Szturmowiec.Rzplitej napisal(a): Bałtyk nie wyschnie, bo go zasilają takie ogromne rzeki jak Wisła, Odra, Dźwina itd. Problemem jest to, że od tej słodkiej wody nie wiadomo czy to właściwie jezioro czy ocean.
Średnia głębokość Bałtyku to 52 metry. Śródziemne zaś ma średnią 1438, Czarne 1315, a nie są to jakieś specjalnie głębokie akweny. Radykalna różnica prawda ? A rzeki ? Kiedyś były rzeki afrykańskie które szły do Europy i tam się łączyły (nie pamiętam jak i gdzie wpadały do oceanu). Spokojnie Wisła na Skandynawię ruszy.
-Współpraca z Piotrem Glińskim, on wydaje się być trudnym człowiekiem, ale zapewniam, że po prostu po starej rapowej znajomości sypnął nam 900 tysięcy na tę płytę. Powiedział: „Chłopaki, tyle mi zostało z roku Moniuszkowskiego, zróbcie coś, bo nie mam co z tymi pieniędzmi zrobić. – dodaje.
Dodajmy, że Łona zaprzecza i twierdzi iż informacja o dotacji to żart. I chyba faktycznie to był żart ... No ja się w każdym razie nabrałem . Jak czytam artykuł kolejny raz...
A dlaczego obszar dzisiejszego Bałtyku został zalany ? A dlaczego obecne morze Śródziemne wielokrotnie wysychało ? A dlaczego pustynie w Afryce Pn. były zielonymi obszarami (i to za naszej cywilizacji nawet, czyli nie tak odległe czasy) ? Bo tak to wszystko działa.
Ok ale poziom wód się podnosi, z jakiego powodu miałby opadać? W niedalekiej przyszłości.
O ile mi wiadomo, to dno Bałtyku się regularnie podnosi (bo nie naciska na niego już lodowiec) o ileś tam cm rocznie. Zauważalne efekty już są np 2 wyspy fińska i szwedzka się połączyły i teraz środkiem tej nowej wyspy biegnie granica.
Ostatnio w mądrych książkach m.in. sw Alfonsa Ligouri, doktora Kościoła wyczytalem, że poza sytuacjami niejako koniecznymi (rodzina, kontakty zawodowe) chrzescijanin nie powinien dla dobra własnej duszy gitfunflować sie z osobnikami wrogimi wierze świętej. Niedawno mówił o tym KS.Piotr Glas.
I są to wnioski nie z teorii, ale z praktyki duszpasterskiej i spowiedniczej w/w kapłanów.
JORGE napisal(a): (...) Kiedyś były rzeki afrykańskie które szły do Europy i tam się łączyły (nie pamiętam jak i gdzie wpadały do oceanu). Spokojnie Wisła na Skandynawię ruszy.
leobulero napisal(a):
peterman napisal(a):
leobulero napisal(a): a wiecie kto wielkim przyjacielem nomen omen Urynowicza jest?
Wiedząc że to obleśny komuch - żadna odpowiedź mnie nie zdziwi.
Gosia Wodnyczłowiek
No bo to jej szwagier jest (był?). Nota bene pan Urynowicz karierę samorządową zaczynał jako LPRowiec/Wszechpolak.
JORGE napisal(a): (...) Kiedyś były rzeki afrykańskie które szły do Europy i tam się łączyły (nie pamiętam jak i gdzie wpadały do oceanu). Spokojnie Wisła na Skandynawię ruszy.
leobulero napisal(a):
peterman napisal(a):
leobulero napisal(a): a wiecie kto wielkim przyjacielem nomen omen Urynowicza jest?
Wiedząc że to obleśny komuch - żadna odpowiedź mnie nie zdziwi.
Gosia Wodnyczłowiek
No bo to jej szwagier jest (był?). Nota bene pan Urynowicz karierę samorządową zaczynał jako LPRowiec/Wszechpolak.
"Coś się zmienia moja pani. Gdy wracałam wczoraj po ciemku do domu, nagle zza drzewa wyskoczył naczelnik, obnażył się i na moich oczach zacząl się liberalizować!"
