Na ciężką próbę moja wiara w zwycięstwo Argentiny została dzisiaj wystawiona, ale udało się. I peem tak, że Argentina naprawdę zasłużyła sobie dzisiaj na zwycięstwo. A teraz w finale niech też wygra lepszy 🇪🇦 albo 🇦🇷
Ps. Kurwom zdradzieckim 🇨🇵 i 🏴 precz!
@ms.wygnaniec@trep
Nie do końca podzielam wasze przekonania co do brutalności poszczególnych nacji.
Rozumiem, że co do Argentyny się zgadzamy. Natomiast piłka angielska była bardziej brutalna niż włoska czy brazylijska, zwłaszcza jeśli spojrzymy na standard faulu czy kartek w samej lidze. Przypuszczam że to może być kwestia lat, jakie bierzemy za punkt odniesienia.
Taka ciekawostka - najwięcej kartek na mundialach padło w meczu ... albo sami sprawdźcie
Czy któraś z tych reprezentacji uchodzi za brutalną? No właśnie. Czasem pamięta się jakiś konkretny, brutalny faul i potem się generalizuje.
Co do dzisiejszego meczu, to powiedzmy sobie tak, żadnej z tych drużyn nie powinno być w półfinale, kumulacja łatwej drabinki, ewidentnych błędów sędziów i spornych sytuacji zawsze rozstrzyganych w jedną stronę dawno przekroczyła rozsądne standardy.
@rozum.von.keikobad powiedział(a):
Co do dzisiejszego meczu, to powiedzmy sobie tak, żadnej z tych drużyn nie powinno być w półfinale, kumulacja łatwej drabinki, ewidentnych błędów sędziów i spornych sytuacji zawsze rozstrzyganych w jedną stronę dawno przekroczyła rozsądne standardy.
Jakby takich rzeczy nie było na wcześniejszych Mundialach. Odkąd oglądam, czyli od 1982, wszystko to ma miejsce. Dlatego ja od zawsze kibicuję krajom, które lubię (i odwrotnie, mocno trzymam kciuki za przegraną tym, które nie lubię). Nigdy nie podchodzę w przypadku mistrzostw świata albo Europy na zasadzie, niech wygrywa wirtuozeria i "obiektywna sprawiedliwość" piłkarska. Nigdy. Zawsze ma wygrać ta reprezentacja narodowa, tego państwa które bardziej lubię (albo mniej nie lubię). I dopiero w przypadku, kiedy są dwie repry, które stawiam na równi w swoich sympatiach (bądź antypatiach), to wtedy mówię sobie to, co przed chwilą napisałem w przypadku niedzielnego finału 🇪🇦 i 🇦🇷, niech wygra "obiektywnie" lepsza repra.
Ps. Celowo słowo "obiektywna/obiektywnie" wsadzam w cudzysłów, bo wątpię, czy w przypadku takiej dziedziny życia i sportu, jak futbol, coś takiego jak "obiektywizm" występuje
Peedzmi Eden tak. Co myślisz o Korei Południowej? Ja widzę wiele pozytywów i sporo negatywów, ale przede wszystkim podobieństwo do Polski, do kraju który musi przetrwać między dwoma potęgami pragnącymi jego zagłady, a mimo to daje radę, zachowuje własny język, tożsamość, a w ostatnich latach osiąga spektakularny sukces gospodarczy. Z naszego punktu widzenia trudno nie mieć do nich sympatii.
Ale czy to powód by cieszyć się jak jakiś przekupiony handlarz narkotyków przepycha ich do ćwierćfinału?
A gdybym się miał kierować sympatią do kraju (piszę kraju, bo Anglia nie jest państwem) to tym bardziej kibicowałbym w dzisiejszym meczu Anglii. O samej Argentynie założyłem już temat przy okazji poprzedniego mundialu.
Po skali narzekań na reprezentacje Argentyny przypomina mi się 1990 rok, ale to chyba jednak nie aż taka skala.
A ponieważ było tutaj trochę o siatkówce to muszę przyznać że z dużą ciekawością obejrzałem cały mecz ze względu na grę aktualnych wicemistrzów świata, których od 12 lat jedynie sporadycznie widywalem w akcji. Zostali oni jednak przykładnie wgnieceni parkiet.
