Skip to content

Najgorszy mundial eveeeer...

14567810»

Komentarz

  • Nareszcie!

  • Typowa południowoamerykańska piłka. 8 żółtych kartek dla Argentyny (Hiszpania: 0).

  • No to w pewnym sensie powtórzyła się sytuacja z 1990 roku. Tylko w pewnym sensie ponieważ na il Mondiale, po trzech kolejnych meczach z Brazylią Jugosławią i Włochami, w których Argentyna wygrała chociaż nie powinna była, atmosfera zrobiła się naprawdę gęsta. Na tyle gęsta że gdyby jakieś dogrywce albo rzutach karnych Argentyńczykom udało się obronić tytuł, kapitan drużyny nie mógłby podnieść pucharu bo natychmiast zostałby zlinczowany.
    A tak gwoli ścisłości to już trzeci finał który w przypadku Argentyny kończy się typowym 0:1 i drugi finał Hiszpanii kończący się wynikiem 1:0.

  • Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
    Natomiast po strzeleniu gola Hiszpania zaczęła grać jak Włochy z lat dziewięćdziesiątych, czyli przetrzymujemy piłkę, choć to ofensywa przynosi nam sukces.
    Oczy mnie rozbolały i cieszyłem się, że nie oglądałem całości

  • dlaczemu?

    fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika

    byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.

  • @ms.wygnaniec powiedział(a):
    Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!

    Nu, tak i Kolega najlepszą cząstkę wybrała! Przed tem Argentyna ani razu nie skierowała piłeczki w stronę bramki (cudzej).

  • @ms.wygnaniec powiedział(a):
    Z meczu oglądałem drugą połowę ..... dogrywki, no i okazało się że Argentyna pomimo jednego zawodnika mniej potrafi atakować i stwarzać groźne sytuacje!
    Natomiast po strzeleniu gola Hiszpania zaczęła grać jak Włochy z lat dziewięćdziesiątych, czyli przetrzymujemy piłkę, choć to ofensywa przynosi nam sukces.
    Oczy mnie rozbolały i cieszyłem się, że nie oglądałem całości

    Mocno niereprezentatywny kawałek. A i tak w tym czasie oprócz strzelonego gola Hiszpania miała 2 dobre sytuacje, jedną gdy Williams sam się okiwał po okiwaniu obrońcy i gdy Torres był na minimalnym spalonym.

  • @marniok powiedział(a):
    dlaczemu?

    fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika

    byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.

    No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.

  • @rozum.von.keikobad powiedział(a):

    @marniok powiedział(a):
    dlaczemu?

    fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika

    byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.

    No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.

    Ciekawe1, jak ten mecz był jednostronny. Hiszpania miała 20 strzałów, z czego 12 na bramkę. Bramkarz Argentyny grał jak natchniony; nie dało się mu nic zrobić. Pokonała go dopiero statystyka, a i to w dogrywce.

    Natomiast Argentyna przez całe 90 minut zero strzałów w kierunku bramki, nawet z grubsza. Dopiero jak stracili gola, poczuli sportowy gniew i dwa razy coś tam pokazali.

    No a sędzia kalosz.

    Natomiast rozumiem radość tych, co kibicowali Hiszpanii. Ja sam miałem tak: „No ile jeszcze..." „Wreszcie!"

  • edytowano 20 July

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):

    @rozum.von.keikobad powiedział(a):

    @marniok powiedział(a):
    dlaczemu?

    fajnie się oglądało nieporadność sędziego i nieudolność Arg której jedynym osiągnięciem piłkarskim w regulaminowym czasie gry było wejście na połowę przeciwnika

    byłem gorącym orędownikiem lania skóry - wpierw Angolom przez Arg, a potem tym drugim przez Hiszpanię - i stało się.

    No nie, to był najgorszy finał mundialu jaki widziałem.

    Ciekawe1, jak ten mecz był jednostronny. Hiszpania miała 20 strzałów, z czego 12 na bramkę. Bramkarz Argentyny grał jak natchniony; nie dało się mu nic zrobić. Pokonała go dopiero statystyka, a i to w dogrywce.

