W ramach zwolnień grupowych grupa Agora pożegnała się ze 140 pracownikami, z czego ponad 50 ze spółki wydającej "Gazetę Wyborczą". Firma nie ujawnia, ile osób rozstało się z nią w ramach dobrowolnych odejść.
(...) Jak przekazało nam biuro prasowe Agory, spółka Gazeta.pl pożegnała się z 46 osobami, Wyborcza – z 56, Eurozet Consulting – z 13, a w innych spółkach redukcja w sumie objęła 25 osób.
Źródło.
Dla niekorpo, to żadnych B2B (czyli na własnej działalności) tu nie ma, czyli uwzględniając 'dobrowolne odejścia' oraz B2B można zakładać, że skala jest znacznie wyższa. To jest spekulacja, bo tam były już fale zwolnień, a B2B zwalnia się najłatwiej.
A w tym czasie niezawodny i niezmordowany Cuchnowski listy pisze:
Na wewnętrzny mail Skalnickiej odpowiedział Wojciech Czuchnowski, wysyłając pismo do ponad 400 pracowników. Podniósł w nim m.in. kwestie: braku telefonu w newsroomie, potrzeby pracy stacjonarnej wydawców i dyżurnych w siedzibie przy Czerskiej.
Źródło.
W tle plotki o tym, że obietrzy grupy ochoczo rzuciły się sobie do gardła.
Przypomniał mi się rysunek satyryczny, gdzie Tytanic tonie, a jeden pasażerów pierwszej klasy podbiega do Kapitana i ma pretensję 'Dlaczego tamten ma miejsce przy oknie?!?'
Wszystkie kobiece pisemka i magazyny piałyby hymny pochwalne i puchły z dumy, ale tym razem chyba to przemilczą, bo Oskar poszedł do Niny Nawrockiej. Tej Nawrockiej. Siostry Prezydenta.
Poziom walki się zaostrza, po listach przyszedł czas na wlepki:
Wojciech Czuchnowski rozklejał wlepki w siedzibie Agory – na biurkach, ścianach i parkingu – ustaliły Wirtualnemedia.pl. Dotyczyły obrony Piotra Rogowskiego, prawnika "Gazety Wyborczej" od 34 lat. – Nie mam nic do powiedzenia, to wewnętrzne sprawy redakcji – komentuje Roman Imielski, pierwszy zastępca redaktora naczelnego.
(...) "Ręce precz od prawników 'Gazety Wyborczej'" – czytamy na wlepce. W dłuższym piśmie w tej samej sprawie autorzy, którymi są dziennikarze "Wyborczej", piszą, że deklarują pełne zaufanie do mecenasa Piotra Rogowskiego i jego zespołu, który "od 34 lat niezłomnie reprezentuje 'Gazetę Wyborczą'.
Aczkolwiek czasem entuzjazmu brak:
Nie walczyli o masowo zwalnianych dziennikarzy, a walczą o tłustego kota.
@Mania powiedział(a):
To ten, który "dzielnie walczył" m.in. z Rymkiewiczem?
Ten prawnik ma więcej takich osiągnięć.
Natomiast smaczków jest więcej, bo Solidarność zrobiła ankietę:
Z naszych informacji wynika, że ankietę na temat sytuacji w spółkach Agory wypełniło 75 pracowników zrzeszonych w "Solidarności" (w organizacji jest ich około 200). Było to 53 proc. członków związku z "Gazety Wyborczej" oraz 19 proc. z Gazeta.pl.
(...) Z ankiety wynika też między innymi, że 74 proc. myślało poważnie o zmianie pracy w ciągu ostatniego pół roku. Prawie połowa badanych (49 proc.) nigdy nie poleciłaby pracy w swojej spółce przyjacielowi. "Nie mam komu polecić pracy za tak małe pieniądze"; "Niepewność zatrudnienia, ewentualnie dla ludzi bezrobotnych"; "Wyborcza nie ma perspektyw na rynku w dłuższej perspektywie, podwyżki są właściwie niemożliwe", "Nie życzę pracy w 'Wyborczej' największemu wrogowi"; "Praca bez przyszłości, za kilka lat firma upadnie" – to tylko niektóre z opinii przytoczone w ankiecie związkowców
(...) Co na to zarząd Agory? – Trudno mi znaleźć jakiekolwiek logiczne wyjaśnienie dla zachowania tych związkowców z "Solidarności", którzy robią ankietę wewnątrz firmy, by w pierwszej kolejności dystrybuować jej wyniki na zewnątrz, dzielić się nimi z mediami i opinią publiczną. (...) – mówi nam Mikołaj Chrzan, członek zarządu Wyborczej i Agora.pl.
