Kupujcie bitcoiny! Nadchodzi nowy wielki kryzys!!!!!!
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Spółki wyszły z piekła, by kraść
"Of course, unrealized losses matter only if banks are forced to realize them. The scenario in which all banks sell all assets would happen only in the context of a generalized run on the entire banking system, and that is not going to happen."
https://www.washingtonpost.com/opinions/2023/03/17/svb-first-republic-bank-credit/
Co ciekawe, na Ćwiterze Taleb postanowił dojechać Paula Grahama (bardzo znana postać w światku VC), który ten artykuł zacytował. Ale nie do końca za "unrealized losses".
https://www.reuters.com/business/crunch-time-credit-suisse-talks-ubs-seeks-swiss-assurances-2023-03-19/
Ja się nie zdziwię bardzo, jeśli się okaże, że kłopoty mają banki takie jak Goldman Sachs czy JP Morgan. Credit Swiss nie zabezpieczał pozycji odsetkowej ale pewnie inni zabezpieczali a do transakcji swapowej musi być druga strona i zwykle jest to bank inwestycyjny. Chętnie bym obejrzał ich P/L na IRSach.
Wogle, pojedynczy komputer jest bardzo niezawodny, na tyle, że usterki można potraktować restartem albo wymianą sprzętu. Ale jak mamy system złożony z wielu komputerów połączonych kablem to nagle zostajemy wybudzeni z tego pięknego snu i uderza w nas rzeczywistość. Wtedy mamy 2 podejścia:
- "superkomputery", czyli płacimy za sprzęt bardzo, bardzo dużo żeby iluzję niezawodności podtrzymać; udaje się to na tyle, że często da się tego używać
- systemy rozproszone, czyli takie, które sobie radzą nawet wtedy, gdy kawałek systemu nie działa
A to codzienne psucie zabezpiecza przed ułomnościami ludzkimi: głupotą, chciwością, lenistwem. Czy miałoby jakieś zastosowanie nie tylko do ludzkiej natury to nie wiem.
"Inżynieria oprogramowania" to jest bardzo dziwna rzecz, z prawdziwą inżynierią ma niewiele wspólnego. Przez to, że program nic nie waży, może ze sobą wieźć śmieci sprzed 40 lat (np. w silniku spalinowym albo procesorze nie znajdziemy wszystkich innych modeli z ostatnich 40 lat). W efekcie powstaje niewiarygodny burdel, a "inżynieria oprogramowania" to w dużej mierze radzenie sobie z nadmiarem kodu/informacji. Finansjera wydaje mi się o tyle podobna, że jednym z głównych problemów też chyba bywa długotrwała bezkarność dla ludzkich ułomności. Czasami trochę zajmuje, zanim fizyka dopadnie programistę, i finansistę chyba też.
I tu mamy to samo zjawisko, bo ono jest ludzkie, a nie techniczne. Jeśli coś psuje się raz na "ruski rok", to się o to nie dba, w rezultacie późniejszy kolaps jest dużo bardziej spektakularny, a i nikt nie wie, jak naprawić, bo robił to tak dawno, że nie pamięta. Albo nigdy, bo jest nowy w firmie / systemie. Jak coś się psuje bez przerwy, to każdy już wie, co z tym zrobić.
Wracając do (nie głównego, ale poprzedniego) tematu - po to są obowiązkowe regulacje bankowe, żeby jakiś bank nie wpadł na pomysł, żeby w ogóle niczego nie przestrzegać, taniej działać, wykosić konkurencję ... a potem spektakularnie upaść samemu.
Kiedyś poznałem pośrednika pracy w Tajlandii, starszego człowieka. I powiada on, że zawsze ostrożniej działał niż końkurenci, mniejsze miał parcie, marże a lewary. I co? I konkurenci więcej dutków trzepali (które tamże dowcipnie a trafnie zwą batami), ale kedy przychodził jakiś kryzys, to on miał przeziębienie, a reszta -- ciężkie obustronne zapalenie płuc. Więc i przeżył ich wszystkich. Logiczne.
Zresztą, z tymi statkami też tak jest, że jedni śrubki dokręcają, a zaś inni -- nie. I te jedne statki pływają z drogim towarem do drogich portów, a te drugie dożywają swych dni między Baranquillą, Lagos i Bissau. Z reguły te pierwsze z czasem awansują do kategorii tych drugich.
Na kolei główną przyczyną katastrof są raczej błędy ludzkie a nie same zwrotnice czy semafory. Trochę jak w bankach.