Odnośnie frekwencji w wyborach, to ta strona Wiki ładnie to zebrała.
Druga sprawa, to pytanie otwarte dla mnie jest, czy projekt PiS się z powodów biologicznych wypalił czy jednak to gra na nowe PJN?
Nie umiem tego rozstrzygnąć.
@qiz powiedział(a):
Na poziomie racjonalnym masz niby rację, Rozumie.
Ja jednak doszukiwałbym się całkowicie poza-logicznych wątków.
Otóż w 2014 "państwo" pojechali na urzędy w Brukseli. Masą upadłościową zarządzała pijaczka, w towarzystwie Misia wpierdalającego schabowe pasażerom PKP Intercity. Więc to już nie to samo, co dawniej... Czar tfuska nie działał, nienawiści było jakoś dziwnie mniej, jeszcze ten ładny Duda, nowa Szydło, nowy Kukiz, Braun. Totalny reset i wywrócenie do góry nogami.
Nie to co teraz- zielono-czerwone kurwy z ZSL w gotowości, komuchy stare z PZPR za rękę z pedałami, a niepasującemu do towarzystwa tętnice poprzecinali w lesie.
Właśnie ja uważam to wszystko za mit. Że Duda z 10% nadrobił dystans do 70% Komorowskiego i że akcja w Japonii a potem objazd Kopacz pociągiem z zaglądaniem ludziom do kotleta zmarnowało jakieś wielkie poparcie itd. Jasne, innej tak żałosnej kampanii wyborczej chyba nie było, ale poparcie stracili już wcześniej.
Na wiosnę 2014 r. były wybory do PE. Zsumujcie sobie poparcie partii, które potem startowały razem z PiS. Było minimalnie więcej niż w 2015 r. (proporcja PE / Sejm bardzo podobna do tej z 2019 r., gdy wybory odbyły się w interwale niecałych 5 miesięcy), a na wiosnę 2014 r. premierem był jeszcze Tusk, Kopacz była marszałkiem sejmu, Kukiz piosenkarzem, a o reszcie słyszeli tylko polityczni nerdzi.
PO nie przegrała, bo Tusk wyjechał. Tusk wyjechał, bo zobaczył ten wynik i nie chciał przegrać.
Zgadzam się. Słabnięcie Platformy było procesem trwającym dobrych kilka lat. Pierwszym sygnałem, że coś pęka, były protesty przeciw ACTA, a zwłaszcza to, że nie przejął ich Palikot. Słabnięcie było wyraźne już w 2012 r., a już zwłaszcza w 2013 roku. Tu zdradzę coś lekko "insajderskiego". Pewnie już nie pamiętacie, ale w 2013 r. miało miejsce ponadprzeciętnie dużo spotkań działaczy PiS-u z wyborcami. Otóż organizowali je w związku ze... zbliżającymi się wyborami, bo podobno PO szykowała się do skrócenia kadencji i przedterminowych wyborów parlamentarnych. To jest tylko nieoficjalna informacja z kręgów pisowskich, ale brzmi prawdopodobnie. Wątpię, czy chciałoby im się jeździć, gdyby nie byli przekonani o zbliżaniu się wyborów, a skądś to przekonanie musiało się wziąć. Może słyszeli coś na sejmowych korytarzach. Poza tym z punktu widzenia PO to byłoby działanie racjonalne i korzystne - być może jeszcze wtedy wygraliby, a nawet jeśli nie, to mogliby utrzymać władzę, dopuszczając do rządu lewicę tak jak dekadę później. Ostatecznie jednak "spękali" i doczekali do końca kadencji z wiadomym rezultatem. Dlaczego? Może po prostu stchórzyli, bali się, że już wtedy przegrają, może chodziło o to, że nawet w przypadku utrzymania się wielu straci stołki, a może Tusk pokierował się swoim prywatnym interesem i uznał, że szkoda fatygi, skoro fucha w Brukseli jest już pewna.
