Rozum, gdzie ja pisałem o 'każdym' ja pisałem o konwojach.
Jak bardzo była owa bitwa powietrzno-morska eksponowana w mediach?
Jak rozumiem, jej przebieg i wynik nie miał żadnego wpływu na postawę Iranu, oraz nie potwierdził, że tanie drony może i są dobre do ataków terrorystycznych na cele obszarowe ale już na okręt wojenny to się średnio nadają. Czyli to nie Huti na morzu Czerwonym nie umieli prawidłowo wykorzystać dronów do ataku na niszczyciel, a po prostu to nie ten typ uzbrojenia, więc dalej przewaga USA jest trudna do zakwestionowania.
To tak z tych newsów, które są w mediach, tyle że w postaci dyskrecjonalnej.
Ustawienie myslenia o tej wojnie zawdzięczam rozmowie ze znajomym, młodym Irańczykiem, który mieszka w Polsce od dekady. Spytałem go po jakimś czasie dłuższym i pytałem pełen troski o sytuację jego rodziny czy znajomych w Teheranie. Myślałem że usłyszę złorzeczenia na "wojnę", a usłyszałem złorzeczenia na koszty życia i inflację.
Od razu mogłem się połączyć w bólu elementami życia w Polsce sprzed ponad trzech dekad i naszą inflacją jako równie "traumatycznym" przeżyciem.
Jak z mediów wiadomo, operacja USA w Iranie to porażka i Iran nie stracił zdolności, więc jak Trump zdecydował się bardziej zdecydowanie negocjować (wzmocnienie ofensywy lotniczej i chyba zaraz przejmą 'małe niebo' nad Iranem) , więc Iran odpowiedział:
(...) Jak sprecyzowano, Iran wystrzelił kilka rakiet w kierunku państw regionu, jednak żadne nie osiągnęła celu. Dwa pociski skierowane na Kuwejt chybiły lub rozpadły się w locie, a trzy rakiety wystrzelone w stronę Bahrajnu zostały przechwycone przez systemy obrony powietrznej.
Źródło omówienia.
Drony latają w szczątkowych ilościach, motorówki IRCG też mocno przyduszone, więc gdy porównamy obraz medialny z realnymi działaniami możemy ocenić jaki jest stan wojny na obecną chwilę.
Reasumując, siły Iranu zostały bardzo mocno porażone, a opowieści o przywróceniu możliwości ataków sił Irańskich okazały się bzdurami. Redukcja nie oznacza, że zniszczono wszystko ale teraz IRCG jest bardzo mocno poturbowane.
Znowu przypomina mi się scena z tamą.
A jak wygląda ta wojna w okienku telewizorni przeciętnego przeżuwacza hamburgerów z Ohio, czy Oklahomy? Czy jest on zadowolony i przegryza popcornem, czy wręcz odwrotnie? Bo zdaje się, że wojnę w Wietnamie hamburgery przegrały w tym okienku właśnie, a nie w dżungli
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Jak z mediów wiadomo, operacja USA w Iranie to porażka i Iran nie stracił zdolności, więc jak Trump zdecydował się bardziej zdecydowanie negocjować (wzmocnienie ofensywy lotniczej i chyba zaraz przejmą 'małe niebo' nad Iranem) , więc Iran odpowiedział:
(...) Jak sprecyzowano, Iran wystrzelił kilka rakiet w kierunku państw regionu, jednak żadne nie osiągnęła celu. Dwa pociski skierowane na Kuwejt chybiły lub rozpadły się w locie, a trzy rakiety wystrzelone w stronę Bahrajnu zostały przechwycone przez systemy obrony powietrznej.
Źródło omówienia.
Drony latają w szczątkowych ilościach, motorówki IRCG też mocno przyduszone, więc gdy porównamy obraz medialny z realnymi działaniami możemy ocenić jaki jest stan wojny na obecną chwilę.
Reasumując, siły Iranu zostały bardzo mocno porażone, a opowieści o przywróceniu możliwości ataków sił Irańskich okazały się bzdurami. Redukcja nie oznacza, że zniszczono wszystko ale teraz IRCG jest bardzo mocno poturbowane.
Znowu przypomina mi się scena z tamą.
