Czy nauczyciele powinni składać oświadczenia majątkowe?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Wybór sądu jest tylko w sprawach cywilnych i to w ograniczonym zakresie.
W ogóle ten projekt można ocenić jako klasyczne kopnięcie w kostkę. Nogi nie złamie i realnej krzywdy, dla postronnych nic nie zmieni, ale niektórych zaboli, a najwięcej radochy będą mieli wścibscy znajomi, bo dla szerokiej publiki 99% sędziów i prokuratorów to anonimy.
To "wścibstwo" i pożytki z niego opisałem na przykładzie (taka przypowieść tam jest - nie miała miejsca w realu, ale jej elementy tak). Serio uważam, ze w Polsce dobrze zrobiłby powszechny obowiązek publicznego ogłaszania dochodów i majątku.
Co do mojej "alergicznej" reakcji to wyjaśniłem szczegółowo czemu nie ujawniam na ex cathedra mojego majątku i dochodów. Widać nie zrozumiałeś więc wyjaśnię jeszcze raz dla ciebie personalnie i kawa na ławę:
Nie wiem kim jest rozum. von. keikobad. Nie wiem nawet czy istnieje taka osoba. Nie wiem czy nie jest to jakiś byt wirtualny wykreowany przez nieznaną mi osobę lub osoby o nieznanych mi motywacjach. Nie wiem czy jego wyrywkowe wyznania, że jest prawnikiem , czy że jest z Krakowa to prawda. Równie dobrze może być lekarzem z Mławy, policjantem z Pcimia, oficerem ABW, członkiem młodzieżówki PO, wynajętą przez WSI agencją badawczą i sto innych możliwości. Nie wiem czy jest zdrów psychicznie czy nie jest. Czy ma w stosunku do mnie czyste intencje czy tez prowokuje mnie celowo aby mi zaszkodzić, albo mnie wykorzystać. To tylko Internet. Odrobina ostrożności nie zawadzi. Z obcymi trzeba z rezerwą. I tak sporo piszę. Jakbym się wybierał do polityki to pewno ktoś by to odkopał i zaczął mnie atakować wybiórczymi cytatami. Na razie się nie wybieram. Również w biznesie może mi to zaszkodzić. W zasadzie szkodziło i szkodzi bo nigdy nie ukrywałem moich poglądów politycznych i mojego wyznania. Wręcz przeciwnie. Poglądy polityczne głoszę przy okazjach prywatnych w środowisku zawodowym , a przywiązanie do wiary katolickiej w każdych okolicznościach bo nie uważam że jest sprawa prywatną. Głoszenie większych szczegółów z mojego życia anonimom to jednak byłaby przesada. W swoim środowisku, twarzą w twarz mogę się konfrontować, ale w sposób proponowany przez ciebie nie.
I w pełni rozumiem, że uczciwy facet, nie żaden łapówkarz, krętacz i złodziej, uważa za niezręczną wypuszczenie do netu informacji o swoim majątku. Może niektórzy wyciągną z tego jakieś wnioski. Jeśli się czujesz dotknięty, że Ty akurat posłużyłeś za przykład do zademonstrowania mechanizmu to przepraszam.
W kwestii formalnej: nie byłem i nie jestem korpoludkiem. Owszem pracowałem i pracuję dla organizacji biznesowych które można nazwać korporacjami. Latami wyrabiałem sobie w nich pewną niezależność i samodzielność. Gdybym tego nie robił może byłbym znacznie wyżej. Te które mnie nie wypluły, albo ja na nie nie splunąłem, jakoś tolerują moje, ich zdaniem, ekstrawagancje. Widać jednak mnie potrzebują bardziej niż tych mniej ekstrawaganckich. Mam malutką nadzieję, że mój przykład w tej materii daje trochę do myślenia, a dla niektórych jest zaraźliwy. Szczególnie zależy mi na młodych dopiero wchodzących w korporacyjne tryby. Coraz mniej liczę na to że uda mi się poprawić jakąś korporację, ale niektórych ludzi korporacji tak.
Co do zawiści, przegapiłeś sprawę naprawdę niewielkiej podwyżki dla posłów?
I trochę of topic.
Czy czy gdzieś - poza kolegi wpisami na EC - mogę znaleźć informację, najlepiej podpisaną przez jakiegoś sędziego, że niedawny Nadzwyczajny Kongres Sędziów Polskich to tak naprawdę "prywatna impreza" a nie oficjalny głos środowiska?
Jeżeli sędziowie czują się niekomfortowo z powodu tego, że an masse podejrzewa się ich o stawianie się ponad prawem "dla niespecjalnych kast" to powinni taki gest wykonać. Jeżeli bronią się przed nim rękami i nogami to tylko dają amunicję swoim krytyką.
__________________
Na przykładzie z Rafałem doszliśmy jednak do wniosku na forum - zadziwiająco zgodnie - że nawet dla uczciwego faceta, który nie ma nic do ukrycia, to nie musi być sytuacja komfortowa. A spytałem nawet nie o majątek, a o same zarobki.
Dzięki za link - bardzo przydatny.
Co do "niekomfortowości" to proponuję przeczytać mój tekst, dla ułatwienia podkreślam:
Bo nie chodziło mi o niekonfortowość ujawnianie oświadczeń (choć swoją drogą dlaczego komfort sędziego ma być ważniejszy niż komfort radnego czy posła) ale o dyskomfort wynikający z postrzegania sędziów jako osób "ponad prawem".
