Ja jeszcze nie wiem nic z Kapituły Gen[eralnej], chociaż już 11, ale niezadługo zapewne coś z wiadomości do Port Saidu przyjdzie. W każdym razie ufam, że jakkolwiek ona się odbyła, Niepokalana swoje plany przeprowadzi, bylebyśmy tylko co dzień w każdym naszym obowiązku, czy dużym czy małym, starali się coraz doskonalej zgadzać się z Jej Wolą i pełnić Jej Wolę, a nie naszą, chociażby nawet bardzo i bardzo mądrą się wydawała. Ofiara z własnej woli to ofiara najtrudniejsza, ale też i najmilsza Panu Bogu, bo to ofiara z całej naszej istoty. Idąc tą drogą zapewne najprędzej przez Niepokalaną i w Niej uświęcimy siebie i zdobędziemy cały świat dla Niepokalanej, a w Niej dla Jezusa, a w Nim dla Boga, Trójcy Przenajświętszej.
Niepokalana musi być i to jak najprędzej Królową wszystkich i ludzi, i zgromadzeń, i każdego z osobna. Kto uprze się i nie podda się Jej panowania, ten zginie, kto zaś uzna Ją za Królowę i ruszy jako rycerz na podbój świata dla Niej, ten będzie żyć, kwitnąć i rozwijać się coraz bujniej. To dotyczy każdej duszy, każdego zgromadzenia i każdej istoty zbiorowej (zakony, stowarzyszenia religijne, państwa itd.).
Mało dopisuję, bo niezadługo list ruszy, a potem... przechadzka ogólna do Piasecznicy. W chwili wolniejszej coś więcej może popiszę. Wczoraj odwiedziłem chorego brata Leopolda [ 2 ] operowanego na przepuklinę. Już mu lepiej. W tych dniach odwiedzę jeszcze dwóch braci leżących w szpitalu w Warszawie [ 3 ]. Rozłożyłem sobie czas tak, że do południa przebywam w celi i przyjmuję braci, którzy mają mi co do powiedzenia, poradzenia się itd., a po południu pragnę zwiedzić każde miejsce, każdy warsztat pracy i odwiedzić każdego przy pracy czy to we dnie, czy w nocy.
Napisano Wam już ponoć, że mimo ograniczeń będzie mógł Niepokalanów posyłać co miesiąc 1.500 jenów do Japonii. Władze bowiem doceniają nasze wysiłki misyjne i bynajmniej nie są tak "masońskie" jakby się zdawało. Dość zaznaczyć, że samo Ministerstwo Oświaty przysłało przedstawiciela z zaproszeniem do wspólnej współpracy nad wytępieniem bolszewizmu i wolnomyślicielstwa. Nawet proponowano nam zasiłki dla M[ałego] D[ziennika] (o czym chyba już pisałem), tylkośmy odmówili.
Bądźcie spokojni, kochajcie się wzajemnie znosząc wzajemne usterki, by pogoda ducha pociągała dusze pogan do Niepokalanej. Przy pomocy Niepokalanej wszystko możemy nie tylko zrobić, ale i znieść (choć to jest trudniejsze).
W Niepokalanej
br. Maksymilian M-a
[Dopisek] Mina sama ni kokoro de yoroshiku [ 4 ].
[ 1 ] Dopisek do niezachowanego listu z Niepokalanowa do Mugenzai no Sono. Dnia 16 VII 1936 zakończyła się kapituła prowincjalna w Krakowie, na której wybrano św. Maksymiliana gwardianem Niepokalanowa. Tekst PS pisany w jakiś czas potem.
[ 2 ] Br. Leopolda Żuka.
[ 3 ] Br. Barnabę Borunia i br. Baltazara Strużewskiego.
[ 4 ] Pozdrawiam Was wszystkich z całego serca.
Dziecko Drogie, kochajmy Niepokalaną co dzień więcej i więcej. Tu nie ma i nie może być granicy, a Ona coraz bardziej oczyszczać będzie serce nasze z naturalizmu i przemieni w siebie. Cześć Niepokalanej, to tajemnica, której wielu nie zna jeszcze, a raczej zna i praktykuje tylko powierzchownie, a tymczasem to jest z woli Bożej istota całej świętości.
Trzymaj się, Dziecko, spokojnie wszystkiego [ 1 ], com ci w sprawie duszy kazał. Nie myśl już o tym, co było, czy przeszłe spowiedzie dobre i bądź spokojny, że Niepokalana sama Cię prowadzi i doprowadzi nie na zatracenie, ale naprawdę na zbawienie duszy. Bądź tylko posłuszny ślepo i przekonany, że Niepokalana jest z Ciebie zadowolona i to zawsze. Ja Cię rozumiem dobrze i nakazuję być spokojnym i nie trapić się. I nie tylko do tego czasu, kiedym mówił, można być spokojnym, ale i w przyszłości [ 2 ] także można i trzeba.
Módlmy się nawzajem.
Miłość Niepokalanej polega nie tylko na akcie poświęcenia się choćby odmówionym z wielkim zapałem, lecz na znoszeniu wielu wyrzeczeń i na pracy dla Niej bez wytchnienia. Wszystko jednak zależy od tego, czy, kiedy, jak i jak długo Ona sama tego chce.
Oryg.: rkps AN. Jedna karta jednostr. zapis. Uwaga: adresat wyciął środkowy fragment tekstu, wskutek czego karta została podzielona na trzy części, z których tylko dwie - skrajne - się zachowały.
[Niepokalanów, marzec 1937] [ 2 ]
Maryja
Drogie moje Dziecko,
W memento Mszy św. pomiędzy innymi intencjami i Ciebie raz na zawsze biorę - dobrze? [Kochaj Niepokalaną całym sercem, często do Niej się zwracaj aktami strzelistymi, choćby tylko myślą] [ 3 ], a Ona nauczy Cię odpłacić się Panu Jezusowi bezbrzeżną miłością za miłość okazaną na krzyżu i w Przen[ajświętszym] Sakr[amencie] Ołtarza. Praktycznie miłość polega na Posłuszeństwie św.
