninowe następującej treści: "Sekretariat Osobisty Ministra Spraw Wojskowych L. 7872 /S. O., Warszawa, dnia 11 maja 1929. Pan Marszałek Piłsudski polecił mi złożyć klasztorowi OO. Franciszkanów w Niepokalanowie serdeczne podziękowanie za pamięć o jego imieninach. Kazimierz Ułakunow, Sekretariat Osobisty. Przewielebny Ks. Przełożony O. Maksymilian Kolbe, Niepokalanów p. Teresin Soch. - zob. Notatki [pamiętnik], z. V, 366, o. Alfonsa Kolbego.

  • @trep powiedział(a):
    Ja tylko dodam, że Święty "musiał" dostać od księcia ziemię na klasztor akurat w miejscowości o nazwie Teresin.
    149

    Aż pogóglałem.
    Klasztor założony został we wsi Paprotnia, wtedy leżącej w gminie Teresin w powiecie Sochaczew.

    W 1927 roku właściciel dóbr teresińskich książę Jan Drucki – Lubecki przekazał o. Maksymilianowi Kolbemu 5 mórg ziemi w Paprotni pod budowę klasztoru Niepokalanów, ...

    https://www.teresin.pl/paprotnia/
    oraz

    Jego historia sięga sierpnia 1927 roku, kiedy to ojciec Maksymilian Kolbe wraz z dwudziestoma współbraćmi z Grodna postanowił założyć to wyjątkowe miejsce w Paprotni, w gminie Teresin, w powiecie sochaczewskim, w obrębie archidiecezji warszawskiej.

    I dalej, bardzo naboku i polityczno - globalnie naczasie:

    ... Paprotnia Bankowa, leżąca przy dzisiejszej ulicy Sochaczewskiej. Ta część Paprotni nie wchodziła w skład dóbr nabytych w 1909 roku przez księcia Władysława Druckiego – Lubeckiego; była ona własnością banku i została przejęta za niespłacone długi zaciągnięte przez poprzednika Druckich – Lubeckich, Mieczysława Epsteina.

  • Zasadniczo Teresin to Niepokalanów.

    https://www.google.com/maps/search/niepokalanów/@52.2020013,20.4093868,3903m/data=!3m1!1e3?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI2MDEyOC4wIKXMDSoKLDEwMDc5MjA3MUgBUAM=

    Stoi jakaś tabliczka w środku miasta, z jednej strony Teresin, z drugiej Niepokalanów, ale to tak, jakby pomiędzy Bałutami a Polesiem tabliczkę postawić. Paprotnia jest nieco obok.

    A "musiał" być to Teresin, bo pewnie mu ziemię jak zwykle załatwiła Tereska.

  • @trep powiedział(a):
    Zasadniczo Teresin to Niepokalanów.

    https://www.google.com/maps/search/niepokalanów/@52.2020013,20.4093868,3903m/data=!3m1!1e3?entry=ttu&g_ep=EgoyMDI2MDEyOC4wIKXMDSoKLDEwMDc5MjA3MUgBUAM=

    Stoi jakaś tabliczka w środku miasta, z jednej strony Teresin, z drugiej Niepokalanów, ale to tak, jakby pomiędzy Bałutami a Polesiem tabliczkę postawić. Paprotnia jest nieco obok.

    A "musiał" być to Teresin, bo pewnie mu ziemię jak zwykle załatwiła Tereska.

    Ja tam widzę, że klasztor i bazylika między Biedronkami stoi! :)

  • Wklejam, gdyż Święty potwierdza moje spostrzeżenia, że Francuzi to brudasy:

    182

    Do Niepokalanowa

    Warszawa, 14 I 1930

    List 1. do braci]

    Zaczynam pisać, gdy pociąg ruszył już w stronę Krakowa, bo wyczytałem w liście o. Juliana [ 1 ], "by mu przesłać 100 dyplomików Krucjaty [ 2 ] i to "jak najprędzej".

    Nie opowiedziałem Braciom ani jak to było wczoraj i w Sochaczewie i w Warszawie, ani jak dzisiaj sprawy poszły, więc teraz, choć już nie przy kolacyjnym stole, coś wspomnę. W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki. Zauważyliśmy go i on nas. Biedaczek krępował się tęgo i spiesznie po nadejściu pociągu wcisnął [się] do wagonu - nic dziwnego.

    Dojeżdżając do Sochaczewa dostrzegliśmy czwórkę policjantów: komendant powiatowy na czele, a trzech za nim w linii. Po szczerym powitaniu, zawiadomił poczciwy komendant, że już teren w Sochaczewie przygotowany i rzeczywiście, referent od spraw paszportowych, a względnie jego zastępca wiedział już, że zależy nam na pospiesznym otrzymaniu paszportu, by na 9.30 zdążyć do pociągu na Warszawę, wątpił tylko, czy będzie komu podpisać o tej godzinie. Tymczasem do kasy skarbowej z kwitem ze starostwa dla wpłacenia 21 złotych za paszport ulgowy. W drodze spotyka nas wieśniak i wręcza 1 zł przepraszając, że więcej na razie za otrzymanego "Rycerza" dać nie może. Czynił to z takim uczuciem wdzięczności, że nie mogliśmy się powstrzymać od uwag, jak by to było w razie bolszewizmu.