Chyba że ciągle nie o tym mówimy, a np. o postrzeganiu sądów w opinii publicznej. Na to miałbym inną radę - zamiast albo obok wos, przedsiębiorczości i czegoś tam jeszcze wprowadzić w liceach i gimnazjach podstawy wiedzy o prawie. Żeby oceniający szachistów przynajmniej wiedział jak wolno przesunąć którą figurę, nie musi być od razu Kasparowem.
_____________________-
W innym wątku "lista hańby" przez kilka lat uzbieraliście kilkadziesiąt wpisów. Średnio jeden sędzia tzw. liniowy wydaje kilkaset wyroków rocznie, sędziów w Polsce jest kilka tysięcy.
W wątku już zamkniętym Jorge spytał dyskutantów, co im konkretnie zrobiły sądy. Szczegółów nie było (i nikt specjalnie ich nie oczekuje), ale z krótkiego opisu wynikało, że sąd zastosował przepisy rozmijające się oczekiwaniami stron - jeden raz nakazujący znaleźć wszystkich uczestników przy nieprocesie przed wydaniem orzeczenia, a drugi pozwalający w razie spełnienia przesłanek na umorzenie postępowania bez przeprowadzenia rozprawy.
Niech będzie, że swędziowie święci a naród paskudny, niemniej spór między nadzwyczajną kastą a resztą populacji istnieje i ktoś musi ustąpić albo dojdzie do starcia. Podejrzewam też, że wymiana narodu będzie technicznie trudna.
Niech będzie, że swędziowie święci a naród paskudny, niemniej spór między nadzwyczajną kastą a resztą populacji istnieje i ktoś musi ustąpić albo dojdzie do starcia. Podejrzewam też, że wymiana narodu będzie technicznie trudna.
Po pierwsze, skoro ani jednego i jak zwykle nie ma ani grama przesady (no ja sędzią nie jestem, ale też nie znamy się osobiście) może w takim razie wiesz i mi wytłumaczysz. Przepisy prawa europejskiego pozwalają w większości spraw cywilnych pozwać przeciwnika przed sąd dowolnego kraju członkowskiego. Dopiero na zarzut tego drugiego sprawę przekazuje się do sądu właściwego. Czyli: Polak może pozwać Polaka przed sąd szwedzki, hiszpański, portugalski itd. i jak drugi przeciwko temu nie zaoponuje to sprawa toczyć się będzie przed sądem szwedzkim, hiszpańskim, portugalskim. Skoro Polacy wszyscy bez wyjątku uważają, że sędziowie w Polsce to chuje, czemu nie wypróbują sądów w innych krajach? No... koszt może i trochę wyższy, ale cóż to wobec bycia sądzonym przez chuja, nie?
Dalej, są liczne polskie małżeństwa zamieszkałe za granicą, w Anglii, we Włoszech itd. Mogą wytoczyć sprawę o rozwód zarówno w miejscu zamieszkania, jak i w miejscu obywatelstwa. I nigdy nie widziałem, żeby wytoczyli tam, zawsze do Polski. Czyli zamiast rozwodzić się na miejscu, gdzie mieszkają i gdzie nie ma chujów-sędziów przemierzają pół Europy rozwodzić się przed chujami.
Piszesz, że istnieje spór. Jest spór, to go trzeba rozwiązać. A żeby rozwiązać, to trzeba wiedzieć, czego konkretnie dotyczy. Nie chce mi się po raz kolejny pytań, czego tak naprawdę ten spór ma dotyczyć, bo jedyną odpowiedzią będzie kolejny bluzg z bardzo ograniczoną liczbą konkretów. I od razu w takim stwierdzeniu zawiera się rozwiązanie tego sporu, mianowicie spór Polaków z sędziami rozwiążą Polacy bluzgając w internecie.
To powinien być osobny przedmiot z prawa, prowadzony przez prawnika (nie musi być sędzia, może nawet nie powinien). Nie tylko, żeby dzieciaki i potem obywatele mieli lepszą wiedzę, co się dzieje w sądach, ale przede wszystkim lepszą wiedzę przydatną w ich życiu, przy zawieraniu umów z bankami, z pracodawcą, przy kupowaniu mieszkania, przy płaceniu podatków itd.
Po pierwsze, jedyną instytucją wymienioną tam z nazwy jest ABW... nawet przy najszerszym rozumieniu sądów ABW to nie są ani sądy, ani wymiar sprawiedliwości. To jest służba podległa bezpośrednio centralnej władzy wykonawczej.
Ale do rzeczy - zarzuty Aliuma dotyczą jak rozumiem tego, że władza sądownicza jest zbyt przychylna wobec (ówczesnej) władzy wykonawczej (a zarazem parlamentarnej większości...) przy jednoczesnej nieprzychylności wobec (ówczesnej) opozycji. I dla mnie coś takiego to też jest problem i patologia. A dla innych? Większość dyskutantów podnosi tu mniej lub bardziej wprost (a niektórzy jak Rafał wprost), że sądy powinny być właśnie podporządkowane parlamentowi. Proszę się samemu zastanowić czy w takiej sytuacji wydawanie orzeczeń bardziej przychylnych wobec większości by się zmniejszyło, czy wprost przeciwnie. I czy czasem to, co dla mnie (i jak rozumiem Aliuma i Kolegi?) jest problemem i patologią nie stałoby się oficjalną zasadą ustrojową.