Odwołanie Beaty Szydło - po co to było
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Tak Koleżanko @Maria swędziowie na pewno tak mają. W końcu nie bez kozery sami siebie nazwali "zupełnie nadzwyczajną kastą"... Nagrało się przecież, cała Polska to usłyszała 🤷♂️
W sprawie, w której był aresztowany wyrok jeszcze nie zapadł. Tzn. w sądzie, bo na forum widzę dawno.
A "jaskinia Pytla", czyli jak rozumiem siedziba CEK NATO była w ... Warszawie. Rozumiem, że gdzieś na jakimś odludziu akurat byłby jeden zaufany człowiek, ale w Warszawie? Mieście gdzie Macierewicz mieszka od lat i gdzie jest siedziba ministerstwa?
Współczucie wśród deklaratywych katolików? Jeszcze czego! Teraz nosi się cynizm ze stalowym błyskiem w oku. Mikke, Zychowicz i Giertych nas tego nauczyli, patrzymy na wszystko z pozycji starszego brata Pana Boga. Cudza krzywda bardziej rajcuje niż martwi.
Przy czym to "stworzenie warunków" było jednocześnie wrzuceniem na głęboką wodę pełna wirów i rekinów. Zdecydowana większość osób by tego nie uniosła. Dlatego to jak się jego kariera potoczyła jest też, niestety, skutkiem działania AM, który Misiewicza albo mocno przecenił albo potraktował nieco instrumentalnie.
Albo to Misiewicz dał d... i pchał się na stanowiska mocno powyżej swoich możliwości intelektualnych.
W każdym razie ktoś w tej historii wychodzi nienajlepiej. Trochę mnie dziwi, że wielu Forumowiczów uznaje taką wersję, w której tym kimś jest szanowany przez nich wieloletni lojalny działacz PiS Antoni Macierewicz.
Nie wiem czy Miśkiewicz "pchał się na stanowiska". Był młodym (nad)ambitnym działaczem partyjnym, ale na chyba na tyle niskim, że tych stanowisk znacznie powyżej kompetencji raczej nie mógł sam sobie "wywalczyć". Zarządzanie - partią, zespołem, firmą - to w dużej mierze sztuka właściwego delegowania osób. Przy Misiewiczu tego nie bylo. Zrobienie z historii Misiewicza opowieści o młodzieńcu, który wepchał się gdzie nie powinien i poniosł tego surowe konsekwencje jest moim zdaniem kolosalnym uproszczeniem. Ogromny szacunek dla Antoniego Macierewicza nie oznacza, przynajmniej w moim przypadku, uznania go za osobę absolutnie nieomylna i nie popełniającą błedów.
Tak, myślenie czarno-białe w odniesieniu do ludzi (z wyj. Niepokalanej i jej Boskiego Syna) nie sprawdza się.
Aha, nawet Macierewicz popełnia błędy, ale każdy przypadek z życia Misiewicza tłumaczymy młodością, przypadkiem, wystawieniem itd.
I można zaklinać, że "to nie jest miłość", ale w sumie co to jest?
A z miłością nie podyskutuję.
Jak kto nie popełnia błędów, to od razu go biorą żywcem do Nieba.
Oczywiście, że to była "miłość własna". Powtórzę, bo pisałem już tutaj, takich Miśków i Dawidków żyją na terenach pomiędzy Odrą a Bugiem całe legiony. I chyba nie jest to żadne odkrycie Ameryki. Nie uwierzę, jeżeli ktoś z Was mi tutaj napisze, że nigdy nie natknął się na takowego w swoim życiu. Dlaczego więc takim szczęśliwcem miałby być minister Macierewicz, niby z jakiego powodu? Pytanie tylko, czy odpowiednio i na czas zareagował, kiedy łuski opadły już mu z tych ocząt zauroczonych Miśkiem?
A ja dodam, dobrze wiecie, jak rzadko zgadzam się z Edenem, od polityki, przez życie sąsiedzkie po piłkę (choć ja przynajmniej nie żywię osobistej niechęci, żeby też było jasne). I obaj uważamy o Misiewiczu podobnie... to może coś jednak jest na rzeczy, a?
A jeśli nawet nie jest, to macie właśnie empiryczny dowód, że ludzie o różnych poglądach mogą tak to postrzegać. Skoro tak, to nawet jeśli tego typu osoby są niezbędne w polityce (to dłuższy temat, wg mnie nie są, ale niestety będą się trafiać), to warto je gdzieś schować. Nie wystawiać na rzeczników prasowych, nie wysyłać na defilady, nie wybijać pamiątkowych monet itd.
W PiS zresztą też dość szybko zrozumiano, a w KO jeszcze szybciej, Kasprzyk przestał być w KO jeszcze przed zachodem słońca w dniu gdy ijawniono aferę.
Aby nie było, ponieważ jesteśmy niszowym forum, którego nikt nie czyta, więc po prostu antycypowaliśmy:
Źródło
Generalnie, to kolejne wznowienie po kolejnych odmowach wszczęcia postępowania.
Z opisu wynika, że całość ma charakter dręczący.
Tutaj jest jakiś sygnalista. Nie może być inaczej
Atanazi w kolejnych wcieleniach? 😉