Krótkie przypomnienie dla młodzieży
1. W roku 1990 Argentyna przeszła przez trzy rundy fazy pucharowej wygrywając kolejno z Brazylią jugosławią i Włochami gospodarzem. W różnych okolicznościach po dogrywkach i rzutach karnych również. W każdym z tych meczów była drużyną gorszą. W wyniku tego finał z Niemcami stał się formalnością bo po prostu tak zwana społeczność futbolowa nie dopuszczała innej możliwości jak zwycięstwo drużyny Niemiec.
2. Aktualnym wicemistrzem siatkówce jest w Bułgarią. Drużyna bułgarska ostatnie sukcesy odnosiła w 2006 roku, było to trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Japonii. Liczący się wynik osiągnęła również w roku 2012 ale przegrała mecz o brązowy medal igrzysk olimpijskich w Londynie.
@robert.gorgon powiedział(a):
Krótkie przypomnienie dla młodzieży
1. W roku 1990 Argentyna przeszła przez trzy rundy fazy pucharowej wygrywając kolejno z Brazylią jugosławią i Włochami gospodarzem. W różnych okolicznościach po dogrywkach i rzutach karnych również. W każdym z tych meczów była drużyną gorszą. W wyniku tego finał z Niemcami stał się formalnością bo po prostu tak zwana społeczność futbolowa nie dopuszczała innej możliwości jak zwycięstwo drużyny Niemiec.
Jako że wiem niewiele, a jeszcze mniej pamiętam, to wygooglałem:
Finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej 1990 odbył się 8 lipca 1990 roku na Stadio Olimpico w Rzymie. Reprezentacja Niemiec Zachodnich (RFN) pokonała Argentynę 1:0 po bramce strzelonej z rzutu karnego przez Andreasa Brehmego w 85. minucie spotkania.
@robert.gorgon powiedział(a):
Krótkie przypomnienie dla młodzieży
1. W roku 1990 Argentyna przeszła przez trzy rundy fazy pucharowej wygrywając kolejno z Brazylią jugosławią i Włochami gospodarzem. W różnych okolicznościach po dogrywkach i rzutach karnych również. W każdym z tych meczów była drużyną gorszą. W wyniku tego finał z Niemcami stał się formalnością bo po prostu tak zwana społeczność futbolowa nie dopuszczała innej możliwości jak zwycięstwo drużyny Niemiec.
Jako że wiem niewiele, a jeszcze mniej pamiętam, to wygooglałem:
Finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej 1990 odbył się 8 lipca 1990 roku na Stadio Olimpico w Rzymie. Reprezentacja Niemiec Zachodnich (RFN) pokonała Argentynę 1:0 po bramce strzelonej z rzutu karnego przez Andreasa Brehmego w 85. minucie spotkania.
Czyli nie było to żadne, pedzmy sobie, 7:1, tak?
Nie, oczywiście był to bardzo nudny finał, tyle że w tamtych czasach uważano że to... normalne a ciekawe mogą być tylko półfinały. Nie wiem dlaczego tak mówiono może dlatego że w każdym finale występowali Niemcy (poza 78 rokiem). Być może chodziło o dramaturgię tych meczów. Takich spotkań jak RFN Francja z 82 toku w finałach nie było.
Niekoniecznie widzę związek wyniku finału z tym, czy ktoś się tam doczłapał czy nie. W ostatnich latach drużyną, która weszła do finału mimo kiepskiej gry, korzystając z łatwych przeciwników, była Anglia w 2021 r. Jak się skończyło? W karnych. Z kolei z dawniejszych lat mamy knockouty typu finały z lat 1998 i 2012, a raczej nikt nie powie, że Brazylia czy Włochy grały tam przypadkowo.
Wczorajszy mecz dość dobrze też podsumowuje statystka pokazana niedługo po golu Anglików, po ok. 3/4 meczu. Otóż do tego momentu padło po 1 strzale w światło bramki, a ogólnie, razem z obu stron było 6 strzałów. Już nawet nie winię tak samych piłkarzy, ale to jest efekt tego, od czego zaczyna się wątek, zmęczeni sezonem piłkarze zmuszeni do grania aż 8 meczów (normalnie półfinał był szósty, teraz siódmy), pokonywania dalekich odległości, grania w upale i wilgotności, a za chwilę w suchym terenie o obniżonej zawartości tlenu. Do tego jeszcze kumulacja łatwej drabinki i 3/4 meczu jest na poziomie jakiejś średniej ligi.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Meczu nie widziałem, ale z wyniku wynika, że obie strony podeszły poważnie do meczu przez 45 minut, z tym że Angole mniej, bo Kane jednak nie grał
Ją to napisałem w połowie, do przerwy było 4:0, Francja w zasadzie nie broniła. Potem wzięli się bardziej do roboty.