(...) – Trudno nam zatem oceniać w ogóle wiarygodność przedstawianych danych czy cytatów. Obie spółki zatrudniają ponad 700 osób, a ankieta była skierowana do związkowców i – jak podały media – wypełniło ją 75 osób, co może stawiać pod znakiem zapytania reprezentatywność jej wyników – ocenia.
(...) Anna Marucha, dyrektorka komunikacji korporacyjnej i rzeczniczka prasowa Agory, podkreśla, że firma zatrudnia ok. 2,5 tys. pracowników etatowych, w jej strukturach znajduje się wiele spółek z różnych obszarów biznesowych.
Natomiast niezawodny Czuchnowski walczy dalej:
– Znam tę ankietę i uważam, że nie jest ona reprezentatywna. Odpowiedzi udzielali związkowcy i to mniej niż połowa członków związku. Związkowcy, zwłaszcza w mediach, to pracownicy specyficzni, bardziej roszczeniowi, dla których ta praca niekoniecznie jest pasją, misją albo służbą
(...) – Według mnie "Gazeta Wyborcza" jest najlepszym miejscem dla dziennikarza piszącego, któremu zależy na pracy przy poważnych tematach. Pracowałem wcześniej w kilku redakcjach i nigdzie nie spotkałem się z tak dużym poszanowaniem dziennikarskiej niezależności, dbałością o wolność słowa, demokrację oraz interes publiczny. Nie znam redakcji, która tak odważnie tropiłaby nadużycia władzy, przeciwstawiała się naciskom i podejmowała trudne tematy.
Źródło
Okropnie złym człowiekiem jestem, bo mam dziką radość, jak bardzo Zarząd i Tłuste Koty oderwały się pracowników. A co do wypowiedzi Czuchnowskiego, to w dowolnej sekcie wszyscy czują się wyjątkowo wolni, tak długo, jak myślą tak jak nakazuje guru.
Nie wiem jak jest obecnie, bo już nikogo stamtąd nie znam, natomiast opis lat dziewięćdziesiątych to mieszanina sekty (ponoć potwierdzone pewnym audytem, który się nie odbył, bo audytor napisał, że sekt nie audytuje) z organizacją prawie mafijną (dziwne rozliczenia, stosowanie przemocy strukturalnej wynikające z pozycji rynkowej do zastraszania konkurentów zarówno osób i jak organizacji niewygodnych, poczucie całkowitej bezkarności wynikające z nieformalnych układów z władzą sądowniczą oraz Służbami).
Tyle są warte słowa Czuchnowskiego.
Znowu czegoś nie rozumiem w cyferkach, bo albo oszukiwali po wydzieleniu (np nie obciążano ich pełnymi kosztami) albo teraz im coś przywalili. Trzeba pamiętać, że wyniki tych spółek to działania księgowe w obrębie holdingu czyli mocno kreatywna przestrzeń.
No to Agora wystawiła rządowi rachunek za wsparcie:
Spółki z Grupy Agory: Wyborcza, Gazeta.pl, Grupa Radiowa Agory oraz Eurozet wniosły do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Domagają się prawie 135 mln zł odszkodowania za ponad trzyletnie opóźnienie we wdrożeniu przez rząd dyrektywy o prawach autorskich.
Źródło
Reszta to didaskalia.
Uczciwa cena, to mniej niż 10 mln za jeden rok.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
No to Agora wystawiła rządowi rachunek za wsparcie:
Spółki z Grupy Agory: Wyborcza, Gazeta.pl, Grupa Radiowa Agory oraz Eurozet wniosły do Sądu Okręgowego w Warszawie pozew przeciwko Skarbowi Państwa. Domagają się prawie 135 mln zł odszkodowania za ponad trzyletnie opóźnienie we wdrożeniu przez rząd dyrektywy o prawach autorskich.
Źródło
Reszta to didaskalia.
Uczciwa cena, to mniej niż 10 mln za jeden rok.
