Wohlgeborene Frau
Als ich im Lager Amtitz interniert wurde, hatte ich das Glück, den Sohn Wohlgeborener Frau zu erkennen. Er war dort als Kompanie-Kommandant, welchem ich mit einigen Zehntern Ordensbrüder unterlegen war. Er erstaunte uns mit seiner hohen Kultur und seinem tiefen Gerechtigkeitsgefühl.
Ich weiss nicht, wo Er jetzt seinen Aufenthalt hat, darum möchte ich Ihm durch Sie, Wohlgeborene Frau, für alles herzlichen Dank schicken und verkündigen, dass wir alle nach 3 Wochen, die wir noch in Schildberg waren, den 9 Dezember glücklich nach unserem Kloster gekommen sind.
Die Unbefleckte Jungfrau Maria möge für alles vergelten.
P. Maximilian M-a Kolbe
[Adres] Wohlgeborene Frau | Kamilla Dybowska | Berlin N. 31 Lortzingstr. 40
[Przekład polski]
Wielmożna Pani
W czasie mego pobytu w obozie dla internowanych w Amtitz miałem szczęście poznać syna Wielmożnej Pani [ 1 ]. Był tam komendantem kompanii, któremu wraz z kilkudziesięcioma braćmi zakonnymi byłem podległy. Zadziwił on nas swą wysoką kulturą i głębokim poczuciem sprawiedliwości.
Nie wiem, gdzie on się obecnie znajduje, dlatego chciałbym przesłać mu przez Wielmożną Panią serdeczne podziękowanie za wszystko i zawiadomić, że po 3 tygodniach pobytu w Ostrzeszowie, dnia 9 grudnia przybyliśmy wszyscy szczęśliwie do klasztoru [ 2 ].
Niech Niepokalana Dziewica Maryja za wszystko wynagrodzi.
O. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] Komendant kompanii, Alfons Stratmann, był zięciem pani Dybowskiej.
[ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.
Otrzymałem książkę "Notitiae" Prowincji rumuńskiej [ 1 ]. Cieszę się, że sprawa Niepokalanej coraz bardziej rozwija się również w Rumunii. Jestem po trzymiesięcznym internowaniu w Niemczech [ 2 ]; powróciłem właśnie po święcie Niepokalanej. Uwolniony w samo święto.
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich znajomych
br. Maksymilian
[ 1 ] "Notitiae" - to wiadomości z prowincji rumuńskiej OO. Franciszkanów, ukazujące się w formie rocznika - zob. Pisma, 556, przyp. 2.
[ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.
Pocztówkę otrzymałem - Bóg zapłać. Po trzymiesięcznym internowaniu z grupką około 30 braci, którzy pozostali [wcześniej] dla obsługi kaplicy i służenia żywnością i odzieżą tym, co uchodzili przed linią bojową lub powracali po przejściu tej linii,w dzień Niepokalanego Poczęcia zostaliśmy zwolnieni, a nazajutrz dostali się na powrót do klasztoru. Był też razem o. wikary Pius [ 1 ].
Dzięki Niepokalanej misjonarzujemy modlitwą, przykładem i pracą.
br. Maksymilian M. Kolbe
[Dopisek] "Kishi" nie przychodzi; ostatni numer był z września [ 2 ].
[Adres] Przewielebny Ojciec Gwardian | O. Mgr Samuel Rosenbaiger | Mugenzai Seibo no Kishi | Nagasaki | Hongochi Machi 196 | Japan - Nippon Asia - via Siberia
[Stempel pocztowy] Teresin k. Sochacz. 17 III 40
[Nadawca] Klasztor OO. Franciszkanów | Poczt. Teresin k. Soch. | Niepokalanów | Generalgouvernement - Polen
[ 1 ] Bł. Pius Bartosik.
[ 2 ] W oryginale wyraz "wrzesień" napisany znakiem japońskim.
Serdeczne "Bóg zapłać" za pocztówkę z wiadomościami. Kto komisarzem, a kto gwardianem?
Niepokalana przeprowadziła sprawę Komisariatu [ 2 ] mimo wszelkich obaw ludzkich. Będzie też czuwać i nadal.
Otrzymałem też zapytanie od Ojca z Czerwonego Krzyża [ 3 ].
U nas Niepokalana miłościwą ręką prowadzi swe sprawy naprzód. Pracujemy dla Niej przez dobroczynność materialną w formie pomocy ślusarskiej, stolarskiej, sanitarnej itd.
"Rycerz" jeszcze nie wychodzi. Jeszcze nie ma zezwolenia. Ale Niepokalana ma w tym swe zamiary.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
[Adres] Przew[ielebny] O. Gwardian | O. Samuel Rosenbaiger | Roma | Ss. Apostoli 51 | Italia
[ 1 ] Data przyjęta na podstawie dopisku na odpisie sekretarza osobistego św. Maksymiliana, br. Rufina Majdana.
[ 2 ] Komisariat w Nagasaki (jednostka administracyjna zakonu na etapie przejściowym przed utworzeniem prowincji) został doraźnie ustanowiony 1 V 1940. Komisarzem został o. Samuel Rosenbaiger, zastępcą komisarza o. Mieczysław Mirochna, a gwardianem Mugenzai no Sono o. Donat Gościński. Na stałe komisariat erygowano w 1966 r. (zob. "Comm. Ord." 63 [1966] 246), a prowincję japońską 16 VII 1969 (zob. "Comm. Ord." 66 [1969] 107-108).
[ 3 ] Podczas internowania św. Maksymiliana (zob. Pisma, 767, przyp. 2) o. Samuel Rosenbaiger poszukiwał go przez Czerwony Krzyż - zob. Pisma, 781a.
List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem
Niepokalanów, 21 V 1940
Maryja!
Drogie Dzieci!
Już szereg miesięcy upłynęło od czasu, jak w rozmaite strony z woli Niepokalanej rozeszli się bracia [ 1 ]. Gdziekolwiek jednak znajdzie się dusza, co Niepokalaną naprawdę serdecznie kocha, to i miłość swą ku Niej przelewa na otoczenie, czyli zdobywa dla Niej coraz liczniejsze dusze i to coraz to doskonalej.
Obecnie zazielenił się miesiąc Matki Bożej. Nie wszyscy z Was mają możność uczestniczyć w tak drogich sercu nabożeństwach majowych, lecz gdzie miłość ku Niej - tam nabożeństwo serca wewnętrzne, istotne.
Starajmy się nie ustawać w misjonarzowaniu pozyskiwania dla Niej serc. Módlmy się, by Jej królowanie w duszach rozszerzało się, ofiarujmy w tym celu nasze utrapienia i przykrości i starajmy się, by przede wszystkim Ona z nas zadowolona była. - To osiągniemy, jeżeli sumienie nasze będzie zawsze czyste. Strzeżmy czujnie niepokalanej czystości sumienia i w razie jego skalania starajmy się jak najprędzej o oczyszczenie.
Jeden akt miłości doskonałej odradza duszę; używajmy często tego środka. W praktyce to nie tak trudne, bo istotą tego aktu - to miłość ofiarna; starać się sprawić Jej przyjemność naszym kosztem, nie ze względu na nagrodę czy karę.
Drogie Dzieci! Wiem, że tęsknicie za zwyczajną atmosferą klasztorną, ale pocieszajmy się nadzieją, że obecne warunki wyjątkowe nie będą trwać zawsze i wybije godzina, kiedy znowu pokój nastanie i każdy powróci do dawnej pracy dla sprawy Niepokalanej w duszach. - Zresztą i teraz ta misja trwa, chociaż w innej formie i w innych warunkach.
Ile dusz dziękować będzie Niepokalanej (i... Wam) przez całą wieczność, że właśnie z powodu obecnego rozproszenia miały sposobność z Wami się spotkać i do Niepokalanej Matki dusz zbliżyć.
Więc módlmy się, znośmy krzyżyki, bardzo miłujmy dusze wszystkich bez wyjątku bliźnich, przyjaciół i nieprzyjaciół i ufajmy, a to wszystko w tym celu, by Ona stała się jak najprędzej Królową wszystkich i każdego z osobna po całym świecie.
Trochę wiadomości [ 2 ]
Celem Niepokalanowa, jak wiemy, jest szerzenie czci i miłości ku Niepokalanej i pociąganie ku Niej dusz. Dawniej czyniliśmy to przeważnie za pomocą prasy, obecnie specjalną uwagę zwrócono na modlitwę, pracę rąk, wytwórczość i dobroczynność.