Wystawienie rezerw to jedno, granie na pół gwizdka drugie.
@MarianoX powiedział(a):
Zbigniew Boniek mawia, że perfekcyjny mecz jest wówczas, gdy wynik wynosi 0:0 bo to oznacza że nikt nie popełnił błędu.
Niby tak, ale nie.
A dlaczego? Ano dlatego, że sport wyczynowy to jest show biznes. Nie sądzę żeby kogoś obchodziło, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Raczej ich obchodzi widowisko, żeby byli herosi, którzy potrafią pokonać przeciwnika i go pognębić.
Myślę więc, że perfekcyjny był właśnie wczorajszy mecz. W pierwszej połowie Francja dostaje w trąbę i nie potrafi nic. Potem w szatni trener wygłasza uskrzydlające przemówienie, wychodzą na boisko całkiem odmienieni i wracają do gry. Gdyby jeszcze wygrali, to dramaturgia widowiska byłaby doskonała.
Dlaczego mowa o herosach? Tak to działa. W każdej drużynie jest Meo Lessi, Harry Kane czy inny Cristiano. Oni nakręcają emocje. Kto na najgorszym w dziejach mundialu odegrał tę rolę najlepiej i porwał wszystkich? No przecież nie muszę podawać nazwiska. Nawet jeśli kto nie ogląda meczy to wie.
@MarianoX powiedział(a):
Zbigniew Boniek mawia, że perfekcyjny mecz jest wówczas, gdy wynik wynosi 0:0 bo to oznacza że nikt nie popełnił błędu.
Niby tak, ale nie.
A dlaczego? Ano dlatego, że sport wyczynowy to jest show biznes. Nie sądzę żeby kogoś obchodziło, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Raczej ich obchodzi widowisko, żeby byli herosi, którzy potrafią pokonać przeciwnika i go pognębić.
Myślę więc, że perfekcyjny był właśnie wczorajszy mecz. W pierwszej połowie Francja dostaje w trąbę i nie potrafi nic. Potem w szatni trener wygłasza uskrzydlające przemówienie, wychodzą na boisko całkiem odmienieni i wracają do gry. Gdyby jeszcze wygrali, to dramaturgia widowiska byłaby doskonała.
Dlaczego mowa o herosach? Tak to działa. W każdej drużynie jest Meo Lessi, Harry Kane czy inny Cristiano. Oni nakręcają emocje. Kto na najgorszym w dziejach mundialu odegrał tę rolę najlepiej i porwał wszystkich? No przecież nie muszę podawać nazwiska. Nawet jeśli kto nie ogląda meczy to wie.
@MarianoX powiedział(a):
Zbigniew Boniek mawia, że perfekcyjny mecz jest wówczas, gdy wynik wynosi 0:0 bo to oznacza że nikt nie popełnił błędu.
Niby tak, ale nie.
A dlaczego? Ano dlatego, że sport wyczynowy to jest show biznes. Nie sądzę żeby kogoś obchodziło, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Raczej ich obchodzi widowisko, żeby byli herosi, którzy potrafią pokonać przeciwnika i go pognębić.
Myślę więc, że perfekcyjny był właśnie wczorajszy mecz. W pierwszej połowie Francja dostaje w trąbę i nie potrafi nic. Potem w szatni trener wygłasza uskrzydlające przemówienie, wychodzą na boisko całkiem odmienieni i wracają do gry. Gdyby jeszcze wygrali, to dramaturgia widowiska byłaby doskonała.
Dlaczego mowa o herosach? Tak to działa. W każdej drużynie jest Meo Lessi, Harry Kane czy inny Cristiano. Oni nakręcają emocje. Kto na najgorszym w dziejach mundialu odegrał tę rolę najlepiej i porwał wszystkich? No przecież nie muszę podawać nazwiska. Nawet jeśli kto nie ogląda meczy to wie.
