A gdyby tu nagle w przyszłości
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
1. Informacje o zbiórce propagowane są bardzo kiepsko. Dopki jakiś czas temu nie podesłałem linka znalezionego na tym forum nie wiedzieli o niej nawet moi znajomi zaangażowani w Kluby Gazety Polskiej czy Rodzinę RM. Sprawdziłem kilka wywiady jakich udzielał pan Krauze - nie znalazłem wypowiedzi o tym, że jest akcja zbierania pieniędzy. Poza ogólnymi stwierdzeniami w rodzaju "Staramy się zgromadzić środki".
2. Na stronie o zbiórce informacja skonstruowana jest tak, że cześć osób uznaje iż datki mniejsze niż 5000 zbierających nie interesują. Nawet na tym forum, które przecież nie jest zbieraniną idiotów tak uważano. Na prośbę o wyjaśnienie nikt nie był uprzejmy odpisać - a wiem, że oprócz mnie zadały je co najmniej dwie osoby.
Wniosek z tych dwu informacji jest jeden: "Drobnych darczyńców nie znaleziono bo ich nie szukano"
To może wynikać albo z pogardy wobec - jak to się kolega był miły wyrazić - "gołodupców" albo z krańcowej nieporadności. Paradoksalnie to pierwsze jest mniej niebezpieczne. Ale jeżeli ktoś nie radzi sobie z tak prostą rzeczą jak zrobienie w miarę sensownej zbiórki to znaczy, że po prostu nie jest w stanie udźwignąć produkcji całego filmu - niezależnie od najwyższych kompetencji artystycznych i eycznych. Bo druga strona potrafi skutecznie blokować - przykład w zasadzie gotowego "Roja" dobitnie to pokazuje. Ja w "Roju' utopiłem trochę pieniędzy, dlatego teraz jestem ostrożny. Bo ilość pieniędzy ma ograniczoną i w tj chwilu osobiscie uważam, że roztropniej jest przeznaczyć je na wsparcie Komitetu Wyborczego Andrzeja Dudy niż nieporadnych producentów filmu.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
https://www.youtube.com/watch?v=veM5tszB_KQ
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
A tak przy okazji - nie wydaje ci się, że jest pamiątką po społeczeństwie stanowym takie oczekiwanie, by ktoś z ważniejszych wszystko zorganizował, a ja najwyżej coś przeniosę, jak pokażą co i dokąd i dla pewności nahajką przyłożą po dupie?
Fornal nie wychodził z inicjatywą, najwyżej robił to, co pan kazał. A jak pan jakieś gwałty (w znaczniu staropolskim) zorganizował niestarannie, to fornal siadał i dogadywał. Ludzie się jednak bardzo wolno zmieniają.
The author has edited this post (w 15.03.2015)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
W jedności siła!
"by logika i trzeźwość sądu nie stawała się pożywką dla rozpaczy udającej realizm" - Wróg Ludu
Acha, Coryllus też nas lekceważy.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Jeśli między Odrą a Bugiem nie znajdzie się sto tysięcy ludzi, którzy swą polskość przeżywają na tyle świadomie, by zainteresować się najważniejszym zdarzeniem w Polsce z ostatnich 25 lat i jakoś wesprzeć realizację filmu na ten temat, to ja się pytam - po kiego grzyba wkładać jakiś wysiłek w zainstalowanie Polski na tym terenie a nie np. między Eufratem a Tygrysem? Do Polski są potrzebni Polacy a idzie na to, że jest ich mniej więcej tyle samo na obu obszarach. Znaczy nic.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Spójrz na Flądrę. Jakie to, kuria mać, było nasze pismo, ukochaniutkie.
I co nam zrobili?
Najpierw poniżyli Terlikowskim, a następnie wytarł nami podłogę Wildsztajnbaum Gorszy.
Naprawdę, kto z 'nich' jest według Ciebie nasz? Nie raz się o to spieraliśmy, bo mój jest jak do tej pory Braun i Stankiewicz. Pewnie zgodzilibyśmy się co do Biereckiego (jako przedsięwzięcia pozapolitycznego- więc po części do jego projektów), może- co do Rydzyka. A reszta medialno-żurnalistycznej menażerii?