O. Maksymilian
[ 1 ] Wskazuje na to uwaga św. Maksymiliana na odwrocie karty: "Br. Felicissimus".
[ 2 ] Czas i miejsce ustalono według oświadczenia adresata.
[ 3 ] Tekst wycięty i obecnie zaginiony, który jednak takie miał brzmienie według oświadczenia adresata.
Co do powodu zwolnienia, to chyba odczuwasz sam, że zachowanie ślubów nie było Ci łatwe. Taki na przykład wyjazd bez pozwolenia do domu był bez wątpienia przełamaniem posłuszeństwa zbyt daleko już posuniętym, a zdobycie groszy na bilet jaskrawo kłóciło się ze ślubem ubóstwa. A słyszałem, że i trzeci ślub też nie był zupełnie nietknięty. A przecież wyłamanie się chociażby tylko spod jednego ślubu już nie zgadza się zupełnie z zakonnością.
Zamiast więc być obowiązanym do ślubów i nie zachowywać ich wiernie, lepiej jest bez wątpienia być zwolnionym z tego obowiązku. Dlatego też dla dobra Twej własnej duszy zostałeś z Zakonu zwolniony.
Trzymaj się tylko Niepokalanej, serdecznie do Niej się uciekaj w każdej trudności, a zobaczysz, że Ona przyprowadzi Cię do śmierci szczęśliwej, co jedynie jest celem naszego życia. Odwagi więc i staraj się co dzień bardziej być prawdziwym Niepokalanej rycerzem poświęcającym się dla Niej bez granic.
O. M[aksymilian] K[olbe] [ 2 ]
[ 1 ] Byłego brata Ursyna - zob. Pisma, 616 i 617.
[ 2 ] Inicjały własnoręczne.
Pozwól się Niepokalanej prowadzić i poprzez ciemności i przez dogadzanie sobie i jakkolwiek, kiedykolwiek Niepokalana zechce.
Wszystko, co Niepokalana na nas zsyła, czy na całe swoje Niepokalanowy polski i japoński, czy na kogokolwiek z nas, to wszystko tylko do tego zmierza, byśmy bardziej jeszcze do Niej należeli. Jest wszystko dobrze. Zawsze spokojnie i pogodnie, bo podkreślam i to na zawsze: Ona jest z Ciebie zadowolona.
Korekta to doprawdy kuleje, chociaż przy bllższej analizie okazało się, że przyczyną zniekształceń w większej części jest raczej zecernia, która poprawiając jeden błąd, robi w wierszu odlanym na intertypie czasem błędy nowe. Usiłowania zaradcze wedle możności nie ustają się rozwijać. Pocieszyłem się (chociaż niesłusznie), gdym zaczął liczyć błędy w dzienniku organie Związku Nauczycielstwa Polskiego.
Ekscelencja pozwoli, że ponownie powrócą do sprawy ks. Tadeusza Walczyka [ 1 ].
Cenimy go i szanujemy wszyscy za jego przykładność, gorliwość i prawdziwie kapłańskie życie.
Jednak nie możemy lekceważyć i przepisów naszych zakonnych i tradycji, które nie pozwalają na to, by niezakonnik przebywał dłużej w obrębie klasztoru [ 2 ].
Dlatego też jestem przekonany, iż Wasza Ekscelencja nie poczyta nam za złe, jeżeli poprosimy o przyspieszenie wyjazdu wyżej wspomnianego, choć miłego i drogiego nam Księdza Gościa.
Całując pierścień biskupi Waszej Ekscelencji, pozostaję z najgłębszą czcią
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
przełożony klasztoru
[ 1 ] Zob. Pisma, 625.
[ 2 ] Zob. Konstytucje OO. Franciszkanów z 1932 r. nr 306-316.
Ekscelencja pozwoli, że ponownie powrócą do sprawy ks. Tadeusza Walczyka [ 1 ].
Cenimy go i szanujemy wszyscy za jego przykładność, gorliwość i prawdziwie kapłańskie życie.
Jednak nie możemy lekceważyć i przepisów naszych zakonnych i tradycji, które nie pozwalają na to, by niezakonnik przebywał dłużej w obrębie klasztoru [ 2 ].
Dlatego też jestem przekonany, iż Wasza Ekscelencja nie poczyta nam za złe, jeżeli poprosimy o przyspieszenie wyjazdu wyżej wspomnianego, choć miłego i drogiego nam Księdza Gościa.
Całując pierścień biskupi Waszej Ekscelencji, pozostaję z najgłębszą czcią
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
przełożony klasztoru
[ 1 ] Zob. Pisma, 625.
[ 2 ] Zob. Konstytucje OO. Franciszkanów z 1932 r. nr 306-316.
W niedzielę byłem w Łodzi i chciałem złożyć około południa uszanowanie Waszej Ekscelencji, ale niestety, nie mogłem Go zastać w domu, dlatego czynię to niniejszym listem.
Chciałbym przy tym powiadomić Waszą Ekscelencję, że ks. Tadeusz Walczyk z diecezji Łódzkiej, który u nas przebywa, współpracuje z nami bardzo gorliwie i bardzo przykładne życie prowadzi, tak że i z mej strony chciałbym usilnie i pokornie poprosić Waszą Ekscelencję, by zechciał łaskawie przyspieszyć termin powrotu wspomnianego księdza do zwyczajnych zajęć duszpasterskich.
Z głębokim szacunkiem całując pierścień pasterski, pozostaję
W niedzielę byłem w Łodzi i chciałem złożyć około południa uszanowanie Waszej Ekscelencji, ale niestety, nie mogłem Go zastać w domu, dlatego czynię to niniejszym listem.