Tu też chodzi o co innego. Brak błędów to obrona ale jest jeszcze atak. Weźmy taki tenis. Istnieją tam kategorie statystyczne: niewymuszony błąd i winner. Nie zawsze wygrywa ten, co ma mniej niewymuszonych błędów. Zresztą - różnie bywa z zaliczeniem do danej kategorii. Jeśli zawodnik świetnie returnuje drugi serwis, to błąd przy próbie zagrania go nieco mocniej, staje się właśnie błędem wymuszonym (dobrą dotychczasową grą rywala).
W siatkówce można zrobić więcej błędów i wygrać. Bas! można przegrać więcej akcji niż wygrać a mecz wygrać.
Weźmy piłkę nożną i rzut wolny. Ustawienie muru po lewej w sposób uniemożliwiający nawet Carlosowi strzelenie gola, oznacza lukę po prawej. A ustawienie szerszego muru z obu stron powoduje dziury w polu. Czy to można zaliczyć do "błędów"?
@MarianoX powiedział(a):
Zbigniew Boniek mawia, że perfekcyjny mecz jest wówczas, gdy wynik wynosi 0:0 bo to oznacza że nikt nie popełnił błędu.
Niby tak, ale nie.
A dlaczego? Ano dlatego, że sport wyczynowy to jest show biznes. Nie sądzę żeby kogoś obchodziło, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Raczej ich obchodzi widowisko, żeby byli herosi, którzy potrafią pokonać przeciwnika i go pognębić.
Myślę więc, że perfekcyjny był właśnie wczorajszy mecz. W pierwszej połowie Francja dostaje w trąbę i nie potrafi nic. Potem w szatni trener wygłasza uskrzydlające przemówienie, wychodzą na boisko całkiem odmienieni i wracają do gry. Gdyby jeszcze wygrali, to dramaturgia widowiska byłaby doskonała.
Dlaczego mowa o herosach? Tak to działa. W każdej drużynie jest Meo Lessi, Harry Kane czy inny Cristiano. Oni nakręcają emocje. Kto na najgorszym w dziejach mundialu odegrał tę rolę najlepiej i porwał wszystkich? No przecież nie muszę podawać nazwiska. Nawet jeśli kto nie ogląda meczy to wie.
Komentarz
No i 1 dla Anglii.
Będzie się działo!
Super.
Popcorn.
Noooooo.... ładnie. Po 1.
Dobrze przewidziałeś ze się będzie działo
Na ciężką próbę moja wiara w zwycięstwo Argentiny została dzisiaj wystawiona, ale udało się. I peem tak, że Argentina naprawdę zasłużyła sobie dzisiaj na zwycięstwo. A teraz w finale niech też wygra lepszy 🇪🇦 albo 🇦🇷
Ps. Kurwom zdradzieckim 🇨🇵 i 🏴 precz!
@ms.wygnaniec @trep
Nie do końca podzielam wasze przekonania co do brutalności poszczególnych nacji.
Rozumiem, że co do Argentyny się zgadzamy. Natomiast piłka angielska była bardziej brutalna niż włoska czy brazylijska, zwłaszcza jeśli spojrzymy na standard faulu czy kartek w samej lidze. Przypuszczam że to może być kwestia lat, jakie bierzemy za punkt odniesienia.
Taka ciekawostka - najwięcej kartek na mundialach padło w meczu ... albo sami sprawdźcie
Czy któraś z tych reprezentacji uchodzi za brutalną? No właśnie. Czasem pamięta się jakiś konkretny, brutalny faul i potem się generalizuje.
Co do dzisiejszego meczu, to powiedzmy sobie tak, żadnej z tych drużyn nie powinno być w półfinale, kumulacja łatwej drabinki, ewidentnych błędów sędziów i spornych sytuacji zawsze rozstrzyganych w jedną stronę dawno przekroczyła rozsądne standardy.
Jakby takich rzeczy nie było na wcześniejszych Mundialach. Odkąd oglądam, czyli od 1982, wszystko to ma miejsce. Dlatego ja od zawsze kibicuję krajom, które lubię (i odwrotnie, mocno trzymam kciuki za przegraną tym, które nie lubię). Nigdy nie podchodzę w przypadku mistrzostw świata albo Europy na zasadzie, niech wygrywa wirtuozeria i "obiektywna sprawiedliwość" piłkarska. Nigdy. Zawsze ma wygrać ta reprezentacja narodowa, tego państwa które bardziej lubię (albo mniej nie lubię). I dopiero w przypadku, kiedy są dwie repry, które stawiam na równi w swoich sympatiach (bądź antypatiach), to wtedy mówię sobie to, co przed chwilą napisałem w przypadku niedzielnego finału 🇪🇦 i 🇦🇷, niech wygra "obiektywnie" lepsza repra.