Mania napisal(a): Kiedy wreszcie doczekamy się filmu o życiu Rotmistrza?
Wicie, problemat z filmozą nt. życia Rotmistrza jest taki, że jezdo bohater całkowicie posągowy, marmurowy a spiżowy. I film o niem będzie po prostu nudnym. Bohater to się musi miotać, musi być targany sprzecznościami wewnętrznymi, a na koniec je przezwyciężać a zabezpieczać happy end.
Tymczasem Pilecki Vytautas postępuje dokładnie na odwrót jak w normalnym filmie. Otóż zamiast się miotać, idzie do przodu z podniesionem czołem, jako ten heroiczny heros bez skazy. A zamiast zabezpieczać happy end, daje się zamordować komuchom.
No, nie jest to opowieść na film. Kolo mógłby być co najwyżej postacią drugoplanową, jakoś tam asystować naszemu głównemu bohaterowi, który, powiedzmy składa na jego ręce ślubowanie AK, potem przez przypadek trafia razem z nim do Auschwitz, a następnie jest jego komunistyczną oprawcą, przy czym ten mord go zmienia wewnętrznie i wysadza w powietrze całe KC, metodycznie strzelając ze snajpera do skurwysynów, którzy spod gruzów gramolą się.
Mania napisal(a): Kiedy wreszcie doczekamy się filmu o życiu Rotmistrza?
Wicie, problemat z filmozą nt. życia Rotmistrza jest taki, że jezdo bohater całkowicie posągowy, marmurowy a spiżowy. I film o niem będzie po prostu nudnym. Bohater to się musi miotać, musi być targany sprzecznościami wewnętrznymi, a na koniec je przezwyciężać a zabezpieczać happy end.
Tymczasem Pilecki Vytautas postępuje dokładnie na odwrót jak w normalnym filmie. Otóż zamiast się miotać, idzie do przodu z podniesionem czołem, jako ten heroiczny heros bez skazy. A zamiast zabezpieczać happy end, daje się zamordować komuchom.
No, nie jest to opowieść na film. Kolo mógłby być co najwyżej postacią drugoplanową, jakoś tam asystować naszemu głównemu bohaterowi, który, powiedzmy składa na jego ręce ślubowanie AK, potem przez przypadek trafia razem z nim do Auschwitz, a następnie jest jego komunistyczną oprawcą, przy czym ten mord go zmienia wewnętrznie i wysadza w powietrze całe KC, metodycznie strzelając ze snajpera do skurwysynów, którzy spod gruzów gramolą się.
No nie wię. Ja tam bardzo lubię oglądać filmy o ludziach dobrych od pierszej do ostatniej sekundy obrazu. Może nawet take wole.
trep napisal(a): No nie wię. Ja tam bardzo lubię oglądać filmy o ludziach dobrych od pierszej do ostatniej sekundy obrazu. Może nawet take wole.
Ja to też nie wię. Ale też wię, że jak się taką oto filmozę zmacha, to będą szczekać, że eee nudy panie, niiic w tym ciekawostkowego.
Są iakoweś podręczniki do pisania scenariuszy przygodowych, i dane oto scenariusze muszą się trzymać jakichś tam strychulców, ażeby się to przyklejało do głowizny oglądacza. Inaczej nudzi się i odpada, tak?
Z trzeciej wszelako strony, taki był też film, "Gladiator", z Russelem Krową, i w zasadzie on też był najlepszym z ludzi od pierwszej do przedostatniej sekundy filmu, a na koniec zmarł, zamordowany przez podłych komunistów.
I jakoś działało na nerwy, ba sprzedali nawet dość biletów, żeby dla wszystkich na obrok starczyło.
Mania napisal(a): Kiedy wreszcie doczekamy się filmu o życiu Rotmistrza?
Wicie, problemat z filmozą nt. życia Rotmistrza jest taki, że jezdo bohater całkowicie posągowy, marmurowy a spiżowy. I film o niem będzie po prostu nudnym. Bohater to się musi miotać, musi być targany sprzecznościami wewnętrznymi, a na koniec je przezwyciężać a zabezpieczać happy end.
