Młodzi Polacy wpadli w pułapkę
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
W życiu nie przeczytałem książki o ŻW. Jako "małolat" trafiłem na stronę
http://www.info-pc.home.pl/Whatfor/
, to mnie uformowało.
Co tydzień/dwa w Naszym Dzienniku jest artykuł o ŻW, w sobotnim było o muzeum tworzonym w Ostrołęce.
Chcieć to móc- przecież wystarczy słuchać RMaryja w samochodzie- ot, choćby w celach modlitewnych.
Co do pryncypiów- pamiętaj, co Ci mówiłem. Może się okazać, że lepiej przysłużysz się Polsce, i sobie też, jeśli wyjedziesz. Bo w swoim fachu tam możesz zarobić 5, albo 10 razy więcej. To przecież jest zupełnie jak z przypowieści o talentach, nieprawdaż?
A ludzi, którzy mają g... zamiast mózgu nie nawrócisz. Szkoda czasu. Próbowałem i powiem Ci- nie da się.
JORGE>
Poznać podstawowe fakty to nie problem (quiz: też poznałem tę stronę jako dzieciak:-), gorzej, gdy trzeba wejść z kimś w poważniejszą dyskusję. Zostawmy ten temat, bo tu nie o to chodzi. O co ci facet chodzi? Masz jakieś kompleksy? Najlepiej wrzucić wszystkich do jednego wora i zakończyć tekstem o całowaniu w dupę:-/
A jest tyle roboty do wykonania! Taki Tadek Polkowski robi ogólnopolską akcję edukacyjno-patriotyczną Burza 2014. Jak jesteś tak ustawiony na jakiego pozujesz, może dowiedz się, czy w Białymstoku jakaś grupa (kibice, MW? a nie, tych drugich przecież nie lubimy) chciałaby go zaprosić, ale potrzebowaliby pomocy w poszukaniu sali, może nie mają kasy na plakaty? Sam pomagałem osatnio w organizacji wykładu Leszka Żebrowskiego i widziałem ile z tym zachodu.
Prowadzenie młodych za rączkę, jak debili? A skąd! Lokalny przykład: 1.11 kibice zebrali w Wielkopolsce ponad 100 tys. na renowacje grobów Powstańców Wlkp. 3x więcej niż przed rokiem i 3x więcej niż celebryci podczas nagłośnionej w mediach zbiórki na wileńska Rossę (co samo w sobie też jest chwalebne). Jak to możliwe? Bo starsi wystosowali apel, aby młodzi w terenie ruszyli dupę i zorganizowali zbiórki na mniejszych cmentarzach: poszli do proboszcza po pozwolenie, wydrukowali ulotki informacyjne itp. Sam widziałem jak gimbusy przyszły nam pomagać, a na koniec spytały, co zrobić, by taką zbiórkę zrobić u siebie w miejscowości?
Trochę dobrej woli, przykład i co najważniejsze odrobina czasu.
The author has edited this post (w 10.02.2014)
Zasadniczo porzadek wsrod ludzi jest wedlug tej osi ustawiany: opieka-posluszenstwo, co nie jest niczym innym niz imitacja porzadku w rodzinie - dziecmi nalezy sie opiekowac, za to dzieci sa posluszne.
W obecnym liberalnym swiecie, gdzie wszyscy sa rowni i liczy sie tylko twardosc lokci, mlodzi ludzie nie chca sie juz nikogo sluchac ale dosc czesto zdarza im sie usiasc na chodniku i zawolac: Mamo! Ja chce do domu!
Nie ma tak dobrze. Cos za cos.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Zawsze może być lepiej, ofkors. Ale naprawdę będziesz odpowiedzialny za wychowanie swoich dzieci i za wartości, które im wpoisz. A co one potem w dorosłym życiu z tym bagażem zrobią, to będzie już ich wybór.
