Agencja Bloomberg opisała sprawę elektrycznego modelu Leapmotor C10, który podczas szybkiej jazdy niemiecką autostradą nagle wykrył przed sobą nieistniejącą przeszkodę. Systemy bezpieczeństwa zareagowały, uruchomiając hamulce i szarpnęły autem w bok, by ją ominąć. Obyło się bez wypadku, ale siedzący za kierownicą auta szef europejskiego oddziału Leapmotor Marin Resch natychmiast wysłał e-maila z informację o zdarzeniu do centrum rozwojowego marki w Hangzhou w Chinach.
Zanim Resch dojechał do celu podróży, za pomocą zdalnej aktualizacji samochód otrzymał już nowe oprogramowanie, w którym usunięto błąd powodujący wykrywanie nieistniejących przeszkód.
Czyli samochód nie przeszedł testów, gdyż to był jakiś trywialny błąd, firma ma zdalny dostęp online do twojego samochodu i może ci w nim grzebać w dowolnej chwili, a oprogramowanie kieruje samochodem!!!
Kolejne pytanie to jak zbadano i przetestowano impakt tej poprawki na resztę kodu.
(...) Chińczycy robią coś, co do niedawna europejskim producentom wydawało się kompletnie niemożliwe - opracowują nowy pojazd, od zera, w ciągu dwóch lat. Firmom niemieckim czy japońskim zajmuje to cztery lata.
Z opisu wynika, że betatesterzy to endusers! Od razu czuję się bezpieczniejszy i spokojniejszy. No chyba że to 'od nowa' oznacza zmianę zewnętrznego projektu i podmiana paru bajerów na inne. Kolejna sprawa to utrzymanie dostępności części zamiennych dla tak wielu modeli przez 20 lat. No chyba że to mają być samochody jednorazowe.
(...) Chińskie władze również bardzo szybko dostrzegły potencjał w samochodach elektrycznych. Chińczycy wykorzystali zdobytą wiedzę bazową i rozpoczęli własne badania finansowane przez rząd, który hojnie dokładał się nie tylko do badań, ale także produkcji. W efekcie w latach 2000-2023 Chiny wygenerowały ponad 343 tys. patentów na technologie związane z transportem lądowym - prawie pięć razy więcej niż Niemcy.
Czyli sami stworzyliśmy konkurenta, który przejął pewne kluczowe technologie i zaczyna nas zarzynać. Kto by się spodziewał.
(...) Jednocześnie Chińczycy pracowali nad metodami zwiększania tempa i obniżania kosztów opracowywania nowych modeli.
(...) W efekcie czas stworzenia od zera nowego samochodu spadł do dwóch lat, ale na drogi zaczęły wyjeżdżać samochody nie do końca przetestowane. Efektem mogą być nieprzewidziane zdarzenia, jak wspomniane przypadek Leapmotoru w Niemczech. W internecie głośny był też przypadek, gdy kierowca SUV-a Lynk & Co Z20 chciał za pomocą asystenta głosowego wyłączyć oświetlenie w kabinie, na co samochód zareagował wyłączeniem świateł głównych. Do zdarzenia doszło w nocy, w efekcie auto zjechało na pobocze i zostało uszkodzone.
Ciekawe123 o ilu takich wypadkach się nie dowiedzieliśmy oraz kiedy zaczniemy umieszczać w samochodach 'czarne skrzynki' rejestrujące co chciał kierowca, a co z tym zrobił 'samochód'
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Całkiem sporo ciężkiej chemii, sporo komponentów rozsianych poświecie ale mam dane sprzed 10 lat, bo wtedy dla nich robiłem.
BASF już przeniósł jakąś fabrykę do USA.
Kanały o Chinach donosiły o rozmaitych problemach z chińskimi autami elektrycznymi ale głównie w kontekście kolizji - że poduszki nie wystrzeliwały albo że blokowały się elektryczne zamki w drzwiach.
To teraz Przemko wiemy dlaczego. Jak kopiujesz czyjeś rozwiązania to faza testów może być pominięta, jak robiłeś dla 'białasów' to oni brali testy na siebie, a teraz .... niech użytkownicy testują.
Nad chińskimi producentami samochodów zbierają się właśnie czarne chmury. Zmiany w systemie podatkowym sprawiły, że rejestracje nowych aut w Chinach zmalały w pierwszym kwartale bieżącego roku o ponad 18 proc.
(...) "Za kilka lat być może tylko nieliczni przetrwają i będą prosperować. To już się zbliża" - stwierdził w wywiadzie z Agencją Reuters Yin Tongyue, prezes Chery Auomobile - chińskiego koncernu, właściciela znanych już w Polsce marek Chery, Omoda i Jaecoo.