Zaraz po powrocie o. g[wardiana] i o. w[ikarego] [ 3 ] i braci spod Berlina w dniu 9 grudnia ub.r. powstała nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Najpierw po dwóch, a obecnie po czterech braci stale adoruje Boskiego Więźnia Miłości, zmieniając się co pół godziny. Jest to najważniejsza czynność chwili obecnej.
Po wojnie wytworzyły się nowe warunki i różne potrzeby, toteż Niepokalanów w wielu wypadkach stara się przyjść z pomocą ludności okolicznych wiosek, dworom i folwarkom.
Rozpoczęta jeszcze przed wojną działalność naszej Infirmerii prowadzona jest bez przerwy w dalszym ciągu, z tą tylko różnicą, że po wojnie frekwencja zwiększyła się bardzo znacznie i w obecnym czasie dziennie udziela się porad i pomocy różnego rodzaju przeciętnie 60 do 70 osobom, apteczka przygotowuje codziennie lekarstwa mniej więcej dla 20 osób. W szpitaliku dla osób świeckich, mieszczącym się nad kuchnia nowego refektarza, leży około 30 chorych. Są to przeważnie wysiedleni, których również nasza infirmeria obsługuje.
Wiosna, czas obróbki pól, zasiewów itp., a jeśli kiedy, to w obecnych czasach przede wszystkim trzeba się troszczyć, by nie zabrakło chleba, by się zaopatrzyć w inne potrzebne produkty. Toteż dział mechaniczny przez całą prawie zimę pracował i dotąd pracuje nad narzędziami rolniczymi różnych dworów i gospodarzy. Oto niektóre szczegóły z pracy tego działu: wyremontowano gruntownie 3 siewniki, 1 traktor, 2 kieraty, 2 sieczkarnie, 1 motocykl, 7 rowerów. Wykonano okucie nowej wialni i jedną wialnię wyreperowano. W naprawie znajdują się obecnie 3 młocarnie i 2 żniwiarki. Prace zaległe do wykonania: 7 młocarni, 6 kieratów, 1 sieczkarnia i nowa wialnia. Do gruntownej reperacji 3 siewniki. Oto grubszy zarys prac działu mechanicznego. Trudno wszystko dokładnie ująć w cyfry, ponieważ liczba tych prac ciągle wzrasta.
Stolarnia w ostatnim czasie wykonała: 15 stołów, 27 ław, 7 stołków - dla wysiedlonych. Dla Sochaczewa 12 stołów, 17 ław z oparciem, 48 taboretów. A że w Niepokalanowie są również wysiedleni w liczbie około 1500 i to przeważnie starzy lub dzieci, więc zdarzają się i wypadki śmierci. Na wykonanie czeka 2000 skrzyń na jaja dla "Rolnika" w Sochaczewie, 7 kajaków dla Wydziału Drogowego itp.
Krawczarnia szyje nowe ubrania, wykonuje przeróbki itp. Szewczarnia zrobiła kilka par nowych butów, nareperowała około 200 par różnego obuwia, oczywiście wszystko za furtę.
Bracia prowadzą kuchnię i przygotowują śniadania, obiady i kolacje dla około 1500 ludzi wysiedlonych. Piekarnia wypieka codziennie dla nich chleb, wysiedleni zajmują następujące budynki: Kwadrat, "COP", Nowicjat, Internat i Ekspedycja. Każdy blok ma 2 braci, którzy się opiekują ludźmi.
Konieczność zmusiła nas również do wytwarzania figurek Niepokalanej. Pracą tą kieruje br. Teofil [ 4 ], pomaga br. Felicissimus [ 5 ].
Ogród nie pracuje już tyle dla ludzi, choć w miarę możności użyczamy też flanców kapusty, pomidorów oraz nasion ogórków itp., ale pracy w nim dużo, bo wykorzystuje się każdy skrawek ziemi pod ziemniaki i inne warzywa.
Oto pobieżny obraz obecnych zajęć. Pracy jest ponad siły, gdy się zważy, że jest nas tylko 1/4 dawnej liczby. Dużo prac już się nie przyjmuje z powodu braku rąk. I tak nie przyjmuje się już reperacji obuwia, zegarków, choć napływ wielki. Br. Salezy [ 6 ] sam nareperował przeszło 60 zegarków, lecz musi iść do innej pilniejszej pracy w dziale mechanicznym, gdzie tworzą się po prostu ogonki zaległych maszyn i narządzi rolniczych.
Ale dzięki Niepokalanej i za to, co jest. Do tej pory bardzo odczuwamy Jej opiekę.
W czasie wojny przenieśli się do wieczności następujący bracia: br. Amatus [ 7 ] rozstrzelany przez wojsko we wrześniu ub.r., br. Bonfiliusz [ 8 ] zmarł na gruźlicę w Sanatorium w Otwocku, br. Cyryl [ 9 ] zmarł na gruźlicę w Niepokalanowie z początkiem kwietnia br. i br. Rodrycjusz [ 10 ] zmarł u rodziców na zapalenie płuc. Za dusze zmarłych współbraci stosownie do Konstytucji należy odmówić po 2 koronki franciszkańskie [ 11 ]. W konwencie warszawskim zmarł na tyfus br. Sylwester Wojsław, profes solemny. W Łagiewnikach zginął od bomby w czasie wojny o. Juliusz Gordon. Za nich należy odmówić po 1 koronce.
Podczas działań wojennych padły na Niepokalanów 4 bomby mniejszego kalibru. Trzy nie wyrządziły większej szkody, a jedna trafiła w nową furtę i zniszczyła sam środek budynku. Ofiar w ludziach na szczęście nie było.
Dział Instalacyjny zainstalował na stacji w Szymanowie światło elektryczne, gdzie dostarczamy prądu. Elektrownia dostarcza prądu wszystkim blokom i sypialniom wysiedlonych.
Starym zwyczajem na dziedzińcu Niepokalanowa, u stóp ładnie oświetlonej figury Niepokalanej, wieczorem bracia grają i śpiewają pieśni maryjne.
Nabożeństwa majowe odprawiane są o godz. 7 wieczorem. W czasie tych nabożeństw o. wikary wygłasza ładnie opracowany wykład aktu poświęcenia się Niepokalanej.
W kwietniu otrzymaliśmy wiadomość, że klasztor nasz Mugenzai no Sono w Japonii, został mianowany Komisariatem. Komisarzem został o. Samuel, zastępcą o. Mieczysław, a gwardianem o. Donat [ 12 ].
Od grudnia ub.r. robiliśmy starania o wydawanie "Rycerza Niepokalanej", lecz do tej pory pozwolenia jeszcze nie mamy.
W styczniu br. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk J. E. Ks. Arcybiskupa Galla w Warszawie, o. Ludwik Kim, Koreańczyk.
O. Jubilat [ 13 ] mimo późnego wieku (blisko 80 lat) całą wojnę przetrwał w Warszawie i obecnie nadal przebywa w Niepokalanowie.
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Zob. Pisma, 765, przyp. 3.
[ 2 ] Tekst zredagowany przez br. sekretarza, Rufina Majdana, a skorygowany i zaaprobowany przez św. Maksymiliana, więc jego udział w redakcji listu jest bezsporny.
[ 3 ] Bł. Pius Bartosik.
[ 4 ] Br. Teofil Zimnoch.
[ 5 ] Br. Fellicissimus Sztyk.
[ 6 ] Br. Salezy Mikołajczyk.
[ 7 ] Br. Amatus Robak.
[ 8 ] Br. Bonfiliusz Palmąka.
[ 9 ] Br. Cyryl Zaręba.
[ 10 ] Br. Rodrycjusz Skorupski.
[ 11 ] Zob. Konstytucje z 1932 r., nr 267.
[ 12 ] Zob. Pisma, 772.
[ 13 ] O. Szymon Łaś.
Nie mam wątpliwości, że zechce Ojciec przyjąć od Niepokalanowa kilka słów życzeń z okazji swoich imienin.
Jesteśmy tu zaledwie jedną trzecią poprzedniej [liczby], lecz razem z innymi Braćmi, którzy [rozrzuceni] po najrozmaitszych okolicach nie mogli jeszcze wrócić do macierzystego klasztoru, aż do tych, co wygnani pracują na dalekiej Syberii, przesyłamy Ojcu najserdeczniejsze życzenia jak najobfitszego błogosławieństwa dobrego Boga przez Niepokalaną Pośredniczkę wszelkiej łaski.