Chciałbym przy tym powiadomić Waszą Ekscelencję, że ks. Tadeusz Walczyk z diecezji Łódzkiej, który u nas przebywa, współpracuje z nami bardzo gorliwie i bardzo przykładne życie prowadzi, tak że i z mej strony chciałbym usilnie i pokornie poprosić Waszą Ekscelencję, by zechciał łaskawie przyspieszyć termin powrotu wspomnianego księdza do zwyczajnych zajęć duszpasterskich.
Z głębokim szacunkiem całując pierścień pasterski, pozostaję
Przesyłam do wiadomości liścik, który otrzymałem od o. Ludwika [ 1 ].
Dopisek o Gdyni poszedł, ogłoszenie Bonifratrów też. Rekolektanci kaliscy nie weszli, bo materiał się opóźnił i przyszedł po zamknięciu i złamaniu numeru. Balotacji [ 2 ] wynik też przyszedł.
List N[ajprzewielebniejszego] O. Generała wejdzie cały [ 3 ]. W tygodniowym "Echu" to interniści próbują swoich piór.
Co do ks. prałata Trzeciaka, to i tu - jak zresztą wszędzie - jest też druga strona medalu. Ja z ust jego te wszystkie uwagi słyszałem i wskutek tego odwołałem jednego z braci z Warszawy. Ale ks. prałat jest takim antysemitą aż do szowinizmu [ 4 ], że MD nie może pójść po jego linii i stąd nie wszystkie jego prace dostają się na łamy MD. A że po odprawieniu kilku przekonanych o swej genialności pisarzy razem z ich utworami, którymi koniecznie chcieliby uszczęśliwić MD, taki brat straci czasem równowagę nerwów i nawet księdzu i to prałatowi nie dość grzecznie odpowie, to też możliwe - chociaż bynajmniej nie pochwały godne.
O odpowiednich redaktorów to rzeczywiście trudno; jest to kasta mocno moralnie zabagniona. Mamy jednego starszego dziennikarza, dobrego katolika, drugi jest młody, zdolny i dobrej woli, choć mało doświadczony, trzeci to spory światowiec, a najświeższy to dziennikarz, co brał ponoć od czerwoniaków po 800 zł miesięcznie za wyszukanie codziennie jednej sensacji, a gdy mu kiedyś nadepnęli na honor, przyszedł do nas i za 300 zł pracuje. A.R., to jeden z wielu redaktorów niestałych, ale też i u niego nie wszystko jasne. Jest to hrabia Adam Romer, który [1)] ponoć w pielgrzymce ziemiaństwa do Częstochowy od spowiedzi się powstrzymał i jeszcze 2) ponoć z niemiecką ambasadą ma jakieś stosunki... a może i coś stamtąd dostaje. Może Niepokalana da, że z czasem będziemy mieli własne siły do redagowania, a świeckim pozostawimy reportaż i pisanie. Bracia, jeżeli chodzi o wyczucie katolickie, bezsprzecznie mają go więcej niż ludzie świeccy, zwłaszcza że są już sporo wyrobieni i dlatego tworzą cenne sito dla powstrzymania rzeczy nieodpowiednich w ciągłym potoku wiadomości reporterskich. - Obcinanie artykułów i tworzenie stąd niedorzeczności, to też zwyczajnie zasługa świeckich redaktorów, którzy też nie zawsze pójdą po myśli pierwotnego autora.
Co do "niechlujnej" korekty, to Poznań o tym pisał.
Świeckich redaktorów prześladuje widmo, żeby czasem kiedyś bracia sami ich nie wyręczyli. Stąd Radziejowski jeszcze mówił, że nienawidzi zakonników; obecni redaktorzy boją się zbyt śmiało swoje pretensje wysuwać (kiedyś o podwyżkę płac), a niemniej boi się zapewne ks. Kaczyński [ 5 ], który na próżno nam swoje kreatury wciskał. Podobno dawna "Polska" [ 6 ] skonała dlatego, że zdecydowała się oprzeć na świeckich.
Nie mówię tego wszystkiego, jakobym nie uznawał tego, co N. O. Prowincjał w liście pisze, owszem, staram się wedle możności niedociągnięcia usuwać i nastawiam ucha, żeby je z różnych stron usłyszeć. Ale tylko dlatego, by i drugą stronę medalu dla pewnej równowagi pokazać.
Teraz, gdy - dzięki Niepokalanej - już pewne formy organizacyjne w Niepokalanowie się ustaliły, tak że poza telefonami i osobiście załatwianymi sprawami dyrekcja jest w stanie załatwić ponad 60 spraw dziennie, staram się zwrócić większą uwagę na MD. Prawda, że po dłuższej nieobecności w kraju nie orientuję się dostatecznie w niejednym zagadnieniu, ale poczciwy br. Rufin [ 7 ], sekretarz studium, sumiennie przetrząsa prasę i znaczy wszystkie sprawy, przynajmniej te najciekawsze.
Mamy też informacje poufne (od ks. Lewandowicza, prezesa Akcji Katolickiej [ 8 ]), że nie brak "przyjaciół" (zapewne ks. N.N. i S[pół]ka), którzy z największą gorliwością starają się nam szkodzić, wyzyskując oczywiście prawdziwe nasze usterki i niedociągnięcia. Być może, że ks. prałat Trzeciak nawet bezwiednie idzie na rękę tamtej grupce, rozwodząc tu i ówdzie swoje żale pod adresem MD, bo zresztą poczciwa dusza.
W poprzednim liście posłałem jeszcze spraw kilka, na które odpowiedzi oczekuję.
Brazylia nas zaprasza [ 9 ].
Jak zrobić- czy w kalendarzu "Rycerza" ogłoszenia dawać, czy też nie? Dwa już przyjęte, ale by też ludzie nie myśleli, że my za groszami polujemy, jak się więc urządzić?
O. Magister nowicjuszów bernardyńskich w Leżajsku prosi o "Traktat o zakonności" o. Jerzego [ 10 ], czy można posłać?
By wiadomości były świeższe, trzeba nam dalekopisu i wkrótce go założymy.