Podobną optykę nakreślił też w jednym z ostatnich wywiadów szef Kii. Prezes firmy - Song Ho-sung - na niedawnym spotkaniu z akcjonariuszami stwierdził m.in., że "ponieważ chińscy producenci samochodów nie będą już mogli liczyć na wsparcie chińskiego rządu, brakuje im siły przebicia niezbędnej do dalszego rozwoju".
Źródło.
Czyli Chinole mają gigantyczny problem ze zbyciem naprodukowanych samochodów, Koreańczycy sprawdzili stan portfela i uznali, że się zabawią.
A w Europie ....
Złodzieje części samochodowych znaleźli nowe źródło dochodu. Po latach wycinania katalizatorów, przestępcy zaczęli interesować się akumulatorami trakcyjnymi z samochodów hybrydowych. Problem dotyczy więc popularnych modeli Toyoty i Lexusa. Szwedzka policja wydała nawet w tej sprawie oficjalny apel, ale zjawisko jest już doskonale znane również w Polsce.
(...) Tym razem policja z okolic Goteborga zanotowała w ostatnich dniach serię tego typu zdarzeń. Funkcjonariusze wydali oficjalny komunikat, w którym wprost proszą właścicieli hybryd o zamykanie aut w garażach.
Źródło.
Ciekawe z kogo się owe gangi złodziei składają, bo po ostatnich naturalizacjach, to mogą być nawet Hiszpanie!
BTW kiedyś takie 'zawody' to była tenkrajowa specjalność, a teraz...
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Chińskie problemy nadciągają:
Nad chińskimi producentami samochodów zbierają się właśnie czarne chmury. Zmiany w systemie podatkowym sprawiły, że rejestracje nowych aut w Chinach zmalały w pierwszym kwartale bieżącego roku o ponad 18 proc.
(...) "Za kilka lat być może tylko nieliczni przetrwają i będą prosperować. To już się zbliża" - stwierdził w wywiadzie z Agencją Reuters Yin Tongyue, prezes Chery Auomobile - chińskiego koncernu, właściciela znanych już w Polsce marek Chery, Omoda i Jaecoo.
Podobną optykę nakreślił też w jednym z ostatnich wywiadów szef Kii. Prezes firmy - Song Ho-sung - na niedawnym spotkaniu z akcjonariuszami stwierdził m.in., że "ponieważ chińscy producenci samochodów nie będą już mogli liczyć na wsparcie chińskiego rządu, brakuje im siły przebicia niezbędnej do dalszego rozwoju".
Źródło.
Czyli Chinole mają gigantyczny problem ze zbyciem naprodukowanych samochodów, Koreańczycy sprawdzili stan portfela i uznali, że się zabawią.
A w Europie ....
...a problemy wywołane wieloletnią forsowna depopulacją czekają za rogiem, bo kto będzie na rynku wewnętrznym kupował mieszkania, zaawansowaną elektronikę, maszyny i samochody? Chińscy dziadersi?
Piekło zamarza:
Volkswagen rozważa jeden ze scenariuszy, który jeszcze dekadę temu określany był jako niemożliwy do zrealizowania. Niemiecki koncern chce udostępnić swoje fabryki producentom samochodów z Chin.
@Bergen powiedział(a):
Piekło zamarza:
Volkswagen rozważa jeden ze scenariuszy, który jeszcze dekadę temu określany był jako niemożliwy do zrealizowania. Niemiecki koncern chce udostępnić swoje fabryki producentom samochodów z Chin.
To już się stało. Obecnie VW nie dał rady zrobić nowego systemu operacyjnego dla swojej platformy, więc wziął gotową od Chin. Czyli Teraz w Niemczech osiągnięto poziom produkcji fabryki FSO z czasów koreańskich, gdzie samochody przybywały w kilku częściach, a my je skręcaliśmy w całość.
Piszę o nowych modelach, bo ze starszymi jeszcze wygląda to inaczej.
A odnośnie 'chińszczyzny' to ich zalewanie rynku nowymi modelami powoduje spore obawy dla flot firmowych, gdzie po 3 latach będzie 'przestarzały' model ze znacznym spadkiem wartości. Trwają analizy, czy to oznacza, że będą dwa modele zakupowe, tanich chińskich, z gigantyczną stratą wartości oraz pozostałych producentów z rekompensatom wyższej ceny mniejszym spadkiem wartości.
