Irański generał Kasem Sulejmani został zabity
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
I co każdy statek będzie płynął z niszczycielem teraz?
Doceniam też, że nam przekazujesz takie tajne newsy, których nie ma w mediach
A tymczasem, z całkowitego nienacka, US największym ekporterem ropy na świecie.
https://www.breitbart.com/middle-east/2026/05/05/u-s-becomes-worlds-biggest-oil-producer-during-strait-hormuz-crisis/
To tak z tych newsów, które są w mediach, tyle że w postaci dyskrecjonalnej.
Ustawienie myslenia o tej wojnie zawdzięczam rozmowie ze znajomym, młodym Irańczykiem, który mieszka w Polsce od dekady. Spytałem go po jakimś czasie dłuższym i pytałem pełen troski o sytuację jego rodziny czy znajomych w Teheranie. Myślałem że usłyszę złorzeczenia na "wojnę", a usłyszałem złorzeczenia na koszty życia i inflację.
Od razu mogłem się połączyć w bólu elementami życia w Polsce sprzed ponad trzech dekad i naszą inflacją jako równie "traumatycznym" przeżyciem.
Jak z mediów wiadomo, operacja USA w Iranie to porażka i Iran nie stracił zdolności, więc jak Trump zdecydował się bardziej zdecydowanie negocjować (wzmocnienie ofensywy lotniczej i chyba zaraz przejmą 'małe niebo' nad Iranem) , więc Iran odpowiedział:
Źródło omówienia.
Drony latają w szczątkowych ilościach, motorówki IRCG też mocno przyduszone, więc gdy porównamy obraz medialny z realnymi działaniami możemy ocenić jaki jest stan wojny na obecną chwilę.
Reasumując, siły Iranu zostały bardzo mocno porażone, a opowieści o przywróceniu możliwości ataków sił Irańskich okazały się bzdurami. Redukcja nie oznacza, że zniszczono wszystko ale teraz IRCG jest bardzo mocno poturbowane.
Znowu przypomina mi się scena z tamą.
A kiedy to Iran ostatnio kogoś atakował? Chyba za Nadir Szacha. A Izrael to codziennie.
A jak wygląda ta wojna w okienku telewizorni przeciętnego przeżuwacza hamburgerów z Ohio, czy Oklahomy? Czy jest on zadowolony i przegryza popcornem, czy wręcz odwrotnie? Bo zdaje się, że wojnę w Wietnamie hamburgery przegrały w tym okienku właśnie, a nie w dżungli
...ale statki w cieśninie nadal mogą razić? Może jest tak, że Iran nie przestał być zagrożeniem, zmienił się rodzaj zagrożenia, Iran jako państwo nie jest już zagrożeniem, ale IRGC stało się partyzantami Huti z turbodoładowaniem?
USA zdaje się aktualnie grają na to, że niedobory w Iranie wywołają ruchy oddolne i pęknięcia szybciej niż nadejdą midterms
Nie można mieć pretensji do człowieka ani nawet państwa, że zaatakowany się broni. Państwo zaatakowane ma prawo wysadzić świat w powietrze.
Antyperski pierdolec w Izraelu oraz antyamerykański u Persów powoduje moje głębokie zadziwienie. Tak, znam trochę historię ale to mało zmienia, bo SAWAK to było pół wieku temu.
Zadziwienie powina raczej budzić (umiarkowana) perska życzliwość wobec USA. Amerykanie w swej antyirańskości przekroczyli wszelkie granice pojebania. Izrael akurat zachowuje się racjonalnie i amerykańskiego świra rozgrywa raczej na zimno.
...ale jednak przypomnijmy, że pokój miłująca Republika Islamska (nie mylić z Iranem ani z Persją) ma "wpisane w konstytucji" zniszczenie innego państwa członka ONZ a to państwo nie ma czegoś podobnego, wyczekuje jedynie zmiany ustroju w Iranie z opresyjnego teokratyczno-kastowego na demokratyczny - co zapewne potępia prof. Wielomski, ale taka reakcja nie mieści się w mainstreamie forumka?
W ogóle jeśli już rozmawiamy o prawie międzynarodowym, to o ile trudno bronić na jego podstawie opinii, że "państwo zaatakowane ma prawo wysadzić świat w powietrze" i nie spotkałem się, aby ktokolwiek próbował, to można by z powodzeniem bronić poglądu, że państwo, które sobie za oficjalny cel polityczny przyjmuje zniszczenie innego państwa jest państwem zbójeckim i jako takie z automatu samo się wyłącza z systemu i norm prawa międzynarodowego dotyczącego państw.
Daj spokój. Na papier nie odpowiada się bombami tylko negocjacjami.
Zbójem (prywatnym albo państwowym) jest zbój a nie ten, co o tym gada.
A prawem międzynarodowym jest siła. Wyłącznie.
...a Ḥizb Allāh* to organizacja charytatywna? A prawem wewnętrznym co jest? Wola klasy panującej?
*ps. tudzież Harakat al-Mukawama al-Islamija?
Prawem "wewnętrznym" jest prawo obowiązujące na terenie danego państwa.
Nie istnieje rząd światowy zatem nie ma prawa ogólnoświatowego, międzynarodowego, bo kto miałby je uchwalać, a przede wszystkim egzekwować?
...a co to znaczy, że prawo obowiązuje?
ps. ostrzegam, że kiedyś siedziałem mocno w tematach teorii prawa, zresztą już na studiach, gdzie egzamin z teorii był ostatnim poważnym egzaminem na 5 roku, poważnym w sensie, że sporo było poprawek chociaż to 5 rok, kujony (ja nie byłem) zazdrościły mi jedynego bdb na roku (326 osób), więc chyba temat mi podpasował
Gdy Kolega złamie jakiś zakaz w uczęszczanym miejscu publicznym, to się niechybnie przekona o jego obowiązywaniu.