Myślałem że to trzyletnie opóźnienie w przyznawaniu reklam Skarbu Państwa.
(...) W konsekwencji o ile zysk EBITDA firmy nieznacznie wzrósł (z 53 do 53,7 mln zł), przy spadku marży w tym ujęciu z 15,2 do 14,7 proc., o tyle rentowność operacyjna poszła w dół z 6,4 mln zł zysku do 1,5 mln straty, zaś strata operacyjna pogłębiła się z 7,6 do 8,6 mln zł.
(...) Na koniec czwartkowej sesji giełdowej za akcję Agory płacono 8,64 zł, co dawało kapitalizację w wysokości 402,5 mln zł. Przez minione 12 miesięcy kurs spółki zmalał o 16 proc., za to w ciągu ostatnich trzech lat urósł o 7,1 proc.
Źródło
Czyli wzrosły przychody, ale akcje promocyjne nie przyniosły spodziewanych efektów, więc mamy stratę (w zalinkowanym materiale to jest sprytnie ukryte).
Z zarząd liczy, że z powodu roku wyborczego wpływy z reklam znacząco wzrosną.
Poziom niekompetencji w Agorze czasem mnie zaskakuje pomimo upływu lat:
W miniony piątek odbyła się cykliczna telekonferencja członków zarządu Agory z pracownikami, podczas której przedstawili kwartalne wyniki firmy i odpowiadali na pytania (można je było zadawać także anonimowo). Przebieg wydarzenia opublikowała sama Agora, omyłkowo zamieszczając nagranie telekonferencji na swoim oficjalnym kanale youtube’owym. Pojawiło się tam w środę po południu i było dostępne dla wszystkich użytkowników przez kilkanaście godzin.
Źródło.
Czyli mamy nagranie z wewnętrznego spotkania opublikowane na publicznym kanale! albo tam pracują debile albo to element wewnętrznych gierek w michnikoidalnym stylu.
W omówieniu ładnie zarysowano, że WP z Agorą się bardzo szorstko przyjaźnią, a w komentarzach jakieś aluzje do czegoś, co jest nazwane Agasii ale ponieważ nie ma z tym środowiskiem nic wspólnego od zeszłego tysiąclecia, więc nie wiem o co chodzi.
Milsza jest ta strata oraz fakt, że przychody z reklam są mniejsze niż ze sprzedaży wydań papierowych. Czyli GazWyb żyje z kroplówki prenumeraty instytucjonalnej!
A wydzielone spółki dzielą się dalej i urealniają swoje wartości, no z tym, że cały czas w stratach.
Jaja jak berety, bo oni nie rozumieją, że nie wszystko ma być dochodowe, jakiś tryb turboexcela im się włączył. Czyli droga pełnej katastrofy. Cenię takie korpowalki na tabelki!
@ms.wygnaniec powiedział(a):
A wydzielone spółki dzielą się dalej i urealniają swoje wartości, no z tym, że cały czas w stratach.
Jaja jak berety, bo oni nie rozumieją, że nie wszystko ma być dochodowe, jakiś tryb turboexcela im się włączył. Czyli droga pełnej katastrofy. Cenię takie korpowalki na tabelki!
+1000
Poza tym bardzo często problemem jest prawidłowe przypisanie kosztów i zysków do danego segmentu działalności, co może skutkować jego błędnym zakwalifikowaniem jako deficytowego,
(...) O spotkanie z połączonym zarządem spółek Wyborcza i Gazeta.pl poprosili pracownicy i działający w Agorze związkowcy. – Chcieliśmy usłyszeć, dlaczego zarząd wbrew wcześniejszym zapewnieniom przystąpił do praktycznej likwidacji działu prawnego "GW".
(...) Uczestnicy mieli do wyboru formę stacjonarną i zdalną.
– Ku zaskoczeniu wszystkich, na spotkanie przyszedł Adam Michnik, który z reguły nie bierze udziału w tego typu zebraniach. Natomiast Bartłomiej Chmiel połączył się zdalnie z siłowni, co przez wielu zostało odczytane jako przejaw lekceważenia. Jego wypowiedzi były chyba najstraszniejsze: wywodził, że obsługa prawna "GW" to nie nasza sprawa i nie mamy prawa się tą sprawą interesować – relacjonuje uczestnik spotkania, proszący o zachowanie anonimowości.