Szczególniejszą uwagę wciąż jeszcze zwracam na podniesienie poziomu zakonnościowego w Niepokalanowie i ufam, że od tego przede wszystkim zależy skuteczność naszej tutaj działalności.
Zdaje mi się czasem z listów, że N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjał ma trochę za dużo kłopotów.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] O. Ludwik Urban prosił o przeniesienie z Krakowa do Niepokalanowa.
[ 2 ] Zob. Pisma, 586, przyp. 4.
[ 3 ] List o. generała Bedy Hessa pt. O zjednoczeniu się z Chrystusem i apostolstwie dla Chrystusa zamieściły w całości "Wiad. z Prow." 7 (1937) 26-48.
[ 4 ] O tym, że ks. Stanisław Trzeciak odróżniał jednak walkę z przerostem gospodarczych wpływów Żydów od nadrzędnego prawa miłości bliźniego, świadczy jego rozmowa z s. Wandą Garczyńską, przełożoną zakładu Sióstr Niepokalanek w Warszawie przy ul. Kazimierzowskiej w początkach II wojny światowej (według relacji Zuzanny Sienkiewiczowej):
"- Co grozi tym dziewczynkom katolickim, jeśli siostra nie będzie miała dla nich miejsca?
Będą się uczyły w gorszych warunkach albo może nawet stracą te lata szkolne.
A tamtym co grozi, gdyby siostra je stąd usunęła?
Ksiądz wie, pewna śmierć.
Więc siostrze nie wolno się wahać i zastanawiać; pierwszeństwo tu mają te małe, zagrożone Żydóweczki" - zob. Ten jest z ojczyzny mojej. Polacy z pomocą Żydom 1939-1945, red. W. Bartoszewski, Z. Lewinówna, Kraków 1969, 808.
[ 5 ] Ks. Zygmunt Kaczyński.
[ 6 ] "Polska" - zob. Pisma, 538, przyp. 4.
[ 7 ] Br. Rufin Majdan.
[ 8 ] Ks. Władysława Mariana Lewandowicza.
[ 9 ] Np. list z Guarane z 16 IV 1937 - zob. EN 19 VI 1937.
[ 10 ] Traktat o zakonności o. Jerzego Wierdaka wydany był w Niepokalanowie w 1934 r. na prawach druku wewnętrznego do użytku młodzieży zakonnej Prowincji OO. Franciszkanów w Polsce.
Dokończmy temat z księdzem diecezjalnym, skoro wywołał on takie zainteresowanie:
636a
Do biskupa Kazimierza Tomczaka
[Niepokalanów,] 19 VII 1937
Ekscelencjo
Ponieważ dowiedziałem się, że J[ego] E[kscelencja] Ks[iądz] Biskup Ordynariusz jest nieobecny, a sprawa nie cierpi zwłoki, przeto ośmielam się przedłożyć Jego Ekscelencji co następuje.
Dnia 3 lipca br. otrzymałem z Kurii Metropolitalnej Warszawskiej list, w którym Kuria "uprzejmie zawiadamia, że Władza Duchowna nie życzy sobie, żeby ks. T. Walczyk przebywał w granicach Archidiecezji Warszawskiej".
Mimo całego szacunku i uznania, jakie żywimy do wspomnianego Księdza, jednak wobec takiego postawienia sprawy przez Kurię zmuszeni byliśmy pożegnać się z ks. Walczykiem.
Dzisiaj ks. Walczyk z powrotem przyjechał do nas.
Jestem przekonany, że zaszło jakieś nieporozumienie, bo nie mogę przypuścić, żeby J[ego] E[kscelencja] Ks[iądz] Biskup Ordynariusz chciał nas narazić na konflikt z naszą Kurią Archidiecezjalną.
Nie wątpię więc, że Wasza Ekscelencja, zważywszy, iż nie mam prawa skutkiem wyżej zacytowanego listu pozwolić ks. Walczykowi przebywać u nas, natychmiast go odwoła [ 1 ].
Pokornie całuję rękę J[ego] Ekscelencji
O. M[aksymilian] K[olbe]
gwardian klasztoru
Zapewne już doszedł mój list ekspres z dnia 19 bm., w którym podałem przyczynę, dla której ks. Walczyk nie może nadal u nas przebywać.
Ponieważ list Kurii Metropolitalnej Warszawskiej był wysłany dnia 3 bm. i od tego czasu upłynęło już dwa tygodnie, więc uważam, że nie możemy dłużej nie stosować się do życzenia naszej Kurii bez narażenia się na przykrości.
Stąd też ks. T. Walczyk dzisiaj nas już ostatecznie opuszcza.
Pokornie całuję rękę J[ego] Ekscelencji
O. M[aksymilian] K[olbe] [ 1 ]
gwardian klasztoru
Do układu z Niepokalaną nie potrzeba żadnych formułek; po prostu powiedzieć Jej, jak dziecko matce mówi, że się ten układ robi.
Wizytacje będą częściej.
Co do cnoty pamiętajmy, że wszelka cnota - i grzech też - pochodzi z woli jedynie i wyłącznie z woli tylko [ 3 ]. Czego wola nie chce, to wcale nie może osłabić cnoty, owszem, pokusa jeszcze pomnaża cnotę i czyści jak ogień złoto.
[O.] M[aksymilian M-a Kolbe] [ 4 ]
[Dopisek] Kto kocha Niepokalaną, ten na pewno zwycięży w walce duchowej.
[ 1 ] Wskazuje na to uwaga św. Maksymiliana na odwrocie karty: "Br. Felicissimus / O. M."
[ 2 ] Data przyjęta na podstawie oświadczenia adresata.
[ 3 ] W oryginale słowo "tylko" podkreślone dwukrotnie.
[ 4 ] Inicjały własnoręczne.