...czyli siła?
No, przecież było to pisane z 1k razy. Gruba pała.
Natomiast pamiętam z grubsza taki piękny wpis na rebelya.pl mówiący o tym, że nie ma jednego dobrego ustroju na cały świat i w zależności od wspólnoty optymalne są ustroje różne. W pierwszym poziomie, czyli rodzinie, bodaj był to komunizm (od każdego według możliwości, każdemu według potrzeb, wszystko wspólne) a w ostatnim, czyli świecie międzynarodowym - anarchia.
Na to wychodzi, bardzo wiele przemawia za tzw. koncepcją podboju jako teorią genezy państwa.
Amerykanie początkowo mogli być źli, bo żerowisko amerykańskich i brytyjskich koncernów się skończyło.
Irańczycy mogli być źli, bo SAWAK był dość obrzydliwy, a działania służb amerykańskich i izraelskich dalekie od uważania za propaństwowe.
Tyle, że żerowisko i SAWAK to lata 53-79 ubiegłego tysiąclecia!
Następnie było jakieś zbliżenie, aby wyeskalować do obecnej sytuacji.
Mam czarną dziurę odnośnie tych stosunków w tym tysiącleciu, ale jakiegoś wybitnego kurestwa amerykańskiego nie pamiętam. Ba mamy całkiem zgodne pacyfikowanie Iraku!
Ale to kufa prawie pół wieku temu było! Wiem, wujo Sam dał dupy i nie może tego darować ale przecież w Sajgonie raptem pięć lat wcześniej dupy dali sto razy bardziej a dziś z Wietnamem to jest buzi-buzi-dupci-dupci a na temat Iranu świrują.
Irańczykom podobno SAVAK wisiał, bo mało kto wiedział o ich istnieniu, a pienili się na członków rodziny szacha (a było ich kilka setek), którzy mieli obyczaj wchodzenia do sklepów i wychodzenia z naręczem towarów bez płacenia. O rozjeżdżaniu ludzi brykami i gwałceniu młodych dziewczyn nie mówię, bo to standard.
Poza napuszczeniem Sadama na Iran (tak, wtedy był our boy), co kosztowało Iran ponad milion ofiar. I stworzeniem Al-Kajdy (tak, Osama też był our boy), która pierwotnie była antyirańską organizacją terrorystyczną. Też nacięli Irańczyków ale już mniej. A jeśli te dwa drobiazgi pominąć, to zupełne aniołki.
Dajesz przykłady z zeszłego tysiąclecia! To raz.
Irak był bardziej wspierany przez Sowiety, a afera Iran-Contras wskazała, że prezydenturę Regana charakteryzował pragmatyzm. Wojna wybuchła raczej z powodu panarabskiego pierdolca Husajna, zadawnionych sporów, bo szach ostro skopał Irakowi dupsko, a ajatollahowie mocno rozwalili armię Iranu, bo była za mało fanatyczna.
W tym tysiącleciu Al-Kaida była już jawnie antyamerykańska ale bardziej sterowana i wspierana przez Saudów wszelakich niż USA.
To tysiąclecie było bardziej skomplikowane, z wieloma niejasnymi aspektami, dlatego napisałem o 'czarnej dziurze', czyli mam jakieś puzelki porozrzucane na osi przestrzeni i czasu. Nie umiem tego zrozumieć.
Nawet opowieść o tym, że IRGC jest Państwem w Państwie, co ponownie mocno irytuje Persów, więc IRGC generuje konflikty tak jak Bibi słabo mi się spina.
MS, ja to bardzo dobrze pamiętam własną pamięcią. Zdecydowanie Sadam wykonywał amerykańskie zlecenie i wtedy tego nawet bardzo nie kryli. A broni dali opór za grosze albo za darmo. Teraz to Sadam Husejn od zawsze był be ale chyba nie trzeba ci wyjaśniać na czym polega sztuka kreowania przeszłości.
Antyirańską al-Kajdę też pamiętam własną pamięcią, zresztą antyirańscy byli do końca tylko niespecjalnie to eksponowano.
I przy tym pozostańmy. Ja pamiętam bardzo bardzo dobrze.
Tyle tylko, że lata osiemdziesiąte były 40 lat temu, co nijak nie wyjaśnia tego, co się stało po 2015 roku w układzie Iran-USA
Widzisz, w dawnych czasach król jegomość mógł prowadzić wojnę z innym królem jegomościem zachowując do niego szacunek. Ten szacunek pewnie głównie z tego wynikał, że choć królowie tę wojnę prowadzili, to ich osobista cielesna integralność pozostawała nienaruszona i zabijali i kaleczyli innych ludzi, ale mniejsza z tym. Dziś w czasach demokracji nie jest tak dobrze, lud wojny prowadzi osobiście a nie przez przedstawicieli, więc by go przekonać do przypiedrolenia komuś musimy z tego kogoś zrobić diabła w ludzkiej skórze. Mało tego - musimy ten lud przekonać, że wrogów nienawidzimy od zawsze. Japończycy dla Amerykanów byli najpierw potworami, potem sojusznikami, potem żółtym niebezpieczeństwem a potem znowu sojusznikami. Zawsze od zawsze, z czym problemu nie było, pamięć nie jest mocną stroną ludu. Stosunek do Żydów też się zmieniał. Tak samo z Sadamem Husajnem - najpierw był sowieckim fagasem, potem naszym człowiekiem w wojnie z tym złym Iranem a potem znowu był paskudny. Z uznaniem do myślowych zdolności ludzi nie należy przesadzać.