(...) Inny pracownik Agory opowiada: – Aleksandra Sobczak została zapytana, dlaczego zarząd nie odpowiedział na pismo Adama Michnika z pierwszej połowy lipca, w którym zwrócił się do zarządu o pozostawienie zespołu prawników "GW" pod kierownictwem Piotra Rogowskiego w dotychczasowym składzie. Początkowo mówiła coś, co było niezrozumiałe. Wtedy zapytano Adama, czy dostał odpowiedź od zarządu. Gdy stwierdził, że nie, Sobczak zaczęła tłumaczyć się ogólnie, że otrzymuje bardzo dużo korespondencji, mogła coś przeoczyć. Adam, wyraźnie zdenerwowany, wyszedł z sali.
Źródło
A później przypomniałem sobie co to za kanalia.
@los powiedział(a):
Tak, ten tekst wzbudza wyraźną sympatię do zarządu Agory.
U mnie na odwrót, szacunek dla Michnika, że ma swój honor i godność osobistą. I nie pozwoli sobą pomiatać przez takich chłystków i korposzczurów jak wspomniany Chmiel z siłowni. Do takich obślizłych "biznesmenów" odczuwam niezmiennie niechęć i wstręt od lat
@los powiedział(a):
Tak, ten tekst wzbudza wyraźną sympatię do zarządu Agory.
U mnie na odwrót, szacunek dla Michnika, że ma swój honor i godność osobistą. I nie pozwoli sobą pomiatać przez takich chłystków i korposzczurów jak wspomniany Chmiel z siłowni. Do takich obślizłych "biznesmenów" odczuwam niezmiennie niechęć i wstręt od lat
Eden, co ma brat Stefana bez ichika?
On, jak dla mnie, ma nabzdyczenie, urwyż połączony z pogardą, a okazuje to przez agresywne zachowania. Typowy chamuś w typie tow Szmaciaka.
Zachowujesz się jak egzaltowane idiotki lub inny Aleksander Małachowski z dowcipu o biednym sierocie.
Jedno w tym jest niepokojące, a mianowicie, że rachunek ekonomiczny zaczyna grać rolę, czyli zacietrzewienie spadnie...
List niejakiego Kąckiego (zasłynął kiedyś czynami lubieżnymi w redakcji) do Michnika, z dzisiaj. List otwarty, więc przeklejam z FB:
Szanowny Adamie
przeczytałem właśnie na łamach Press, że twój list napisany do zarządu Wyborczej, którą to gazetę zakładałeś przed laty, wylądował w spamie. Wstawiłeś się w tym liście, jak czytam, by w sposób przyzwoity potraktowali mecenasa Piotra Rogowskiego, który przez 30 lat wspierał w Wyborczej nas, dziennikarzy, niczym prawniczy szatan, a teraz korporacja Wyborczej chce dokonać na nim „optymalizacji kosztów”.
Adamie, chciałbym tu w kilku słowach doradzić Ci, co powinieneś zrobić, by Twoje listy do zarządu Wyborczej, jako redaktora naczelnego Wyborczej, były traktowane z należytym szacunkiem i uwagą. Spróbujmy zatem.
Mógłbyś taki list, w którym apelujesz o przyzwoitość, wysłać do działu łączności z czytelnikami Wyborczej, ale jak wiesz takiego działu już dawno nie ma, teraz jest forum prenumeratorów Wyborczej, na którym prenumeratorzy sami do siebie piszą i sami sobie odpowiadają. Na Twoim miejscu nie wchodziłbym tam w żadne spory, bo w najlepszym razie dostanie Ci się od „żydowskich pomiotów”, którzy na pewno wspierają ludobójstwo w Gazie, a jak wiesz nie ma środków, by to forum moderować.
Mógłbyś napisać do Wysokich Obcasów, bo dziewczyny są bardzo wrażliwe na przemoc, także wewnątrz-zakładową, ale jesteś mężczyzną, w zasadzie dziadersem, bo może nie wiesz, ale tak jesteś traktowany na obiekcie. Jeśli jednak wygra u dziewczyn chwilowy serwilizm, to może nawet ten list Ci puszczą, na przykład w rubryce „Męska końcówka”, ale jedynym skutkiem będzie nagroda dla Ciebie jako Czytelnika, czyli zestaw kosmetyków, może piling do twarzy, albo serum do pięt.
