W sąsiednim wątku przypomniał mi się pewien aspekt wojny, a mianowicie epidemia chorób wenerycznych i to po obu stronach frontu. O ile ruskie mnie mniej obchodzą, o tyle z Ukraińcami możemy mieć już problemy. A obecnie jak Ukraińcy mają problemy, to my już też mamy.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Atak Oresznikiem prawie udał się rosji, a mianowicie wykazał, że aby porazić cel należy wysłać dwie rakiety (pierwsza walnęła w Donieck), a poza tym te kinetyczne efektory okazały się skuteczne, no prawie skuteczne, tz atak dronami za 1/100000 ceny by dał taki sam efekt.
Nie no, o wiele ja rozumiem, to takie pogróżki, że już następnym razem, jak car srogo rozserdytsa, to przykręci do tego Orzeszka bombiczkę i dopiero Donieck zobaczy.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Atak Oresznikiem prawie udał się rosji, a mianowicie wykazał, że aby porazić cel należy wysłać dwie rakiety (pierwsza walnęła w Donieck), a poza tym te kinetyczne efektory okazały się skuteczne, no prawie skuteczne, tz atak dronami za 1/100000 ceny by dał taki sam efekt.
Nie no, o wiele ja rozumiem, to takie pogróżki, że już następnym razem, jak car srogo rozserdytsa, to przykręci do tego Orzeszka bombiczkę i dopiero Donieck zobaczy.
Warte każdej ceny!
Ale masz świadomość, że obecnie Donieck to Matuszka Rasija?
To jak z FABami, 90% dolatuje tam gdzie dolatuje, głównie rosja, natomiast te pozostałe 10% to już hohohohoho, więc teraz na hasło atomówki na Oreszniki bym chwacko z owych terenów niedawno inkorporowanych zwiewał
Zełenski panicznie boi się zakończenia wojny – nie ma nic do zaoferowania w zamian. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, którymi może skutecznie posługiwać się, aby utrzymać władzę.
Zobaczcie, jak śmiesznie się porobiło: Putin - boi się zakończenia wojny, Zełenski - boi się zakończenia wojny. A co jest w interesie Polaków? Też by wojna trwała jak najdłużej, by oba (wrogie nam) państwa były nią spętane i stopniowo zużywały swoje zasoby. Współczujemy oczywiście dzielnym ukraińskim żołnierzom, że giną na froncie, ale nie jesteśmy w stanie im pomóc. Powinniśmy Putinowi i Zełeńskiemu życzyć długiego i owocnego życia.
Zełenski panicznie boi się zakończenia wojny – nie ma nic do zaoferowania w zamian. Wojna i strach pozostają jedynymi narzędziami, którymi może skutecznie posługiwać się, aby utrzymać władzę.
Zobaczcie, jak śmiesznie się porobiło: Putin - boi się zakończenia wojny, Zełenski - boi się zakończenia wojny. A co jest w interesie Polaków? Też by wojna trwała jak najdłużej, by oba (wrogie nam) państwa były nią spętane i stopniowo zużywały swoje zasoby. Współczujemy oczywiście dzielnym ukraińskim żołnierzom, że giną na froncie, ale nie jesteśmy w stanie im pomóc. Powinniśmy Putinowi i Zełeńskiemu życzyć długiego i owocnego życia.
Żełeński miał do wyboru na patronów wielu autentycznych bohaterów obecnej wojny, ale wolał wybrać antybohaterów sprzed ponad 80-ciu lat...
Zełenski to była emanacja oligarchy Kołomojskiego, następnie patron Zełeńskiego został aresztowany. Później była kilkukrotna zmiana bliskich współpracowników, z których większość byśmy nie chcieli znać osobiście. Tak historycznie przypominam.
A no i sam Zełeński, to ruskojęzyczny Żyd, a nie żaden Ukrainiec, coś jak Tusk u nas.
Aby nie było tylko historycznie, to Ukraina rozbudowała możliwości ataków na średnich dystansach (200 km), więc logistyka ruska bardzo cierpi. Nie słuchamy mędrków, że jak porazimy 10% celów, to to nie ma przełożenia na sytuację na froncie. Tak to wygląda jedynie w statystykach Excela, dla świata realnego, istniało pojęcie zdziesiątkowania, czyli po doznaniu 10% strat uznawano jednostkę za ciężko porażoną (nie dotyczy ruskich w latach 1941-1945, bo tam walczono 40-60% stanami osobowymi, co po wojnie bodaj Żukow w swoich pamiętnikach opisał). Kierowcy ciężarówek, a zwłaszcza cystern będą robić wszystko, aby szlakami atakowanymi (wszystkie na Krym) nie jechać . Tak sobie spekuluję, że przyczyna transportu drogą lądową, a nie przez most krymski jest spowodowane tym, że ów Most jest absolutnie nieuszkodzony, tak nieuszkodzony że nie wolno tego sprawdzać.