W wątku "kadencyjnym" następna w kolejności z dużych krajów europejskich byłaby właśnie Polska 2011-15 i myślę jeszcze nad rozmiarem wpisu / wpisów. Tam się dużo działo, a często już tego nie pamiętamy.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Odnośnie frekwencji w wyborach, to ta strona Wiki ładnie to zebrała.
Druga sprawa, to pytanie otwarte dla mnie jest, czy projekt PiS się z powodów biologicznych wypalił czy jednak to gra na nowe PJN?
Nie umiem tego rozstrzygnąć.
To jest ciekawe zestawienie pokazujące pewne zjawiska. Po pierwsze, generalnie od 1989 r. frekwencja wyborów rośnie. Po drugie, największą frekwencję zawsze miały wybory prezydenckie. Po trzecie, samorządowe miały wyraźnie słabszą. To ostatnie sprzyja "wiecznym prezydentom (oraz burmistrzom i wójtom)", zwłaszcza od czasu wprowadzenia bezpośredniego ich wybierania. No i wybory do PE mają baaardzo słabą, ale to akurat zrozumiałe i w zasadzie znane.
Komentarz
Odnośnie frekwencji w wyborach, to ta strona Wiki ładnie to zebrała.
Druga sprawa, to pytanie otwarte dla mnie jest, czy projekt PiS się z powodów biologicznych wypalił czy jednak to gra na nowe PJN?
Nie umiem tego rozstrzygnąć.
Zgadzam się. Słabnięcie Platformy było procesem trwającym dobrych kilka lat. Pierwszym sygnałem, że coś pęka, były protesty przeciw ACTA, a zwłaszcza to, że nie przejął ich Palikot. Słabnięcie było wyraźne już w 2012 r., a już zwłaszcza w 2013 roku. Tu zdradzę coś lekko "insajderskiego".
Pewnie już nie pamiętacie, ale w 2013 r. miało miejsce ponadprzeciętnie dużo spotkań działaczy PiS-u z wyborcami. Otóż organizowali je w związku ze... zbliżającymi się wyborami, bo podobno PO szykowała się do skrócenia kadencji i przedterminowych wyborów parlamentarnych. To jest tylko nieoficjalna informacja z kręgów pisowskich, ale brzmi prawdopodobnie. Wątpię, czy chciałoby im się jeździć, gdyby nie byli przekonani o zbliżaniu się wyborów, a skądś to przekonanie musiało się wziąć. Może słyszeli coś na sejmowych korytarzach. Poza tym z punktu widzenia PO to byłoby działanie racjonalne i korzystne - być może jeszcze wtedy wygraliby, a nawet jeśli nie, to mogliby utrzymać władzę, dopuszczając do rządu lewicę tak jak dekadę później. Ostatecznie jednak "spękali" i doczekali do końca kadencji z wiadomym rezultatem. Dlaczego? Może po prostu stchórzyli, bali się, że już wtedy przegrają, może chodziło o to, że nawet w przypadku utrzymania się wielu straci stołki, a może Tusk pokierował się swoim prywatnym interesem i uznał, że szkoda fatygi, skoro fucha w Brukseli jest już pewna.
W wątku "kadencyjnym" następna w kolejności z dużych krajów europejskich byłaby właśnie Polska 2011-15 i myślę jeszcze nad rozmiarem wpisu / wpisów. Tam się dużo działo, a często już tego nie pamiętamy.
To jest ciekawe zestawienie pokazujące pewne zjawiska. Po pierwsze, generalnie od 1989 r. frekwencja wyborów rośnie. Po drugie, największą frekwencję zawsze miały wybory prezydenckie. Po trzecie, samorządowe miały wyraźnie słabszą. To ostatnie sprzyja "wiecznym prezydentom (oraz burmistrzom i wójtom)", zwłaszcza od czasu wprowadzenia bezpośredniego ich wybierania. No i wybory do PE mają baaardzo słabą, ale to akurat zrozumiałe i w zasadzie znane.