Niech nas Ojciec pobłogosławi
br. Maksymilian M. Kolbe
List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem
Niepokalanów, 16 VII 1940
Maryja!
Drogie moje Dzieci,
Tym razem podaję Wam nieco urywków z niektórych listów braci:
... bardzo mi smutno za Wami i za kochanym naszym Niepokalanowem, ale Niepokalana tym się wszystkim opiekuje. Nie wiem, czy ten list dojdzie do Was, czy go otrzymacie, a jeżeli dostaniecie, to proszę mi odpisać. Nie będę pisał dużo, bo nie wiem, czy z nas ktoś tam jest w naszym kochanym ubogim Miasteczku Niepokalanej...
... Dotarła do nas wiadomość, że Niepokalanów już jest czynny; czy to jest zgodne z prawdą? Bo "jako jeleń pragnie do źródeł wodnych, tak serca nasze tęsknią" [por. Ps 41,2] do życia klasztornego. Bardzo prosimy o wiadomość w tej sprawie. prosimy o modlitwę do Niepokalanej, by i nas, swoje dzieci, sprowadziła do ogródka swego.
Cześć Niepokalanej!
... Chociażby nas dzieliły kraje, morza, oceany, to jednak serca i dusze nasze byłyby i wtedy złączone wspólnym celem każdego człowieka, ideą i celem Milicji Niepokalanej.
... Odczuwam cierpienie z powodu, że nie jestem razem w opłotkach grodu Niepokalanej.
Im dłużej przebywam poza klasztorem, tym więcej go kocham, tym bardziej tęsknię do niego. Teraz dopiero widzę i sercem czuje, że tam jest królestwo Niepokalanej A stamtąd słodka Jej opieka napełnia duszę mą pokojem. Nadzieją i miłością w Niej żyję. Mino woli budzi się w człowieku jakaś młodość, jakieś życie, świeżość i wesołość wstępuje promienna i pogodna, która tak mile nastraja duszę i podnosi ją wysoko do celu. Zdarza się nieraz, że zapał stygnie, praca duchowa staje się cięższa, że aż się lękam czasem swej nieudolności, że tak mi brak odwagi do pełnienia cnót...
Przepraszam bardzo, że tak długo nie pisałem. Nie, wiedziałem, czy są w Niepokalanowie bracia. Dowiedziałem się dzisiaj w mieście. Ucieszyłem się bardzo i składam serdeczne dzięki Maryi Niepokalanej, że zachowała swój gród. Przyszedłbym tam bardzo chętnie, choćby pieszo, ale nie wiem, czy można. Może będzie Ojciec Gwardian łaskaw mi napisać, bo mi bardzo tęskno.
... Obecnie jestem u rodziców. Czuję się zdrowo i dobrze. Tylko tęskno mi bardzo za dawną placówką - po prostu jak dziecko do piersi matki, gdy jest [jej] pozbawione.
W tych stronach jest więcej braci naszych, którzy w każdej chwili pragnęliby się tam dostać.
... stale dręczy mnie myśl, że nie tu moje miejsce (tj. gdzie się obecnie znajduję), lecz już powinienem być w Zagrodzie Niepokalanej. Tęsknota tu czasem jest tak wielka, że bez łez się nie obejdzie, ale widocznie Niepokalana te trudności nasuwa, by się mocje powołanie ugruntowało jeszcze bardziej. Ufam, iż pod Jej opieką wszystkie te trudności z łatwością pokonam i przyjdzie chwila, kiedy u Jej stóp w zaciszu klasztornym będę mógł się swobodnie pomodlić...
... Teraz jak sobie przypomnę o kochanym Niepokalanowie, to jednym tchem bym tam chciał być, wyrwać się z tego światowego więzienia, chociaż po ludzku - jak to zazwyczaj ludzie mówią - klasztory nazywają więzieniami. Więzieniami, o jak oni się grubo mylą. O gdyby spróbowali chociaż miesiąc czasu w klasztorze, to by nie chcieli już wyjść z tego kochanego więzienia miłości...
... mamusia podaje mi list z klasztoru. Oczom własnym nie wierzyłem, dopiero po przeczytaniu pierwszych wyrazów: Maryja i Drogie Dzieci, upewniłem się, że to nie złudzenie, ale rzeczywistość.
Czym dla mnie ten list, tego wyrazić nie potrafię, ale to wiem, że przyniósł mi nowe siły do codziennej walki, ożywił miłość i wdzięczność ku Matce Najświętszej za tyle wprost cudownej opieki, zwłaszcza w czasie wojny - zamknie usta tym, którzy w jakikolwiek sposób chcieli złamać wiarę moją w powrót do dawnego trybu życia. Z listu tego poznaję, że naprawdę służyliśmy Bogu, nie dla własnej korzyści i niczym dla nas trud i poświęcenie, byle tylko pozyskać dusze dla Niepokalanej, by miłość ku Niej rozszerzać po całym świecie...
... Gdym tylko otrzymał ten list, zaraz go otworzyłem i byłem pewny, że to jest jakie zaświadczenie lub przepustka na powrót do Zagrody Niepokalanej. Serce biło mi z radości i płaczu. Spoglądam i czytam tytuł "Drogie Dzieci" i podpis Przew[ielebnego] O. Gwardiana. Spokój mnie ogarnia; wyobraźnia przedstawia mi Najukochańszego O. Gwardiana, jak stoi przede mną, opuszczonym przez rodziców, siostry i braci, pocieszając mnie na sercu i duszy. Od tej chwili ogarnia mnie jeszcze większa tęsknota za Zagrodą Niepokalanej. Co za szczęście macie, Kochani Bracia, że możecie tak razem pracować dla Niepokalanej i być codziennie na nabożeństwie i adoracji Najświętszego Sakramentu...
Tęsknię za Zagrodą Niepokalanej, gdzie się czułem tak szczęśliwy...
... jestem zdrów, lecz w tęsknocie za macierzystym gniazdem...
... Zważam również na warunki życiowe tej placówki, ale to mnie nie odstrasza... ... Pragnę tam pracować i cierpieć razem z Wami dla Niepokalanej, o co też zawsze Ją proszę...
... Bardzo cierpię, lecz cieszę się, że mogę cierpieć dla Maryi. Obudziła się i wielka tęsknota serca mego do Niepokalanowa. Często o nim myślę i duszą w nim przebywam, prosząc Niepokalaną o siłę i ufam, ufam, marząc o owym wielkim i szczęśliwym dniu powrotu, abym zamknąwszy się świętą klauzurą, mógł nadal żyć dla Maryi...
Jak wiele byłoby do powiedzenia, gdybym nie wiedział, że Przewielebny Ojciec Gwardian wie dobrze, jakie uczucia tęsknoty towarzyszą każdemu prawdziwemu zakonnikowi, kto z jakichkolwiek przyczyn znalazł się poza murami klasztoru.
... piszę list do Ojca Gwardiana - piszę jak dziecko do kochającego Ojca. Rodzinę przez śluby prawie opuściłem, Tatuś nie żyje, to któż mi Tatusia zastąpi, jeśli nie Ojciec Gwardian. Więc piszę z całą szczerością - nie patrząc na styl, lecz na miłość i serce, jak dziecko rozłączone od Ojca a pragnące się z nim zobaczyć i miłością połączyć. Przyznam się, że w sercu jest smutek, w oczach łzy...
... Słuszne było powiedzenie Ojca Gwardiana na jednej konferencji, "że zakonnik czuje się na świecie, jak ryba bez wody" [ 1 ] - doświadczam tego, Nie ma Komunii św. codziennie, a dusza nie ma już tego pokarmu, natomiast ciało się więcej leni, a co najgorsze to stałe obcowanie z ludźmi.
U Mamusi mam wszystko co konieczne. Choć Mama bardzo mnie kocha i cieszy [się], iż tak piękny stan sobie wybrałem - czuję się w domu bardzo źle, chciałbym jak najprędzej wyjechać.
