Skip to content

Dobre wieści spoza Agory na jesienne wieczory

1101112131416»

Komentarz

  • Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

  • @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

    Skąd taka opinia?
    Nowa forma Mszy, a przede wszystkim język narodowy, pozwala na jej bardziej świadome przeżycie. Dodatkowo ryt posoborowy zachęca do aktywnego uczestnictwa świeckich (np. Liturgia Słowa). To raczej zwiększa "kompletność doświadczeń dla przemiany duszy".

  • Nie zamierzając angażować się w neo-tradi wars podam swoje (viadomix, że nieprepretnatywne) świadectwo. Otóż, mnie niegdyś mikkiście podobały się wszelkie ruchy radykalne, a jak jeszcze były wbrew mainstreamowi, to już w ogóle. Poszłem więc na "pierwszą" Mszę trydencką w Łodzi do św. Józefa na Ogrodowej. Bardzo mi się tam "podobało", bo było inaczej. Nie wiedziałem tylko, o czym była Liturgia Słowa. Kazanie na szczęście było po polsku, ale w jaki sposób łączyło się z Ewangelią, z czytaniami, z psalmem, tego nie mogłem ocenić (oczywiście, mogłem przeczytać LS przed Mszą, ale wtedy jeszcze nie byłem na tym etapie). Pieśni też nie mogłem śpiewać, bo nie znałem melodyj a teksty były w nieznanym mi języku.

    Na szczęście ta Msza dla prawdziwych katolików była o godzinie 15 a ja uznawałem, że prawdziwy katolik mniej więcej o 15 pożywa obiad z rodziną, albo odbywa poobiednią niedzielną drzemkę, więc jakoś mnie to wszystko nie wciągnęło.

    Od tamtego czasu (słynne motu proprio B16), minęło czasu mało-wiela, jakiś tam rozwój duchowy był moim udziałem. W swojej nieobiektywnej ocenie jestem dzisiaj bliżej Pana Boga niż kiedykolwiek wcześniej za dorosłego życia. Wiedząc, jak tamta Msza wygląda, dzisiaj tej mojej na pewno bym na tamtą nie zamienił - tj. nie wybrałbym się na tamtą, musząc zrezygnować z tej, gdzie uczęszczam.

    Spośród forumkowiczów @marniok uczestniczył tam, gdzie ja chodzę codziennie i może się wypowiedzieć, czy uznał ją za godną i w ogóle podzielić się wrażeniami.

  • @Inż powiedział(a):

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

    Skąd taka opinia?

    Opinie w ogromnej większości nie są opiniami tylko sztandarami.

  • @los powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

    Skąd taka opinia?

    Opinie w ogromnej większości nie są opiniami tylko sztandarami.

    ale są to sztandary wojenne, czy tylko tożsamościowo-plemienne?

  • A jaka różnica?

  • @los powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

    Skąd taka opinia?

    Opinie w ogromnej większości nie są opiniami tylko sztandarami.

    Tzw. NOM nie jest jeszcze taki najgorszy. Odprawiany po łacinie wywołuje jednak furię

  • @Smok_Eustachy powiedział(a):

    @los powiedział(a):

    @Inż powiedział(a):

    @Szturmowiec.Rzplitej powiedział(a):
    Dobrze, że w międzyczasie przerobili mszę tak, żeby zupełnie przestała te funkcje spełniać.

    Skąd taka opinia?

    Opinie w ogromnej większości nie są opiniami tylko sztandarami.

