Zasada ogólna jest taka, że im bardziej otwarta gospodarka tym lepiej. W Skandynawii można przetrzepać dane podatkowe dowolnej osoby i firmy. Mimo przebrzydłego socjalizmu, ekonomicznie mają się znakomicie.
@celnik.mateusz powiedział(a):
Jest pokusa, jest ryzyko i jest też odpowiedzialność karna. Dane kto, kiedy i po co logował się do systemu są rejestrowane.
Nu, nawet na milicji jest tak, że jak poprosisz milicjanta, żeby ci sprawdził znajomka, to on odpowiada: "Stary, pogieno cie? Wszystkie sprawdzenia są logowane i potem mie kontrol beńdzie smażyć, dlapoczemuż sprawdzałem dziada bez rozkazu".
ja pamiętam jak dziennikarz (Stankiewicz) powiedział na wizji, że sprawdzenie posiadanych przez rozmówcę nieruchomości to pikuś i w parę minut miał dane. Potem domniemano, że był to pikuś bo żona dziennikarza była komornikiem mającym niestandardowy dostęp do ksiąg wieczystych. Nie słyszałam, by jakaś prokuratura wszczęła w tej sprawie śledztwo.
Pani urzędniczka skarbowa też wpadła na sprawdzaniu finansów niezmiernie wielu znajomych i innych postronnych, ale dopiero po sprawdzeniu danych prezydenta. Nikogo nie uruchomił fakt sprawdzania danych byłego męża itp.
O mniej publicznych przypadkach sprawdzania zagregowanych danych w bazach prowadzonych przez państwo nie napiszę.
No tak, niestety ludzie popełniają przestępstwa, ale gospodarka się od tego nie rozpadła.
nie od razu. W takich dużych systemach pojedynczy błąd jest pomijalny. Ale każdy kolejny spowalnia procesy, wygasza, przenosi się na inne procesy.
Myślałam o tym czytając "Imię Róży" - ta płonąca biblioteka, te płonące unikaty. Większą szansą na ich przetrwanie jest rozproszenie zbioru ksiąg. Zawsze coś zostanie.
I napiszę jeszcze raz - vat jest tak skonstruowany, że podobnie jak paczkomaty, będzie funkcjonował tylko w otoczeniu ludzi poczciwych i niezdesperowanych, najlepiej osiadłych, więc wiążących powodzenie swoje i swoich potomnych z tym miejscem. Jeśli pojawią się ludzie gotowi do kwestionowania porządku albo przebywający tu chwilowo, a wiemy, że się pojawili, przestanie działać. Oczywiście KSEF jest odpowiedzią na problem, pozwoli zacieśnić system kontroli, jego wprowadzenie jest oczywistością. Ale równocześnie stwarza poważny problem, jak ten, który opisałam, a pewnie i wiele innych. To tak jak z przechowywaniem amunicji - trzeba to robić wyłącznie w bardzo dziwnych dla innych przedmiotów warunkach. Albo rozproszyć.
Komentarz
Zasada ogólna jest taka, że im bardziej otwarta gospodarka tym lepiej. W Skandynawii można przetrzepać dane podatkowe dowolnej osoby i firmy. Mimo przebrzydłego socjalizmu, ekonomicznie mają się znakomicie.
nie od razu. W takich dużych systemach pojedynczy błąd jest pomijalny. Ale każdy kolejny spowalnia procesy, wygasza, przenosi się na inne procesy.
Myślałam o tym czytając "Imię Róży" - ta płonąca biblioteka, te płonące unikaty. Większą szansą na ich przetrwanie jest rozproszenie zbioru ksiąg. Zawsze coś zostanie.
I napiszę jeszcze raz - vat jest tak skonstruowany, że podobnie jak paczkomaty, będzie funkcjonował tylko w otoczeniu ludzi poczciwych i niezdesperowanych, najlepiej osiadłych, więc wiążących powodzenie swoje i swoich potomnych z tym miejscem. Jeśli pojawią się ludzie gotowi do kwestionowania porządku albo przebywający tu chwilowo, a wiemy, że się pojawili, przestanie działać. Oczywiście KSEF jest odpowiedzią na problem, pozwoli zacieśnić system kontroli, jego wprowadzenie jest oczywistością. Ale równocześnie stwarza poważny problem, jak ten, który opisałam, a pewnie i wiele innych. To tak jak z przechowywaniem amunicji - trzeba to robić wyłącznie w bardzo dziwnych dla innych przedmiotów warunkach. Albo rozproszyć.