... Więc bardzo chętnie, o ile możliwe, pragnę przybyć do klasztoru bez względu, jakie mogą być warunki - gotowy na wszystko dla Maryi. Chcę do śmierci Niepokalaną [kochać] i być Jej choć może niegodnym sługą, ale zawsze nieodwołalnie Jej służyć i cierpieć. Bo cóż, że ciało marnieje, ale dusza pięknieje i rośnie dla Tej, której jest własnością. Przyznam się szczerze: wolę w klasztorze kawałek czarnego chleba, niż w świecie między ludźmi mieć wszystko, bo tam ciało rośnie, a dusza maleje.
W klasztorze jest więcej zapewniona dusza. Zawsze posłuszeństwo i lepiej zachowa się śluby, zwłaszcza czystość. - Pragnę dlatego przyjechać choćby zaraz. Słodu, chłodu oraz cierpienia się nie boję - bo to dla Maryi - owszem pragnę. Pragnę dalej realizować całkowicie: "abym w Twoich Niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem..." [ z aktu poświęcenia się Niepokalanej ]
... Czuję się dobrze, choć czasem bardzo mi się dłuży i przykrzy za Niepokalanowem...
... Staram się być tym teraz, czym byłem pierwej i z utęsknieniem wyczekuję cnej chwili, tego "przyjeżdżaj", by znów stanąć do pracy dla Niej, lecz ze zdwojoną siłą i świeżą gorliwością.
Codziennie polecam naszej Mamusi Przew[ielebnego] O. Gwardiana i braci obecnych już w Niepokalanowie, jak i tych, co są poza jego opłotkami...
... Jestem po ślubach czasowych, dlatego też pragnę natychmiast wracać z powrotem do klasztoru...
Tęsknota za zaciszem klasztornym sprawia mi ból niewymowny, brak zakonnego towarzystwa, zakonnej rozmowy, jest bólem bardzo dojmującym. Nie mam blisko nikogo z moich współbraci zakonnych, przed którymi mógłbym się wyżalić, wspólnie pocieszyć, wzajemnie się zachęcić do ochotniejszego znoszenia tych cierpień moralnych. Bo cierpienia fizyczne są niczym w porównaniu z tymi, które przezywam...
... Życie zakonne wśród świata, który ze wszech stron usiłuje wcisnąć się do duszy zakonnika, jest pod tym względem ciężkie i budzi wielką tęsknotę za klasztorem...
... Z utęsknieniem oczekuję tej chwili, w której na nowo ukryję się za klauzurą...
... Co do warunków duchowych to jest ciężko, zupełnie brak pokarmu duchowego, inne otoczenie - jednym słowem: jest ciężko. Nie mogę się doczekać, kiedy się to wreszcie wszystko skończy, ale zgadzam się z Wolą Bożą.
... Zdecydowałem się na wszystko i powrócić do Niepokalanowa, bo głód, zimno i męczeństwo można otrzymać wszędzie... Dusza moja pragnie już być w tym raju, gdzie się tyle lat pracowało, żeby otrzymać nawet palmę męczeństwa...
... Jeszcze jest czas wojenny i w każdej chwili mogą nas rozpędzić, albo zabrać do niewoli, ale któż by się obawiał cierpieć dla sprawy Niepokalanej tutaj na ziemi? Wszak jeszcze za mało cierpiałem dla Ciebie, Matuchno moja! pragnę więc z miłości ku Tobie coś cierpieć, przyjmij mnie do swego grona. Jeszcze raz proszę najpokorniej o przychylną odpowiedź, jeśli jest wola Niepokalanej.
... Rozproszyliśmy się wszyscy, jak ten liść jesienny pod tchnieniem wiatru, na wszystkie strony, jakeśmy ze wszystkich stron przyszli...
... Materialny byt mam tu zapewniony, jednym słowem: nam dobrze. Lecz co z duchem się stanie? Niestety, czuje się, jak on stopniowo zamiera. Tak trudno, bardzo trudno, zakonnikowi żyć na świecie...
Przewielebny Ojciec Gwardian zwykł często powtarzać, żeby za furtą bracia prowadzili misje. - Jak zdołałem zauważyć, to jedni rzeczywiście starają się prowadzić misje - własnym życiem, powiedzieć jednak muszę z bólem, że są i tacy, którzy swym życiem nie dają przykładu ludziom świeckim, lecz zgorszenie. Smutne to i przykre, ale prawdziwe. Powód zasadniczy - według mego zdania i zaobserwowania jest taki, że dany zakonnik nie był dobrym zakonnikiem w Niepokalanowie. Jak wyszedł poza furtę, zaczął się zaniedbywać w modlitwie i medytacji i powoli zobojętniał prawie zupełnie, że go klasztor wcale nie ciągnie, a co gorsza, zaczyna mniej zwracać uwagę na śluby i regułę zakonną. Chcę tu zaznaczyć i podkreślić, że modlitwa za braci poza Niepokalanowem jest bardzo potrzebna. Ci bracia, którzy adorują, powinni za swych współbraci dużo a dobrze się modlić. Im daje Bóg łaskę przebywania w klasztorze, gdzie można się dużo modlić. Inni tej łaski nie mają, a w dodatku, narażeni są na wpływy świata. Niechże więc mieszkańcy klasztoru modlą się za współbraci mieszkańców w świecie...
... Niech kto co chce mówi, że i poza klasztorem zakonnik może być dobrym zakonnikiem - to jednak ja na podstawie obserwacji mam zupełnie inne przekonanie w tej sprawie. Czy zakonnik świątobliwy, czy mniej świątobliwy, czy chce, czy nie chce, świat urabia go powoli na swój sposób, jeśli wśród niego przebywa.
... Wolę w klasztorze gotowy być na wszystko i zjeść raz na dzień, a nawet umrzeć z głodu, niż poza klasztorem mieć wszystkiego pod dostatkiem. - Proszę się nie dziwić moim zapatrywaniom, ale ja wychodzę z tego założenia, że ślubowałem Bogu a nie ludziom i muszę co do joty wszystko zachować. A w klasztorze daleko łatwiej zachować śluby niż poza klasztorem...
Wierzę, iż te wynurzenia są szczere. Wie o tym też Niepokalana.
Kto więc, spytacie, może już powrócić?
Kto gotów dla Niepokalanej na wszystko, chociażby nawet przyszło złożyć Jej życie swoje w ofierze, bo jeszcze w Europie krew się leje i trudno wiedzieć, co się wydarzyć może. Wprawdzie w akcie poświęcenia Niepokalanej powtarzamy, by czyniła z nami, "cokolwiek Jej się podoba", i nie chodzi o to, by nie odczuwać obaw, ale by na Niej tylko polegać, i modlić się o potrzebne siły, ale "że ciało mdłe" [Mt 26,41, Mk 14,38], nie zawsze nadąża za duchem, stąd mógłby się czasem komu zdarzyć żal, że się nie uchylił od cierpienia.
Dlatego ten niezbędny warunek.
Następnie co do aspirantów nie mam jeszcze z Prowincjałatu ogólnego upoważnienia do przyjmowania powracających. Lecz załatwia się poszczególne wypadki osobno.
Wielu też braci znajduje się poza kordonami granic i na próżno usiłują do Niepokalanowa się przedostać - tym nie pozostaje nic innego, jak modlić się, starać się, ale nie trapić się, bo i w tym jest Wola Boża, Wola Niepokalanej. Może i w tych stronach życiem swym mają głosić chwałę Niepokalanej. Jeżeli ze swej strony starać się będą o ile możności nie zaniedbywać się i w praktykach zakonnych, mogą być spokojni, że i Niepokalana nie zapomni o nich, czule się nimi opiekować i nad postępem duszy czuwać będzie, tak że i sami żadnego uszczerbku nie poniosą, i drugim do zbliżenia się do Niej dopomogą.
Chociaż więc nie ma ścisłego obowiązku, to jednak każdy, kto gotów na wszystko i na stałe pragnie powrócić, może to już uczynić. Dobrze by było przedtem dać znać o sobie listownie.
Komentarz
768
Do Kamili Dybowskiej
Niepokalanów, 28 II 1940
Wohlgeborene Frau
Als ich im Lager Amtitz interniert wurde, hatte ich das Glück, den Sohn Wohlgeborener Frau zu erkennen. Er war dort als Kompanie-Kommandant, welchem ich mit einigen Zehntern Ordensbrüder unterlegen war. Er erstaunte uns mit seiner hohen Kultur und seinem tiefen Gerechtigkeitsgefühl.
