"Całkowity zakaz emigracji" by Randolph
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Randolph pisał o tym, do jakich poświęceń winien być gotów Polak chcący ratować swą ukochaną Ojczyznę.
W odpowiedzi Koleżeństwo pisze głównie o tym, jak paskudne jest życie w upodleniu i zdeptaniu.
To są przecież dwie różne sprawy. Żołnierz w okopach też żyje w upodleniu, ma wszy, zimne jadło, błoto i uświniony szynel.
Nie chce mi się rozmawiać o strategii wojny okopowej jeśli w odpowiedzi słyszę głównie teksty o mokrej ziemiance, zapleśniałym jedzeniu i wrzeszczących podoficerach.
orefułar,
atątu
The author has edited this post (w 02.12.2014)
I stąd pytanie - co może dać Ojczyznie nasze upodlenie i zdeptanie? Ciągle nie odpowiedziałeś.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Szturmowiec Najjaśniejszej, takoż nie wygląda na upodlonego i zdeptanego. Nie wygląda też na zblatowanego z systemem. Progenitury u niego coniemiara. Drugi przykład.
The author has edited this post (w 02.12.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Tak ma marginesie, te wszystie procesy pokazują, że Cesarstwo jest już w fazie ostatecznej, ze wszystkich stron napierają barbarzyńcy ...
JORGE>
Ukraińcy zrobili zmianę w Kijowie na Majdanie, a nie w Londynie na zmywaku.
The author has edited this post (w 02.12.2014)
Ktoś jednak musi zostać by Ojczyzna ocalała.
Kolega Randolph poruszył ponadto wątek losów części swojej rodziny po emigracji.
Powiem tak - spośród ok. 20-tu osób, które wyemigrowały na zachód (Niemcy, Kanada, USA) z rodziny mojej i mej żony zdecydowana większść (ok 3/4) odeszła od wiary chrześcijańskiej. Ich dzieci fascynują się z reguły ekologią albo kultami wschodnimi,
Lepiej być katolikiem w Polsce niż buddystą w Kanadzie.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Emigracja brytyjska zaś (w odróznieniu od starej amerykańskiej) opowiada się w większości za PO.
Ponadto emigranci MASOWO odchodzą od praktyk religijnych.
The author has edited this post (w 02.12.2014)
Co do znajomych - pewien potencjał jest.
The author has edited this post (w 02.12.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Pan Kluska jest w dobrej formie dlatego, że ma parędziesiąt baniek (prawdziwych pieniędzy) zabunkrowanych w rajach podatkowych oraz wpływowych funfli w Tenkraju. Czy masz podobną ofertę dla Józka Pipsztyckiego z Żyrardowa czy innego Sieradza?
A jeszcze dodam, że jeśli chodzi o podejście p. Kluski do biznesu, to kurwiniści mogliby się od niego uczyć. Tagwięc, zalecałbym ostrożność w kwestii p. Romana.
The author has edited this post (w 02.12.2014)
"Cari amici soldati, i tempi della pace sono passati."
Ale szansę na odzyskanie wolnej Polski mamy tylko będąc w Polsce. To zadanie dla Polaków żyjących na polskiej ziemi. Żadna emigracja nam tego nie załatwi, chociaż może bardzo wesprzeć.
Co z tego, że szansa na Majdan w Warszawie jest
obecnie
zerowa? Wtedy, kiedy ja się rodziłam, ta szansa była ujemna. Naród był upadlany, bezpieka szalała, a ludzie żyli w strachu przed wybuchem kolejnej wojny światowej. Polska z jednej niewoli wpadła w drugą i chociaż walczyli jeszcze niezłomni, to jasne było, że los państwa jest przesądzony.
Nie chcę porównywać, bo nie da się porównać sytuacji moich dziadków i rodziców z sytuacją moich dzieci i wnuków. Odległości lat świetlnych pod każdym względem na korzyść tych drugich, oczywiście.
Stanowczo jednak nie zgadzam się ze stwierdzeniem Gdyż albowiem:
- moi przodkowie nie dali się upodlić i zdeptać pomimo życia w nieporównanie trudniejszych warunkach, a ja również nie czuję się ani upodlona, ani zdeptana (chociaż deptana).
- Rozgoryczona - owszem, wściekła - jak najbardziej, zatem tym bardziej chcę podstawiać wrogowi nogę. Na swoję miarę. Sztyletnikiem nie będę, Kluską tyż nie, ale emigrować, nawet wewnętrznie nie zamierzam. A jakiś plan działania dla dobra wspólnego zawsze się znajdzie. Również edukacyjny. Ja znalazłam.