Przypominam dlaczego Stepana Banderę umieszczono w sanatorium w Saskiej Kamienicy. Otóż - po zajęciu Lwowa przez Niemców Ukraińcy poczuli się gospodarzami w swoim kraju i OUN urządziła mały pogromik Żydów, mowa jest o kilku tysiącach ofiar. Niemców to trochę przeraziło, bo nie taka była mądrość etapu, więc zdelegalizowali OUN i zamknęli kierownictwo.
A teraz Żyd Zełeński mówi o bohaterach UPA. Jeśli nie jest to zaplanowana prowokacja przeciw Polakom, to Księżyc jest z zielonego sera.
Ukraiński Żyd zwalcza naród pomagający (obecnie lub w przeszłości) Zydom i Ukraińcom i czyni to działając na rzecz nacji, która urządziła owym Zydom hekatombę...
@MarianoX powiedział(a):
Ukraiński Żyd zwalcza naród pomagający (obecnie lub w przeszłości) Zydom i Ukraińcom i czyni to działając na rzecz nacji, która urządziła owym Zydom hekatombę...
Do czasów obecnych (teraz się to zmienia) sabon się nieźle sprzedawał, a zwłaszcza za dojczmarki. Był tylko problem z naszą pamięcią historyczną. Dlatego działania Zełeńskiego są zgodne z tą tradycją (sprzedawania cierpienia pobratymców za kasę oprawców i oczerniania realnie pomagających)
@MarianoX powiedział(a):
Ukraiński Żyd zwalcza naród pomagający (obecnie lub w przeszłości) Zydom i Ukraińcom i czyni to działając na rzecz nacji, która urządziła owym Zydom hekatombę...
Do czasów obecnych (teraz się to zmienia) sabon się nieźle sprzedawał, a zwłaszcza za dojczmarki. Był tylko problem z naszą pamięcią historyczną. Dlatego działania Zełeńskiego są zgodne z tą tradycją (sprzedawania cierpienia pobratymców za kasę oprawców i oczerniania realnie pomagających)
Nasuwa się skojarzenie z postaciami typu Szama Grajer: sutenerem, paserem i szmalcownikiem kolaborujacym z SS i gestapo.
Co najmniej dziewięć osób nie żyje, a 30 zostało rannych w wyniku nocnych ataków Rosjan na Ukrainę. W płomieniach stanął m.in. prawosławny klasztor Ławra Peczerska, wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Źródło.
To jest coś, czego nie rozumiem, bo Ławra jest też bardzo istotna dla moskiewskiego patriarchatu, atak na cele symboliczne zamiast militarne jest bardzo zastanawiający.
Ovaj, któryś szyszkownik z Luftwaffe, sprawdzić czy nie sam, baczność!, German Herring, spocznij!, miał taką śmieszną ideję, ażeby bumbardować przede wszystkiem lotniska wojenne. Dzięki temu, kompinował, nieustraszeni polscy lotnicy nie będą mieli skąd startować i jakoś się do Dover dotelepiemy.
Jico. Ji paczą Angole, a tu wszystkie angolańskie lotniska w stanie niezbyt dobrym, nie ma jak startować, ażeby dywizjon 303 mógł się zasłużyć. Panie kerowniku, nie nastarczamy z łataniem lejów po bombie, jak tak dalej pójdzie to trzeba iść na przyśpieszony kurs niemieckiego.
A pan kerownik duma tak. Hm, nu, z kim ja mam do czynienia? Nu, rzecz jasna że z wariatem. A jak trzeba z wariatem? Wariant najprostszy to kijem tłuc po klatce aż zareaguje. I kazał ten kierownik zbumbardować miasto Berlin.
Nuuuu, jak się Adi dowiedział, że opady bomb są w bezpośredniej bliskości Kancelarii Rzeszy, to zdjął go szał. Wezwał samego, baczność!, German Herringa, spocznij!, i nakazał mu surowo, ażeby przykładnie ukarać Angolę, poprzez stanowcze bumbardowanie Lądka Zdroju. Herring coś tam poruszał, że ależ wodzu, nie nastarczę na lotniska. Ale wódz był w szale i nie słuchał tych uwag.