Ich weiss nicht, wo Er jetzt seinen Aufenthalt hat, darum möchte ich Ihm durch Sie, Wohlgeborene Frau, für alles herzlichen Dank schicken und verkündigen, dass wir alle nach 3 Wochen, die wir noch in Schildberg waren, den 9 Dezember glücklich nach unserem Kloster gekommen sind.
Die Unbefleckte Jungfrau Maria möge für alles vergelten.
P. Maximilian M-a Kolbe
[Adres] Wohlgeborene Frau | Kamilla Dybowska | Berlin N. 31 Lortzingstr. 40
[Przekład polski]
Wielmożna Pani
W czasie mego pobytu w obozie dla internowanych w Amtitz miałem szczęście poznać syna Wielmożnej Pani [ 1 ]. Był tam komendantem kompanii, któremu wraz z kilkudziesięcioma braćmi zakonnymi byłem podległy. Zadziwił on nas swą wysoką kulturą i głębokim poczuciem sprawiedliwości.
Nie wiem, gdzie on się obecnie znajduje, dlatego chciałbym przesłać mu przez Wielmożną Panią serdeczne podziękowanie za wszystko i zawiadomić, że po 3 tygodniach pobytu w Ostrzeszowie, dnia 9 grudnia przybyliśmy wszyscy szczęśliwie do klasztoru [ 2 ].
Niech Niepokalana Dziewica Maryja za wszystko wynagrodzi.
O. Maksymilian M-a Kolbe
[ 1 ] Komendant kompanii, Alfons Stratmann, był zięciem pani Dybowskiej.
[ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.
768a
Do o. Petru Iosif Pala
[Przekład polski]
Maryja!
Drogi Ojcze,
Otrzymałem książkę "Notitiae" Prowincji rumuńskiej [ 1 ]. Cieszę się, że sprawa Niepokalanej coraz bardziej rozwija się również w Rumunii. Jestem po trzymiesięcznym internowaniu w Niemczech [ 2 ]; powróciłem właśnie po święcie Niepokalanej. Uwolniony w samo święto.
Serdeczne pozdrowienia dla wszystkich znajomych
br. Maksymilian
[ 1 ] "Notitiae" - to wiadomości z prowincji rumuńskiej OO. Franciszkanów, ukazujące się w formie rocznika - zob. Pisma, 556, przyp. 2.
[ 2 ] Zob. Pisma, 767, przyp. 2.
768b
Do o. Samuela Rosenbaigera
Niepokalanów, 16 III 1940
Maryja
Drogi Ojcze!
Pocztówkę otrzymałem - Bóg zapłać. Po trzymiesięcznym internowaniu z grupką około 30 braci, którzy pozostali [wcześniej] dla obsługi kaplicy i służenia żywnością i odzieżą tym, co uchodzili przed linią bojową lub powracali po przejściu tej linii,w dzień Niepokalanego Poczęcia zostaliśmy zwolnieni, a nazajutrz dostali się na powrót do klasztoru. Był też razem o. wikary Pius [ 1 ].
Dzięki Niepokalanej misjonarzujemy modlitwą, przykładem i pracą.
br. Maksymilian M. Kolbe
[Dopisek] "Kishi" nie przychodzi; ostatni numer był z września [ 2 ].
[Adres] Przewielebny Ojciec Gwardian | O. Mgr Samuel Rosenbaiger | Mugenzai Seibo no Kishi | Nagasaki | Hongochi Machi 196 | Japan - Nippon Asia - via Siberia
[Stempel pocztowy] Teresin k. Sochacz. 17 III 40
[Nadawca] Klasztor OO. Franciszkanów | Poczt. Teresin k. Soch. | Niepokalanów | Generalgouvernement - Polen
[ 1 ] Bł. Pius Bartosik.
[ 2 ] W oryginale wyraz "wrzesień" napisany znakiem japońskim.
772
Do o. Samuela Rosenbaigera
[Niepokalanów, 22 IV 1940] [ 1 ]
Maryja!
Drogi Ojcze!
Serdeczne "Bóg zapłać" za pocztówkę z wiadomościami. Kto komisarzem, a kto gwardianem?
Niepokalana przeprowadziła sprawę Komisariatu [ 2 ] mimo wszelkich obaw ludzkich. Będzie też czuwać i nadal.
Otrzymałem też zapytanie od Ojca z Czerwonego Krzyża [ 3 ].
U nas Niepokalana miłościwą ręką prowadzi swe sprawy naprzód. Pracujemy dla Niej przez dobroczynność materialną w formie pomocy ślusarskiej, stolarskiej, sanitarnej itd.
"Rycerz" jeszcze nie wychodzi. Jeszcze nie ma zezwolenia. Ale Niepokalana ma w tym swe zamiary.
Z prośbą o modlitwę
br. Maksymilian
[Adres] Przew[ielebny] O. Gwardian | O. Samuel Rosenbaiger | Roma | Ss. Apostoli 51 | Italia
[ 1 ] Data przyjęta na podstawie dopisku na odpisie sekretarza osobistego św. Maksymiliana, br. Rufina Majdana.
[ 2 ] Komisariat w Nagasaki (jednostka administracyjna zakonu na etapie przejściowym przed utworzeniem prowincji) został doraźnie ustanowiony 1 V 1940. Komisarzem został o. Samuel Rosenbaiger, zastępcą komisarza o. Mieczysław Mirochna, a gwardianem Mugenzai no Sono o. Donat Gościński. Na stałe komisariat erygowano w 1966 r. (zob. "Comm. Ord." 63 [1966] 246), a prowincję japońską 16 VII 1969 (zob. "Comm. Ord." 66 [1969] 107-108).
[ 3 ] Podczas internowania św. Maksymiliana (zob. Pisma, 767, przyp. 2) o. Samuel Rosenbaiger poszukiwał go przez Czerwony Krzyż - zob. Pisma, 781a.
774
List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem
Niepokalanów, 21 V 1940
Maryja!
Drogie Dzieci!
Już szereg miesięcy upłynęło od czasu, jak w rozmaite strony z woli Niepokalanej rozeszli się bracia [ 1 ]. Gdziekolwiek jednak znajdzie się dusza, co Niepokalaną naprawdę serdecznie kocha, to i miłość swą ku Niej przelewa na otoczenie, czyli zdobywa dla Niej coraz liczniejsze dusze i to coraz to doskonalej.
Obecnie zazielenił się miesiąc Matki Bożej. Nie wszyscy z Was mają możność uczestniczyć w tak drogich sercu nabożeństwach majowych, lecz gdzie miłość ku Niej - tam nabożeństwo serca wewnętrzne, istotne.
Starajmy się nie ustawać w misjonarzowaniu pozyskiwania dla Niej serc. Módlmy się, by Jej królowanie w duszach rozszerzało się, ofiarujmy w tym celu nasze utrapienia i przykrości i starajmy się, by przede wszystkim Ona z nas zadowolona była. - To osiągniemy, jeżeli sumienie nasze będzie zawsze czyste. Strzeżmy czujnie niepokalanej czystości sumienia i w razie jego skalania starajmy się jak najprędzej o oczyszczenie.
Jeden akt miłości doskonałej odradza duszę; używajmy często tego środka. W praktyce to nie tak trudne, bo istotą tego aktu - to miłość ofiarna; starać się sprawić Jej przyjemność naszym kosztem, nie ze względu na nagrodę czy karę.
Drogie Dzieci! Wiem, że tęsknicie za zwyczajną atmosferą klasztorną, ale pocieszajmy się nadzieją, że obecne warunki wyjątkowe nie będą trwać zawsze i wybije godzina, kiedy znowu pokój nastanie i każdy powróci do dawnej pracy dla sprawy Niepokalanej w duszach. - Zresztą i teraz ta misja trwa, chociaż w innej formie i w innych warunkach.
Ile dusz dziękować będzie Niepokalanej (i... Wam) przez całą wieczność, że właśnie z powodu obecnego rozproszenia miały sposobność z Wami się spotkać i do Niepokalanej Matki dusz zbliżyć.
Więc módlmy się, znośmy krzyżyki, bardzo miłujmy dusze wszystkich bez wyjątku bliźnich, przyjaciół i nieprzyjaciół i ufajmy, a to wszystko w tym celu, by Ona stała się jak najprędzej Królową wszystkich i każdego z osobna po całym świecie.
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe
Trochę wiadomości [ 2 ]
Celem Niepokalanowa, jak wiemy, jest szerzenie czci i miłości ku Niepokalanej i pociąganie ku Niej dusz. Dawniej czyniliśmy to przeważnie za pomocą prasy, obecnie specjalną uwagę zwrócono na modlitwę, pracę rąk, wytwórczość i dobroczynność.
