"Wielka Brytania tymczasem na koniec świąt żyje wybitną żenadą, jaką zafundował sobie premier Keir Starmer. Właściwie nie ma sensu opowiadać więcej - ten obrazek mówi wszystko, ale dobra.
Egipt wypuścił z więzienia niejakiego All Abd El-Fattaha, który ma też brytyjskie obywatelstwo. El-Fattah odbywał w Egipcie kolejną karę więzienia jako notoryczny wichrzyciel i pożegacz, czyli - wg standardów zachodnich - bojownik o prawa człowieka. Chodzi oczywiście o to, że El-Fattach jest związany z Bractwem Muzułmańskim a światowej lewicy bardzo podobało się, że "pokojowo protestował" przeciwko wojskowym, którzy obalili w 2013 r. islamistycznego prezydenta Mohameda Morsiego i zdelegalizowali Bractwo Muzułmańskie.
Pan Keir Starmer nie omieszkał wyrazić najłębszej radości - jego zwolnienie było dla niego absolutnym priorytetem!
A potem wyszły na jaw różne wiadomości, które ów El-Fattah wypisywał w mediach społecznościowych i panu premierowi zrzedła mina...
Poza tym, co tutaj widać jegomość ten wyzywał Anglików od psów i małp, stwierdził, że Downing Street należy spalić a brytyjskich policjantów pozabijać, bo nie są ludźmi.
Mówiąc krótko - za takie wpisy każdy białas w Anglii zostałby natychmiast aresztowany, osądzony i otrzymałby wysoki wyrok. Tymczasem, dla lewicy El-Fattah jest "bohaterem" - nakręcono nawet o nim film, otrzymał nagrodę Pen Clubu i sugerowano go do Nagrody Sacharowa."
No bo demokracja jako produkt rozpadu monarchii feudalnej jest nieefektywna. W kompletnej monarchii feudalnej był jeszcze król-jegomość, który mógł obronić pospólstwo przed możnymi. Jak króla-jegomościa zabrakło, to i możnym puściły wszelkie hamulce.
@los powiedział(a):
No bo demokracja jako produkt rozpadu monarchii feudalnej jest nieefektywna. W kompletnej monarchii feudalnej był jeszcze król-jegomość, który mógł obronić pospólstwo przed możnymi. Jak króla-jegomościa zabrakło, to i możnym puściły wszelkie hamulce.
Nie można bronić pospólstwa, zakazy i cenzura ograniczają wolność przecież.
@los powiedział(a):
No bo demokracja jako produkt rozpadu monarchii feudalnej jest nieefektywna. W kompletnej monarchii feudalnej był jeszcze król-jegomość, który mógł obronić pospólstwo przed możnymi. Jak króla-jegomościa zabrakło, to i możnym puściły wszelkie hamulce.
Po 2 wojnie demokracja nawet efektywnie działała ale to chyba wpływ zimnej wojny która mobilizowała wszystkich
Ano, możni się hamowali, bo był straszak - jak zdusimy pospólstwo za bardzo, to się zdenerwują i zrobią tak jak w Rosji. A sama Rosja była bardzo chętna, by taki scenariusz wesprzeć, i miała ku temu znaczące środki. Teraz jest już jazda bez trzymanki.
@los powiedział(a):
Nie całkiem czarno ale ciemno.
Pamiętam jak Kolega pisał, że nad Tamizą Hindusi i Pakistańczycy są postrzegani jako bliżsi histerycznie i kulturowo z racji przynależności do Imperium niż dajmy na to Polacy i Rumuni.
Wiadomix. Choć się to trochę zmienia - sposób w jaki Polacy kaleczą angielski (Estuary) jest obecnie uznawany za nieco bardziej elegancki od murzyńskiego (MLE).
"Jak w Anglii traktuje się pracownika sklepowego, który próbuje zatrzymać złodzieja? Zwalnia się go.
Dokładnie tak spotkało Walkera Smitha, 54-latka z 17-letnim stażem pracy w siec sklepow Waitrose. Kilka dni temu w sklepie przy Clapham Junction w Londynie, klient zwrócił mu uwagę, że mężczyzna chowa do torby czekoladowe zajączki Lindt warte 13 funtów. Smith rozpoznał złodzieja od razu, bo ten kradł w tym sklepie regularnie od lat. Chwycił torbę, doszło do szarpaniny, torba pękła, czekolada posypała się po podłodze. Smith z frustracji rzucił kawałkiem połamanej czekolady w stronę wózków. Złodziej uciekł.