Robi się ciekawie123
Jeśli oprogramowanie telefonu przestaje być wspierane, to nie uruchomimy na nim pewnych aplikacji krytycznych na przykład bankowych i firmowych, a zainstalowanie nowszej wersji Androida nie zawsze jest możliwe. Rootowanie telefonu (łamanie zabezpieczeń) i instalowanie alternatywnego oprogramowania systemowego w wyższej wersji typu Lineage może być wykryte przez serwis.
I teraz pytanie: A co jeżeli po zaprzestaniu wspierania przez producenta samochodu oprogramowanie układowego nie można będzie przedłużyć badań technicznych, waznosci dowodu rejestracyjnego albo polisy OC? Kto chińskiej Partii Matce i Unii Europejskiej zabroni?
Różnice między samochodem-elektrykiem a telefonem z punktu widzenia informatycznego i finansowego są niewielkie: obydwa mają łatwo tłukące się szybki, niewymienne baterie, zbliżone oprogramowanie i często są opłacane abonamentem.
Będziesz miał samochód z kilkuletnim terminem ważności na abonament i będziesz szczęśliwy.
Mój pierwszy samochód miał 300 tysięcy na liczniku, ale jeździłem nim bardzo mało, pewnie wyjeździłem z 10-15 tysięcy przez 3-4 lata. Następnie poszedł na szrot.
Czyli są takie osoby które wezmą ruinę i ją zajadą, ale przez ileś lat będzie im taki samochód służył.
Obecnie robię rocznie około 35-40 tysięcy więc oczekuję, że auto mi te 6-8 lat posłuży ( kupione używane z niskim przebiegiem ).
Wydaje się, że producenci samochodów z pazerności (?) podcinają gałąź na której siedzą.
Jest to o tyle dziwne, że na częściach zamiennych też zarabiają.
Przyjmijmy, że doszło do takiej sytuacji.
Kupuję auto które odłączą mi mi za 6 lat. Kosztujące 100 tysięcy.
W tym trybie zaraz po zakupie samochodu powinienem na nowe odkładać z 1,5 tysiąca ze świadomością, że za 6 lat ten obecny samochód będzie nic nie warty. Tak może bym trochę kasy odzyskał sprzedając komuś, kto REALNIE mało jeździ. Jednak na takich warunkach samochodu na pewno nie kupi bo finansowo mu się to nie spina w żaden sposób. Dla mnie zaś kuszącą opcją jest zmiany pracy na bliżej, gdzie dojadę pociągiem / komunikacją miejską. Widzę tu tylko pole do eliminacji użytkowników samochodów.
Sadzę, że w przyszłości auta pogwarancyjne będzie się odsprzedawać tylko dealerom, od których się kupiło. Auto będzie miało refurbishing i szło do sprzedaży dla "tych biedniejszych".
@Bergen powiedział(a):
Sadzę, że w przyszłości auta pogwarancyjne będzie się odsprzedawać tylko dealerom, od których się kupiło. Auto będzie miało refurbishing i szło do sprzedaży dla "tych biedniejszych".
Cały czas jest bardzo mocno promowana idea pana Szwaba, abyśmy nie byli właścicielami, a jedynie użytkownikami wynajmującymi możliwość korzystania.
To cały czas jest nierealizowalna antyutopia ale bardzo kusząca dla firm motoryzacyjnych. Znaczy była, bo weszli do gry Chińczycy i pokazali, że w produkcji jednorazowych (w znaczeniu na tyle tanich, że naprawa się nie opłaca) urządzeń są prawie nie do pokonania.
Temat jest skomplikowany, bo rynek części zamiennych i serwisów to też znacząca figura w bilansach koncernów motoryzacyjnych. @MarianoX wskazał na nowe zagrożenia, czyli silna informatyzacja powoduje znaczne ograniczenie naszej realnej władzy nad naszą własnością.
Na masowym rynku wygoda prawie zawsze wygrywa z niezależnością, że anegdotycznie wspomnę, że najmłodsze pokolenie kierowców oczekuje, że to samochód sprawdzi poziom oleju i przypomni o dolaniu czy wymianie i to bardziej nachalnie niż jakąś lampką.
@ms.wygnaniec > Na masowym rynku wygoda prawie zawsze wygrywa z niezależnością.
To są złote słowie, czego przykładem jest fakt zanikania nośników fizycznych filmów, gier i muzyki na korzyść serwisów streamingach co oznacza praktyczną likwidacje własności na rzecz płatnego, ograniczonego czasowego użyczenia.
Jest taki mem o tym, jak postał megaserwis growy Steam - otóż pewnemu użytkownikowi nie chciało się schylać po płytę DVD...
Trend przenosi sie na kolejne dziedziny choćby motoryzację.
