"Całkowity zakaz emigracji" by Randolph
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
PS. gdyby ktoś z tu obecnych chciał się jednak podzielić wiedzą jak dorwać większą gotówkę proszę o kontakt na PW.
http://finanse.wp.pl/kat,1035863,opage,2,title,Polacy-zwalniaja-sie-z-Amazona-Zastapia-ich-Ukraincy,wid,17076898,wiadomosc.html#opinie
i komentarze pod tekstem, z których przebija beznadzieja
najbardziej przykre są komentarze Polaków, którym się materialnie i prestiżowo powiodło, i którzy gardzą biedniejszymi od siebie - a że tych drugich jest większość, w efekcie gardzą Polakami w ogóle; nie rozumieją pojęcia wspólnoty; pysznią się zarobkami i wykształceniem, ale nie myślą, że otrzymali / otrzymują je właśnie od tych pogardzanych biednych, którzy płacą podatki na uczelnie (vide struktura przychodów państwa z opodatkowania) i którzy swoją ciężką pracą zarabiają na ich wysokie dochody
natomiast ci biedni ludzie przeważnie trafnie oceniają rzeczywistość - dostrzegają los Polski jako kolonii i swoje niewolnictwo, widzą przyczynę tej patologii, choć (na razie) nie widzą z niej wyjścia
tymczasem wyjście jest jedno - solidarność Polaków, poczucie przynależności do Polskiej Rodziny
owszem, posiadanie Polskiego, prawdziwie Polskiego Państwa jest sprawą ważną - jednak zmiana polityczna nie nastąpi odgórnie, dokona się tylko wówczas, gdy Polacy poczują narodowe braterstwo
tymczasem nawet w najbliższej rodzinie brat brata oszukuje, bez skrupułów wykorzystuje jego "słabość" (którą jest np. brak pazerności) i pogardza tym "słabszym", pyszniąc się ukradzionym, wyłudzonym majątkiem, o
zainteresowaniu losem biedniejszego krewnego, czy nawet "obcego" Polaka to mowy nie ma - od tego egoizmu niszczeje Polska
W takiej strategii jest jedno ciche zalozenie - ze otoczenie w sumie jest ciezkie ale nie celowo wrogie, ze nikt nam specjalnie w naszych zamiarach przeszkadzac nie bedzie.
A co, jesli Polska to zadzumione miasto? Wtedy nalezy sie odwrocic tylem i uruchomic nogi nie baczac, co i kogo zostawiamy, dzuma dla nikogo nie robi wyjatku - ani nas ani naszych dzieci. Wrocic mozna dopiero po zakonczeniu zarazy.
Poki nie rozstrzygniemy, ktory z tych dwu obrazow jest blizszy prawdy, nie ocenimy sensu emigracji.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Mój pogląd jest taki, że Polakiem można być wszędzie, armie Hallera tworzyły też dzieci emigrantów itp. A pierwsza powinność to należycie wykorzystać talenty przez Boga dane, więc jeżeli tutaj mam je zmarnować to wręcz moim obowiązkiem jest ich rozwijanie bez względu na miejsce na ziemi.
Temat dyskusji został przez losa wyrwany z szerszego kontekstu (odsyłam do werekundzi), który traktował o tym co robić po sfałszowanych wyborach. Jeden z werekundystów napisał, że skoro wybory sfałszowane a lud ma to w duszy, to zostaje emigracja, bo nie uda się wygrać wojny z systemem. Taka karykatura wyjazdów przed zesłaniem po przegranym powstaniu styczniowym.
Mój postulat (jak najbardziej dyskutowalny) jest niezmiennie ten sam. Jeżeli ktoś chce odwojować Ojczyznę, to winien wiedzieć, że istnieje murowana recepta na sukces, nieefektowna, żmudna rozłożona na kilka pokoleń. Recepta polega na ułożeniu sobie życia tu w istniejących parszywych warunkach i życie pod prąd mainstreamu. Łatwe toto nie jest ale historia dowodzi, że jak najbardziej wykonalne. Klasycznym przykładem pozytywnym są Eskimosi, ale na nich to się nie kończy.
Rzecz nie dotyczy wszystkich (nie każdy Polak koniecznie musi/może być żołnierzem Najjaśniejszej) ani nie jest jedyną drogą do odzyskania Ojczyzny. Nie potępiam ludzi ktorzy wyjechali/wyjeżdżają/planują emigrację, bo każdy przypadek jest indywidualny wreszcie nie wolno a priori odbierać nikomu prawa do emigracji. Hallerczykami byli w przeważającej części emigranci w pierwszym pokoleniu, którzy w ten sposób wracali do wyzwolonej Ojczyzny.
To jest znowu oboczność nie na temat, bowiem randolphowy przedpisca z AV uważał, że walka jest przegrana, a emigracja to sposób na życie po demobilizacji.
The author has edited this post (w 07.12.2014)
czeba będzie obejrzeć.
Co do czytania, to poza tym forum, kilkoma portalami i kilkoma tygodnikami nie mam czasu na czytanie, więc nie wiem jak wyglądała dyskusja.
Ja sam emigrować nie zamierzam ale nie należy się spodziewać, by jakiejś znaczącej ilości osób przyniosło to zauważalne korzyści.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Trwanie przeciw prusactwu mialo sens, bo Prusacy byl to ogien nad ziemia. Maly w sumie narodek, dziwaczna hybryda zywiolow niemieckiego, wieleckiego i pruskiego ze sporym dodatkiem polskiego, pomorskiego i litewskiego przelecial przez Europe, zdeptal ja i przemeblowal, po czym rozsypal sie w nicosc. Na przelomie wieku XIX i XX bylo to dominujace mocarstwo Europy. Prusacy przypominali Macedonczykow i Mongolow, nic dziwnego, ze wrogowie nazywali ich Hunami.
Ale trwac przeciw drobnym zlodziejaszkom niezdolnym do zbudowania czegokolwiek - ani dobrego ani zlego? Toz to trwanie przeciw wlasnej slabosci. Czy to nie jest oksymoron?
The author has edited this post (w 11.12.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.