Czy nauczyciele powinni składać oświadczenia majątkowe?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
To powinien być osobny przedmiot z prawa, prowadzony przez prawnika (nie musi być sędzia, może nawet nie powinien). Nie tylko, żeby dzieciaki i potem obywatele mieli lepszą wiedzę, co się dzieje w sądach, ale przede wszystkim lepszą wiedzę przydatną w ich życiu, przy zawieraniu umów z bankami, z pracodawcą, przy kupowaniu mieszkania, przy płaceniu podatków itd.
A jakieś czynności prawne każdy człowiek podejmuje, czy mu się to podoba, czy nie, niezależnie jest prawnikiem czy nie jest prawnikiem. I potem z decyzji podjętych w niewiedzy rodzą się czasem życiowe tragedie.
Nie jestem za wyrzucaniem chemii i biologii z liceum czy gimnazjum. Ale skoro w szkole można uczyć dość skomplikowanych zagadnień z dziedzin zupełnie nieprzydatnych, to czemu nie można przydatnych? Gimbaza jest za tępa na zrozumienie co to jest umowa, ale wystarczająco kumata na mejozę i chemię organiczną? Aż taki strach, że zwykli ludzie będą znali prawo? Żeby to jeszcze pisał adwokat bojący się o utratę klienteli, ale nauczyciel...
Urzędnik państwowy wytoczył mi sprawę. Zdawał sobie sprawę, że sprawa jest dęta, więc chciał ją wzmocnić o inną. Razem miały mieć większy ciężar gatunkowy.
Poszłem do papugi - znanego. Jednego z lepszych w mieście.
"Oni nie mają prawa tak zrobić. Tutaj jest paragraf i przypis. Ja panu napiszę sprzeciw. Nie ma bata, żeby nie uwzględnili.'
To samo pedział mi radca. "Jestem radco, ale interesuje się prawem karnym. Oni nie majo prawa tak zrobić".
Złożyłem protest (czy też zażalenie).
Poszłem na protest. Sędzia zażalenie odrzucił (po dwuminutowej rozprawie).
Pytam "Wysoki sądzie! Mam pytanie".
Sędzia: "Sąd nie jest od odpowiadania na pytania. Do widzenia"
Na postanowienie sądu zażalenie nie przysługiwało.
Niestety nie mam pomysłu kto miałby to robić. Choć na poczatek mogłyby się tym zająć organizacje społeczne, a np KRS miałaby obowiazek ustosunkowywać sie do ich zarzutów.
________________________
Jak zachęcałem do chodzenia na publiczne rozprawy to zostało to wyśmiane, bo przecież i tak nie można legalnie rzucić tortem. Dlatego nie spodziewam się w Polsce adaptacji pomysłu watchdogsów. Tzn. będą, ale temat na trwałe przejmie lewactwo.
- Po co egzamin z fizyki na studia medyczne?
- Żeby ratować ludzkie życie!
...
Dobrze, zakładając, że Kolega ma mandat społeczeństwa - jakich konkretnie ustępstw by oczekiwał?
ps. konkretnie
Zwłaszcza że inni bardzo dopominają się mojej obecności. Pierwszy raz jak byłem na urlopie. A drugi - jak napisałem coś w ten deseń "mamy różne wyobrażenia i wiedzę, do tego różne oczekiwania, więc moje pomysły was nie interesują". I było oburzenie, że jak to tak, że mam napisać. No to napisałem, jedyny, który się do tego odniósł napisał jedno zdanie o treści "Nie. Moja diagnoza jest inna" (sformułowane inaczej, ale treść taka). Tyle to ja wiedziałem i przed i nawet napisałem. Dlatego wolałbym rozmawiać na inne tematy, ale z uprzejmości odpowiadam. Np. inni prawnicy forumowi temat raczej odpuścili.
Z drugiej strony dyskusja jest jednak mocno pouczająca. Dla mnie. Niestety wnioski są raczej przykre. Główny jest taki, że robienie reformy sądownictwa jest bez sensu, a co najwyżej jest to czysty idealizm, który i tak nic nie przyniesie.
Dlaczego?
Po pierwsze, społeczeństwo - jeśli to forum jest reprezentatywne - nie ma wizji, czego by chciało od sądownictwa. Oczekiwania macie często rozbieżne. Czyli stan docelowy wcale nie musi trafić w oczekiwania, równie dobrze rząd może zagrać w ruletkę jak Piskorski albo w totolotka jak Wałęsa.
Po drugie, obraz sądów, jaki macie odnosi się w zdecydowanej większości do tego, co znacie z mediów, a co jest marginesem działalności sądów. O realnych problemach w pozostałej działalności (nigdy i nigdzie nie pisałem, że ich nie ma) albo nie macie pojęcia, albo was to nie interesuje.
Po trzecie, ani obraz, ani stan polskiego sądownictwa nie poprawi się od kopania sędziów po kostkach, czego niektórzy bardzo oczekują. Wszyscy są tego zresztą doskonale świadomi, bo nikt nawet nie wziął pomysłu takiego samego kopnięcia innej grupy (wide TEN wątek) na poważnie.