Jakie tego skutki? Tracisz pracę - tracisz dostęp do wszystkiego.,
Komentarz
Toyoty są bardzo OK, też Toyoty z pieczątką "lepsza Toyota."
A u nasz w bloku Toyotę ma tylko młody Hindus, taka ciekawostka. I teraz pojawiła się duża Sienna na białoruskich numerach.
Źródło bardzo wielowątkowej historii:
Czyli samochód nie przeszedł testów, gdyż to był jakiś trywialny błąd, firma ma zdalny dostęp online do twojego samochodu i może ci w nim grzebać w dowolnej chwili, a oprogramowanie kieruje samochodem!!!
Kolejne pytanie to jak zbadano i przetestowano impakt tej poprawki na resztę kodu.
Z opisu wynika, że betatesterzy to endusers! Od razu czuję się bezpieczniejszy i spokojniejszy. No chyba że to 'od nowa' oznacza zmianę zewnętrznego projektu i podmiana paru bajerów na inne. Kolejna sprawa to utrzymanie dostępności części zamiennych dla tak wielu modeli przez 20 lat. No chyba że to mają być samochody jednorazowe.
Czyli sami stworzyliśmy konkurenta, który przejął pewne kluczowe technologie i zaczyna nas zarzynać. Kto by się spodziewał.
Ciekawe123 o ilu takich wypadkach się nie dowiedzieliśmy oraz kiedy zaczniemy umieszczać w samochodach 'czarne skrzynki' rejestrujące co chciał kierowca, a co z tym zrobił 'samochód'
Niemal współczuję Niemcom. Co im zostanie po upadku motoryzacji? Nic poza eksterminacją Polaków nie przychodzi mi do głowy.
Całkiem sporo ciężkiej chemii, sporo komponentów rozsianych poświecie ale mam dane sprzed 10 lat, bo wtedy dla nich robiłem.
BASF już przeniósł jakąś fabrykę do USA.
Kanały o Chinach donosiły o rozmaitych problemach z chińskimi autami elektrycznymi ale głównie w kontekście kolizji - że poduszki nie wystrzeliwały albo że blokowały się elektryczne zamki w drzwiach.
To teraz Przemko wiemy dlaczego. Jak kopiujesz czyjeś rozwiązania to faza testów może być pominięta, jak robiłeś dla 'białasów' to oni brali testy na siebie, a teraz .... niech użytkownicy testują.
Śmiesznie się to czyta po przejechaniu 800 km 20letnią toyotą na LPG
Chińskie problemy nadciągają:
Źródło.
Czyli Chinole mają gigantyczny problem ze zbyciem naprodukowanych samochodów, Koreańczycy sprawdzili stan portfela i uznali, że się zabawią.
A w Europie ....
A tymczasem w szfecji:
Źródło.
Ciekawe z kogo się owe gangi złodziei składają, bo po ostatnich naturalizacjach, to mogą być nawet Hiszpanie!
BTW kiedyś takie 'zawody' to była tenkrajowa specjalność, a teraz...
...a problemy wywołane wieloletnią forsowna depopulacją czekają za rogiem, bo kto będzie na rynku wewnętrznym kupował mieszkania, zaawansowaną elektronikę, maszyny i samochody? Chińscy dziadersi?
Kto wypije to morze łyski?
Zachodnia ma wizję, że jak zawsze dobierze sobie z peryferii
Dobrze, że my mamy swoją Izerę:)
atanazi dobrze, że zara będziesz miał bana
Piekło zamarza:
Volkswagen rozważa jeden ze scenariuszy, który jeszcze dekadę temu określany był jako niemożliwy do zrealizowania. Niemiecki koncern chce udostępnić swoje fabryki producentom samochodów z Chin.
To już się stało. Obecnie VW nie dał rady zrobić nowego systemu operacyjnego dla swojej platformy, więc wziął gotową od Chin. Czyli Teraz w Niemczech osiągnięto poziom produkcji fabryki FSO z czasów koreańskich, gdzie samochody przybywały w kilku częściach, a my je skręcaliśmy w całość.
Piszę o nowych modelach, bo ze starszymi jeszcze wygląda to inaczej.
A odnośnie 'chińszczyzny' to ich zalewanie rynku nowymi modelami powoduje spore obawy dla flot firmowych, gdzie po 3 latach będzie 'przestarzały' model ze znacznym spadkiem wartości. Trwają analizy, czy to oznacza, że będą dwa modele zakupowe, tanich chińskich, z gigantyczną stratą wartości oraz pozostałych producentów z rekompensatom wyższej ceny mniejszym spadkiem wartości.