    Tzw. NOM nie jest jeszcze taki najgorszy. Odprawiany po łacinie wywołuje jednak furię

    Nie uwierzycie, ale w małej kieleckiej mieścinie, w podstawówce - nie pomnę czy w 5 czy w 6 klasie, uczyliśmy się ministrantury po łacinie. Ksiądz katecheta wpadł na taki pomysł. Byłam w tym dobra, bo Bóg dał mi łatwość przyswajania języków obcych, ale jako dziewczynka nie mogłam być ministrantem, za to kiedy ksiądz mówił "Introibo ad altare Dei", odpowiadałam w czasie mszy, siedząc w ławce " ad Deum qui laetificat juventutam meum"...
    Dziś, po latach, nie pamiętam reszty, ale oceniam takie wymagania bardzo pozytywnie. Poza tym uczyliśmy się na pamięć - na lekcjach polskiego i rosyjskiego- mnóstwo wierszy. I było to dobre.

  • Też uczyłem się ministrantury po łacinie. Jak już zdałem to wprowadzono wersję znacznie skróconą a potem w krótkim czasie NOM i zniknęła.
    Nic nie pamiętam.

  • @trep powiedział(a):
    Nie zamierzając angażować się w neo-tradi wars podam swoje (viadomix, że nieprepretnatywne) świadectwo. Otóż, mnie niegdyś mikkiście podobały się wszelkie ruchy radykalne, a jak jeszcze były wbrew mainstreamowi, to już w ogóle. Poszłem więc na "pierwszą" Mszę trydencką w Łodzi do św. Józefa na Ogrodowej. Bardzo mi się tam "podobało", bo było inaczej. Nie wiedziałem tylko, o czym była Liturgia Słowa. Kazanie na szczęście było po polsku, ale w jaki sposób łączyło się z Ewangelią, z czytaniami, z psalmem, tego nie mogłem ocenić (oczywiście, mogłem przeczytać LS przed Mszą, ale wtedy jeszcze nie byłem na tym etapie). Pieśni też nie mogłem śpiewać, bo nie znałem melodyj a teksty były w nieznanym mi języku.

    Na szczęście ta Msza dla prawdziwych katolików była o godzinie 15 a ja uznawałem, że prawdziwy katolik mniej więcej o 15 pożywa obiad z rodziną, albo odbywa poobiednią niedzielną drzemkę, więc jakoś mnie to wszystko nie wciągnęło.

    Od tamtego czasu (słynne motu proprio B16), minęło czasu mało-wiela, jakiś tam rozwój duchowy był moim udziałem. W swojej nieobiektywnej ocenie jestem dzisiaj bliżej Pana Boga niż kiedykolwiek wcześniej za dorosłego życia. Wiedząc, jak tamta Msza wygląda, dzisiaj tej mojej na pewno bym na tamtą nie zamienił - tj. nie wybrałbym się na tamtą, musząc zrezygnować z tej, gdzie uczęszczam.

    Spośród forumkowiczów @marniok uczestniczył tam, gdzie ja chodzę codziennie i może się wypowiedzieć, czy uznał ją za godną i w ogóle podzielić się wrażeniami.

    Nie uczestniczyłem nigdy w Mszy rytu tradycyjnego więc nie mam porównania z NOMem. Msza o której wspomina @trep na pewno była godna, to ja bardziej się nie dostosowałem bo nie mogłem w pełni uczestniczyć w tej konkretnej Ofierze (to wszystko było zorganizowane "na za pięć dwunasta" i nie zdążyłem należycie się przygotować). Straciłem okazję do przyjęcia komunii w postaci chleba i wina (w sumie rzadkość obecnie - przy okazji nie wiedziałem że taka forma komunii nie wymusza/wymaga klękania do jej przyjęcia), oprawa muzyczna najlepsza jaką od bardzo, bardzo dawna (jeśli w ogóle) słyszałem. Kapłan i ministrant bez zarzutu. Pewne akcenty (śpiew, modlitwy) różniły się od tego do czego jestem przyzwyczajony i lekko wybijałem się z rytmu nabożeństwa ale to tylko bardziej wymuszało skupienie i pełniejsze uczestnictwo.
    Na pewno uda się mi/nam powtórzyć to spotkanie i wówczas będzie jak należy.