...ale statki w cieśninie nadal mogą razić? Może jest tak, że Iran nie przestał być zagrożeniem, zmienił się rodzaj zagrożenia, Iran jako państwo nie jest już zagrożeniem, ale IRGC stało się partyzantami Huti z turbodoładowaniem?
USA zdaje się aktualnie grają na to, że niedobory w Iranie wywołają ruchy oddolne i pęknięcia szybciej niż nadejdą midterms
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Jak z mediów wiadomo, operacja USA w Iranie to porażka i Iran nie stracił zdolności, więc jak Trump zdecydował się bardziej zdecydowanie negocjować (wzmocnienie ofensywy lotniczej i chyba zaraz przejmą 'małe niebo' nad Iranem) , więc Iran odpowiedział:
(...) Jak sprecyzowano, Iran wystrzelił kilka rakiet w kierunku państw regionu, jednak żadne nie osiągnęła celu. Dwa pociski skierowane na Kuwejt chybiły lub rozpadły się w locie, a trzy rakiety wystrzelone w stronę Bahrajnu zostały przechwycone przez systemy obrony powietrznej.
Źródło omówienia.
Drony latają w szczątkowych ilościach, motorówki IRCG też mocno przyduszone, więc gdy porównamy obraz medialny z realnymi działaniami możemy ocenić jaki jest stan wojny na obecną chwilę.
Reasumując, siły Iranu zostały bardzo mocno porażone, a opowieści o przywróceniu możliwości ataków sił Irańskich okazały się bzdurami. Redukcja nie oznacza, że zniszczono wszystko ale teraz IRCG jest bardzo mocno poturbowane.
Znowu przypomina mi się scena z tamą.
...ale statki w cieśninie nadal mogą razić? Może jest tak, że Iran nie przestał być zagrożeniem, zmienił się rodzaj zagrożenia, Iran jako państwo nie jest już zagrożeniem, ale IRGC stało się partyzantami Huti z turbodoładowaniem?
USA zdaje się aktualnie grają na to, że niedobory w Iranie wywołają ruchy oddolne i pęknięcia szybciej niż nadejdą midterms
Nikt obecnie, poza Iranem, nie ma realnego pojęcia w jakim stanie jest IRGC jako formacja, bo tam jest wbudowana zapasowa autonomizacja jednostek, więc co prawda dekapitacja dowództwa dalej jest możliwa, ale jako efekt otrzymujemy rozproszone oddziały partyzanckie, co wymaga akcji sił lądowych. Wygląda na to, że USA zaprzestały dekapitowania, aby jednak zachować scentralizowane dowodzenie w Iranie. To ostatnie to oczywiście spekulacja.
Po styczniowych masakrach USA mogą se grać na cokolwiek, no może poza opozycją w Iranie, bo ta w najlepszym przypadku została wyaresztowana, a najprawdopodobniej aresztowania miały skutek śmiertelny. Nikt nie wie, czy bo memorandum w lutym bodaj, egzekucje zostały wznowione czy nie.
@los powiedział(a):
A kiedy to Iran ostatnio kogoś atakował? Chyba za Nadir Szacha. A Izrael to codziennie.
Antyperski pierdolec w Izraelu oraz antyamerykański u Persów powoduje moje głębokie zadziwienie. Tak, znam trochę historię ale to mało zmienia, bo SAWAK to było pół wieku temu.
Zadziwienie powina raczej budzić (umiarkowana) perska życzliwość wobec USA. Amerykanie w swej antyirańskości przekroczyli wszelkie granice pojebania. Izrael akurat zachowuje się racjonalnie i amerykańskiego świra rozgrywa raczej na zimno.
...ale jednak przypomnijmy, że pokój miłująca Republika Islamska (nie mylić z Iranem ani z Persją) ma "wpisane w konstytucji" zniszczenie innego państwa członka ONZ a to państwo nie ma czegoś podobnego, wyczekuje jedynie zmiany ustroju w Iranie z opresyjnego teokratyczno-kastowego na demokratyczny - co zapewne potępia prof. Wielomski, ale taka reakcja nie mieści się w mainstreamie forumka?