Komentarz
Z 593h
Ja jeszcze nie wiem nic z Kapituły Gen[eralnej], chociaż już 11, ale niezadługo zapewne coś z wiadomości do Port Saidu przyjdzie. W każdym razie ufam, że jakkolwiek ona się odbyła, Niepokalana swoje plany przeprowadzi, bylebyśmy tylko co dzień w każdym naszym obowiązku, czy dużym czy małym, starali się coraz doskonalej zgadzać się z Jej Wolą i pełnić Jej Wolę, a nie naszą, chociażby nawet bardzo i bardzo mądrą się wydawała. Ofiara z własnej woli to ofiara najtrudniejsza, ale też i najmilsza Panu Bogu, bo to ofiara z całej naszej istoty. Idąc tą drogą zapewne najprędzej przez Niepokalaną i w Niej uświęcimy siebie i zdobędziemy cały świat dla Niepokalanej, a w Niej dla Jezusa, a w Nim dla Boga, Trójcy Przenajświętszej.
Z 594
Niepokalana musi być i to jak najprędzej Królową wszystkich i ludzi, i zgromadzeń, i każdego z osobna. Kto uprze się i nie podda się Jej panowania, ten zginie, kto zaś uzna Ją za Królowę i ruszy jako rycerz na podbój świata dla Niej, ten będzie żyć, kwitnąć i rozwijać się coraz bujniej. To dotyczy każdej duszy, każdego zgromadzenia i każdej istoty zbiorowej (zakony, stowarzyszenia religijne, państwa itd.).
594a
Do Mugenzai no Sono [ 1 ]
[Niepokalanów, po 16 VII 1936]
PS
Drogie Dzieci!
Mało dopisuję, bo niezadługo list ruszy, a potem... przechadzka ogólna do Piasecznicy. W chwili wolniejszej coś więcej może popiszę. Wczoraj odwiedziłem chorego brata Leopolda [ 2 ] operowanego na przepuklinę. Już mu lepiej. W tych dniach odwiedzę jeszcze dwóch braci leżących w szpitalu w Warszawie [ 3 ]. Rozłożyłem sobie czas tak, że do południa przebywam w celi i przyjmuję braci, którzy mają mi co do powiedzenia, poradzenia się itd., a po południu pragnę zwiedzić każde miejsce, każdy warsztat pracy i odwiedzić każdego przy pracy czy to we dnie, czy w nocy.
Napisano Wam już ponoć, że mimo ograniczeń będzie mógł Niepokalanów posyłać co miesiąc 1.500 jenów do Japonii. Władze bowiem doceniają nasze wysiłki misyjne i bynajmniej nie są tak "masońskie" jakby się zdawało. Dość zaznaczyć, że samo Ministerstwo Oświaty przysłało przedstawiciela z zaproszeniem do wspólnej współpracy nad wytępieniem bolszewizmu i wolnomyślicielstwa. Nawet proponowano nam zasiłki dla M[ałego] D[ziennika] (o czym chyba już pisałem), tylkośmy odmówili.
Bądźcie spokojni, kochajcie się wzajemnie znosząc wzajemne usterki, by pogoda ducha pociągała dusze pogan do Niepokalanej. Przy pomocy Niepokalanej wszystko możemy nie tylko zrobić, ale i znieść (choć to jest trudniejsze).
W Niepokalanej
br. Maksymilian M-a
[Dopisek] Mina sama ni kokoro de yoroshiku [ 4 ].
[ 1 ] Dopisek do niezachowanego listu z Niepokalanowa do Mugenzai no Sono. Dnia 16 VII 1936 zakończyła się kapituła prowincjalna w Krakowie, na której wybrano św. Maksymiliana gwardianem Niepokalanowa. Tekst PS pisany w jakiś czas potem.
[ 2 ] Br. Leopolda Żuka.
[ 3 ] Br. Barnabę Borunia i br. Baltazara Strużewskiego.
[ 4 ] Pozdrawiam Was wszystkich z całego serca.
Z 600
Dziecko Drogie, kochajmy Niepokalaną co dzień więcej i więcej. Tu nie ma i nie może być granicy, a Ona coraz bardziej oczyszczać będzie serce nasze z naturalizmu i przemieni w siebie. Cześć Niepokalanej, to tajemnica, której wielu nie zna jeszcze, a raczej zna i praktykuje tylko powierzchownie, a tymczasem to jest z woli Bożej istota całej świętości.
610
Do br. Henryka Borodzieja
Niepokalanów, 29 XII 1936
Maryja!
Drogie dziecko,
Trzymaj się, Dziecko, spokojnie wszystkiego [ 1 ], com ci w sprawie duszy kazał. Nie myśl już o tym, co było, czy przeszłe spowiedzie dobre i bądź spokojny, że Niepokalana sama Cię prowadzi i doprowadzi nie na zatracenie, ale naprawdę na zbawienie duszy. Bądź tylko posłuszny ślepo i przekonany, że Niepokalana jest z Ciebie zadowolona i to zawsze. Ja Cię rozumiem dobrze i nakazuję być spokojnym i nie trapić się. I nie tylko do tego czasu, kiedym mówił, można być spokojnym, ale i w przyszłości [ 2 ] także można i trzeba.
Módlmy się nawzajem.
Twój
O. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] W oryginale wyraz podkreślony dwukrotnie.
[ 2 ] Wyraz podkreślony dwukrotnie.
Z 615
Miłość Niepokalanej polega nie tylko na akcie poświęcenia się choćby odmówionym z wielkim zapałem, lecz na znoszeniu wielu wyrzeczeń i na pracy dla Niej bez wytchnienia. Wszystko jednak zależy od tego, czy, kiedy, jak i jak długo Ona sama tego chce.
624
Do br. Felicissimusa Sztyka [ 1 ]
Oryg.: rkps AN. Jedna karta jednostr. zapis. Uwaga: adresat wyciął środkowy fragment tekstu, wskutek czego karta została podzielona na trzy części, z których tylko dwie - skrajne - się zachowały.
