Jak rozumieć Papieża Franciszka?
Aby napisać komentarz, musisz się zalogować lub zarejestrować.
Forum przyjaciół niegdysiejszego Forum Frondy. Tam się poznaliśmy!
Komentarze
Ja nie mam problemu. Kiedyś usłyszałem, że gdy jacyś postronni ciekawscy ludzie zapytają dziecko, kogo z rodzeństwa Twoi rodzice kochają najbardziej, to dziecko ma prawo odpowiedzieć: "Mnie!" I świadczy to o zdrowej relacji z rodzicami. No więc wydaje mi się, że z relacją do Pana Boga jest podobnie.
Nie zajmując głosia w dyskusji vlepiam tylko cytat:
WYBRAŃSTWO odnosi się tylko & wyłącznie do narodu, z którego narodził się Syn Boży, Zbawiciel.
Wywyższenie i umiłowanie to - pedzmy - klasa niżej jest.
a z inney betshki
jestem za pozostawieniem Malabarczykom ich liturgii
zanim Rzym odbudowano, tam już kwitło chrześcijanstwo
Malabar dla Malbarczyków . i z ludzmi, a nie do ludzi !
https://www.pillarcatholic.com/p/where-things-stand-in-the-syro-malabar-liturgy-war
jest też w Tygo powszechnym, ale wiem, ze sporo uzytkowników lepiej zniesie text po angielsku niż tygodnikowy ;-)
4 x dubia
4 x responsa
4 x re-dubia
We wtorek 3.10.2023 upubliczniono odpowiedzi papieża Franciszka na pytania zadane przez konserwatywnych biskupów kardynałów.
Napiszę po tem. Teraz przekopiuję → posty z wątku obok, żeby tam nie bokowątkować.
,•••
•••
•••
•••
No i o te "ozdobniki" poszło zadającym pytania. Uznali to za brak odpowiedzi!
W gość.pl już tłumaczą z polskiego na franciszkowe!
Franciszek nie znosi DekaLogu i nie zachęca do ich łamania.
Trochę inaczej mnie uczono o "normach" kościelnych na lekcjach religii (jeszcze w salkach parafialnych)
Oczywiście. Jednak jeślikto chce mieć trzy razy więcej miłości i ma trzy żony?...
Religia relacji z Panem Bogiem. Przed normą jest zawsze miłość do Pana Boga. Całym sercem, całym umysłem i całą duszą. Z drugiej strony normy określają mniej więcej, które zachowania ranią Pana Boga, więc pomagają w tym miłowaniu.
To w pakiecie za pokutę dostaje też trzy teściowe
Zaiste idzie na to, że papież Franciszek nie znosi DekaLogu i norm.
Jak ich nie znosi, to powinien zachęcać.
To jest zaiste wielce interesująca taktyka obrony Franciszka stosowana przez jego bezkrytycznych zwolenników (których poglądy niejako referuje powyżej Romeck):
-Przecież Papież nie zachęca do łamania norm, Zatem nie ma tematu, można się rozejść.
Ja na ten przykład na własne uszy usłyszałem, że papież Franciszek zezwala na rozwody co osoba mówiąca wykoncypowała z jego wypowiedzi.
Miłość to najważniejsza rzecz na świecie!
Nie ma miłości dla wrogów miłości, a jako że nie masz już Greczyna ani Żyda, nie można z góry deprecjonować jej greckiego wariantu
...nas ranią
Mnie uczyli że Zbawienie, ale to było dawno.
Żeby uzyskać zbawienie trzeba i wystarczy wypełniać dwa przykazania a oba każą miłować. Więc tak. Miłość to najważniejsza rzecz na świecie.
Środek prowadzący do celu, nie może być ważniejszy od samego celu.
To jedno i to samo. Nie można tego rozpatrywać rozłącznie.
Środek prowadzący do celu, nie może być ważniejszy od samego celu.
To nie jest to samo, jeżeli stracimy z oczu cel, to przebóstwiamy środki do niego prowadzące.
Jak los kiedyś napisał, zatomizowane cnoty służą Złu.
Ponieważ miłość jest przymiotem natury Boga zaś zbawienie oznacza wieczność z Bogiem, miłość nie może być tylko środkiem do celu.
I św. Paweł:
Ponadto jeśli miłość z definicji (św. Tomasza Z Akwinu, bodaj) oznacza upodobanie dobra, to z tejże definicji nie służy złu.
Nawiasem, szczegółów nie pomnę i gwarancji nie dam, ale jakowyś rekolekcjonista rzekł był, iż o ile wszystko, co dobre i cnotliwe człowiek jest w stanie "wyonaczyć" sobie na zło, wyjątkiem są właśnie cnoty teologalne, co zapewne wynikałoby z cytowanej treści KKK.
Powyższe nie oznacza pojęciowej tożsamości miłości i zbawienia, niniejsze stwierdzenie z kolei nie oznacza, iż są to rzeczy rozłączne.
Mądrego Kolegę zawsze miło poczytać.
Wydaje mi się (ale mogę tu pisać bzdury, gdyż piszę od siebie), że miłość bezinteresowna, działania wynikające z miłości dla samej miłości do Pana Boga i do bliźniego, jest jakaś szlachetniejsza, niż "interesowna" na zasadzie "kocham, bo muszę, żeby zostać zbawiony". Nie będę jednak w tej sprawie polemizował. Wydaje się, że Rydygier wystarczająco jasno sprawę wyłożył.
...a co to jest miłość?
Podstawowe pytanie. Św. Maksym dał piękną definicję, przytaczałem nieraz.
A wy jak uważacie?
Uważamy, że daesz!
Być może lepiej nie starać się zrozumieć papieża Franciszka, bo a nuż stanie się jak w starym dowcipie: komunista to ten, kto czytał Manifest Komunistyczny, antykomunista - ten kto go zrozumiał.
Mam tylko po angielsku z angielskiego wydania Filokalii:
"Love is the unfailing pleasure and indivisible union of those who participate through their longing in what is good by nature"
Jest miłość zatem
1) przyjemnym doznaniem (unfailing pleasure),
wynikającym z
2) (meta) fizycznej relacji (indivisible union),
którą miłość jest,
a w której ma się uczestnictwo w rezultacie
3) pragnienia (longing in what is good by nature)
Ciekawe, jak to benedyktyni przetłumaczą/przetlumaczyli (nie wiem, na jakim etapie jest tyniecka edycja Filokalii).
Bzdury. Miłość to przełamanie egoizmu. Przestajesz się troszczyć o dobro indywidualne a zaczynasz o dobro wspólne wręcz do poświęcenia. Nic nie ma wspólnego z uczuciami, miłość to postawa a nie uczucie.
Uważam tak jak św. Paweł w Liście do Koryntian. Tam jest wszystko.