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Problem nie polega na percepcji wydarzenia, szczególnie w tej grupie ludności tubylczej, która poczuwa się do polskości. Problem polega na dotarciu do tych ludzi i do zachęcenia ich do dołożenia się do tego filmu. PT. Producenci uważają chyba, że takie wsparcie należy się im jak psu micha i robią w tej kwestii niewiele. Kontrastuję tę postawę z postawą o. Rydzyka, który organizuje aktywny fundraising i odnosi sukcesy. Można? Można. Tylko trzeba mieć odpowiednie podejście no i przede wszystkim kontakt z rzeczywistością.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Tak samo jest z polskością. Miedzy Odrą a Bugiem nie ma stu tysiecy ludzi (to naprawdę bardzo malutko), którzy dla Polski byliby w stanie wykonać pewien naprawdę drobniutki wysiłek, więc projekt "Polska" ma taki sam sens między Odrą a Bugiem jak między Eufratem a Tygrysem. Znaczy nie ma sensu.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
AD 1920 ludzi narodowości polskiej było koło piętnastu milionów a w wojnę z Sowietem zaangażował się prawie milion czyli praktycznie wszyscy zdolni do noszenia broni. Ochotniczo. A było to czasy bez internetu i telewizji, nawet radio było luksusem. Punkt werbunkowy trudniej było znaleźć niż dziś numer konta.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Odpuść, już mieliśmy tę dyskusję. Na ziemi, nad którą Ba'al rozpostarł swe czarne skrzydła acedii, każde podniesienie dupy z kanapy i zrobienie czegokolwiek róznego od zajumania kieszonkowego jeszcze większemu degeneratowi zasługuje na podziw i szacunek. Nawet jeśli zrobione nie wiem jak nieudolnie.
Zdradzę ci zresztą tajemnicę - największą wartość mają rzeczy robione nieudolnie. Jak robisz coś sprawnie wyćwiczonymi i dopracowanymi gestami zwykle ma to wartość niewielką a bardzo często jest po prostu złe.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A teraz kamingałt: NIE WPŁACIŁAM na żaden fiilm ani złotówki, w związku z czym nie mam zaszczytu zaliczać się do tej wybranej grupy 100 tysięcy (albo i mniej) Naprawdę Prawdziwie Prawdziwych Polaków, wśród których PT Forumowicze są solą soli ziemi. Reszta to mierzwa, lemingi, czyli "gołodupcy", debile nie umiejący zasznurować sobie butów, a zarazem złodzieje, degeneraci itd. I niech po nich jak najszybciej przejedzie walec historii - bo jest to grupa zakwalifikowana do natychmiastowej eksterminacji (co nb jest nie polskim, a typowo niemieckim sposobem myślenia - zgodnie z którym to, co psuje niemieckie poczucie porządku, powinno być usunięte, wysprzątane).
No więc JESTEM LEMINGIEM - i w dodatku wcale nie jest mi wstyd. Choć z tego co czytam, jestem tu, na tym - jak by nie było - niemieckim forum dla Polaków, jakimś wyjątkiem, wyrzutkiem społecznym itp. A może wyrzutem...
Różnimy się od Polaków z tamtych czasów, tak bardzo się różnimy, że podobni jesteśmy chyba tylko antropologicznie.
Jaki los spotkałby wtedy autora takiego tekstu?
The author has edited this post (w 16.03.2015)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
(Pan dostatni na FR)
The author has edited this post (w 16.03.2015)
Zegar biologiczny tyka potęgując lęk Michnika
Kurde, ludzie, dlaczego tylu ma w czaszkach sieczkę zamiast mózgu? Dlaczego nie znają oni najbardziej elementarnych zasad metodologii? A przecież groziłem już okrutnymi karami za branie każdego wpisu do siebie. I co? I nic.
Byłem załamany stanem moralnym Polaków teraz załamuje mnie ich stan intelektualny.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
(edit; pisząc to nie widziałam jeszcze wpisu Losa, ale niech i mój apel do Kani zostanie)
The author has edited this post (w 16.03.2015)
Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Nie, jeśli z dziesięciu/pięciu/dwu milionów (sami ustalcie swe oceny) polskich patriotów nie znajdzie się sto tysięcy by wyłożyć stówę, to problem dotyczy dziesięciu/pięciu/dwu milionów (ta sama liczba co wyżej minus tyle co wpłaciło).
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Niestety, tekst
"nie znalazło się sto tysięcy ludzi, by wpłacić na zbożny cel"
wielu, zbyt wielu odczyta
"a dlaczegoś ty wuju nie wpłacił?"
i zacznie się bronić a najlepszą obroną jest atak.
Napisałem w regulaminie zakaz wypowiadania się na temat rozmówców z wyjątkiem prawdziwych lub nieprawdziwych komplementów, groziłem karami za branie tekstów do siebie ale kto by tam czytał regulaminy?
A ten zakaz jest ważny nie tylko ze względu na poszanowanie cudzej wrażliwości ale ma znaczenie też dla jakości rozmowy. To już Alfred Tarski zauważył, że rozmowy muszą być prowadzone w metajęzyku, bo inaczej grozi nam paradoks Eubulidesa.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A po wtóre, w natłoku informacji (a taką mamy sytuację dziś) jest trudniej wyłowić ważną informację. Stąd też wnoszę, że w czasie bez internetu i telewizji dostęp do informacji ważnej (np. że jest cenna inicjatywa i powinno się ją poprzeć) był, paradoksalnie, łatwiejszy. Każdy wiedział, gdzie jest punkt werbunkowy, a udział w wojnie z sowieciarzem jest intuicyjnie bardziej oczywistym obowiązkiem niż wpłacanie na jakiś (prawdopodobnie kiepski) film, choćby i o tak znaczącym wydarzeniu (tu ciekawostka1, PT Producenci utrzymują, że scenariusz jest literacką fikcją).
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."