Efekt znamy. Niemcy zaniechali bombardowań lotnisk, a skupili się na ludności cywilnej. Bombardowania Lądka Zdroju, Coventry i czego tam jeszcze były neutralne z perspektywy wojennej. Natomiast czas na odpicowanie lotnisk -- bezcenny!
Do czego? Z Bitwą o Anglię to taysze hitlerowcy mieli ten problem, że generalnie była długoterminowo nie do wygrania.
We bombardowanie lotnisk mogło uniemożliwić RAF skuteczne zwalczanie floty inwazyjnej, ale niemaszki nie miały na nią zasobów. Tyle, że to wiadomo post factum. Dlatego była szansa na osiągnięcie mrożącego efektu psychologicznego.
@los powiedział(a):
Co zresztą Churchill zakładał (będziemy walczyć na plażach...), nawet dla niego wygranie bitwy w powietrzu było zaskoczeniem
To jest trudna sprawa. Teraz nie da się jednoznacznie określić czy cytowana fraza to było przewidywanie czy świetny środek stylistyczny. Na początku bitwy o Anglię RAF i Luftwaffe miały zbliżona liczbę myśliwców. Atutem Wielkiej Brytanii był zasięg (działali na własnym terenie) oraz sieć radarów.
Co do inwazji to Niemcy prawie nie mieli jednostek desantowych, do tego Royal Nawy nawet przy założeniu pełnego Panowania Niemców w powietrzu miała potencjał na rozstrzelanie ewentualnej floty inwazyjnej.
Praktycznie jedynym atutem Hitlera była kwestia wygrania psychologicznego. Bo Brytyjczycy wiedzieli, że na wyspach ich siły lądowe wówczas były słabiutkie.
Opowieści, że Niemcom "zabrakło tygodnia" to takie samo bredzenie, jak to, że po Kampanii Wrześniowej kończyły się im zasoby.
Tak gwoli ścisłości, to na początku Niemcy miały realną przewagę we flocie myśliwskiej około 2:1 ( w liczbach 1000 do 750, ale realia były jednak inne). Problemem Niemców było to, że każde zestrzelenie kończyło się stratą pilota, więc szybko zaczęły problemy z obsadą samolotów.
A co do wojny, to Józef Orzeł zwrócił uwagę na ciekawy aspekt, że po zawarciu pokoju/rozejmu to Ukraina będzie dysponowała zdemolowaną gospodarką i silną armią, więc się zaczynają pozycjonować jako siła pokojowej stabilizacji. To bardzo ciekawa uwaga. Reszta uwag pana Józefa Orła o wojnie to pierdoły, a pomysły, że ruskie zajmą jakiś kawałek państw bałtyckich to brednia, bo obecnie zweryfikowano efektywność ruskiego sprzętu i obawa przed nim znacząco spadła.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Tak gwoli ścisłości, to na początku Niemcy miały realną przewagę we flocie myśliwskiej około 2:1 ( w liczbach 1000 do 750, ale realia były jednak inne).
Niemcy mieli ponad 1100 znakomitych Me 109, które z modyfikacjami walczyły do końca wojny, na to Angole mogli wystawić 250 dorównujących im Spitfire'ów i 500 Hurricane'ów z płótna, konstrukcji zadziwiająco dobrych ale starszych o pokolenie (choć oblatanych w tym samym roku co Me 109). Przewaga Luftwaffe była miażdżąca. Anglię uratowały radary Dowdinga i polscy i czescy piloci.
@ms.wygnaniec powiedział(a):
Tak gwoli ścisłości, to na początku Niemcy miały realną przewagę we flocie myśliwskiej około 2:1 ( w liczbach 1000 do 750, ale realia były jednak inne). Problemem Niemców było to, że każde zestrzelenie kończyło się stratą pilota, więc szybko zaczęły problemy z obsadą samolotów.
A co do wojny, to Józef Orzeł zwrócił uwagę na ciekawy aspekt, że po zawarciu pokoju/rozejmu to Ukraina będzie dysponowała zdemolowaną gospodarką i silną armią, więc się zaczynają pozycjonować jako siła pokojowej stabilizacji. To bardzo ciekawa uwaga. Reszta uwag pana Józefa Orła o wojnie to pierdoły, a pomysły, że ruskie zajmą jakiś kawałek państw bałtyckich to brednia, bo obecnie zweryfikowano efektywność ruskiego sprzętu i obawa przed nim znacząco spadła.