Do Dużego Formatu nie pisz, tam modlą się przy każdych zwolnieniach masowych, by „przyszli po sąsiada”, poza tym ciągle redukują im budżet i nie mają już wiele miejsca na reportaże i felietony, o listach nie wspominając. Poza tym, jak pamiętasz, z podobnego powodu odszedł stamtąd felietonista Krzysztof Varga.
Na pewno nie pisz do magazynu Książki. Po zwolnieniu Julka Kurkiewicza zatrudniono tam blogera książkowego, który będzie musiał dać zarobić innym blogerom i Twój list raczej nie zmieści się między recenzje książek znajomych ich znajomych.
Możesz spróbować do działu zagranicznego, ale mogą być zajęci kopiowaniem zachodnich gazet, w wersji skróconej oczywiście, bo już chyba za moich czasów zabrano im zagraniczne prenumeraty. Nie ma tam już chyba również żadnego korespondenta zagranicznego, dlatego pisanie do „opozycyjnej emigracji” także mija się z celem.
Spróbuj napisać do dziennikarza śledczego, ostatniego, który tam został, czyli do Wojtka Czuchnowskiego, ale nie wiem, czy to ma sens, bo Czuchnowski już ma, jak zapewne wiesz, postępowanie przed komisją zakładową, w sprawie za którą i ty się ujmujesz, czyli ujmowania się za mecenasem Piotrem Rogowskim i ponoć gryzie się Czuchnowski, czy nie przejść na wcześniejszą emeryturę.
Myślałem o dziale sportowym i na pewno Rafał Stec ujął by się za Tobą i mecenasem Rogowskim, bo lubił pięknie opisywać przegrane mecze, ale jak wiesz, a może nie wiesz, odszedł z Wyborczej na własną prośbę, przy kolejnych zwolnieniach masowych.
Myślałem o dziale kultury, ale zajęci są całodobowym recenzowaniem seriali i lataniem po premierach w Złotych Tarasach, co nie dziwi, bo mogą się na tych bankietach najeść, nim przyjdzie kolejna wypłata, poza tym pilnują w swoim dziale „poprawności politycznej”, a Ty i Twój list raczej nie zmieszczą się w takich ramach.
Możesz jeszcze wysłać list do „internetowego działu słów kluczowych SEO”, ale nie nadużywaj pojęć „debata”, „wolność”, „szacunek”, „dziennikarstwo”, „przyzwoitość”, bo te słowa nie sprzedają się w sieci, są mało pociągające i znów Twój list wyląduje w spamie.
Ale też nie przeszarżuj z tym pisaniem, bo i Ciebie postawią przed komisją zakładową, a ta, w najlepszym razie zaleci terapię, kurs empatii, w najgorszym uzna, że nie gwarantujesz komfortu i bezpiecznej przestrzeni na zakładzie. Weź też na komisję jakiegoś kumpla, bo gdy będziesz później przy wódce opowiadał przebieg komisji, nikt Ci nie uwierzy, w końcu jesteś tylko redaktorem naczelnym, a to jak już zauważyłeś, w korporacji gazetowej funkcja raczej symboliczna.
Kiedyś, przy jednej z kłótni, powiedziałeś mi, że gazeta to nie towar, to idea. Zapamiętałem to i nie tylko się zgadzam, ale nawet mocniej Cię w tym popieram. Obawiam się jednak, że przy twojej postawie moralnej pozostanie Ci w ostateczności znów napisać do Kiszczaka, znów coś o „pustych cepach”, i pewnie Kiszczak by to kolejny raz przeczytał, choćby dla uczty intelektualnej i pokazu nonkonformizmu, no ale do Kiszczaka poczta także już nie dochodzi.
Resztę napisałem Ci w dedykacji, w mojej ostatniej książce, co pominę, bo raczej nie nadaje się to do publicznej debaty
Wspieram i kibicuję
Twój były wydawca
MK Wyświetl mniej
Komentarz
"Mój Robaku," - powtarzał - czy to tylko prawda?!"
A tymczasem wychodzą dane o zwolnieniach:
Źródło.
Dla niekorpo, to żadnych B2B (czyli na własnej działalności) tu nie ma, czyli uwzględniając 'dobrowolne odejścia' oraz B2B można zakładać, że skala jest znacznie wyższa. To jest spekulacja, bo tam były już fale zwolnień, a B2B zwalnia się najłatwiej.