[Niepokalanów, marzec 1937] [ 2 ]
Maryja
Drogie moje Dziecko,
W memento Mszy św. pomiędzy innymi intencjami i Ciebie raz na zawsze biorę - dobrze? [Kochaj Niepokalaną całym sercem, często do Niej się zwracaj aktami strzelistymi, choćby tylko myślą] [ 3 ], a Ona nauczy Cię odpłacić się Panu Jezusowi bezbrzeżną miłością za miłość okazaną na krzyżu i w Przen[ajświętszym] Sakr[amencie] Ołtarza. Praktycznie miłość polega na Posłuszeństwie św.
O. Maksymilian
[ 1 ] Wskazuje na to uwaga św. Maksymiliana na odwrocie karty: "Br. Felicissimus".
[ 2 ] Czas i miejsce ustalono według oświadczenia adresata.
[ 3 ] Tekst wycięty i obecnie zaginiony, który jednak takie miał brzmienie według oświadczenia adresata.
626a
Do Franciszka Mrozińskiego [ 1 ]
[Niepokalanów,] 21 IV 1937
Maryja
Mój Drogi,
Co do powodu zwolnienia, to chyba odczuwasz sam, że zachowanie ślubów nie było Ci łatwe. Taki na przykład wyjazd bez pozwolenia do domu był bez wątpienia przełamaniem posłuszeństwa zbyt daleko już posuniętym, a zdobycie groszy na bilet jaskrawo kłóciło się ze ślubem ubóstwa. A słyszałem, że i trzeci ślub też nie był zupełnie nietknięty. A przecież wyłamanie się chociażby tylko spod jednego ślubu już nie zgadza się zupełnie z zakonnością.
Zamiast więc być obowiązanym do ślubów i nie zachowywać ich wiernie, lepiej jest bez wątpienia być zwolnionym z tego obowiązku. Dlatego też dla dobra Twej własnej duszy zostałeś z Zakonu zwolniony.
Trzymaj się tylko Niepokalanej, serdecznie do Niej się uciekaj w każdej trudności, a zobaczysz, że Ona przyprowadzi Cię do śmierci szczęśliwej, co jedynie jest celem naszego życia. Odwagi więc i staraj się co dzień bardziej być prawdziwym Niepokalanej rycerzem poświęcającym się dla Niej bez granic.
O. M[aksymilian] K[olbe] [ 2 ]
[ 1 ] Byłego brata Ursyna - zob. Pisma, 616 i 617.
[ 2 ] Inicjały własnoręczne.
629a
Do br. Kasjana Teticha
Niepokalanów, 5 V 1937
Maryja!
Drogie Dziecko!
Pozwól się Niepokalanej prowadzić i poprzez ciemności i przez dogadzanie sobie i jakkolwiek, kiedykolwiek Niepokalana zechce.
Wszystko, co Niepokalana na nas zsyła, czy na całe swoje Niepokalanowy polski i japoński, czy na kogokolwiek z nas, to wszystko tylko do tego zmierza, byśmy bardziej jeszcze do Niej należeli. Jest wszystko dobrze. Zawsze spokojnie i pogodnie, bo podkreślam i to na zawsze: Ona jest z Ciebie zadowolona.
W Niepokalanej
br. Maksymilian M-a Kolbe
Z 632
Korekta to doprawdy kuleje, chociaż przy bllższej analizie okazało się, że przyczyną zniekształceń w większej części jest raczej zecernia, która poprawiając jeden błąd, robi w wierszu odlanym na intertypie czasem błędy nowe. Usiłowania zaradcze wedle możności nie ustają się rozwijać. Pocieszyłem się (chociaż niesłusznie), gdym zaczął liczyć błędy w dzienniku organie Związku Nauczycielstwa Polskiego.
633
Do biskupa Kazimierza Tomczaka
[Niepokalanów,] 17 VI 1937
Ekscelencjo Księże Biskupie
Ekscelencja pozwoli, że ponownie powrócą do sprawy ks. Tadeusza Walczyka [ 1 ].
Cenimy go i szanujemy wszyscy za jego przykładność, gorliwość i prawdziwie kapłańskie życie.
Jednak nie możemy lekceważyć i przepisów naszych zakonnych i tradycji, które nie pozwalają na to, by niezakonnik przebywał dłużej w obrębie klasztoru [ 2 ].
Dlatego też jestem przekonany, iż Wasza Ekscelencja nie poczyta nam za złe, jeżeli poprosimy o przyspieszenie wyjazdu wyżej wspomnianego, choć miłego i drogiego nam Księdza Gościa.
Całując pierścień biskupi Waszej Ekscelencji, pozostaję z najgłębszą czcią
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
przełożony klasztoru
[ 1 ] Zob. Pisma, 625.
[ 2 ] Zob. Konstytucje OO. Franciszkanów z 1932 r. nr 306-316.
A co jest w Pisma, 625?
5 kwietnia
Ekscelencjo Księże Biskupie,
W niedzielę byłem w Łodzi i chciałem złożyć około południa uszanowanie Waszej Ekscelencji, ale niestety, nie mogłem Go zastać w domu, dlatego czynię to niniejszym listem.
Chciałbym przy tym powiadomić Waszą Ekscelencję, że ks. Tadeusz Walczyk z diecezji Łódzkiej, który u nas przebywa, współpracuje z nami bardzo gorliwie i bardzo przykładne życie prowadzi, tak że i z mej strony chciałbym usilnie i pokornie poprosić Waszą Ekscelencję, by zechciał łaskawie przyspieszyć termin powrotu wspomnianego księdza do zwyczajnych zajęć duszpasterskich.
Z głębokim szacunkiem całując pierścień pasterski, pozostaję
To jest perełka dyplomacji kościelnej!
