Wolnych Polaków jest ok. 1/3 w społeczeństwie naszem
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Los mu kładzie przed nos dowody. Inni także. Wystarczy się rozejrzeć wokoło, w realnym świecie.
A Rafał jednak cały czas ma wątpliwości. Ze jednak Kaczor to zły był. Że zaniechał. Że merdiów nie obłaskawił. Nosz czeba się wreszcie opowiedzieć po której stronie płotu się znajdujemy. Gdyż jak się siedzi na płocie to znaczy że się nie ma cojones
The author has edited this post (w 12.06.2014)
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
The author has edited this post (w 12.06.2014)
wojna nominalistyczna?
Wszelkiego rodzaju wyzwiska z jednej strony a z drugiej "życzliwe pochylanie się z troską, słuszne wytykanie błędów i dawanie dobrych rad" są to pociski w wojnie.
Ja sobie obiecałem, że pochylę się z troską nad PiSem i zacznę im wytykać błędy dopiero gdy tej działalności zaniechają Waldemar Kuczyński, Tomasz Lis, Łukasz Warzecha, Rafał Ziemkiewicz e tutti quanti, bo nie zamierzam być ochotnikiem w nieswojej wojnie. Rad dawać publicznie zaś nigdy nie będę a prywatnie tylko wtedy, gdy mnie o to poproszą. Doświadczenie pracy w konsultingu zobowiązuje.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Co do meritum to mylisz się gruntownie. Mylisz się przede wszystkim co do stron sporu i istoty działań. Owo " .. pochylanie się z troską .. i dawanie dobrych rad" to nie są żadne pociski w wojnie. To są, zależnie od miejsca i gremium, rozmowy żołnierzy w okopach albo narady sztabowców. Bez nic h byłyby tylko rozkazy z głowy wodza i ich wykonanie bez zrozumienia.
The author has edited this post (w 12.06.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Zresztą jak każda analogia i ta ma ograniczone zastosowanie. Partia to nie armia. Można z niej wystąpić. Partia to nie republika, a jej wyborcy to nie obywatele zobowiązani do bezwarunkowej lojalności. Jak napisałem : ja nie obiecuje tego co ty.
Dyskusje na tematy polityczne u ciebie niezmiennie ewoluuja w kierunku weryfikacji lojalności wobec PiS i prezesa Kaczyńskiego. Najwyraźniej rozmowa o polityce PiS nie jest tu mile widziana. Trzeba ją przyjmować jaką jest. Niezbyt mnie to interesuje więc ograniczę aktywność. Zajęło mi to kilka tygodni, ale miałem też inne zajęcia.
The author has edited this post (w 12.06.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Co do "weta" Polski to raczej miałem na myśli okres negocjacji niż ratyfikacji. Kaczyński będący głównym autorem niektórych postanowień TL i potem odmawiający ratyfikacji straciłby wiarygodność. Ale już polski parlament, niezalezny od prezydenta, nie.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A wracając do tomatu: jeśli prezydent uznaje jakiś dokument za niekorzystny ale został on przyjęty przez parlament a populacja aż nóżkami do niego przebiera - czy powinien go podpisać?
Moim zdaniem tak, bo prezydent nie jest monarchą, który uosabia państwo i ma dbać o jego interesy bez względu na pragnienia ludu. Prezydent jest reprezentantem całego ludu - nie tylko tych co go wybrali (jak partie) ale wszystkich. Lud chce traktatu lesbońskiego? Lud będzie mieć traktat lesboński.
Więc oskarżanie Kaczyńskiego o zdradę jest zwykym pawiomiotnym oszczerstwem. Giertych i oszczerstwo, kto by pomyślał, co?
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Wracają do tomatu wyraźnie napisałem, ze chodziło o etap negocjacji, a nie ratyfikacji.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 13.06.2014)
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
"Ale fajnie, Ruskie usmazyli Kaczora! Szkoda, ze nie usmazyli drugiego. A jeszcze większa, że nie usmazyli ich wszystkich".
A brakuje: "Ruskie? czy jednak Katastrofa? Posłanie ich na śmierć?"
"Pisior? Na mój nos on nie będzie długo dyrektorem" -- Donald Tusk
Inna jest pozycja wschodniego władcy, inna europejskiego króla, inna nowożytnego monarchy i jeszcze inna prezydenta, obojętnie jakiego państwa.
Wschodni władca jest państwem, więc jego decyzja a nawet kaprys jest wolą państwa - lud to obok pól, trzody i budynków jest po prostu dobytkiem i tyle się liczy co trzoda.
Pozycja europejskiego króla jest słabsza, jego władza nad ludem jest władzą ojca nad dziećmi ze wszelkimi tego konsekwencjami. Król ma dbać o lud bez względu na jego opinię - wiadomo, czasem dziecko kaprysi przy jedzeniu kaszki. I podobnie jak ojciec może zdradzić swą rodzinę, król może zdradzić państwo.
Nowożytny władca to już nie roi de France tylko empereur des Français. Taki król czy cysorz ma robić, to czego lud pragnie, choć oczywiście może ów lud do odpowiednich pragnień zachęcić.
Prezydent zaś to jedynie przewodniczący (praesidens) - gość, który ma otwierać i zamykać zebrania i udzielać głosu. Jego własne zdanie nie ma znaczenia a nawet nie powinno istnieć bez względu co tam robaczkami napisano na kartce śmiesznie nazwanej konstytutą. Chce lud traktatu lesbońskiego? Psim obowiązkiem prezydenta jest go podpisać bez względu na to, czy ów traktat się przysłuży czy zaszkodzi.
The author has edited this post (w 13.06.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
The author has edited this post (w 13.06.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
A zawód śp. Lech Kaczyński ma (EDIT: miał) taki sam jak ja.
The author has edited this post (w 13.06.2014)
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.