Zaraz po powrocie o. g[wardiana] i o. w[ikarego] [ 3 ] i braci spod Berlina w dniu 9 grudnia ub.r. powstała nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Najpierw po dwóch, a obecnie po czterech braci stale adoruje Boskiego Więźnia Miłości, zmieniając się co pół godziny. Jest to najważniejsza czynność chwili obecnej.
Po wojnie wytworzyły się nowe warunki i różne potrzeby, toteż Niepokalanów w wielu wypadkach stara się przyjść z pomocą ludności okolicznych wiosek, dworom i folwarkom.
Rozpoczęta jeszcze przed wojną działalność naszej Infirmerii prowadzona jest bez przerwy w dalszym ciągu, z tą tylko różnicą, że po wojnie frekwencja zwiększyła się bardzo znacznie i w obecnym czasie dziennie udziela się porad i pomocy różnego rodzaju przeciętnie 60 do 70 osobom, apteczka przygotowuje codziennie lekarstwa mniej więcej dla 20 osób. W szpitaliku dla osób świeckich, mieszczącym się nad kuchnia nowego refektarza, leży około 30 chorych. Są to przeważnie wysiedleni, których również nasza infirmeria obsługuje.
Wiosna, czas obróbki pól, zasiewów itp., a jeśli kiedy, to w obecnych czasach przede wszystkim trzeba się troszczyć, by nie zabrakło chleba, by się zaopatrzyć w inne potrzebne produkty. Toteż dział mechaniczny przez całą prawie zimę pracował i dotąd pracuje nad narzędziami rolniczymi różnych dworów i gospodarzy. Oto niektóre szczegóły z pracy tego działu: wyremontowano gruntownie 3 siewniki, 1 traktor, 2 kieraty, 2 sieczkarnie, 1 motocykl, 7 rowerów. Wykonano okucie nowej wialni i jedną wialnię wyreperowano. W naprawie znajdują się obecnie 3 młocarnie i 2 żniwiarki. Prace zaległe do wykonania: 7 młocarni, 6 kieratów, 1 sieczkarnia i nowa wialnia. Do gruntownej reperacji 3 siewniki. Oto grubszy zarys prac działu mechanicznego. Trudno wszystko dokładnie ująć w cyfry, ponieważ liczba tych prac ciągle wzrasta.
Stolarnia w ostatnim czasie wykonała: 15 stołów, 27 ław, 7 stołków - dla wysiedlonych. Dla Sochaczewa 12 stołów, 17 ław z oparciem, 48 taboretów. A że w Niepokalanowie są również wysiedleni w liczbie około 1500 i to przeważnie starzy lub dzieci, więc zdarzają się i wypadki śmierci. Na wykonanie czeka 2000 skrzyń na jaja dla "Rolnika" w Sochaczewie, 7 kajaków dla Wydziału Drogowego itp.
Krawczarnia szyje nowe ubrania, wykonuje przeróbki itp. Szewczarnia zrobiła kilka par nowych butów, nareperowała około 200 par różnego obuwia, oczywiście wszystko za furtę.
Bracia prowadzą kuchnię i przygotowują śniadania, obiady i kolacje dla około 1500 ludzi wysiedlonych. Piekarnia wypieka codziennie dla nich chleb, wysiedleni zajmują następujące budynki: Kwadrat, "COP", Nowicjat, Internat i Ekspedycja. Każdy blok ma 2 braci, którzy się opiekują ludźmi.
Konieczność zmusiła nas również do wytwarzania figurek Niepokalanej. Pracą tą kieruje br. Teofil [ 4 ], pomaga br. Felicissimus [ 5 ].
Ogród nie pracuje już tyle dla ludzi, choć w miarę możności użyczamy też flanców kapusty, pomidorów oraz nasion ogórków itp., ale pracy w nim dużo, bo wykorzystuje się każdy skrawek ziemi pod ziemniaki i inne warzywa.
Oto pobieżny obraz obecnych zajęć. Pracy jest ponad siły, gdy się zważy, że jest nas tylko 1/4 dawnej liczby. Dużo prac już się nie przyjmuje z powodu braku rąk. I tak nie przyjmuje się już reperacji obuwia, zegarków, choć napływ wielki. Br. Salezy [ 6 ] sam nareperował przeszło 60 zegarków, lecz musi iść do innej pilniejszej pracy w dziale mechanicznym, gdzie tworzą się po prostu ogonki zaległych maszyn i narządzi rolniczych.
Ale dzięki Niepokalanej i za to, co jest. Do tej pory bardzo odczuwamy Jej opiekę.
W czasie wojny przenieśli się do wieczności następujący bracia: br. Amatus [ 7 ] rozstrzelany przez wojsko we wrześniu ub.r., br. Bonfiliusz [ 8 ] zmarł na gruźlicę w Sanatorium w Otwocku, br. Cyryl [ 9 ] zmarł na gruźlicę w Niepokalanowie z początkiem kwietnia br. i br. Rodrycjusz [ 10 ] zmarł u rodziców na zapalenie płuc. Za dusze zmarłych współbraci stosownie do Konstytucji należy odmówić po 2 koronki franciszkańskie [ 11 ]. W konwencie warszawskim zmarł na tyfus br. Sylwester Wojsław, profes solemny. W Łagiewnikach zginął od bomby w czasie wojny o. Juliusz Gordon. Za nich należy odmówić po 1 koronce.
Podczas działań wojennych padły na Niepokalanów 4 bomby mniejszego kalibru. Trzy nie wyrządziły większej szkody, a jedna trafiła w nową furtę i zniszczyła sam środek budynku. Ofiar w ludziach na szczęście nie było.
Dział Instalacyjny zainstalował na stacji w Szymanowie światło elektryczne, gdzie dostarczamy prądu. Elektrownia dostarcza prądu wszystkim blokom i sypialniom wysiedlonych.
Starym zwyczajem na dziedzińcu Niepokalanowa, u stóp ładnie oświetlonej figury Niepokalanej, wieczorem bracia grają i śpiewają pieśni maryjne.
Nabożeństwa majowe odprawiane są o godz. 7 wieczorem. W czasie tych nabożeństw o. wikary wygłasza ładnie opracowany wykład aktu poświęcenia się Niepokalanej.
W kwietniu otrzymaliśmy wiadomość, że klasztor nasz Mugenzai no Sono w Japonii, został mianowany Komisariatem. Komisarzem został o. Samuel, zastępcą o. Mieczysław, a gwardianem o. Donat [ 12 ].
Od grudnia ub.r. robiliśmy starania o wydawanie "Rycerza Niepokalanej", lecz do tej pory pozwolenia jeszcze nie mamy.
W styczniu br. otrzymał święcenia kapłańskie z rąk J. E. Ks. Arcybiskupa Galla w Warszawie, o. Ludwik Kim, Koreańczyk.
O. Jubilat [ 13 ] mimo późnego wieku (blisko 80 lat) całą wojnę przetrwał w Warszawie i obecnie nadal przebywa w Niepokalanowie.
[O. Maksymilian M-a Kolbe]
[ 1 ] Zob. Pisma, 765, przyp. 3.
[ 2 ] Tekst zredagowany przez br. sekretarza, Rufina Majdana, a skorygowany i zaaprobowany przez św. Maksymiliana, więc jego udział w redakcji listu jest bezsporny.
[ 3 ] Bł. Pius Bartosik.
[ 4 ] Br. Teofil Zimnoch.
[ 5 ] Br. Fellicissimus Sztyk.
[ 6 ] Br. Salezy Mikołajczyk.
[ 7 ] Br. Amatus Robak.
[ 8 ] Br. Bonfiliusz Palmąka.
[ 9 ] Br. Cyryl Zaręba.
[ 10 ] Br. Rodrycjusz Skorupski.
[ 11 ] Zob. Konstytucje z 1932 r., nr 267.
[ 12 ] Zob. Pisma, 772.
[ 13 ] O. Szymon Łaś.
774a
Do o. Bedy Hessa, generała zakonu
Niepokalanów, 25 V 1940
[Przekład polski]
J[ezus] M[aryja] J[ózef] F[ranciszek]
Najprzewielebniejszy Ojcze Generale!
