Witamy ostatnią falę ex-Rebelyantów!
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Zadziwiająca sprawa z tym forum. Jakby część administracji (część, bo MS tu jest) uznała, że chcą żeby na tym forum nic się nie działo. Tak na chłodno to widzę, bo wtedy to mnie szlag trafił, Pingwina bym zabił.
"Na to Anusia:
- Dobrze! Wszystko mi jedno...
Ale nie powiedziała prawdy, bo jej wcale nie było jeszcze wszystko jedno."
Co do włączania w sprawie zasad to ja decyduję kiedy. Jak będzie powód to włączę. Nie będę pytał o zgodę. Nieszczęściem nikogo nie zamęczam, ani nie zameczałem. Forum nie jest dla mnie źródłem szczęścia czy nieszczęścia. Przeważnie sprawia mi przyjemność, czasem przykrość. Jak czułem się obrażany to protestowałem i tyle. Nadal będę tak postępował.
Na marginesie protestów: Wszystkie moje protesty po czasie okazały się słuszne. Mało tego - mainstream forumowy w zasadzie przyjął mój punkt widzenia albo przynajmniej milczy zakłopotany jak zdaje się stawać w przypadku Prezydenta. Mnie się zdarza zmienić zdanie i przyznać do błędu. Mainstreamowi nigdy, przenigdy. Mainstream tak ma nie tylko tutaj.
He, he, klasyka klasyk. Skrzywienie zawodowe, ale tak być musi. Dziwna rola co, bycie forumowiczem ? Równym między równymi, chociaż jakiś mejnstrim namierzyłeś. W każdym razie, tu każdy uważa że ma rację i czas pokazuje tylko, że wychodzi na jego (jeżeli jest jakiś spór). Nie pamiętam już przedmiotu kolegi protestów, ale jestem prawie pewien, że mejnstrim (ktokolwiek to jest) uważa, że od początku miał rację i po czasie to widać.
Oczywiście żadna z silnych jednostek forumowych nic nie zrozumie z tego co napisałem, bo każda uważa w tej materii, że jest inna. Cały świat nie potrafi się przyznać do błędu, ale ja potrafię. No, to tyle mądrości, a co ze mną? Jestem dokładnie taki jak reszta. Z tym, że przebyłem drogę od zawodnika Ligi Mistrzów do kompletnego rozpieprzenia. Za dużo zacząłem analizować własny czererp, zauważyłem że trzeba słuchać ludzi, ważyć decyzje, wycofywać się ze złych pomysłów, co w efekcie spowodowało, że wahnęła się u mnie decyzyjność, pewność siebie, w dobrym znaczeniu - upór. A to już krok od katastrofy, więc wracam do naturalnego dla mnie - zawsze mam rację.
refleksja nie nastawiona na zwiększenie efektywności, i oceniająca metody
Co do mnie to oczywiście że trudno mi przyznawać się do błędów, ale zdarza się. Do spowiedzi chodzę. Rachunek sumienia robię. Unikam jak mogę, ale w końcu dochodzę do ściany i muszę.Trudne to jest.To są poważne sprawy, a nie jakieś forumowe spory. Tutaj też mi się zdarzało przyznać do błędu. Taktycznie nie warto. Nie można liczyć na wzajemność. Można doświadczyć dokopania. To niestety szacunku nie buduje.Proszę więc nie mieć pretensji o eskalację sporu w chwilach gorszego nastroju.Forum, każde, a to nawet mniej niż poprzednie, ma swoje wady i ograniczenia.
Nie pierdol koleżko, że nie wiesz za co poleciałeś czasowo z FK i nie użalaj się nad sobą na innym forum, bo ludzie nie znają kontekstu. Ciesz się, że twoje głupie teksty nie spowodowały ostrzejszej reakcji w realu.
I taka rada na przyszłość: Piłeś, nie pisz.
Coś koledze nie pasuje?prześwięcić!