Ps. Celowo słowo "obiektywna/obiektywnie" wsadzam w cudzysłów, bo wątpię, czy w przypadku takiej dziedziny życia i sportu, jak futbol, coś takiego jak "obiektywizm" występuje
Peedzmi Eden tak. Co myślisz o Korei Południowej? Ja widzę wiele pozytywów i sporo negatywów, ale przede wszystkim podobieństwo do Polski, do kraju który musi przetrwać między dwoma potęgami pragnącymi jego zagłady, a mimo to daje radę, zachowuje własny język, tożsamość, a w ostatnich latach osiąga spektakularny sukces gospodarczy. Z naszego punktu widzenia trudno nie mieć do nich sympatii.
Ale czy to powód by cieszyć się jak jakiś przekupiony handlarz narkotyków przepycha ich do ćwierćfinału?
A gdybym się miał kierować sympatią do kraju (piszę kraju, bo Anglia nie jest państwem) to tym bardziej kibicowałbym w dzisiejszym meczu Anglii. O samej Argentynie założyłem już temat przy okazji poprzedniego mundialu.
Twitter podziela opinię Rozuma.
mi się Korea Południowa kojarzy z KorPo, także dlatego im nie kibicuję, a Argentyna ma fajne G pośrodku i dlatego im kibicuję
Po skali narzekań na reprezentacje Argentyny przypomina mi się 1990 rok, ale to chyba jednak nie aż taka skala.
A ponieważ było tutaj trochę o siatkówce to muszę przyznać że z dużą ciekawością obejrzałem cały mecz ze względu na grę aktualnych wicemistrzów świata, których od 12 lat jedynie sporadycznie widywalem w akcji. Zostali oni jednak przykładnie wgnieceni parkiet.
Krótkie przypomnienie dla młodzieży
1. W roku 1990 Argentyna przeszła przez trzy rundy fazy pucharowej wygrywając kolejno z Brazylią jugosławią i Włochami gospodarzem. W różnych okolicznościach po dogrywkach i rzutach karnych również. W każdym z tych meczów była drużyną gorszą. W wyniku tego finał z Niemcami stał się formalnością bo po prostu tak zwana społeczność futbolowa nie dopuszczała innej możliwości jak zwycięstwo drużyny Niemiec.
2. Aktualnym wicemistrzem siatkówce jest w Bułgarią. Drużyna bułgarska ostatnie sukcesy odnosiła w 2006 roku, było to trzecie miejsce na mistrzostwach świata w Japonii. Liczący się wynik osiągnęła również w roku 2012 ale przegrała mecz o brązowy medal igrzysk olimpijskich w Londynie.
Jako że wiem niewiele, a jeszcze mniej pamiętam, to wygooglałem:
Czyli nie było to żadne, pedzmy sobie, 7:1, tak?
Co to za sport, w którym zawodnik nie rozpada się na kawałki ani nie staje w płomieniach?
a ten dalej się wpiernicza między wódkę i zakąskę z tymi robotami
Żegnamy kolego Stanisławie. Proszę nie wracać pod jakimkolwiek przebraniem. Rozpoznamy, styl to człowiek.
Nie, oczywiście był to bardzo nudny finał, tyle że w tamtych czasach uważano że to... normalne a ciekawe mogą być tylko półfinały. Nie wiem dlaczego tak mówiono może dlatego że w każdym finale występowali Niemcy (poza 78 rokiem). Być może chodziło o dramaturgię tych meczów. Takich spotkań jak RFN Francja z 82 toku w finałach nie było.
Niekoniecznie widzę związek wyniku finału z tym, czy ktoś się tam doczłapał czy nie. W ostatnich latach drużyną, która weszła do finału mimo kiepskiej gry, korzystając z łatwych przeciwników, była Anglia w 2021 r. Jak się skończyło? W karnych. Z kolei z dawniejszych lat mamy knockouty typu finały z lat 1998 i 2012, a raczej nikt nie powie, że Brazylia czy Włochy grały tam przypadkowo.