  • @marniok

    Jeśli chodzi o różnice w śpiewie, to jest często dość regionalne. Regularnie chodzę na msze w Gliwicach, ale przez 30 lat chodziłem głównie w Krakowie i Wadowicach, wiele pieśni jest wspólnych, ale bywają nieznane w innym regionie, niektóre mają trochę inny tekst czy melodię.
    Np. znana kolęda "Cicha noc" na Śląsku na tłumaczenie wprost z niemieckiego, w Małopolsce z angielskiego przekładu.

  • Kardynał Krajewski, nasz obecny biskup, zalecił szafowanie Komunii Świętej w naszej Archidiecezji pod dwiema Postaciami w każdy czwartek. Większość księży się stosuje, więc wystarczy wybrać się na Mszę w piąty dzień tygodnia.

    A u sióstr Komunia Święta pod dwiema postaciami jest codziennie. One mają na to specjalną zgodę.

    Z tym klękaniem, to nie tyle przepisy "nie wymuszają" klękania, co zalecają pozycję stojącą przy dwóch Postaciach a klęczącą przy jednej. Tam gdzie byłeś jest specyficzna sytuacja, bo to nie jest kościół parafialny, przychodzą zazwyczaj tylko przyjaciele. Niemal na każdej Mszy jest 100% comunicantes a o pozycji stojącej trzeba im specjalnie co jakiś czas przypominać, gdyż inaczej większoś klęka.

    Przepis nr 27 Instrukcji Episkopatu Polski z 11 marca 1987 r.(Instrukcja Episkopatu Polski dla duchowieństwa w związku z wydaniem nowego mszału ołtarzowego) 27. Komunii św. udziela się przez podanie Hostii wprost do ust. Wierni przyjmują Komunię św. w postawie klęczącej. Mogą również stać, gdy przemawiają za tym szczególne okoliczności. Jeżeli udziela się Komunii pod dwiema postaciami, przyjmujący ją stoją. W czasie procesji do Komunii św. należy troszczyć się o zachowanie wzorowego porządku.

    Zapraszamy częściej.

  • @rozum.von.keikobad powiedział(a):
    @marniok

    Jeśli chodzi o różnice w śpiewie, to jest często dość regionalne. Regularnie chodzę na msze w Gliwicach, ale przez 30 lat chodziłem głównie w Krakowie i Wadowicach, wiele pieśni jest wspólnych, ale bywają nieznane w innym regionie, niektóre mają trochę inny tekst czy melodię.
    Np. znana kolęda "Cicha noc" na Śląsku na tłumaczenie wprost z niemieckiego, w Małopolsce z angielskiego przekładu.

    To też ale bardziej miałem na myśli to że kobiece rejestry śpiewu są dla mnie trudniejsze - raz z powodów wiadomych, dwa że jestem przyzwyczajony do organistów mężczyzn.

  • Tam jest jeszcze co innego. W większości kościołów śpiewany jest ten sam zestaw pieśni. Karmelitanki korzystają głównie ze śpiewnika karmelitańskiego, gdzie dominują pieśni do tekstów św. św. Karmelu: św. naszej Matki - Teresy od Jezusa, św. naszego Ojca - Jana od Krzyża, św. Teresy od Dzieciątka Jezus, św. Elżbiety od Trójcy Świętej, św. Teresy Benedykty od Krzyża. Wiele z nich czerpie też inspirację z Pieśni nad Pieśniami. Bogaty jest zestaw pieśni o św. Józefie - patronie Zakonu. Więcej niż gdzie indziej traktuje o Duchu Świętym. Ja już większość z nich znam, ale dla mnie to też była kiedyś nowość.

    One są bardzo mało popularne. Czasem chcąc się czegoś o nich dowiedzieć wrzucam w google lub w groka i dostaję puste wyniki.

    Więc dopóki ktoś ich nie pozna i się nie nauczy, najlepiej jest po prostu słuchać i chłonąć.

Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.