Dwa dni później Walker Smith stracił pracę.
Waitrose powołało się na wewnętrzne przepisy zabraniające pracownikom fizycznego konfrontowania złodziei i wydało oświadczenie: "Nic, co sprzedajemy, nie jest warte ryzykowania życia." Smith powiedział tylko, że przez 17 lat obserwował, jak kradzieże zdarzają się co godzinę.
Sprawa błyskawicznie wywołała burzę w całym kraju. Poseł Partii Konserwatywnej Chris Philp nazwał decyzję sieci "skandaliczną" i napisał do dyrekcji Waitrose z żądaniem przywrócenia Smitha do pracy oraz przyznania mu premii za postawę. Szef konkurencyjnej sieci Iceland poszedł jeszcze dalej i publicznie zaoferował Smithowi zatrudnienie.
Tymczasem liczba kradzieży sklepowych w Wielkiej Brytanii wzrosła o 5% w roku do września 2025. Co warto też zaznaczyć sprawa Smitha to nie jest odosobniony przypadek, lecz symbol znacznie większego problemu. W roku kończącym się w 2024 roku w brytyjskich sklepach doszło do ponad 20 milionów kradzieży, czyli ponad 55 tysięcy każdego dnia. Straty sieci handlowych przekroczyły 2,2 miliarda funtów, a przemoc wobec personelu wzrosła o ponad 50%. Z ponad 530 tysięcy zgłoszonych kradzieży w 2024 roku policja postawiła zarzuty jedynie w 19% przypadków. Tak więc złodzieje kradną bezkarnie a pracownicy, którzy próbują reagować, tracą pracę."
Komentarz
A ja straciłem Samsunga w Turynie w zeszłym roku.
"Kupienie telefonu z Androidem może więc być najlepszym zabezpieczeniem w sytuacji, kiedy państwo nie potrafi poradzić sobie ze złodziejami."
Fajne te nowe brytyjskie recepty.
Podobno kilkadziesiąt tysięcy Polaków już wróciło.
A kto był trensweterem?
Donek Darko
:-)
Młodsi forumkowicze mogą nie pamiętać.
Zbigniew Szczęsny:
"Wielka Brytania tymczasem na koniec świąt żyje wybitną żenadą, jaką zafundował sobie premier Keir Starmer. Właściwie nie ma sensu opowiadać więcej - ten obrazek mówi wszystko, ale dobra.
Egipt wypuścił z więzienia niejakiego All Abd El-Fattaha, który ma też brytyjskie obywatelstwo. El-Fattah odbywał w Egipcie kolejną karę więzienia jako notoryczny wichrzyciel i pożegacz, czyli - wg standardów zachodnich - bojownik o prawa człowieka. Chodzi oczywiście o to, że El-Fattach jest związany z Bractwem Muzułmańskim a światowej lewicy bardzo podobało się, że "pokojowo protestował" przeciwko wojskowym, którzy obalili w 2013 r. islamistycznego prezydenta Mohameda Morsiego i zdelegalizowali Bractwo Muzułmańskie.
Pan Keir Starmer nie omieszkał wyrazić najłębszej radości - jego zwolnienie było dla niego absolutnym priorytetem!
A potem wyszły na jaw różne wiadomości, które ów El-Fattah wypisywał w mediach społecznościowych i panu premierowi zrzedła mina...
Poza tym, co tutaj widać jegomość ten wyzywał Anglików od psów i małp, stwierdził, że Downing Street należy spalić a brytyjskich policjantów pozabijać, bo nie są ludźmi.
Mówiąc krótko - za takie wpisy każdy białas w Anglii zostałby natychmiast aresztowany, osądzony i otrzymałby wysoki wyrok. Tymczasem, dla lewicy El-Fattah jest "bohaterem" - nakręcono nawet o nim film, otrzymał nagrodę Pen Clubu i sugerowano go do Nagrody Sacharowa."