634
Do o. Anzelma Kubita
Niepokalanów, 22 VI 1937
J[ezus] M[aryja] J[ózef] Fr[anciszek]
Najprzewielebniejszy Ojcze Prowincjale,
Przesyłam do wiadomości liścik, który otrzymałem od o. Ludwika [ 1 ].
Dopisek o Gdyni poszedł, ogłoszenie Bonifratrów też. Rekolektanci kaliscy nie weszli, bo materiał się opóźnił i przyszedł po zamknięciu i złamaniu numeru. Balotacji [ 2 ] wynik też przyszedł.
List N[ajprzewielebniejszego] O. Generała wejdzie cały [ 3 ]. W tygodniowym "Echu" to interniści próbują swoich piór.
Co do ks. prałata Trzeciaka, to i tu - jak zresztą wszędzie - jest też druga strona medalu. Ja z ust jego te wszystkie uwagi słyszałem i wskutek tego odwołałem jednego z braci z Warszawy. Ale ks. prałat jest takim antysemitą aż do szowinizmu [ 4 ], że MD nie może pójść po jego linii i stąd nie wszystkie jego prace dostają się na łamy MD. A że po odprawieniu kilku przekonanych o swej genialności pisarzy razem z ich utworami, którymi koniecznie chcieliby uszczęśliwić MD, taki brat straci czasem równowagę nerwów i nawet księdzu i to prałatowi nie dość grzecznie odpowie, to też możliwe - chociaż bynajmniej nie pochwały godne.
O odpowiednich redaktorów to rzeczywiście trudno; jest to kasta mocno moralnie zabagniona. Mamy jednego starszego dziennikarza, dobrego katolika, drugi jest młody, zdolny i dobrej woli, choć mało doświadczony, trzeci to spory światowiec, a najświeższy to dziennikarz, co brał ponoć od czerwoniaków po 800 zł miesięcznie za wyszukanie codziennie jednej sensacji, a gdy mu kiedyś nadepnęli na honor, przyszedł do nas i za 300 zł pracuje. A.R., to jeden z wielu redaktorów niestałych, ale też i u niego nie wszystko jasne. Jest to hrabia Adam Romer, który [1)] ponoć w pielgrzymce ziemiaństwa do Częstochowy od spowiedzi się powstrzymał i jeszcze 2) ponoć z niemiecką ambasadą ma jakieś stosunki... a może i coś stamtąd dostaje. Może Niepokalana da, że z czasem będziemy mieli własne siły do redagowania, a świeckim pozostawimy reportaż i pisanie. Bracia, jeżeli chodzi o wyczucie katolickie, bezsprzecznie mają go więcej niż ludzie świeccy, zwłaszcza że są już sporo wyrobieni i dlatego tworzą cenne sito dla powstrzymania rzeczy nieodpowiednich w ciągłym potoku wiadomości reporterskich. - Obcinanie artykułów i tworzenie stąd niedorzeczności, to też zwyczajnie zasługa świeckich redaktorów, którzy też nie zawsze pójdą po myśli pierwotnego autora.
Co do "niechlujnej" korekty, to Poznań o tym pisał.
Świeckich redaktorów prześladuje widmo, żeby czasem kiedyś bracia sami ich nie wyręczyli. Stąd Radziejowski jeszcze mówił, że nienawidzi zakonników; obecni redaktorzy boją się zbyt śmiało swoje pretensje wysuwać (kiedyś o podwyżkę płac), a niemniej boi się zapewne ks. Kaczyński [ 5 ], który na próżno nam swoje kreatury wciskał. Podobno dawna "Polska" [ 6 ] skonała dlatego, że zdecydowała się oprzeć na świeckich.
Nie mówię tego wszystkiego, jakobym nie uznawał tego, co N. O. Prowincjał w liście pisze, owszem, staram się wedle możności niedociągnięcia usuwać i nastawiam ucha, żeby je z różnych stron usłyszeć. Ale tylko dlatego, by i drugą stronę medalu dla pewnej równowagi pokazać.
Teraz, gdy - dzięki Niepokalanej - już pewne formy organizacyjne w Niepokalanowie się ustaliły, tak że poza telefonami i osobiście załatwianymi sprawami dyrekcja jest w stanie załatwić ponad 60 spraw dziennie, staram się zwrócić większą uwagę na MD. Prawda, że po dłuższej nieobecności w kraju nie orientuję się dostatecznie w niejednym zagadnieniu, ale poczciwy br. Rufin [ 7 ], sekretarz studium, sumiennie przetrząsa prasę i znaczy wszystkie sprawy, przynajmniej te najciekawsze.
Mamy też informacje poufne (od ks. Lewandowicza, prezesa Akcji Katolickiej [ 8 ]), że nie brak "przyjaciół" (zapewne ks. N.N. i S[pół]ka), którzy z największą gorliwością starają się nam szkodzić, wyzyskując oczywiście prawdziwe nasze usterki i niedociągnięcia. Być może, że ks. prałat Trzeciak nawet bezwiednie idzie na rękę tamtej grupce, rozwodząc tu i ówdzie swoje żale pod adresem MD, bo zresztą poczciwa dusza.
W poprzednim liście posłałem jeszcze spraw kilka, na które odpowiedzi oczekuję.
Brazylia nas zaprasza [ 9 ].
Jak zrobić- czy w kalendarzu "Rycerza" ogłoszenia dawać, czy też nie? Dwa już przyjęte, ale by też ludzie nie myśleli, że my za groszami polujemy, jak się więc urządzić?
O. Magister nowicjuszów bernardyńskich w Leżajsku prosi o "Traktat o zakonności" o. Jerzego [ 10 ], czy można posłać?
By wiadomości były świeższe, trzeba nam dalekopisu i wkrótce go założymy.
Szczególniejszą uwagę wciąż jeszcze zwracam na podniesienie poziomu zakonnościowego w Niepokalanowie i ufam, że od tego przede wszystkim zależy skuteczność naszej tutaj działalności.