- Jestem katoliczką. Z tego prosty wniosek - wiary i nadziei nie tracę. Jeżeli bym się teraz miała poddać pesymizmowi, popaść w depresję, zacząć przewidywać, że za moment będą tu do mnie mówić "babuszka" albo jeszcze bardziej niezrozumialsko, to chyba nie miałabym odwagi pójść na grób Taty. (Na marginesie - On świetnie mówił po niemiecku - 5 lat w obozie koncentracyjnym w Buchenwaldzie wystarczyło do opanowania zawiłości tego pięknego języka.)
- Często proste "róbmy swoje" na tyłach armii jest tak samo warte odznaczeń, co bohaterskie czyny na froncie walki.
Tyle się dzieje, zmiany na świecie następują tak szybko, że trudno cokolwiek prognozować nawet na kilka miesięcy naprzód. Z ręką na sercu, czy ktoś z Szanownych się spodziewał, że Ryży zostanie zdmuchnięty z dnia na dzień? Może więc nie martwić się dzisiaj brakiem Majdanu w Warszawie? A w każdym razie na tej podstawie nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków? ;)The author has edited this post (w 03.12.2014)
Nie przypadkiem zostalo przywolane nazwisko Biniendy. Wyobrazmy sobie, ze nie wyjechal. Jaki bylby jego los dzis? Wyobrazmy opcje maksymalna - bylby profesorem na ktorejs z Politechnik, uczyl studentow rzeczy, ktorych nie beda oni mieli szansy zastosowac w praktyce, publikowal prace nawet w miedzynarodowych pismach i byl zapraszany na konferencje i staze. To jest prosze panstwa WSZYSTKO, co polski uczony moze uzyskac - kariera administracyjna to jednak jest mniej, bo kosztuje kompromisy a kompromisy w Polsce bardzo czesto sa paskudne.
Bo jakby zostal dziekanem lub rektorem, to moglby uslyszec taki tekst od kogos waznego: "Macie kolego tam na waszej uczelni takiego psora, Ronda sie nazywa i nie mowi tego, co by sie nam podobalo. Potraktujcie go odpowiednio. Nie musze wam przypominac, ze teraz rozstrzyga sie sprawa finansowania waszej uczelni, prawda?"
A opcja minimalna bylaby bardziej prawdopodobna: upodlony, zdeptany i rozgoryczony doradca podatkowy, wczesniej inzynier w FSO i dlugo bezrobotny po zwolnieniu.
A wiec - czy bylo dla niego lepiej, jakby zostal? I wiecej - czy byloby lepiej dla Polski, jakby zostal?
The author has edited this post (w 03.12.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Co mozemy zrobic? Kupowanie duzych ilosci Coli mozna sobie odpuscic, ale mozemy na przyklad:
- zakladac startupy w PL i korzystac z venture capitalsow z US. Najlepiej niech zarabiaja w US - wtedy jest nawet latwiej (przychod amerykanski a koszty polskie - ulala!)
- wyemigrowac na kilka lat, robic kariery w korporacjach w US i lobbowac za otworzeniem centrow R&D w PL (Przyklad: Ryszard Malinowski doczlapal sie do Vice Presidenta w Intelu i otworzyl centrum w Trojmiescie)
- jak sie nie jest wystarczajaco ogarnietym zeby bylo wysokie prawdopodobienstwo zajscia powyzszego, to lepiej zostac w PL i dolaczyc do tych startupow albo R&D centers niz zostac zwyklym pracownikiem w US bez wiekszego wplywu
- to juz jest mniej pewnie, ale taka mam intuicje: nie pracowac dla firm z DE, RU, FR, ktore to lubia, jak ich wasale nie potrafia wiele wiecej niz sie przedstawic
Rozwiazania sa trudne, bo cos trzeba umiec, ale przyjemne.
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
Ani Kluska, ani Binienda nie są reprezentatywni - pierwszy dla społeczeństwa żyjącego w kraju, drugi dla emigracji. Zejdźmy na ziemię.
Dodam na wszelki wypadek, że nie oceniam w
żaden
sposób indywidualnych decyzji ludzi decydujących się na emigrację
The author has edited this post (w 03.12.2014)
O majdanie w Warszawie sie wypowiedzialem - poprosilem rozmowcow o wyobrazenie go sobie. Zezwala sie smiac.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Zaś przykład Bieniendy jest kluczowy właśnie dlatego co ustaliliśmy. Kim by był Bienienda gdyby został w Polsce ? Chyba wszyscy się zgodzimy, że nie miałby szans na 10 % tego co osiągnął w USA. Jeżeli cały czas jesteśmy narodem zdolnym, witalnym i pracowitym to dzisiejsze II PRL jest miejscem, które nakłada na nas gorset strącający w przeciętność i bylejakość.
JORGE>
Kluska jest znakomitym przykladem na trujace powietrze miedzy Odra a Buguem.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 03.12.2014)
W temacie, jak dojść do większych pieniędzy niekoniecznie dobrze się czuję, więc chyba jednak się wycofam z rozmowy.