Na początku konfliktu Niemcy mieli ok 1000 myśliwców Wielka Brytania 750 nowoczesnych 150 trochę opożźnionych i 250 wyraźnie przestarzałych (na poziomie naszego P 11).
Co do obsady samolotów to główna przewaga Niemiec byli doświadczeni, dobrze wyszkoleni i licznych piloci.
Natomiast UK przez jakiś czas wysyłała do wali ludzi po mniej nie z bazowym prz szkoleniu - dlatego tak ważni byli piloci z kontynentu - w tym nasi.
Przy czym i tak w kwestii inwazji decydującą była logistyczna niezdolnosć Niemiec - przygotowania wraz z bombardowaniami mialy Brytyjczyków sterroryzować. Na szczęście się nie udało. Natomiast militarnie pomysł inwazji był całkowicie nierealny. Tyle, że to wiadomo teraz - w czasie wojny niemiecki sukcesy w Polsce i Francji mogły to skutecznie maskować.
@los powiedział(a):
Generalnie uczestnicy zdarzeń nie wiedzą tego, co mądrale sto lat później.
Offtopikowo, to brytole szybko się zorientowali, że ich piloci byli wielokrotnego użycia, a niemieccy do pierwszego zestrzelania, więc nawet stosunek strat 3:2 na korzyść Niemiec dalej jest korzystny. A z radarami było śmiesznie, bo i Angole i Niemcy mieli radary, tylko na innych częstotliwościach, więc o sobie nie wiedzieli.
Komentarz
W sąsiednim wątku przypomniał mi się pewien aspekt wojny, a mianowicie epidemia chorób wenerycznych i to po obu stronach frontu. O ile ruskie mnie mniej obchodzą, o tyle z Ukraińcami możemy mieć już problemy. A obecnie jak Ukraińcy mają problemy, to my już też mamy.
Nie no, o wiele ja rozumiem, to takie pogróżki, że już następnym razem, jak car srogo rozserdytsa, to przykręci do tego Orzeszka bombiczkę i dopiero Donieck zobaczy.
Warte każdej ceny!
Ale masz świadomość, że obecnie Donieck to Matuszka Rasija?
To jak z FABami, 90% dolatuje tam gdzie dolatuje, głównie rosja, natomiast te pozostałe 10% to już hohohohoho, więc teraz na hasło atomówki na Oreszniki bym chwacko z owych terenów niedawno inkorporowanych zwiewał
https://wpolityce.pl/swiat/762131-b-rzeczniczka-w-punkt-zelenski-panicznie-boi-sie-konca-wojny
Zobaczcie, jak śmiesznie się porobiło: Putin - boi się zakończenia wojny, Zełenski - boi się zakończenia wojny. A co jest w interesie Polaków? Też by wojna trwała jak najdłużej, by oba (wrogie nam) państwa były nią spętane i stopniowo zużywały swoje zasoby. Współczujemy oczywiście dzielnym ukraińskim żołnierzom, że giną na froncie, ale nie jesteśmy w stanie im pomóc. Powinniśmy Putinowi i Zełeńskiemu życzyć długiego i owocnego życia.
Żełeński miał do wyboru na patronów wielu autentycznych bohaterów obecnej wojny, ale wolał wybrać antybohaterów sprzed ponad 80-ciu lat...
Jak kto nie widzi w tym niemieckiego palca, powinien iść do okulisty.
Dobrze umocowany kapitał zawsze bardzo dbał, by Rzeczpospolita nie umocniła się na wschodzie. Ani nigdzie indziej.
Zełenski to była emanacja oligarchy Kołomojskiego, następnie patron Zełeńskiego został aresztowany. Później była kilkukrotna zmiana bliskich współpracowników, z których większość byśmy nie chcieli znać osobiście. Tak historycznie przypominam.
A no i sam Zełeński, to ruskojęzyczny Żyd, a nie żaden Ukrainiec, coś jak Tusk u nas.