Wczorajszy mecz dość dobrze też podsumowuje statystka pokazana niedługo po golu Anglików, po ok. 3/4 meczu. Otóż do tego momentu padło po 1 strzale w światło bramki, a ogólnie, razem z obu stron było 6 strzałów. Już nawet nie winię tak samych piłkarzy, ale to jest efekt tego, od czego zaczyna się wątek, zmęczeni sezonem piłkarze zmuszeni do grania aż 8 meczów (normalnie półfinał był szósty, teraz siódmy), pokonywania dalekich odległości, grania w upale i wilgotności, a za chwilę w suchym terenie o obniżonej zawartości tlenu. Do tego jeszcze kumulacja łatwej drabinki i 3/4 meczu jest na poziomie jakiejś średniej ligi.
Faktycznie Rozum, pojęcie aklimatyzacji wyparowało! Ten Mundial to skrajna głupota
ten wątek?
https://www.youtube.com/shorts/4l70iV4Ugv8
EDIT: być może ciekawsze od dzisiejszego meczu....
Chyba tylko jedna drużyna poważnie podeszła do meczu o 3. miejsce...
Meczu nie widziałem, ale z wyniku wynika, że obie strony podeszły poważnie do meczu przez 45 minut, z tym że Angole mniej, bo Kane jednak nie grał
Ją to napisałem w połowie, do przerwy było 4:0, Francja w zasadzie nie broniła. Potem wzięli się bardziej do roboty.
Wystawienie rezerw to jedno, granie na pół gwizdka drugie.
Zbigniew Boniek mawia, że perfekcyjny mecz jest wówczas, gdy wynik wynosi 0:0 bo to oznacza że nikt nie popełnił błędu.
Niby tak, ale nie.
A dlaczego? Ano dlatego, że sport wyczynowy to jest show biznes. Nie sądzę żeby kogoś obchodziło, czy ktoś popełnił błąd, czy nie. Raczej ich obchodzi widowisko, żeby byli herosi, którzy potrafią pokonać przeciwnika i go pognębić.
Myślę więc, że perfekcyjny był właśnie wczorajszy mecz. W pierwszej połowie Francja dostaje w trąbę i nie potrafi nic. Potem w szatni trener wygłasza uskrzydlające przemówienie, wychodzą na boisko całkiem odmienieni i wracają do gry. Gdyby jeszcze wygrali, to dramaturgia widowiska byłaby doskonała.
Dlaczego mowa o herosach? Tak to działa. W każdej drużynie jest Meo Lessi, Harry Kane czy inny Cristiano. Oni nakręcają emocje. Kto na najgorszym w dziejach mundialu odegrał tę rolę najlepiej i porwał wszystkich? No przecież nie muszę podawać nazwiska. Nawet jeśli kto nie ogląda meczy to wie.
Kto?
To jest dobra ilustracja tego, dlaczego nie rozumiem ludzi. Fascynować się się ganianiem za obszytym balonem?
Sport nie polega na "nie popełnianiu błędów> @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
Tu też chodzi o co innego. Brak błędów to obrona ale jest jeszcze atak. Weźmy taki tenis. Istnieją tam kategorie statystyczne: niewymuszony błąd i winner. Nie zawsze wygrywa ten, co ma mniej niewymuszonych błędów. Zresztą - różnie bywa z zaliczeniem do danej kategorii. Jeśli zawodnik świetnie returnuje drugi serwis, to błąd przy próbie zagrania go nieco mocniej, staje się właśnie błędem wymuszonym (dobrą dotychczasową grą rywala).
W siatkówce można zrobić więcej błędów i wygrać. Bas! można przegrać więcej akcji niż wygrać a mecz wygrać.
Weźmy piłkę nożną i rzut wolny. Ustawienie muru po lewej w sposób uniemożliwiający nawet Carlosowi strzelenie gola, oznacza lukę po prawej. A ustawienie szerszego muru z obu stron powoduje dziury w polu. Czy to można zaliczyć do "błędów"?
To stwierdzenie Bońska jest dość durne.
Trzecia bramka dla Angoli to kuriozum!!!
Haaland.
0 (zero) strzałów Argentyny w 90 minut. Tak defensywnego ustawienia w finale mundialu nie pamiętam, nawet Włosi w 1994 r. więcej robili z przodu.