Robi się ciekawie123
Jeśli oprogramowanie telefonu przestaje być wspierane, to nie uruchomimy na nim pewnych aplikacji krytycznych na przykład bankowych i firmowych, a zainstalowanie nowszej wersji Androida nie zawsze jest możliwe. Rootowanie telefonu (łamanie zabezpieczeń) i instalowanie alternatywnego oprogramowania systemowego w wyższej wersji typu Lineage może być wykryte przez serwis.
I teraz pytanie: A co jeżeli po zaprzestaniu wspierania przez producenta samochodu oprogramowanie układowego nie można będzie przedłużyć badań technicznych, waznosci dowodu rejestracyjnego albo polisy OC? Kto chińskiej Partii Matce i Unii Europejskiej zabroni?
Różnice między samochodem-elektrykiem a telefonem z punktu widzenia informatycznego i finansowego są niewielkie: obydwa mają łatwo tłukące się szybki, niewymienne baterie, zbliżone oprogramowanie i często są opłacane abonamentem.
Będziesz miał samochód z kilkuletnim terminem ważności na abonament i będziesz szczęśliwy.
Znam takich, co już są.
Mój pierwszy samochód miał 300 tysięcy na liczniku, ale jeździłem nim bardzo mało, pewnie wyjeździłem z 10-15 tysięcy przez 3-4 lata. Następnie poszedł na szrot.
Czyli są takie osoby które wezmą ruinę i ją zajadą, ale przez ileś lat będzie im taki samochód służył.
Obecnie robię rocznie około 35-40 tysięcy więc oczekuję, że auto mi te 6-8 lat posłuży ( kupione używane z niskim przebiegiem ).
Wydaje się, że producenci samochodów z pazerności (?) podcinają gałąź na której siedzą.
Jest to o tyle dziwne, że na częściach zamiennych też zarabiają.
Przyjmijmy, że doszło do takiej sytuacji.
Kupuję auto które odłączą mi mi za 6 lat. Kosztujące 100 tysięcy.
W tym trybie zaraz po zakupie samochodu powinienem na nowe odkładać z 1,5 tysiąca ze świadomością, że za 6 lat ten obecny samochód będzie nic nie warty. Tak może bym trochę kasy odzyskał sprzedając komuś, kto REALNIE mało jeździ. Jednak na takich warunkach samochodu na pewno nie kupi bo finansowo mu się to nie spina w żaden sposób. Dla mnie zaś kuszącą opcją jest zmiany pracy na bliżej, gdzie dojadę pociągiem / komunikacją miejską. Widzę tu tylko pole do eliminacji użytkowników samochodów.
Sadzę, że w przyszłości auta pogwarancyjne będzie się odsprzedawać tylko dealerom, od których się kupiło. Auto będzie miało refurbishing i szło do sprzedaży dla "tych biedniejszych".
Cały czas jest bardzo mocno promowana idea pana Szwaba, abyśmy nie byli właścicielami, a jedynie użytkownikami wynajmującymi możliwość korzystania.
To cały czas jest nierealizowalna antyutopia ale bardzo kusząca dla firm motoryzacyjnych. Znaczy była, bo weszli do gry Chińczycy i pokazali, że w produkcji jednorazowych (w znaczeniu na tyle tanich, że naprawa się nie opłaca) urządzeń są prawie nie do pokonania.
Temat jest skomplikowany, bo rynek części zamiennych i serwisów to też znacząca figura w bilansach koncernów motoryzacyjnych.
@MarianoX wskazał na nowe zagrożenia, czyli silna informatyzacja powoduje znaczne ograniczenie naszej realnej władzy nad naszą własnością.
Na masowym rynku wygoda prawie zawsze wygrywa z niezależnością, że anegdotycznie wspomnę, że najmłodsze pokolenie kierowców oczekuje, że to samochód sprawdzi poziom oleju i przypomni o dolaniu czy wymianie i to bardziej nachalnie niż jakąś lampką.
Tak mnie potem tknęło, że się rozpędziłem 25 tysięcy rocznie.
\\\\\\\\\\\\\
Szał na elektryki chyba przystopował i chwilowo jakoś przycichło.
Najwięcej widzę elektrycznych taksówek.
To są złote słowie, czego przykładem jest fakt zanikania nośników fizycznych filmów, gier i muzyki na korzyść serwisów streamingach co oznacza praktyczną likwidacje własności na rzecz płatnego, ograniczonego czasowego użyczenia.
Jest taki mem o tym, jak postał megaserwis growy Steam - otóż pewnemu użytkownikowi nie chciało się schylać po płytę DVD...
Trend przenosi sie na kolejne dziedziny choćby motoryzację.
Jakie tego skutki? Tracisz pracę - tracisz dostęp do wszystkiego.,