Aby nie było tylko historycznie, to Ukraina rozbudowała możliwości ataków na średnich dystansach (200 km), więc logistyka ruska bardzo cierpi. Nie słuchamy mędrków, że jak porazimy 10% celów, to to nie ma przełożenia na sytuację na froncie. Tak to wygląda jedynie w statystykach Excela, dla świata realnego, istniało pojęcie zdziesiątkowania, czyli po doznaniu 10% strat uznawano jednostkę za ciężko porażoną (nie dotyczy ruskich w latach 1941-1945, bo tam walczono 40-60% stanami osobowymi, co po wojnie bodaj Żukow w swoich pamiętnikach opisał). Kierowcy ciężarówek, a zwłaszcza cystern będą robić wszystko, aby szlakami atakowanymi (wszystkie na Krym) nie jechać . Tak sobie spekuluję, że przyczyna transportu drogą lądową, a nie przez most krymski jest spowodowane tym, że ów Most jest absolutnie nieuszkodzony, tak nieuszkodzony że nie wolno tego sprawdzać.
Przypominam dlaczego Stepana Banderę umieszczono w sanatorium w Saskiej Kamienicy. Otóż - po zajęciu Lwowa przez Niemców Ukraińcy poczuli się gospodarzami w swoim kraju i OUN urządziła mały pogromik Żydów, mowa jest o kilku tysiącach ofiar. Niemców to trochę przeraziło, bo nie taka była mądrość etapu, więc zdelegalizowali OUN i zamknęli kierownictwo.
A teraz Żyd Zełeński mówi o bohaterach UPA. Jeśli nie jest to zaplanowana prowokacja przeciw Polakom, to Księżyc jest z zielonego sera.
Ukraiński Żyd zwalcza naród pomagający (obecnie lub w przeszłości) Zydom i Ukraińcom i czyni to działając na rzecz nacji, która urządziła owym Zydom hekatombę...
Do czasów obecnych (teraz się to zmienia) sabon się nieźle sprzedawał, a zwłaszcza za dojczmarki. Był tylko problem z naszą pamięcią historyczną. Dlatego działania Zełeńskiego są zgodne z tą tradycją (sprzedawania cierpienia pobratymców za kasę oprawców i oczerniania realnie pomagających)
Ktoś zwrócił uwagę, że gdyby Zełenski żył w państwie rządzonym według zasad UPA, musiałby uciekać o ile w ogóle uszedłby z życiem.
Nasuwa się skojarzenie z postaciami typu Szama Grajer: sutenerem, paserem i szmalcownikiem kolaborujacym z SS i gestapo.
To niedobra mówić...
Podmoskiewskie poranki znowu atakują. Pułkownik Dawidow od rakiet i pocisków wysadzony we własnym kapitalistycznym BMW.
https://x.com/ChuckPfarrer/status/2064377520162578448
https://x.com/ChuckPfarrer/status/2064381008745496937
Tym razem ruskie zaatakowały inne cele:
Źródło.
To jest coś, czego nie rozumiem, bo Ławra jest też bardzo istotna dla moskiewskiego patriarchatu, atak na cele symboliczne zamiast militarne jest bardzo zastanawiający.
Przez takie głupie ataki Hitler przegrał wojnę. A przynajmniej Bitwę o Anglię.
Wogle, historia o bombardirowkach UK jest ciekawa1. Chcecie?
Chcem!
Prosiemy
Ovaj, któryś szyszkownik z Luftwaffe, sprawdzić czy nie sam, baczność!, German Herring, spocznij!, miał taką śmieszną ideję, ażeby bumbardować przede wszystkiem lotniska wojenne. Dzięki temu, kompinował, nieustraszeni polscy lotnicy nie będą mieli skąd startować i jakoś się do Dover dotelepiemy.
Jico. Ji paczą Angole, a tu wszystkie angolańskie lotniska w stanie niezbyt dobrym, nie ma jak startować, ażeby dywizjon 303 mógł się zasłużyć. Panie kerowniku, nie nastarczamy z łataniem lejów po bombie, jak tak dalej pójdzie to trzeba iść na przyśpieszony kurs niemieckiego.
A pan kerownik duma tak. Hm, nu, z kim ja mam do czynienia? Nu, rzecz jasna że z wariatem. A jak trzeba z wariatem? Wariant najprostszy to kijem tłuc po klatce aż zareaguje. I kazał ten kierownik zbumbardować miasto Berlin.
Nuuuu, jak się Adi dowiedział, że opady bomb są w bezpośredniej bliskości Kancelarii Rzeszy, to zdjął go szał. Wezwał samego, baczność!, German Herringa, spocznij!, i nakazał mu surowo, ażeby przykładnie ukarać Angolę, poprzez stanowcze bumbardowanie Lądka Zdroju. Herring coś tam poruszał, że ależ wodzu, nie nastarczę na lotniska. Ale wódz był w szale i nie słuchał tych uwag.