W ogóle jeśli już rozmawiamy o prawie międzynarodowym, to o ile trudno bronić na jego podstawie opinii, że "państwo zaatakowane ma prawo wysadzić świat w powietrze" i nie spotkałem się, aby ktokolwiek próbował, to można by z powodzeniem bronić poglądu, że państwo, które sobie za oficjalny cel polityczny przyjmuje zniszczenie innego państwa jest państwem zbójeckim i jako takie z automatu samo się wyłącza z systemu i norm prawa międzynarodowego dotyczącego państw.
@MarianoX powiedział(a):
Prawem "wewnętrznym" jest prawo obowiązujące na terenie danego państwa.
Nie istnieje rząd światowy zatem nie ma prawa ogólnoświatowego, bo kto miałby je egzekwować?
...a co to znaczy, że prawo obowiązuje?
ps. ostrzegam, że kiedyś siedziałem mocno w tematach teorii prawa, zresztą już na studiach, gdzie egzamin z teorii był ostatnim poważnym egzaminem na 5 roku, poważnym w sensie, że sporo było poprawek chociaż to 5 rok, kujony (ja nie byłem) zazdrościły mi jedynego bdb na roku (326 osób), więc chyba temat mi podpasował
No, przecież było to pisane z 1k razy. Gruba pała.
Natomiast pamiętam z grubsza taki piękny wpis na rebelya.pl mówiący o tym, że nie ma jednego dobrego ustroju na cały świat i w zależności od wspólnoty optymalne są ustroje różne. W pierwszym poziomie, czyli rodzinie, bodaj był to komunizm (od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb, wszystko wspólne) a w ostatnim, czyli świecie międzynarodowym - anarchia.
@los powiedział(a):
Zadziwienie powina raczej budzić (umiarkowana) perska życzliwość wobec USA. Amerykanie w swej antyirańskości przekroczyli wszelkie granice pojebania. Izrael akurat zachowuje się racjonalnie i amerykańskiego świra rozgrywa raczej na zimno.
Amerykanie początkowo mogli być źli, bo żerowisko amerykańskich i brytyjskich koncernów się skończyło.
Irańczycy mogli być źli, bo SAWAK był dość obrzydliwy, a działania służb amerykańskich i izraelskich dalekie od uważania za propaństwowe.
Tyle, że żerowisko i SAWAK to lata 53-79 ubiegłego tysiąclecia!
Następnie było jakieś zbliżenie, aby wyeskalować do obecnej sytuacji.
Mam czarną dziurę odnośnie tych stosunków w tym tysiącleciu, ale jakiegoś wybitnego kurestwa amerykańskiego nie pamiętam. Ba mamy całkiem zgodne pacyfikowanie Iraku!
@los powiedział(a):
Zadziwienie powina raczej budzić (umiarkowana) perska życzliwość wobec USA. Amerykanie w swej antyirańskości przekroczyli wszelkie granice pojebania. Izrael akurat zachowuje się racjonalnie i amerykańskiego świra rozgrywa raczej na zimno.
Amerykanie początkowo mogli być źli, bo żerowisko amerykańskich i brytyjskich koncernów się skończyło.
Ale to kufa prawie pół wieku temu było! Wiem, wujo Sam dał dupy i nie może tego darować ale przecież w Sajgonie raptem pięć lat wcześniej dupy dali sto razy bardziej a dziś z Wietnamem to jest buzi-buzi-dupci-dupci a na temat Iranu świrują.
Irańczycy mogli być źli, bo SAWAK był dość obrzydliwy, a działania służb amerykańskich i izraelskich dalekie od uważania za propaństwowe.
Irańczykom podobno SAVAK wisiał, bo mało kto wiedział o ich istnieniu, a pienili się na członków rodziny szacha (a było ich kilka setek), którzy mieli obyczaj wchodzenia do sklepów i wychodzenia z naręczem towarów bez płacenia. O rozjeżdżaniu ludzi brykami i gwałceniu młodych dziewczyn nie mówię, bo to standard.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Mam czarną dziurę odnośnie tych stosunków w tym tysiącleciu, ale jakiegoś wybitnego kurestwa amerykańskiego nie pamiętam. Ba mamy całkiem zgodne pacyfikowanie Iraku!
Poza napuszczeniem Sadama na Iran (tak, wtedy był our boy), co kosztowało Iran ponad milion ofiar. I stworzeniem Al-Kajdy (tak, Osama też był our boy), która pierwotnie była antyirańską organizacją terrorystyczną. Też nacięli Irańczyków ale już mniej. A jeśli te dwa drobiazgi pominąć, to zupełne aniołki.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Mam czarną dziurę odnośnie tych stosunków w tym tysiącleciu, ale jakiegoś wybitnego kurestwa amerykańskiego nie pamiętam. Ba mamy całkiem zgodne pacyfikowanie Iraku!