JORGE>
JORGE>
JORGE>
Miałem 17 lat jak postanowiłem że komuna to samo zuo i ruszyłem do Wiednia. Tam nie poszedłem do obozu domagac się pomocy ale imałem się każdej (nawet dosłownie gównianej pracy) aby przeżyć. Tyrałem jak osioł i przez 2 miesiące schudłem 14kg. Ale gdy poszedłem do ambasady Australii aby zagaić czy mnie wezmą na imigranta to zobaczyłem zainteresowanie w oczach oficera emigracyjnego. Pewnie sobie myslał że jak taki gówniarz daje radę. W Australi znalazłem sie z parą jeansów i zepsutym zegarkiem. Nic więcej. Dali mi michę i wyro w osrodku dla imigrantów. Jedni poszli balować, inni do roboty a ja poszedłem się poduczyć lengwydża bo jedyne co umiałem to było YES NO COCA COLA. Nie płakałem że mnie filmy z holywudu oszukały, nie marudziłem że nie jestem karigtonem i nie mam obok siebie aleksis. Poszedłem do ciężkiej roboty w hucie (Dodaj Ty se 2+2 hutę i klimat w Ausralii) Charowałem po 16 godzin dziennie. Nauczyłem się języka bez książek i słowników. (Jak się chce to da się) Jeździłem po Australii i mieszkałem w takich miejscach gdzie nasi obecni podróżnicy-cwelebryci popłakaliby się z rozpaczy. Poznałem kraj. Później się ożeniłem wybudowałem sam własnoręcznie dom. Urodziła mi się córka.Wtedy moja kobita powiedziała ze wraca z dzieciakiem do Polski. Świat mi się zaczął walić. Ale się pozbierałem. Sprzedałem wszystko i ruszyłem za nią aby ratować rodzinę.
Czy się mazgałem że mnie ktoś oszukał? NIE. Czy byłem wkurfiony. O TAK, Boże jak ja byłem......
W Polsce raz jeszcze zaczęłem od nowa. Mieszkanie, później dom i znowu po 14 latach tu moja kobita, tym razem już definitywnie, mnie walnęła. Wzieła dom i wszystko co miałem. Rozwód i takie tam.
Czy się mazgałem że mnie ktoś oszukał? NIE. Czy byłem wkurfiony. O TAK, Boże jak ja byłem......
Znowu staję na nogi dzięki Bogu. ZNowu się staram. Tym razem mam inną, Bog da lepszą i mądrzejszą Panią u mego boku. Nie jest łatwo. Nie stac mnie na starbunia, nie pijam Green Nero i nie noszę bejsbolówki z kujonkami i pomarańczowych portek.
Czy czuję się oszukany? NIE.
JESTEM PO PROSTU WKUR*IONY.
A wiesz na kogo? Na takich co płaczą że ich starzy oszukali, że ich nikt nie lubi, że ich nikt nie szanuje i że mają pod górkę.
Mam dla nich takie rady:
Kłaniajcie się w pas Bogu, szanujcie starszych i weźcie się do roboty. Zobaczycie że życie będzie jak sielanka na Polach Elizejskich.
The author has edited this post (w 11.02.2014)
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
ferb, wystarczy, z tym że do czytania trzeba dorosnąć, dojrzeć, nauczyć się. Czytanie Pisma Św. to po prostu rozkminianie Woli Bożej w stosunku do nas oraz jeden wielki rachunek sumienia, terapia, no uświęcanie się, stawanie się coraz lepszym, silniejszym i bliżej Boga. Przypominam, że każdy z nas może czynić takie cuda jak czynił w Ewangelii Jezus, każdy z nas jak Maryja może zostać wniebowzięty przed śmiercią. Dlaczego tak się nie dzieje? Bo taka gówniana jest nasza wiara. Jaki to ma związek z Wałęsą? Trzeba być nie lada hartu żeby spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie "daliśmy się oszukać Wałęsie", a następnie pójść z tą dobrą nowiną między ludzi. I to jeszcze umiejętnie zrobić, a nie trollować. I taką siłę zdobywa się czytaniem Pisma Świętego. Ja to już wiem, a wy jak chcecie.
The author has edited this post (w 10.02.2014)
JORGE>
The author has edited this post (w 10.02.2014)
To, że uchowały się takie rodziny jak Stochów, to, ze czytałam piękne historyczne prace konkursowe nastolatków (z całej Polski) zakrawa na cud.
(chciałam ten wpis skasować, bo wypisuję truizmy, ale w realu też takie truizmy wygaduję - to moja powszechna gadka z ludźmi, których spotykam. Tutaj nie powinnam tak pisać.)
Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Żaden człowiek rozumujący tylko według logiki ludzkiej nie czynił cudów. Lecz na sposób Boski działa ten, kto zawierza Bogu.