Efekt znamy. Niemcy zaniechali bombardowań lotnisk, a skupili się na ludności cywilnej. Bombardowania Lądka Zdroju, Coventry i czego tam jeszcze były neutralne z perspektywy wojennej. Natomiast czas na odpicowanie lotnisk -- bezcenny!
Ponoć zabrakło Hunom tygodnia.
Do czego? Z Bitwą o Anglię to taysze hitlerowcy mieli ten problem, że generalnie była długoterminowo nie do wygrania.
We bombardowanie lotnisk mogło uniemożliwić RAF skuteczne zwalczanie floty inwazyjnej, ale niemaszki nie miały na nią zasobów. Tyle, że to wiadomo post factum. Dlatego była szansa na osiągnięcie mrożącego efektu psychologicznego.
Co zresztą Churchill zakładał (będziemy walczyć na plażach...), nawet dla niego wygranie bitwy w powietrzu było zaskoczeniem
To jest trudna sprawa. Teraz nie da się jednoznacznie określić czy cytowana fraza to było przewidywanie czy świetny środek stylistyczny. Na początku bitwy o Anglię RAF i Luftwaffe miały zbliżona liczbę myśliwców. Atutem Wielkiej Brytanii był zasięg (działali na własnym terenie) oraz sieć radarów.
Co do inwazji to Niemcy prawie nie mieli jednostek desantowych, do tego Royal Nawy nawet przy założeniu pełnego Panowania Niemców w powietrzu miała potencjał na rozstrzelanie ewentualnej floty inwazyjnej.
Praktycznie jedynym atutem Hitlera była kwestia wygrania psychologicznego. Bo Brytyjczycy wiedzieli, że na wyspach ich siły lądowe wówczas były słabiutkie.
Opowieści, że Niemcom "zabrakło tygodnia" to takie samo bredzenie, jak to, że po Kampanii Wrześniowej kończyły się im zasoby.
Tak gwoli ścisłości, to na początku Niemcy miały realną przewagę we flocie myśliwskiej około 2:1 ( w liczbach 1000 do 750, ale realia były jednak inne). Problemem Niemców było to, że każde zestrzelenie kończyło się stratą pilota, więc szybko zaczęły problemy z obsadą samolotów.
A co do wojny, to Józef Orzeł zwrócił uwagę na ciekawy aspekt, że po zawarciu pokoju/rozejmu to Ukraina będzie dysponowała zdemolowaną gospodarką i silną armią, więc się zaczynają pozycjonować jako siła pokojowej stabilizacji. To bardzo ciekawa uwaga. Reszta uwag pana Józefa Orła o wojnie to pierdoły, a pomysły, że ruskie zajmą jakiś kawałek państw bałtyckich to brednia, bo obecnie zweryfikowano efektywność ruskiego sprzętu i obawa przed nim znacząco spadła.
Niemcy mieli ponad 1100 znakomitych Me 109, które z modyfikacjami walczyły do końca wojny, na to Angole mogli wystawić 250 dorównujących im Spitfire'ów i 500 Hurricane'ów z płótna, konstrukcji zadziwiająco dobrych ale starszych o pokolenie (choć oblatanych w tym samym roku co Me 109). Przewaga Luftwaffe była miażdżąca. Anglię uratowały radary Dowdinga i polscy i czescy piloci.
Natomiast UK przez jakiś czas wysyłała do wali ludzi po mniej nie z bazowym prz szkoleniu - dlatego tak ważni byli piloci z kontynentu - w tym nasi.
Przy czym i tak w kwestii inwazji decydującą była logistyczna niezdolnosć Niemiec - przygotowania wraz z bombardowaniami mialy Brytyjczyków sterroryzować. Na szczęście się nie udało. Natomiast militarnie pomysł inwazji był całkowicie nierealny. Tyle, że to wiadomo teraz - w czasie wojny niemiecki sukcesy w Polsce i Francji mogły to skutecznie maskować.
Generalnie uczestnicy zdarzeń nie wiedzą tego, co mądrale sto lat później.
Offtopikowo, to brytole szybko się zorientowali, że ich piloci byli wielokrotnego użycia, a niemieccy do pierwszego zestrzelania, więc nawet stosunek strat 3:2 na korzyść Niemiec dalej jest korzystny. A z radarami było śmiesznie, bo i Angole i Niemcy mieli radary, tylko na innych częstotliwościach, więc o sobie nie wiedzieli.