Po czwarte, część z was, choć pewnie nie wszyscy, ma w ogóle problem nie z aktualnym składem personalnym i aktualnym stanem sądownictwa, ale z koncepcją niezależnego sądownictwa jako takiego. I takie postawienie sprawy (w przeciwieństwie do olania TK, którego w wielu państwach w ogóle nie ma) stawia nas poza cywilizacją zachodnią. I nie chodzi o to, co sobie pomyślą w UE, a o to, że państwa zachodu z ich standardami są ciągle najlepszym miejscem do życia.
Jak poprawić obraz polskiego sądownictwa, zaufanie ludzi itd.? Zatrudnić pi-arowców. Pracy sądów nie poprawi, ale obraz tak. Gdyby sędzia K. zamiast mówić o kaście pojechała po PiSie, że sobie chcieli dać po 5 tysiaków, a jej protokolantka dostała podwyżki 50 zł, to wydźwięk kongresu byłby zupełnie inny. Mimo że obiektywnie byłoby to stwierdzenie dużo mocniej wchodzące w politykę, czyli tam, gdzie sędziowie wchodzić nie powinni.
Drugi smutny wniosek jest taki, że wielu z was akceptuje politykę rozpierdolu zamiast polityki zmian. Dla mnie jako dla konserwatysty jest to pogląd całkowicie obcy.
Moje wyłączenie z sąsiedniego wątku wokółsądowego dotyczy wszystkich wątków wokółsądowych. Poczekam na realne kroki i propozycje. W szczególności będę obserwował działania i słuchał wypowiedzi Ministra Ziobry, Pani Premier, ważnych działaczy PiS, Kukiz'15, może odsłucham tematycznie związane relacje z Klubów Ronina, z prawicowej publicystyki, a nade wszystko stanowisko Komitetu Politycznego PiS i jego Prezesa. Mają więcej danych niż ja, lepiej znają ograniczenia, głębiej siedzą w temacie i mają fachowców. Mogą wypracować propozycje i taktykę ich wprowadzania. Wybierałem ich, mam nadal zaufanie. Poprę te propozycje jeśli poparcia będą potrzebować. Oczywiście będę oczekiwał jakichś uzasadnień, a nie tylko "tak bo tak", "tak bo my tak mówimy" ale bez przesady z uwagi na taktykę i potrzebę pewnej skrytości wobec niebezpiecznego i nie do końca rozpoznanego przeciwnika. Z nimi zaryzykuję, z sędziami nie.
To nie jest, wbrew pozorom, kwestia szczególnie skomplikowana. To kwestia fundamentalnych zasad. To odpowiedź na fundamentalne pytania: kasta czy obywatele? litera czy duch prawa ? demokracja czy procedura ? przywileje czy równe traktowanie ? sprawiedliwość czy gra interesów ? służba czy arogancja ?
Kolegi pomysły z innych wątków wymagają zmian w prawie, czyli interwencji ustawodawcy (lub nawet zmiany konstytucji). No nie wiem co sobie Kolega wyobraża, ale to w kompetencjach sędziów nie leży. Więc dalej nie wiem co mieliby zrobić sędziowie. I pewnie się nie dowiem.
Odpowiedziałem, ale Kolega nie usatysfakcjonowany. Trudno. Nawet mi nie żal Kolegi.
Ciekawe też jest śledzenie losów życiowych i biznesowych rodzin. Ciekawe jak tam blog modowy Kasi Tusk, nadal taki dochodowy?
Ja to się staram od prawa być jak najdalej, ale mój kolega ma z racji prowadzonej działalności różne sprawy, sam się wczytuje w przepisy i raz na dwa miesiące mi daje przykłady (dokładnie opisuje wraz z treścią paragrafów), z których wynika, że sędziowie nie specjalnie przejmują się przepisami prawa.
1. Głupich przepisów. I tutaj rację ma kolega Rozum, że o to trudno mieć pretensje do sędziów bo to nie oni prawo stanowią.
2. ich interpretacji przez sądy. A zwłaszcza tego, że interpretacja ta wydaje się bardzo zależeć od osoby sądzonego - ze szczególnym uwzględnieniem, działań korzystnych dla 'specjalnej kasy".
WspOOłczuję senciom i moje serduszko łka. OkrOOtnie zostali potraktowani będąc zmuszeni być niczym więcej niż tępo posłusznymi narzędziami wykonującymi głupie prawo.
"Ja tylko wykonywać roSSkazy, jawolh!" czyż nie?
______________
W ramach ogólnego napierdalania w sędziów pojawiły się na forum dwa rozbieżne stanowiska (jedno - "skandal, że sędziowie nie stosują prawa"), drugie ("dobremu sędziemu nie są potrzebne dobre przepisy"), ale pewnie umknęły w fali epitetów...