No to w pewnym sensie powtórzyła się sytuacja z 1990 roku. Tylko w pewnym sensie ponieważ na il Mondiale, po trzech kolejnych meczach z Brazylią Jugosławią i Włochami, w których Argentyna wygrała chociaż nie powinna była, atmosfera zrobiła się naprawdę gęsta. Na tyle gęsta że gdyby jakieś dogrywce albo rzutach karnych Argentyńczykom udało się obronić tytuł, kapitan drużyny nie mógłby podnieść pucharu bo natychmiast zostałby zlinczowany.
A tak gwoli ścisłości to już trzeci finał który w przypadku Argentyny kończy się typowym 0:1 i drugi finał Hiszpanii kończący się wynikiem 1:0.
Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
Natomiast po strzeleniu gola Hiszpania zaczęła grać jak Włochy z lat dziewięćdziesiątych, czyli przetrzymujemy piłkę, choć to ofensywa przynosi nam sukces.
Oczy mnie rozbolały i cieszyłem się, że nie oglądałem całości
fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika
byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
Nu, tak i Kolega najlepszą cząstkę wybrała! Przed tem Argentyna ani razu nie skierowała piłeczki w stronę bramki (cudzej).
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
Natomiast po strzeleniu gola Hiszpania zaczęła grać jak Włochy z lat dziewięćdziesiątych, czyli przetrzymujemy piłkę, choć to ofensywa przynosi nam sukces.
Oczy mnie rozbolały i cieszyłem się, że nie oglądałem całości
Mocno niereprezentatywny kawałek. A i tak w tym czasie oprócz strzelonego gola Hiszpania miała 2 dobre sytuacje, jedną gdy Williams sam się okiwał po okiwaniu obrońcy i gdy Torres był na minimalnym spalonym.
fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika
byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.
No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.
fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika
byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.
No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.
Ciekawe1, jak ten mecz był jednostronny. Hiszpania miała 20 strzałów, z czego 12 na bramkę. Bramkarz Argentyny grał jak natchniony; nie dało się mu nic zrobić. Pokonała go dopiero statystyka, a i to w dogrywce.
Natomiast Argentyna przez całe 90 minut zero strzałów w kierunku bramki, nawet z grubsza. Dopiero jak stracili gola, poczuli sportowy gniew i dwa razy coś tam pokazali.
No a sędzia kalosz.
Natomiast rozumiem radość tych, co kibicowali Hiszpanii. Ja sam miałem tak: „No ile jeszcze..." „Wreszcie!"
fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika
byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.
No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.
Ciekawe1, jak ten mecz był jednostronny. Hiszpania miała 20 strzałów, z czego 12 na bramkę. Bramkarz Argentyny grał jak natchniony; nie dało się mu nic zrobić. Pokonała go dopiero statystyka, a i to w dogrywce.
Natomiast Argentyna przez całe 90 minut zero strzałów w kierunku bramki, nawet z grubsza. Dopiero jak stracili gola, poczuli sportowy gniew i dwa razy coś tam pokazali.
No a sędzia kalosz.
Natomiast rozumiem radość tych, co kibicowali Hiszpanii. Ja sam miałem tak: „No ile jeszcze..." „Wreszcie!"
Sam opis jest trafny, pytanie czy czegoś takiego oczekujemy od finału mundialu. Jeśli taki mecz jest w grupie (a w sumie nawet był - Hiszpania - Caboverbe), to nawet ma swój klimat "łoooo ile obronił, a faworyci nie dali rady". W finale jednak oczekiwałbym dobrej gry z obu stron. Czemu to chyba nie bylo jednak możliwe, o tym może jutro, z klawiatury, a nie komórki.
Komentarz
Nareszcie!
Typowa południowoamerykańska piłka. 8 żółtych kartek dla Argentyny (Hiszpania: 0).
No to w pewnym sensie powtórzyła się sytuacja z 1990 roku. Tylko w pewnym sensie ponieważ na il Mondiale, po trzech kolejnych meczach z Brazylią Jugosławią i Włochami, w których Argentyna wygrała chociaż nie powinna była, atmosfera zrobiła się naprawdę gęsta. Na tyle gęsta że gdyby jakieś dogrywce albo rzutach karnych Argentyńczykom udało się obronić tytuł, kapitan drużyny nie mógłby podnieść pucharu bo natychmiast zostałby zlinczowany.
A tak gwoli ścisłości to już trzeci finał który w przypadku Argentyny kończy się typowym 0:1 i drugi finał Hiszpanii kończący się wynikiem 1:0.
Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
Natomiast po strzeleniu gola Hiszpania zaczęła grać jak Włochy z lat dziewięćdziesiątych, czyli przetrzymujemy piłkę, choć to ofensywa przynosi nam sukces.
Oczy mnie rozbolały i cieszyłem się, że nie oglądałem całości
dlaczemu?
fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika
byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.
Nu, tak i Kolega najlepszą cząstkę wybrała! Przed tem Argentyna ani razu nie skierowała piłeczki w stronę bramki (cudzej).
Mocno niereprezentatywny kawałek. A i tak w tym czasie oprócz strzelonego gola Hiszpania miała 2 dobre sytuacje, jedną gdy Williams sam się okiwał po okiwaniu obrońcy i gdy Torres był na minimalnym spalonym.
No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.
Ciekawe1, jak ten mecz był jednostronny. Hiszpania miała 20 strzałów, z czego 12 na bramkę. Bramkarz Argentyny grał jak natchniony; nie dało się mu nic zrobić. Pokonała go dopiero statystyka, a i to w dogrywce.
Natomiast Argentyna przez całe 90 minut zero strzałów w kierunku bramki, nawet z grubsza. Dopiero jak stracili gola, poczuli sportowy gniew i dwa razy coś tam pokazali.
No a sędzia kalosz.
Natomiast rozumiem radość tych, co kibicowali Hiszpanii. Ja sam miałem tak: „No ile jeszcze..." „Wreszcie!"
Sam opis jest trafny, pytanie czy czegoś takiego oczekujemy od finału mundialu. Jeśli taki mecz jest w grupie (a w sumie nawet był - Hiszpania - Caboverbe), to nawet ma swój klimat "łoooo ile obronił, a faworyci nie dali rady". W finale jednak oczekiwałbym dobrej gry z obu stron. Czemu to chyba nie bylo jednak możliwe, o tym może jutro, z klawiatury, a nie komórki.