Poza napuszczeniem Sadama na Iran (tak, wtedy był our boy), co kosztowało Iran ponad milion ofiar. I stworzeniem Al-Kajdy (tak, Osama też był our boy), która pierwotnie była antyirańską organizacją terrorystyczną. Też nacięli Irańczyków ale już mniej. A jeśli te dwa drobiazgi pominąć, to zupełne aniołki.
Dajesz przykłady z zeszłego tysiąclecia! To raz.
Irak był bardziej wspierany przez Sowiety, a afera Iran-Contras wskazała, że prezydenturę Regana charakteryzował pragmatyzm. Wojna wybuchła raczej z powodu panarabskiego pierdolca Husajna, zadawnionych sporów, bo szach ostro skopał Irakowi dupsko, a ajatollahowie mocno rozwalili armię Iranu, bo była za mało fanatyczna.
W tym tysiącleciu Al-Kaida była już jawnie antyamerykańska ale bardziej sterowana i wspierana przez Saudów wszelakich niż USA.
To tysiąclecie było bardziej skomplikowane, z wieloma niejasnymi aspektami, dlatego napisałem o 'czarnej dziurze', czyli mam jakieś puzelki porozrzucane na osi przestrzeni i czasu. Nie umiem tego zrozumieć.
Nawet opowieść o tym, że IRGC jest Państwem w Państwie, co ponownie mocno irytuje Persów, więc IRGC generuje konflikty tak jak Bibi słabo mi się spina.
MS, ja to bardzo dobrze pamiętam własną pamięcią. Zdecydowanie Sadam wykonywał amerykańskie zlecenie i wtedy tego nawet bardzo nie kryli. A broni dali opór za grosze albo za darmo. Teraz to Sadam Husejn od zawsze był be ale chyba nie trzeba ci wyjaśniać na czym polega sztuka kreowania przeszłości.
Antyirańską al-Kajdę też pamiętam własną pamięcią, zresztą antyirańscy byli do końca tylko niespecjalnie to eksponowano.
Świadomie lata osiemdziesiąte pamiętam słabo, a międzynarodowo to już wogle
Amerykanie wspierali Irak wywiadowczo-logistycznie-kapitałowo, natomiast sprzętowo to już Iran, ot taki paradoks ale obie strony niejawnie. Tak mnie wyszło z pogłębionego internetowego poszukiwania.
Co i tak nie ma znaczenia, bo to zeszłe tysiąclecie. Cały czas nie rozumiem, tego, co się stało po jakimś 2015 roku (data przypadkowa, bo jak napisałem, ma czarną dziurę, a nie wiedzę)
Komentarz
I co każdy statek będzie płynął z niszczycielem teraz?
Doceniam też, że nam przekazujesz takie tajne newsy, których nie ma w mediach
A tymczasem, z całkowitego nienacka, US największym ekporterem ropy na świecie.
https://www.breitbart.com/middle-east/2026/05/05/u-s-becomes-worlds-biggest-oil-producer-during-strait-hormuz-crisis/
To tak z tych newsów, które są w mediach, tyle że w postaci dyskrecjonalnej.
Ustawienie myslenia o tej wojnie zawdzięczam rozmowie ze znajomym, młodym Irańczykiem, który mieszka w Polsce od dekady. Spytałem go po jakimś czasie dłuższym i pytałem pełen troski o sytuację jego rodziny czy znajomych w Teheranie. Myślałem że usłyszę złorzeczenia na "wojnę", a usłyszałem złorzeczenia na koszty życia i inflację.
Od razu mogłem się połączyć w bólu elementami życia w Polsce sprzed ponad trzech dekad i naszą inflacją jako równie "traumatycznym" przeżyciem.
Jak z mediów wiadomo, operacja USA w Iranie to porażka i Iran nie stracił zdolności, więc jak Trump zdecydował się bardziej zdecydowanie negocjować (wzmocnienie ofensywy lotniczej i chyba zaraz przejmą 'małe niebo' nad Iranem) , więc Iran odpowiedział:
Źródło omówienia.