    W kasie skarbowej w poczekalni obrazek Matki Bożej; piękny znak, że nowoczesne pogaństwo jeszcze nie całkiem tu się rozpanoszyło. Niepokalana sprawiła, że zastępca starosty jednak w czas się pokazał; było więc komu podpisać i tak na jedenastą stanęliśmy w Warszawie i zaczęliśmy się kręcić - dosłownie - za wizami, kręcić, bo pierwsze próby w poselstwach niemieckim i austriackim były bezskuteczne, gdyż nie w tym porządku należało wizy zdobywać. Jakoś widząc, że zbliża się pierwsza, czas zamykania konsulatów, siadamy do taksówki i ruszamy na plac Dąbrowskiego do włoskiej ambasady. Nastrój tu jakby sielankowy, kiedy tylko przemówiłem po włosku. Wkrótce i wiza była i opłata stopniała do połowy i szczere "buon viaggio" ("szczęśliwej podróży") pożegnało nas u wyjścia, następnie znowu na taksówkę i do Czechów na Koszykową. Niedawno tu się przenieśli czy pobudowali. Domy w stylu nowoczesnym, oryginalnym. Przeważają płaszczyzny i część dachu na kształt balkonu. System okienkowy. Po wypełnieniu formularza coś 2 złote z czymś wpłaty i wiza gotowa. Lecz i pierwsza już minęła, musieliśmy więc resztę odłożyć na wtorek.

    Rano około 10.30 weszliśmy do konsulatu francuskiego. Przepych i równoczesne zaniedbanie. Przy marmurowych kolumnach i suficie ozdobionym sztukaterią, rozerwana, podziurawiona firanka, a w świecznikach poczekalni brak sporo żarówek jakby po pogromie. Chciałem wmówić w siebie, że to "smak artystyczny", zwłaszcza że tonacja różnorodna fresków rzeczywiście miłe sprawiła wrażenie, lecz twarde zażądanie 40 zł 50 gr. za krótsze tylko załatwienie kilku spraw w Paryżu otrzeźwiło mnie myślą, że za to coś niby ze sztuki, choć niezbyt zgranej z celem urzędu, trzeba słono zapłacić. We włoskiej ambasadzie 8 zł 50 [gr], więc pięć razy mniej za pobyt na szereg dni. W konsulacie austriackim ograniczono się do znaczka i pieczęci na przejazd oświadczając, że można 24 godziny "przebywać". Potem do konsulatu niemieckiego. Załatwienie "bardzo grzeczne, 2 złote tylko opłaty z możnością przebywania przez 5 dni poza dniem wjazdu.
    Wreszcie bilet w Orbisie za 128 złotych III klasą od Zebrzydowic, i do domu pakować się.

    Jak mne pakował brat Hilary [ 3 ] i br. Kamil [ 4 ], i inni, to oni lepiej wiedzą, ja dopiero teraz badam, co wiozę i czynię odkrycia.
    Do Warszawy nic nadzwyczajnego. Zapoznałem się tylko w pociągu z adwokatem z Grudziądza [ 5 ], człowiekiem niezwykle pokornym i myślącym głębiej; zamówił on "Rycerza", dałem mu numer okazowy i poleciłem zwrócić się do Niepokalanowa. Obiecał też zjednać nowych czytelników, bo jak twierdził, dotąd "Rycerza" nie znał, lecz bardzo mu on się podobał, a klientelę ma sporą.
    Gryzmolę, bo pociąg wciąż trzęsie, może się nauczę później lepiej pisać w pociągu - nie wiem.
    Bardzo proszę o modlitwy, by Niepokalana kierowała całą podróżą sama i dowolnie [ 6 ].

    br. Maksymilian M-a Kolbe

    [ 1 ] O. Juliana Mirochny.
    [ 2 ] Franciszkańskiej Krucjaty Misyjnej - zob. Pisma, 107, przyp. 16.
    [ 3 ] Br. Hilary Łysakowski.
    [ 4 ] Br. Kamil Banaszek.
    [ 5 ] Nazwiska nie udało się ustalić.
    [ 6 ] W oryginale wyrazy "sama" oraz "dowolnie" podkreślone dwukrotnie.

  • @trep powiedział(a):
    182
    W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki.

    Czy to jak dziś by napisać:
    "... pojawił się ksiądz lefebrycki." ...? :)

  • Zgoła nic na ten temat nie wiem, ale wydaje mi się, że to porównanie nieco na wyrost. Lefebrystami przed SV2 z grubsza byli chyba wszyscy katolicy? Mariawizm pojawił się w następstwie jakiegoś objawienia?

  • edytowano 4 February

    @romeck powiedział(a):
    znaczy tyle po współczesnemu, że łatwiej / wygodniej się żyje bez maryjności w Kościele.