Tymczasem Pilecki Vytautas postępuje dokładnie na odwrót jak w normalnym filmie. Otóż zamiast się miotać, idzie do przodu z podniesionem czołem, jako ten heroiczny heros bez skazy. A zamiast zabezpieczać happy end, daje się zamordować komuchom.
No, nie jest to opowieść na film. Kolo mógłby być co najwyżej postacią drugoplanową, jakoś tam asystować naszemu głównemu bohaterowi, który, powiedzmy składa na jego ręce ślubowanie AK, potem przez przypadek trafia razem z nim do Auschwitz, a następnie jest jego komunistyczną oprawcą, przy czym ten mord go zmienia wewnętrznie i wysadza w powietrze całe KC, metodycznie strzelając ze snajpera do skurwysynów, którzy spod gruzów gramolą się.
Nu, niekuniecznie tak być musi. Desmond Doss z Przełęczy Ocalonych też był niezłomny, bez wad, a Gibson zrobił film wspaniały. Dałabym mu wyreżyserować film o Rotmistrzu. A, że bez happy endu - tym mocniejszy byłby odbiór i przekaz dla świata o naszej tragicznej historii.
Komentarz
Znany redaktor Orliński rzuca wersję wydarzeń swą:
https://ekskursje.pl/2021/07/kalafior-na-superstuunie/
Opowiadając o murach.
https://glamrap.pl/jak-lonie-wspolpracuje-sie-z-ministrem-pis-u/
Jakby ktoś nie wiedział rzeczony Łona to raper ( i prawnik) znany ostatnio z wykrzykiwania na scenie frazy ***** PiS.
O ile mi wiadomo, to dno Bałtyku się regularnie podnosi (bo nie naciska na niego już lodowiec) o ileś tam cm rocznie. Zauważalne efekty już są np 2 wyspy fińska i szwedzka się połączyły i teraz środkiem tej nowej wyspy biegnie granica.
https://wpolityce.pl/polityka/560919-grozby-ke-wicemarszalek-przeciwny-uchwale-anty-lgbt
I są to wnioski nie z teorii, ale z praktyki duszpasterskiej i spowiedniczej w/w kapłanów.
No bo to jej szwagier jest (był?).
Nota bene pan Urynowicz karierę samorządową zaczynał jako LPRowiec/Wszechpolak.
Nota bene pan Urynowicz karierę samorządową zaczynał jako LPRowiec/Wszechpolak.
Krakówek nigdy się nie zmienia.
Janusz Szpotański wieszczem byl
https://www.tvp.info/55170012/pociag-z-wizerunkiem-rtm-pileckiego-bedzie-kursowac-miedzy-warszawa-a-berlinem-w-120-rocznice-urodzin-pileckiego
Lubię to!
Kiedy wreszcie doczekamy się filmu o życiu Rotmistrza?
Tymczasem Pilecki Vytautas postępuje dokładnie na odwrót jak w normalnym filmie. Otóż zamiast się miotać, idzie do przodu z podniesionem czołem, jako ten heroiczny heros bez skazy. A zamiast zabezpieczać happy end, daje się zamordować komuchom.
No, nie jest to opowieść na film. Kolo mógłby być co najwyżej postacią drugoplanową, jakoś tam asystować naszemu głównemu bohaterowi, który, powiedzmy składa na jego ręce ślubowanie AK, potem przez przypadek trafia razem z nim do Auschwitz, a następnie jest jego komunistyczną oprawcą, przy czym ten mord go zmienia wewnętrznie i wysadza w powietrze całe KC, metodycznie strzelając ze snajpera do skurwysynów, którzy spod gruzów gramolą się.
- Jest z początku nikczemnikiem lub nieudacznikikiem
- W wyniku przemiany staje się bohaterem
- Na końcu pokonuje gorszych nikczemników
Np. Kmicic
Są iakoweś podręczniki do pisania scenariuszy przygodowych, i dane oto scenariusze muszą się trzymać jakichś tam strychulców, ażeby się to przyklejało do głowizny oglądacza. Inaczej nudzi się i odpada, tak?
I jakoś działało na nerwy, ba sprzedali nawet dość biletów, żeby dla wszystkich na obrok starczyło.