Drony latają w szczątkowych ilościach, motorówki IRCG też mocno przyduszone, więc gdy porównamy obraz medialny z realnymi działaniami możemy ocenić jaki jest stan wojny na obecną chwilę.
Reasumując, siły Iranu zostały bardzo mocno porażone, a opowieści o przywróceniu możliwości ataków sił Irańskich okazały się bzdurami. Redukcja nie oznacza, że zniszczono wszystko ale teraz IRCG jest bardzo mocno poturbowane.
Znowu przypomina mi się scena z tamą.
A kiedy to Iran ostatnio kogoś atakował? Chyba za Nadir Szacha. A Izrael to codziennie.
A jak wygląda ta wojna w okienku telewizorni przeciętnego przeżuwacza hamburgerów z Ohio, czy Oklahomy? Czy jest on zadowolony i przegryza popcornem, czy wręcz odwrotnie? Bo zdaje się, że wojnę w Wietnamie hamburgery przegrały w tym okienku właśnie, a nie w dżungli
...ale statki w cieśninie nadal mogą razić? Może jest tak, że Iran nie przestał być zagrożeniem, zmienił się rodzaj zagrożenia, Iran jako państwo nie jest już zagrożeniem, ale IRGC stało się partyzantami Huti z turbodoładowaniem?
USA zdaje się aktualnie grają na to, że niedobory w Iranie wywołają ruchy oddolne i pęknięcia szybciej niż nadejdą midterms
Nie można mieć pretensji do człowieka ani nawet państwa, że zaatakowany się broni. Państwo zaatakowane ma prawo wysadzić świat w powietrze.
Antyperski pierdolec w Izraelu oraz antyamerykański u Persów powoduje moje głębokie zadziwienie. Tak, znam trochę historię ale to mało zmienia, bo SAWAK to było pół wieku temu.
Zadziwienie powina raczej budzić (umiarkowana) perska życzliwość wobec USA. Amerykanie w swej antyirańskości przekroczyli wszelkie granice pojebania. Izrael akurat zachowuje się racjonalnie i amerykańskiego świra rozgrywa raczej na zimno.
...ale jednak przypomnijmy, że pokój miłująca Republika Islamska (nie mylić z Iranem ani z Persją) ma "wpisane w konstytucji" zniszczenie innego państwa członka ONZ a to państwo nie ma czegoś podobnego, wyczekuje jedynie zmiany ustroju w Iranie z opresyjnego teokratyczno-kastowego na demokratyczny - co zapewne potępia prof. Wielomski, ale taka reakcja nie mieści się w mainstreamie forumka?
W ogóle jeśli już rozmawiamy o prawie międzynarodowym, to o ile trudno bronić na jego podstawie opinii, że "państwo zaatakowane ma prawo wysadzić świat w powietrze" i nie spotkałem się, aby ktokolwiek próbował, to można by z powodzeniem bronić poglądu, że państwo, które sobie za oficjalny cel polityczny przyjmuje zniszczenie innego państwa jest państwem zbójeckim i jako takie z automatu samo się wyłącza z systemu i norm prawa międzynarodowego dotyczącego państw.
Daj spokój. Na papier nie odpowiada się bombami tylko negocjacjami.
Zbójem (prywatnym albo państwowym) jest zbój a nie ten, co o tym gada.
A prawem międzynarodowym jest siła. Wyłącznie.
...a Ḥizb Allāh* to organizacja charytatywna? A prawem wewnętrznym co jest? Wola klasy panującej?
*ps. tudzież Harakat al-Mukawama al-Islamija?
Prawem "wewnętrznym" jest prawo obowiązujące na terenie danego państwa.
Nie istnieje rząd światowy zatem nie ma prawa ogólnoświatowego, międzynarodowego, bo kto miałby je uchwalać, a przede wszystkim egzekwować?
...a co to znaczy, że prawo obowiązuje?
ps. ostrzegam, że kiedyś siedziałem mocno w tematach teorii prawa, zresztą już na studiach, gdzie egzamin z teorii był ostatnim poważnym egzaminem na 5 roku, poważnym w sensie, że sporo było poprawek chociaż to 5 rok, kujony (ja nie byłem) zazdrościły mi jedynego bdb na roku (326 osób), więc chyba temat mi podpasował
Gdy Kolega złamie jakiś zakaz w uczęszczanym miejscu publicznym, to się niechybnie przekona o jego obowiązywaniu.