Nie mam wątpliwości, że zechce Ojciec przyjąć od Niepokalanowa kilka słów życzeń z okazji swoich imienin.
Jesteśmy tu zaledwie jedną trzecią poprzedniej [liczby], lecz razem z innymi Braćmi, którzy [rozrzuceni] po najrozmaitszych okolicach nie mogli jeszcze wrócić do macierzystego klasztoru, aż do tych, co wygnani pracują na dalekiej Syberii, przesyłamy Ojcu najserdeczniejsze życzenia jak najobfitszego błogosławieństwa dobrego Boga przez Niepokalaną Pośredniczkę wszelkiej łaski.
Niech nas Ojciec pobłogosławi
br. Maksymilian M. Kolbe
Ależ to jest piękne...
777
List okólny do braci przebywających poza Niepokalanowem
Niepokalanów, 16 VII 1940
Maryja!
Drogie moje Dzieci,
Tym razem podaję Wam nieco urywków z niektórych listów braci:
... bardzo mi smutno za Wami i za kochanym naszym Niepokalanowem, ale Niepokalana tym się wszystkim opiekuje. Nie wiem, czy ten list dojdzie do Was, czy go otrzymacie, a jeżeli dostaniecie, to proszę mi odpisać. Nie będę pisał dużo, bo nie wiem, czy z nas ktoś tam jest w naszym kochanym ubogim Miasteczku Niepokalanej...
... Dotarła do nas wiadomość, że Niepokalanów już jest czynny; czy to jest zgodne z prawdą? Bo "jako jeleń pragnie do źródeł wodnych, tak serca nasze tęsknią" [por. Ps 41,2] do życia klasztornego. Bardzo prosimy o wiadomość w tej sprawie. prosimy o modlitwę do Niepokalanej, by i nas, swoje dzieci, sprowadziła do ogródka swego.
Cześć Niepokalanej!
... Chociażby nas dzieliły kraje, morza, oceany, to jednak serca i dusze nasze byłyby i wtedy złączone wspólnym celem każdego człowieka, ideą i celem Milicji Niepokalanej.
... Odczuwam cierpienie z powodu, że nie jestem razem w opłotkach grodu Niepokalanej.
Im dłużej przebywam poza klasztorem, tym więcej go kocham, tym bardziej tęsknię do niego. Teraz dopiero widzę i sercem czuje, że tam jest królestwo Niepokalanej A stamtąd słodka Jej opieka napełnia duszę mą pokojem. Nadzieją i miłością w Niej żyję. Mino woli budzi się w człowieku jakaś młodość, jakieś życie, świeżość i wesołość wstępuje promienna i pogodna, która tak mile nastraja duszę i podnosi ją wysoko do celu. Zdarza się nieraz, że zapał stygnie, praca duchowa staje się cięższa, że aż się lękam czasem swej nieudolności, że tak mi brak odwagi do pełnienia cnót...
Przepraszam bardzo, że tak długo nie pisałem. Nie, wiedziałem, czy są w Niepokalanowie bracia. Dowiedziałem się dzisiaj w mieście. Ucieszyłem się bardzo i składam serdeczne dzięki Maryi Niepokalanej, że zachowała swój gród. Przyszedłbym tam bardzo chętnie, choćby pieszo, ale nie wiem, czy można. Może będzie Ojciec Gwardian łaskaw mi napisać, bo mi bardzo tęskno.
... Obecnie jestem u rodziców. Czuję się zdrowo i dobrze. Tylko tęskno mi bardzo za dawną placówką - po prostu jak dziecko do piersi matki, gdy jest [jej] pozbawione.
W tych stronach jest więcej braci naszych, którzy w każdej chwili pragnęliby się tam dostać.
... stale dręczy mnie myśl, że nie tu moje miejsce (tj. gdzie się obecnie znajduję), lecz już powinienem być w Zagrodzie Niepokalanej. Tęsknota tu czasem jest tak wielka, że bez łez się nie obejdzie, ale widocznie Niepokalana te trudności nasuwa, by się mocje powołanie ugruntowało jeszcze bardziej. Ufam, iż pod Jej opieką wszystkie te trudności z łatwością pokonam i przyjdzie chwila, kiedy u Jej stóp w zaciszu klasztornym będę mógł się swobodnie pomodlić...
... Teraz jak sobie przypomnę o kochanym Niepokalanowie, to jednym tchem bym tam chciał być, wyrwać się z tego światowego więzienia, chociaż po ludzku - jak to zazwyczaj ludzie mówią - klasztory nazywają więzieniami. Więzieniami, o jak oni się grubo mylą. O gdyby spróbowali chociaż miesiąc czasu w klasztorze, to by nie chcieli już wyjść z tego kochanego więzienia miłości...
... mamusia podaje mi list z klasztoru. Oczom własnym nie wierzyłem, dopiero po przeczytaniu pierwszych wyrazów: Maryja i Drogie Dzieci, upewniłem się, że to nie złudzenie, ale rzeczywistość.
Czym dla mnie ten list, tego wyrazić nie potrafię, ale to wiem, że przyniósł mi nowe siły do codziennej walki, ożywił miłość i wdzięczność ku Matce Najświętszej za tyle wprost cudownej opieki, zwłaszcza w czasie wojny - zamknie usta tym, którzy w jakikolwiek sposób chcieli złamać wiarę moją w powrót do dawnego trybu życia. Z listu tego poznaję, że naprawdę służyliśmy Bogu, nie dla własnej korzyści i niczym dla nas trud i poświęcenie, byle tylko pozyskać dusze dla Niepokalanej, by miłość ku Niej rozszerzać po całym świecie...
... Gdym tylko otrzymał ten list, zaraz go otworzyłem i byłem pewny, że to jest jakie zaświadczenie lub przepustka na powrót do Zagrody Niepokalanej. Serce biło mi z radości i płaczu. Spoglądam i czytam tytuł "Drogie Dzieci" i podpis Przew[ielebnego] O. Gwardiana. Spokój mnie ogarnia; wyobraźnia przedstawia mi Najukochańszego O. Gwardiana, jak stoi przede mną, opuszczonym przez rodziców, siostry i braci, pocieszając mnie na sercu i duszy. Od tej chwili ogarnia mnie jeszcze większa tęsknota za Zagrodą Niepokalanej. Co za szczęście macie, Kochani Bracia, że możecie tak razem pracować dla Niepokalanej i być codziennie na nabożeństwie i adoracji Najświętszego Sakramentu...
Tęsknię za Zagrodą Niepokalanej, gdzie się czułem tak szczęśliwy...
cdn
... jestem zdrów, lecz w tęsknocie za macierzystym gniazdem...
... Zważam również na warunki życiowe tej placówki, ale to mnie nie odstrasza... ... Pragnę tam pracować i cierpieć razem z Wami dla Niepokalanej, o co też zawsze Ją proszę...
... Bardzo cierpię, lecz cieszę się, że mogę cierpieć dla Maryi. Obudziła się i wielka tęsknota serca mego do Niepokalanowa. Często o nim myślę i duszą w nim przebywam, prosząc Niepokalaną o siłę i ufam, ufam, marząc o owym wielkim i szczęśliwym dniu powrotu, abym zamknąwszy się świętą klauzurą, mógł nadal żyć dla Maryi...
Jak wiele byłoby do powiedzenia, gdybym nie wiedział, że Przewielebny Ojciec Gwardian wie dobrze, jakie uczucia tęsknoty towarzyszą każdemu prawdziwemu zakonnikowi, kto z jakichkolwiek przyczyn znalazł się poza murami klasztoru.
... piszę list do Ojca Gwardiana - piszę jak dziecko do kochającego Ojca. Rodzinę przez śluby prawie opuściłem, Tatuś nie żyje, to któż mi Tatusia zastąpi, jeśli nie Ojciec Gwardian. Więc piszę z całą szczerością - nie patrząc na styl, lecz na miłość i serce, jak dziecko rozłączone od Ojca a pragnące się z nim zobaczyć i miłością połączyć. Przyznam się, że w sercu jest smutek, w oczach łzy...
... Słuszne było powiedzenie Ojca Gwardiana na jednej konferencji, "że zakonnik czuje się na świecie, jak ryba bez wody" [ 1 ] - doświadczam tego, Nie ma Komunii św. codziennie, a dusza nie ma już tego pokarmu, natomiast ciało się więcej leni, a co najgorsze to stałe obcowanie z ludźmi.