A w tym czasie niezawodny i niezmordowany Cuchnowski listy pisze:
Źródło.
W tle plotki o tym, że obietrzy grupy ochoczo rzuciły się sobie do gardła.
Przypomniał mi się rysunek satyryczny, gdzie Tytanic tonie, a jeden pasażerów pierwszej klasy podbiega do Kapitana i ma pretensję 'Dlaczego tamten ma miejsce przy oknie?!?'
Przyjemnie się ogląda
To tylko mokry sen MAGA, a panu Krzysztofowi zbyt szybko paluszki tańczą po klawiaturze. Nie pierwszy raz zresztą.
Cukierniczy Oskar dla Polki!
Wszystkie kobiece pisemka i magazyny piałyby hymny pochwalne i puchły z dumy, ale tym razem chyba to przemilczą, bo Oskar poszedł do Niny Nawrockiej. Tej Nawrockiej. Siostry Prezydenta.
https://x.com/ErykMistewicz/status/2031296738724553045
Sakiewiczówka jaka jest taka jest, ale miło przeczytać że w okolicach GazWyb czują ból d*py i pochylają się z troską nad nieskutecznością bojkotu.
https://www.wirtualnemedia.pl/reklamowy-bojkot-republiki-peka-tyle-zostalo-z-dawnych-deklaracji-marketerow,7261415221090496a?utm_source=email&utm_medium=newsletter&utm_campaign=getresponse
Poziom walki się zaostrza, po listach przyszedł czas na wlepki:
Aczkolwiek czasem entuzjazmu brak:
Źródło opisu tego cyrku.
To ten, który "dzielnie walczył" m.in. z Rymkiewiczem?
Ten prawnik ma więcej takich osiągnięć.
Natomiast smaczków jest więcej, bo Solidarność zrobiła ankietę:
Natomiast niezawodny Czuchnowski walczy dalej:
Źródło
Okropnie złym człowiekiem jestem, bo mam dziką radość, jak bardzo Zarząd i Tłuste Koty oderwały się pracowników. A co do wypowiedzi Czuchnowskiego, to w dowolnej sekcie wszyscy czują się wyjątkowo wolni, tak długo, jak myślą tak jak nakazuje guru.
Nie wiem jak jest obecnie, bo już nikogo stamtąd nie znam, natomiast opis lat dziewięćdziesiątych to mieszanina sekty (ponoć potwierdzone pewnym audytem, który się nie odbył, bo audytor napisał, że sekt nie audytuje) z organizacją prawie mafijną (dziwne rozliczenia, stosowanie przemocy strukturalnej wynikające z pozycji rynkowej do zastraszania konkurentów zarówno osób i jak organizacji niewygodnych, poczucie całkowitej bezkarności wynikające z nieformalnych układów z władzą sądowniczą oraz Służbami).
Tyle są warte słowa Czuchnowskiego.
https://www.wirtualnemedia.pl/to-dlatego-byly-zwolnienia-tyle-strat-mialy-wyborcza-i-gazeta-pl,7267149618538912a
Godnie.
Znowu czegoś nie rozumiem w cyferkach, bo albo oszukiwali po wydzieleniu (np nie obciążano ich pełnymi kosztami) albo teraz im coś przywalili. Trzeba pamiętać, że wyniki tych spółek to działania księgowe w obrębie holdingu czyli mocno kreatywna przestrzeń.
Chcą zaoszczędzić 30 baniek zwalniając 100 osób na śmieciówkach? Pomysłowe.
Te zwolnienia to nie były śmieciówki, to były UOPy.
No to Agora wystawiła rządowi rachunek za wsparcie:
Źródło
Reszta to didaskalia.
Uczciwa cena, to mniej niż 10 mln za jeden rok.
Myślałem że to trzyletnie opóźnienie w przyznawaniu reklam Skarbu Państwa.
Tak z kronikarskiego obowiązku:
Źródło
Czyli wzrosły przychody, ale akcje promocyjne nie przyniosły spodziewanych efektów, więc mamy stratę (w zalinkowanym materiale to jest sprytnie ukryte).
Z zarząd liczy, że z powodu roku wyborczego wpływy z reklam znacząco wzrosną.
Poziom niekompetencji w Agorze czasem mnie zaskakuje pomimo upływu lat:
Źródło.