    Natomiast Argentyna przez całe 90 minut zero strzałów w kierunku bramki, nawet z grubsza. Dopiero jak stracili gola, poczuli sportowy gniew i dwa razy coś tam pokazali.

    No a sędzia kalosz.

    Natomiast rozumiem radość tych, co kibicowali Hiszpanii. Ja sam miałem tak: „No ile jeszcze..." „Wreszcie!"

    Sam opis jest trafny, pytanie czy czegoś takiego oczekujemy od finału mundialu. Jeśli taki mecz jest w grupie (a w sumie nawet był - Hiszpania - Caboverbe), to nawet ma swój klimat "łoooo ile obronił, a faworyci nie dali rady". W finale jednak oczekiwałbym dobrej gry z obu stron. Czemu to chyba nie bylo jednak możliwe, o tym może jutro, z klawiatury, a nie komórki.

  • edytowano 2 August

    Więc dziś już, po 2 tygodniach, co poszło nie tak.
    Wracamy do początkowych wpisów - zmęczeni piłkarze, w długim, męczącym mundialu rozgrywanym w różnych miastach, daleko od siebie i z różnym klimatem. Na co zwrócił uwagę co najmniej @trep, a pewnie i inni (nawet jak nie napisali), trzeba odpowiednio szczyt formy przygotować na finał, a odpuścić w grupie. Jednymi z odpuszczających są Hiszpania i Portugalia, co, nie wdając się w zbędne szczegóły, tworzy dla Argentyny bardzo łatwą ścieżkę, a dla Hiszpanii dość trudną.

    Argentyna ma kolejno kilku potencjalnie słabych rywali - każdy z nich na tym poziomie jest zaskoczeniem, bo ewidentnie nie przystaje, dopiero Anglia w półfinale jest przewidywalna, ale to bardziej efekt drabinki i szczęścia niż dobrej gry. Każdego myśli przejść minimalnym nakładem sił (bo oszczędzać się trzeba na finał), ale rywal maksymalnie się spina, w rezultacie w trzech meczach Argentyna musi gonić wynik, w dwóch są dogrywki. Gonienie wyniku kosztuje więcej niż jego obrona, a dogrywka jest dodatkowo męcząca, więc zawsze jest myślenie, że w kolejnym sobie odpuścimy. No i znowu ta sama historia. W rezultacie do finału mimo teoretycznie łatwych rywali dochodzi drużyna totalnie wyczerpana. I teraz jest już desperacja, w finale można się tylko bronić. Zobaczcie, co szło "nie tak" w ich kontrach? Zawsze Hiszpan obiegał Argentyńczyka, nie było tam dobrego tempa. Dopiero hurra-atak całej drużyny (z otwarciem swojej połowy na ataki Hiszpanów) dawał jakąś szansę. Ale to też była desperacja. Ok. 10 minut takiej gry skończyło się 0:0, ale 20-30 minut skończyłoby się 2:1 dla Hiszpanii, bo nawet wtedy mimo wizualnej przewagi Argentyny to oni mieli właśnie 2 x więcej dobrych szans.

    Jak już pisałem, przedwczesny finał Francja-Hiszpania. Mecz z najlepszym poziomem Belgia-Hiszpania. Najciekawszy, a z dobrym poziomem Norwegia-Brazylia. Żadnej niespodziewanej drużyny w półfinałach. Mało pozytywnych bohaterów. Dużo komercji. Śrubowanie rekordów wszechczasów dzięki dużej ilości meczów faworytów ze słabymi drużynami. Najgorszy finał w historii... i mundial zgodnie z przewidywaniami też.
    I na tym koniec o mundialu, im szybciej zapomnimy tym lepiej.

    Co do kolejnego mundialu w 6 krajach i na 3 kontynentach jestem jeszcze bardziej sceptyczny. Może dopiero Arabia Saudyjska w 2034 r. powtórzy sukces Kataru sprzed 4 lat.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.