Zdaje mi się czasem z listów, że N[ajprzewielebniejszy] O. Prowincjał ma trochę za dużo kłopotów.
Z prośbą o serafickie błogosławieństwo
br. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] O. Ludwik Urban prosił o przeniesienie z Krakowa do Niepokalanowa.
[ 2 ] Zob. Pisma, 586, przyp. 4.
[ 3 ] List o. generała Bedy Hessa pt. O zjednoczeniu się z Chrystusem i apostolstwie dla Chrystusa zamieściły w całości "Wiad. z Prow." 7 (1937) 26-48.
[ 4 ] O tym, że ks. Stanisław Trzeciak odróżniał jednak walkę z przerostem gospodarczych wpływów Żydów od nadrzędnego prawa miłości bliźniego, świadczy jego rozmowa z s. Wandą Garczyńską, przełożoną zakładu Sióstr Niepokalanek w Warszawie przy ul. Kazimierzowskiej w początkach II wojny światowej (według relacji Zuzanny Sienkiewiczowej):
"- Co grozi tym dziewczynkom katolickim, jeśli siostra nie będzie miała dla nich miejsca?
[ 5 ] Ks. Zygmunt Kaczyński.
[ 6 ] "Polska" - zob. Pisma, 538, przyp. 4.
[ 7 ] Br. Rufin Majdan.
[ 8 ] Ks. Władysława Mariana Lewandowicza.
[ 9 ] Np. list z Guarane z 16 IV 1937 - zob. EN 19 VI 1937.
[ 10 ] Traktat o zakonności o. Jerzego Wierdaka wydany był w Niepokalanowie w 1934 r. na prawach druku wewnętrznego do użytku młodzieży zakonnej Prowincji OO. Franciszkanów w Polsce.
O księdzu Trzeciaku pisałem tutaj: https://www.tapatalk.com/groups/pismejker/ma-e-ko-o-o-t8748-s40.html#p255207
Dokończmy temat z księdzem diecezjalnym, skoro wywołał on takie zainteresowanie:
636a
Do biskupa Kazimierza Tomczaka
[Niepokalanów,] 19 VII 1937
Ekscelencjo
Ponieważ dowiedziałem się, że J[ego] E[kscelencja] Ks[iądz] Biskup Ordynariusz jest nieobecny, a sprawa nie cierpi zwłoki, przeto ośmielam się przedłożyć Jego Ekscelencji co następuje.
Dnia 3 lipca br. otrzymałem z Kurii Metropolitalnej Warszawskiej list, w którym Kuria "uprzejmie zawiadamia, że Władza Duchowna nie życzy sobie, żeby ks. T. Walczyk przebywał w granicach Archidiecezji Warszawskiej".
Mimo całego szacunku i uznania, jakie żywimy do wspomnianego Księdza, jednak wobec takiego postawienia sprawy przez Kurię zmuszeni byliśmy pożegnać się z ks. Walczykiem.
Dzisiaj ks. Walczyk z powrotem przyjechał do nas.
Jestem przekonany, że zaszło jakieś nieporozumienie, bo nie mogę przypuścić, żeby J[ego] E[kscelencja] Ks[iądz] Biskup Ordynariusz chciał nas narazić na konflikt z naszą Kurią Archidiecezjalną.
Nie wątpię więc, że Wasza Ekscelencja, zważywszy, iż nie mam prawa skutkiem wyżej zacytowanego listu pozwolić ks. Walczykowi przebywać u nas, natychmiast go odwoła [ 1 ].
Pokornie całuję rękę J[ego] Ekscelencji
O. M[aksymilian] K[olbe]
gwardian klasztoru
[ 1 ] Od tego miejsca rękopis.
637a
Do biskupa Kazimierza Tomczaka
[Niepokalanów,] 22 VII 1937
Ekscelencjo
Zapewne już doszedł mój list ekspres z dnia 19 bm., w którym podałem przyczynę, dla której ks. Walczyk nie może nadal u nas przebywać.
Ponieważ list Kurii Metropolitalnej Warszawskiej był wysłany dnia 3 bm. i od tego czasu upłynęło już dwa tygodnie, więc uważam, że nie możemy dłużej nie stosować się do życzenia naszej Kurii bez narażenia się na przykrości.
Stąd też ks. T. Walczyk dzisiaj nas już ostatecznie opuszcza.
Pokornie całuję rękę J[ego] Ekscelencji
O. M[aksymilian] K[olbe] [ 1 ]
gwardian klasztoru
[ 1 ] Inicjały własnoręczne.
Z 642a
Dozwólmy Jej działać, jak Jej się podoba. Możemy starać się, zabiegać, pisać, modlić się, ale nigdy nie tracić pokoju w oddaniu się Jej zupełnym.
645
Do br. Felicissimusa Sztyka [ 1 ]
[Niepokalanów, wrzesień 1937] [ 2 ]
Maryja
Drogie Dziecko
Do układu z Niepokalaną nie potrzeba żadnych formułek; po prostu powiedzieć Jej, jak dziecko matce mówi, że się ten układ robi.
Wizytacje będą częściej.
Co do cnoty pamiętajmy, że wszelka cnota - i grzech też - pochodzi z woli jedynie i wyłącznie z woli tylko [ 3 ]. Czego wola nie chce, to wcale nie może osłabić cnoty, owszem, pokusa jeszcze pomnaża cnotę i czyści jak ogień złoto.
[O.] M[aksymilian M-a Kolbe] [ 4 ]
[Dopisek] Kto kocha Niepokalaną, ten na pewno zwycięży w walce duchowej.
[ 1 ] Wskazuje na to uwaga św. Maksymiliana na odwrocie karty: "Br. Felicissimus / O. M."
[ 2 ] Data przyjęta na podstawie oświadczenia adresata.
[ 3 ] W oryginale słowo "tylko" podkreślone dwukrotnie.
[ 4 ] Inicjały własnoręczne.