Czyli mamy nagranie z wewnętrznego spotkania opublikowane na publicznym kanale! albo tam pracują debile albo to element wewnętrznych gierek w michnikoidalnym stylu.
W omówieniu ładnie zarysowano, że WP z Agorą się bardzo szorstko przyjaźnią, a w komentarzach jakieś aluzje do czegoś, co jest nazwane Agasii ale ponieważ nie ma z tym środowiskiem nic wspólnego od zeszłego tysiąclecia, więc nie wiem o co chodzi.
https://www.wirtualnemedia.pl/gazeta-wyborcza-mocno-pod-kreska-zwolnila-ponad-100-osob,7305724947118432a
Milsza jest ta strata oraz fakt, że przychody z reklam są mniejsze niż ze sprzedaży wydań papierowych. Czyli GazWyb żyje z kroplówki prenumeraty instytucjonalnej!
A wydzielone spółki dzielą się dalej i urealniają swoje wartości, no z tym, że cały czas w stratach.
Jaja jak berety, bo oni nie rozumieją, że nie wszystko ma być dochodowe, jakiś tryb turboexcela im się włączył. Czyli droga pełnej katastrofy. Cenię takie korpowalki na tabelki!
+1000
Poza tym bardzo często problemem jest prawidłowe przypisanie kosztów i zysków do danego segmentu działalności, co może skutkować jego błędnym zakwalifikowaniem jako deficytowego,
Interco -Trudne Sprawy 😅
Aż mi się przez chwilę żal zrobiło:
Źródło
A później przypomniałem sobie co to za kanalia.
Tak, ten tekst wzbudza wyraźną sympatię do zarządu Agory.
U mnie na odwrót, szacunek dla Michnika, że ma swój honor i godność osobistą. I nie pozwoli sobą pomiatać przez takich chłystków i korposzczurów jak wspomniany Chmiel z siłowni. Do takich obślizłych "biznesmenów" odczuwam niezmiennie niechęć i wstręt od lat
Eden, co ma brat Stefana bez ichika?
On, jak dla mnie, ma nabzdyczenie, urwyż połączony z pogardą, a okazuje to przez agresywne zachowania. Typowy chamuś w typie tow Szmaciaka.
Zachowujesz się jak egzaltowane idiotki lub inny Aleksander Małachowski z dowcipu o biednym sierocie.
Jedno w tym jest niepokojące, a mianowicie, że rachunek ekonomiczny zaczyna grać rolę, czyli zacietrzewienie spadnie...
Bierzcie też pod uwagę demencję
List niejakiego Kąckiego (zasłynął kiedyś czynami lubieżnymi w redakcji) do Michnika, z dzisiaj. List otwarty, więc przeklejam z FB:
Szanowny Adamie
przeczytałem właśnie na łamach Press, że twój list napisany do zarządu Wyborczej, którą to gazetę zakładałeś przed laty, wylądował w spamie. Wstawiłeś się w tym liście, jak czytam, by w sposób przyzwoity potraktowali mecenasa Piotra Rogowskiego, który przez 30 lat wspierał w Wyborczej nas, dziennikarzy, niczym prawniczy szatan, a teraz korporacja Wyborczej chce dokonać na nim „optymalizacji kosztów”.
Adamie, chciałbym tu w kilku słowach doradzić Ci, co powinieneś zrobić, by Twoje listy do zarządu Wyborczej, jako redaktora naczelnego Wyborczej, były traktowane z należytym szacunkiem i uwagą. Spróbujmy zatem.
Mógłbyś taki list, w którym apelujesz o przyzwoitość, wysłać do działu łączności z czytelnikami Wyborczej, ale jak wiesz takiego działu już dawno nie ma, teraz jest forum prenumeratorów Wyborczej, na którym prenumeratorzy sami do siebie piszą i sami sobie odpowiadają. Na Twoim miejscu nie wchodziłbym tam w żadne spory, bo w najlepszym razie dostanie Ci się od „żydowskich pomiotów”, którzy na pewno wspierają ludobójstwo w Gazie, a jak wiesz nie ma środków, by to forum moderować.