U Mamusi mam wszystko co konieczne. Choć Mama bardzo mnie kocha i cieszy [się], iż tak piękny stan sobie wybrałem - czuję się w domu bardzo źle, chciałbym jak najprędzej wyjechać.
... Więc bardzo chętnie, o ile możliwe, pragnę przybyć do klasztoru bez względu, jakie mogą być warunki - gotowy na wszystko dla Maryi. Chcę do śmierci Niepokalaną [kochać] i być Jej choć może niegodnym sługą, ale zawsze nieodwołalnie Jej służyć i cierpieć. Bo cóż, że ciało marnieje, ale dusza pięknieje i rośnie dla Tej, której jest własnością. Przyznam się szczerze: wolę w klasztorze kawałek czarnego chleba, niż w świecie między ludźmi mieć wszystko, bo tam ciało rośnie, a dusza maleje.
W klasztorze jest więcej zapewniona dusza. Zawsze posłuszeństwo i lepiej zachowa się śluby, zwłaszcza czystość. - Pragnę dlatego przyjechać choćby zaraz. Słodu, chłodu oraz cierpienia się nie boję - bo to dla Maryi - owszem pragnę. Pragnę dalej realizować całkowicie: "abym w Twoich Niepokalanych i najmiłościwszych rękach stał się użytecznym narzędziem..." [ z aktu poświęcenia się Niepokalanej ]
... Czuję się dobrze, choć czasem bardzo mi się dłuży i przykrzy za Niepokalanowem...
... Staram się być tym teraz, czym byłem pierwej i z utęsknieniem wyczekuję cnej chwili, tego "przyjeżdżaj", by znów stanąć do pracy dla Niej, lecz ze zdwojoną siłą i świeżą gorliwością.
Codziennie polecam naszej Mamusi Przew[ielebnego] O. Gwardiana i braci obecnych już w Niepokalanowie, jak i tych, co są poza jego opłotkami...
... Jestem po ślubach czasowych, dlatego też pragnę natychmiast wracać z powrotem do klasztoru...
Tęsknota za zaciszem klasztornym sprawia mi ból niewymowny, brak zakonnego towarzystwa, zakonnej rozmowy, jest bólem bardzo dojmującym. Nie mam blisko nikogo z moich współbraci zakonnych, przed którymi mógłbym się wyżalić, wspólnie pocieszyć, wzajemnie się zachęcić do ochotniejszego znoszenia tych cierpień moralnych. Bo cierpienia fizyczne są niczym w porównaniu z tymi, które przezywam...
... Życie zakonne wśród świata, który ze wszech stron usiłuje wcisnąć się do duszy zakonnika, jest pod tym względem ciężkie i budzi wielką tęsknotę za klasztorem...
... Z utęsknieniem oczekuję tej chwili, w której na nowo ukryję się za klauzurą...
... Co do warunków duchowych to jest ciężko, zupełnie brak pokarmu duchowego, inne otoczenie - jednym słowem: jest ciężko. Nie mogę się doczekać, kiedy się to wreszcie wszystko skończy, ale zgadzam się z Wolą Bożą.
cdn
... Zdecydowałem się na wszystko i powrócić do Niepokalanowa, bo głód, zimno i męczeństwo można otrzymać wszędzie... Dusza moja pragnie już być w tym raju, gdzie się tyle lat pracowało, żeby otrzymać nawet palmę męczeństwa...
... Jeszcze jest czas wojenny i w każdej chwili mogą nas rozpędzić, albo zabrać do niewoli, ale któż by się obawiał cierpieć dla sprawy Niepokalanej tutaj na ziemi? Wszak jeszcze za mało cierpiałem dla Ciebie, Matuchno moja! pragnę więc z miłości ku Tobie coś cierpieć, przyjmij mnie do swego grona. Jeszcze raz proszę najpokorniej o przychylną odpowiedź, jeśli jest wola Niepokalanej.
... Rozproszyliśmy się wszyscy, jak ten liść jesienny pod tchnieniem wiatru, na wszystkie strony, jakeśmy ze wszystkich stron przyszli...
... Materialny byt mam tu zapewniony, jednym słowem: nam dobrze. Lecz co z duchem się stanie? Niestety, czuje się, jak on stopniowo zamiera. Tak trudno, bardzo trudno, zakonnikowi żyć na świecie...
Przewielebny Ojciec Gwardian zwykł często powtarzać, żeby za furtą bracia prowadzili misje. - Jak zdołałem zauważyć, to jedni rzeczywiście starają się prowadzić misje - własnym życiem, powiedzieć jednak muszę z bólem, że są i tacy, którzy swym życiem nie dają przykładu ludziom świeckim, lecz zgorszenie. Smutne to i przykre, ale prawdziwe. Powód zasadniczy - według mego zdania i zaobserwowania jest taki, że dany zakonnik nie był dobrym zakonnikiem w Niepokalanowie. Jak wyszedł poza furtę, zaczął się zaniedbywać w modlitwie i medytacji i powoli zobojętniał prawie zupełnie, że go klasztor wcale nie ciągnie, a co gorsza, zaczyna mniej zwracać uwagę na śluby i regułę zakonną. Chcę tu zaznaczyć i podkreślić, że modlitwa za braci poza Niepokalanowem jest bardzo potrzebna. Ci bracia, którzy adorują, powinni za swych współbraci dużo a dobrze się modlić. Im daje Bóg łaskę przebywania w klasztorze, gdzie można się dużo modlić. Inni tej łaski nie mają, a w dodatku, narażeni są na wpływy świata. Niechże więc mieszkańcy klasztoru modlą się za współbraci mieszkańców w świecie...
... Niech kto co chce mówi, że i poza klasztorem zakonnik może być dobrym zakonnikiem - to jednak ja na podstawie obserwacji mam zupełnie inne przekonanie w tej sprawie. Czy zakonnik świątobliwy, czy mniej świątobliwy, czy chce, czy nie chce, świat urabia go powoli na swój sposób, jeśli wśród niego przebywa.
... Wolę w klasztorze gotowy być na wszystko i zjeść raz na dzień, a nawet umrzeć z głodu, niż poza klasztorem mieć wszystkiego pod dostatkiem. - Proszę się nie dziwić moim zapatrywaniom, ale ja wychodzę z tego założenia, że ślubowałem Bogu a nie ludziom i muszę co do joty wszystko zachować. A w klasztorze daleko łatwiej zachować śluby niż poza klasztorem...
Wierzę, iż te wynurzenia są szczere. Wie o tym też Niepokalana.
Kto więc, spytacie, może już powrócić?
Kto gotów dla Niepokalanej na wszystko, chociażby nawet przyszło złożyć Jej życie swoje w ofierze, bo jeszcze w Europie krew się leje i trudno wiedzieć, co się wydarzyć może. Wprawdzie w akcie poświęcenia Niepokalanej powtarzamy, by czyniła z nami, "cokolwiek Jej się podoba", i nie chodzi o to, by nie odczuwać obaw, ale by na Niej tylko polegać, i modlić się o potrzebne siły, ale "że ciało mdłe" [Mt 26,41, Mk 14,38], nie zawsze nadąża za duchem, stąd mógłby się czasem komu zdarzyć żal, że się nie uchylił od cierpienia.
Dlatego ten niezbędny warunek.
Następnie co do aspirantów nie mam jeszcze z Prowincjałatu ogólnego upoważnienia do przyjmowania powracających. Lecz załatwia się poszczególne wypadki osobno.
Wielu też braci znajduje się poza kordonami granic i na próżno usiłują do Niepokalanowa się przedostać - tym nie pozostaje nic innego, jak modlić się, starać się, ale nie trapić się, bo i w tym jest Wola Boża, Wola Niepokalanej. Może i w tych stronach życiem swym mają głosić chwałę Niepokalanej. Jeżeli ze swej strony starać się będą o ile możności nie zaniedbywać się i w praktykach zakonnych, mogą być spokojni, że i Niepokalana nie zapomni o nich, czule się nimi opiekować i nad postępem duszy czuwać będzie, tak że i sami żadnego uszczerbku nie poniosą, i drugim do zbliżenia się do Niej dopomogą.
Chociaż więc nie ma ścisłego obowiązku, to jednak każdy, kto gotów na wszystko i na stałe pragnie powrócić, może to już uczynić. Dobrze by było przedtem dać znać o sobie listownie.
Wasz
br. Maksymilian M-a Kolbe
cdn.