    Naprawdę? Bo pytania się mnożą:

    Jaki dowód/argument potwierdza tę tezę, czy ta teza jest prawdziwa, a może jest odwrotnie i osobnik "niemaryjny" dostaje w plery gdy "Ojciec zagniewany siecze", a z kolei z drugiej strony: czy zadaniem maryjności ma być utrudnianie życia w Kościele, czy może jednak coś innego?

  • @romeck powiedział(a):

    @trep powiedział(a):
    182
    W Błoniu na placyku, przed dworcem pojawił się ksiądz mariawicki.

    Czy to jak dziś by napisać:
    "... pojawił się ksiądz lefebrycki." ...? :)

    Nie. Mariawici to bardziej neo-protestanci. Wykrzywiają doktrynę, nie uznają papieża. Czyli droga w herezję.
    Lefebryści są bliżej schizmy niż herezji, ale jeszcze w łonie Kościoła.

  • 184

    Do Niepokalanowa

    Kraków, 15 I 1930

    List 2. do braci.

    Już nie zygzakuję, bom przy stoliku. Niech więc opowiem, co się stało dalej.

    W przedziale wagonu zastałem "słusznego" pana (dalej będę gryzmolił, bo [piszę] z Wiednia w drodze do Tarvisio, tj. 17 I rano w pociągu); powstał i przyjął "Rycerza", ale czytał .jakąś inną broszurkę. Przybyło też dwóch młodzieńców ze Skierniewic. Okazało się, że to studenci, czytelnicy "Rycerza". Jeden wychudły, zdolny kompozytor tang, ale kulejący na gruźlicę, drugi pełniejszy, rodzony brat suchotnika, zawołany i premiowany w zawodach sportowych. Rozgadaliśmy się o Bolszewii, braku głębszego myślenia u "bezbożników" sowieckich i w ogóle ateuszów, konieczności pierwszej rozumnej Przyczyny, obiektywności prawdy, stąd jej jedności i że jedna tylko religia może być prawdziwa. Ów "szerszy" pan z Warszawy pilnie nadstawiał ucha, gdyśmy rozmawiali, ale jakoś nie w smak mu poszła ta rozmowa może dlatego, że wspomnieliśmy też o tym, że są i tacy, którzy nie chcą prawdy znaleźć, by wygodniej żyć, dość że zabrał swoje manatki i przeniósł się do innego przedziału. Czemu jednak nie odważył się podać własnego zdania? - Biedny.

    Do Krakowa dojechałem przed czwartą, bo był to pociąg sezonowy, zakopiański, a nie ten, który przewidywaliśmy z rozkładu jazdy. Pobyłem na stacji i do klasztoru ruszyłem, gdy hejnał ogłaszał czwartą, sądząc, że pierwsza Msza św. o godzinie 4.30; zawiodłem się jednak i musiałem przeczekać do piątej. Tymczasem odprawiłem rozmyślanie i odmówiłem "pacierze", tj. cząstkę różańca.

    Jak mnie powitał w zakrystii o. Czesław [ 1 ], pisałem na pocztówce [ 2 ]. O. Samuel [ 3 ] poprowadził mnie po Mszy św. przed M[atkę] B[ożą] Bolesną [ 4 ] i do swej celi.

    Polak z Poznania, p. Pollak Roman [ 5 ], który ze mną jedzie w przedziale, zwraca uwagę, że ładne góry widać, a tu ja w liście jeszcze w Krakowie. Więc trzeba pospieszyć.

    Więc w drodze z Krakowa do Wiednia spotkałem w pociągu korespondenta zagranicznego "Głosu Narodu" [ 6 ], żydków jadących do Palestyny. Pieśni po hebrajsku śpiewali sobie. We Wiedniu odprawiłem Mszę św. u naszych [ 7 ] a także zdrzemnąłem się nieco, zjadłem na obiad "wurszt" [ 8 ] i wybrałem się do Mödlinga [ 9 ].

    [O. Maksymilian M-a Kolbe]

    [ 1 ] O. Czesław Kellar.
    [ 2 ] Zob. Pisma, 185. List, choć rozpoczęty wcześniej, został ukończony później niż pocztówka.
    [ 3 ] O. Samuel Rosenbaiger.
    [ 4 ] W kościele franciszkańskim w Krakowie znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej, "Smętnej Dobrodziejki", koronowany w 1908 r.
    [ 5 ] Roman Pollak - historyk literatury polskiej, profesor Uniwersytetu Poznańskiego.
    [ 6 ] "Głos Narodu" - zob. Pisma, 102, przyp. 8.
    [ 7 ] Franciszkański kościół pw. Świętej Trójcy w Wiedniu znajduje się przy ul. Alserstrasse 17.
    [ 8 ] "Wurst" - po niem. kiełbasa.
    [ 9 ] Dalszy ciąg karty ucięty - zawierał prawdopodobnie tylko podpis (na więcej nie było miejsca).

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.