Mógłbyś napisać do Wysokich Obcasów, bo dziewczyny są bardzo wrażliwe na przemoc, także wewnątrz-zakładową, ale jesteś mężczyzną, w zasadzie dziadersem, bo może nie wiesz, ale tak jesteś traktowany na obiekcie. Jeśli jednak wygra u dziewczyn chwilowy serwilizm, to może nawet ten list Ci puszczą, na przykład w rubryce „Męska końcówka”, ale jedynym skutkiem będzie nagroda dla Ciebie jako Czytelnika, czyli zestaw kosmetyków, może piling do twarzy, albo serum do pięt.
Do Dużego Formatu nie pisz, tam modlą się przy każdych zwolnieniach masowych, by „przyszli po sąsiada”, poza tym ciągle redukują im budżet i nie mają już wiele miejsca na reportaże i felietony, o listach nie wspominając. Poza tym, jak pamiętasz, z podobnego powodu odszedł stamtąd felietonista Krzysztof Varga.
Na pewno nie pisz do magazynu Książki. Po zwolnieniu Julka Kurkiewicza zatrudniono tam blogera książkowego, który będzie musiał dać zarobić innym blogerom i Twój list raczej nie zmieści się między recenzje książek znajomych ich znajomych.
Możesz spróbować do działu zagranicznego, ale mogą być zajęci kopiowaniem zachodnich gazet, w wersji skróconej oczywiście, bo już chyba za moich czasów zabrano im zagraniczne prenumeraty. Nie ma tam już chyba również żadnego korespondenta zagranicznego, dlatego pisanie do „opozycyjnej emigracji” także mija się z celem.
Spróbuj napisać do dziennikarza śledczego, ostatniego, który tam został, czyli do Wojtka Czuchnowskiego, ale nie wiem, czy to ma sens, bo Czuchnowski już ma, jak zapewne wiesz, postępowanie przed komisją zakładową, w sprawie za którą i ty się ujmujesz, czyli ujmowania się za mecenasem Piotrem Rogowskim i ponoć gryzie się Czuchnowski, czy nie przejść na wcześniejszą emeryturę.
Myślałem o dziale sportowym i na pewno Rafał Stec ujął by się za Tobą i mecenasem Rogowskim, bo lubił pięknie opisywać przegrane mecze, ale jak wiesz, a może nie wiesz, odszedł z Wyborczej na własną prośbę, przy kolejnych zwolnieniach masowych.
Myślałem o dziale kultury, ale zajęci są całodobowym recenzowaniem seriali i lataniem po premierach w Złotych Tarasach, co nie dziwi, bo mogą się na tych bankietach najeść, nim przyjdzie kolejna wypłata, poza tym pilnują w swoim dziale „poprawności politycznej”, a Ty i Twój list raczej nie zmieszczą się w takich ramach.
Możesz jeszcze wysłać list do „internetowego działu słów kluczowych SEO”, ale nie nadużywaj pojęć „debata”, „wolność”, „szacunek”, „dziennikarstwo”, „przyzwoitość”, bo te słowa nie sprzedają się w sieci, są mało pociągające i znów Twój list wyląduje w spamie.
Ale też nie przeszarżuj z tym pisaniem, bo i Ciebie postawią przed komisją zakładową, a ta, w najlepszym razie zaleci terapię, kurs empatii, w najgorszym uzna, że nie gwarantujesz komfortu i bezpiecznej przestrzeni na zakładzie. Weź też na komisję jakiegoś kumpla, bo gdy będziesz później przy wódce opowiadał przebieg komisji, nikt Ci nie uwierzy, w końcu jesteś tylko redaktorem naczelnym, a to jak już zauważyłeś, w korporacji gazetowej funkcja raczej symboliczna.
Kiedyś, przy jednej z kłótni, powiedziałeś mi, że gazeta to nie towar, to idea. Zapamiętałem to i nie tylko się zgadzam, ale nawet mocniej Cię w tym popieram. Obawiam się jednak, że przy twojej postawie moralnej pozostanie Ci w ostateczności znów napisać do Kiszczaka, znów coś o „pustych cepach”, i pewnie Kiszczak by to kolejny raz przeczytał, choćby dla uczty intelektualnej i pokazu nonkonformizmu, no ale do Kiszczaka poczta także już nie dochodzi.
Resztę napisałem Ci w dedykacji, w mojej ostatniej książce, co pominę, bo raczej nie nadaje się to do publicznej debaty
Wspieram i kibicuję
Twój były wydawca
MK Wyświetl mniej