...czyli siła?
No, przecież było to pisane z 1k razy. Gruba pała.
Natomiast pamiętam z grubsza taki piękny wpis na rebelya.pl mówiący o tym, że nie ma jednego dobrego ustroju na cały świat i w zależności od wspólnoty optymalne są ustroje różne. W pierwszym poziomie, czyli rodzinie, bodaj był to komunizm (od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb, wszystko wspólne) a w ostatnim, czyli świecie międzynarodowym - anarchia.
Na to wychodzi, bardzo wiele przemawia za tzw. koncepcją podboju jako teorią genezy państwa.
Amerykanie początkowo mogli być źli, bo żerowisko amerykańskich i brytyjskich koncernów się skończyło.
Irańczycy mogli być źli, bo SAWAK był dość obrzydliwy, a działania służb amerykańskich i izraelskich dalekie od uważania za propaństwowe.
Tyle, że żerowisko i SAWAK to lata 53-79 ubiegłego tysiąclecia!
Następnie było jakieś zbliżenie, aby wyeskalować do obecnej sytuacji.
Mam czarną dziurę odnośnie tych stosunków w tym tysiącleciu, ale jakiegoś wybitnego kurestwa amerykańskiego nie pamiętam. Ba mamy całkiem zgodne pacyfikowanie Iraku!
Ale to kufa prawie pół wieku temu było! Wiem, wujo Sam dał dupy i nie może tego darować ale przecież w Sajgonie raptem pięć lat wcześniej dupy dali sto razy bardziej a dziś z Wietnamem to jest buzi-buzi-dupci-dupci a na temat Iranu świrują.
Irańczykom podobno SAVAK wisiał, bo mało kto wiedział o ich istnieniu, a pienili się na członków rodziny szacha (a było ich kilka setek), którzy mieli obyczaj wchodzenia do sklepów i wychodzenia z naręczem towarów bez płacenia. O rozjeżdżaniu ludzi brykami i gwałceniu młodych dziewczyn nie mówię, bo to standard.
Poza napuszczeniem Sadama na Iran (tak, wtedy był our boy), co kosztowało Iran ponad milion ofiar. I stworzeniem Al-Kajdy (tak, Osama też był our boy), która pierwotnie była antyirańską organizacją terrorystyczną. Też nacięli Irańczyków ale już mniej. A jeśli te dwa drobiazgi pominąć, to zupełne aniołki.
Dajesz przykłady z zeszłego tysiąclecia! To raz.
Irak był bardziej wspierany przez Sowiety, a afera Iran-Contras wskazała, że prezydenturę Regana charakteryzował pragmatyzm. Wojna wybuchła raczej z powodu panarabskiego pierdolca Husajna, zadawnionych sporów, bo szach ostro skopał Irakowi dupsko, a ajatollahowie mocno rozwalili armię Iranu, bo była za mało fanatyczna.
W tym tysiącleciu Al-Kaida była już jawnie antyamerykańska ale bardziej sterowana i wspierana przez Saudów wszelakich niż USA.
To tysiąclecie było bardziej skomplikowane, z wieloma niejasnymi aspektami, dlatego napisałem o 'czarnej dziurze', czyli mam jakieś puzelki porozrzucane na osi przestrzeni i czasu. Nie umiem tego zrozumieć.
Nawet opowieść o tym, że IRGC jest Państwem w Państwie, co ponownie mocno irytuje Persów, więc IRGC generuje konflikty tak jak Bibi słabo mi się spina.
MS, ja to bardzo dobrze pamiętam własną pamięcią. Zdecydowanie Sadam wykonywał amerykańskie zlecenie i wtedy tego nawet bardzo nie kryli. A broni dali opór za grosze albo za darmo. Teraz to Sadam Husejn od zawsze był be ale chyba nie trzeba ci wyjaśniać na czym polega sztuka kreowania przeszłości.
Antyirańską al-Kajdę też pamiętam własną pamięcią, zresztą antyirańscy byli do końca tylko niespecjalnie to eksponowano.
I przy tym pozostańmy. Ja pamiętam bardzo bardzo dobrze.