Zastanawiam się kiedy to się mogło zacząć? Możliwe, że moje pokolenie jest pierwszym telewizyjnym. Wychowanie z telewizorem jest szkodliwe dla emocjonalności dziecka, bo staje się ono stopniowo obojętne na oglądane obrazy.
Tak kombinuje żeby wytłumaczyć sobie skąd coraz więcej młodych ludzi o tak niskiej empatii i jednocześnie takich jakby "zgaszonych"? może rzeczywiście są to osobowości lekko psychopatyczne co daje się zaobserwować np. na Rebelyi?
nie wiem czy to się kupy trzyma. Przyczyny pewnie są złożone...
Ja tez pamiętam jak w latach 60tych i 70tych obserwowałem rodziny swoich rówieśników z klasy. Jedni mieli pożądne domy u innych chlało się na potęgę, w innych panował wzorcowy wręcz model rodziny towarzysza Szmaciaka. I co ? Nic. Jedni wyrosli na porządnych ludzi a inni się zeszmacili. To co czynili ich rodzice miało wpływ. Lecz nie az tak wielki aby nie można byłoby go później skorygować.
The author has edited this post (w 11.02.2014)
“It is not necessary to understand things in order to argue about them.”
“I quickly laugh at everything for fear of having to cry.”
A teraz hipoteza za którą od razu przepraszam, bo jest niemożliwa do weryfikacji i może krzywdząca:
Mając 17 lat
obecnie
Ty i inni dzielni ludzie tego samego pokolenia byłbyś prawdopodobnie w ciemnej d-pie razem z tymi młodymi ludźmi, którzy tak Cię wk-rwiają nieporadnością.
I prawdopodobnie po latach nie byłoby takiej historii do opowiedzenia.
Ludzie nie urywają się z choinki mając 20 lat i wgrany software. Masa czynników składa się na proces kształtowania (pardon za banały).
To nie jest usprawiedliwienie ich bierności, czy nieporadności. Ale jeśli powstała taka przepaść między pokoleniami, jeśli masowa stała się postawa niedwano trudna do wyobrażenia, to sprowadzanie problemu do ich winy własnej chyba słabo wyjaśnia przyczyny.
To jest pogłębiająca się tragedia. Chciałbym tylko wiedzieć dlaczego.
A niektore potrawy wydaja sie tak obrzydliwe, ze, po ludzku, zadna ilosc przypraw juz nie polepszy ich smaku.
The author has edited this post (w 11.02.2014)
Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity.
Ale glowna droga prowadzi nie tedy. Trzeba pracowac nad tym, co sie ma, czyli nad soba. Sa setki sposobow uczynienia siebie lepszym a kazdy sam najlepiej wie, ktory sposob najwiecej obiecuje. Nazywa sie to formacja. Dobrze tez zostawic cos dla przyszlych pokolen, jesli obecne okaze sie tylko nawozem historii. Polskosc to nie spraw pieciu minut, polskosc jest wieczna.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Gdzieś już się pojawiały analizy wskazujące, że opłakana w skutkach była wiara Polaków w bajki Balcerowicza o ciężkiej pracy w czasach transformacji. Ludzie skupili się na robocie, a zarazem olali rodziny. "Olali" w porównaniu z poprzednimi pokoleniami. Nikt z 50-latków nie przyzna, że siedział w robocie po naście godzin bo miał gdzieś żonę i dzieci. Oni to robili właśnie dla dzieci.
Nawet ci, co dbają o rodzinę mają problem. Nie tak dawno zapytałem człowieka z pokolenia moich rodziców, co odniósł sukces i w życiu rodzinnym i zawodowym: jak żyć? Odpowiedź nie była za wesoła. Powiedział, że pomimo starań, widzi niepewność i strach w zachowaniu swoich dzieci. To jest coś, czego on w zasadzie nie doświadczył. Świat tak szykbo się zmienia, że nie potrafi wskazać jednoznacznej drogi dzieciom.
Sprowadzanie tematu do rurek i Starbunia jest niepoważne. Zdezorientowani są równo: dziecko pisowskiego profesora, robotnika i nowobogackiego. Całego świata nie naprawimy, ale jeśli tyko ktoś ma czas i środki powinien coś w tym kierunku robić.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.
Ci Polacy, co po raz kolejny uwierzyli don Aldowi, maja pamięć złotych rybek i nie potrzebują własnego państwa. Trzy dni po tym, jak je stracą, zapomną, że je kiedyś mieli.