Pan Sturmer doskonale wiedział, co głosi pan El-Fattah i w pełni to popiera.
teraz w demokracjach modne jest wybierać gorszych rządzących niż poprzednicy
No bo demokracja jako produkt rozpadu monarchii feudalnej jest nieefektywna. W kompletnej monarchii feudalnej był jeszcze król-jegomość, który mógł obronić pospólstwo przed możnymi. Jak króla-jegomościa zabrakło, to i możnym puściły wszelkie hamulce.
Nie można bronić pospólstwa, zakazy i cenzura ograniczają wolność przecież.
Po 2 wojnie demokracja nawet efektywnie działała ale to chyba wpływ zimnej wojny która mobilizowała wszystkich
Ano, możni się hamowali, bo był straszak - jak zdusimy pospólstwo za bardzo, to się zdenerwują i zrobią tak jak w Rosji. A sama Rosja była bardzo chętna, by taki scenariusz wesprzeć, i miała ku temu znaczące środki. Teraz jest już jazda bez trzymanki.
teraz możni jeszcze straszą pospólstwo ejajem, uważajcie bo jeszcze was pozwalniamy z pracy
Otóż to, ponadto w olbrzymim tempie następuje likwidacja klasy średniej poprzez wypieranie małych i średnich przedsiębiorstw przez globalne korporacje
Piszą, że to brytyjski plakat z 2010 roku.
Imigracja do Wielkiej Brytanii przed i po brexicie.
Czarno widzę kwestię imigracyjną w Wielkiej Brytanii.
Nie całkiem czarno ale ciemno.
Pamiętam jak Kolega pisał, że nad Tamizą Hindusi i Pakistańczycy są postrzegani jako bliżsi histerycznie i kulturowo z racji przynależności do Imperium niż dajmy na to Polacy i Rumuni.
Wiadomix. Choć się to trochę zmienia - sposób w jaki Polacy kaleczą angielski (Estuary) jest obecnie uznawany za nieco bardziej elegancki od murzyńskiego (MLE).
"Jak w Anglii traktuje się pracownika sklepowego, który próbuje zatrzymać złodzieja? Zwalnia się go.
Dokładnie tak spotkało Walkera Smitha, 54-latka z 17-letnim stażem pracy w siec sklepow Waitrose. Kilka dni temu w sklepie przy Clapham Junction w Londynie, klient zwrócił mu uwagę, że mężczyzna chowa do torby czekoladowe zajączki Lindt warte 13 funtów. Smith rozpoznał złodzieja od razu, bo ten kradł w tym sklepie regularnie od lat. Chwycił torbę, doszło do szarpaniny, torba pękła, czekolada posypała się po podłodze. Smith z frustracji rzucił kawałkiem połamanej czekolady w stronę wózków. Złodziej uciekł.
Dwa dni później Walker Smith stracił pracę.
Waitrose powołało się na wewnętrzne przepisy zabraniające pracownikom fizycznego konfrontowania złodziei i wydało oświadczenie: "Nic, co sprzedajemy, nie jest warte ryzykowania życia." Smith powiedział tylko, że przez 17 lat obserwował, jak kradzieże zdarzają się co godzinę.
Sprawa błyskawicznie wywołała burzę w całym kraju. Poseł Partii Konserwatywnej Chris Philp nazwał decyzję sieci "skandaliczną" i napisał do dyrekcji Waitrose z żądaniem przywrócenia Smitha do pracy oraz przyznania mu premii za postawę. Szef konkurencyjnej sieci Iceland poszedł jeszcze dalej i publicznie zaoferował Smithowi zatrudnienie.
Tymczasem liczba kradzieży sklepowych w Wielkiej Brytanii wzrosła o 5% w roku do września 2025. Co warto też zaznaczyć sprawa Smitha to nie jest odosobniony przypadek, lecz symbol znacznie większego problemu. W roku kończącym się w 2024 roku w brytyjskich sklepach doszło do ponad 20 milionów kradzieży, czyli ponad 55 tysięcy każdego dnia. Straty sieci handlowych przekroczyły 2,2 miliarda funtów, a przemoc wobec personelu wzrosła o ponad 50%. Z ponad 530 tysięcy zgłoszonych kradzieży w 2024 roku policja postawiła zarzuty jedynie w 19% przypadków. Tak więc złodzieje kradną bezkarnie a pracownicy, którzy próbują reagować, tracą pracę."
ciekawe czy wartością skradzionego towaru są obciążani pracownicy czy firma z góry zakłada straty z tego powodu?